•  

    pokaż komentarz

    Przecież to jest typowa spółdzielnia w dodatku komusza. Takie coś nigdy nie działa i działać nie będzie... choćby przez wzgląd na to, że cała ta idiotyczna propozycja oparta jest na selekcji negatywnej i nie liczy się to jak ktoś dobrze pracuje tylko jak długo gnije w takim kołchozie. Oczywiście zostaną najgorsi, w dodatku to robienie z ludzi niewolników dokładnie tak jak w Stanach Zjednoczonych robi się z ludzi niewolników poprzez korporacyjne ubezpieczenia medyczne przypisane nie do człowieka a do stanowiska pracy...

    Ogólnie połączenie najgorszych cech komuny i kapitalizmu (gdyby komuna miała jakieś dobre). Najśmieszniejsze że przedsiębiorca za stworzenie dobrego stanowiska pracy byłby penalizowany (podobnie jak pracownicy za dobrą pracę).

    •  

      pokaż komentarz

      @juesend_ej: spółdzielnie są spoko... ale tam gdzie powinny być, dobrowolne i na zasadach ustalonych przez siebie; ewentualnie przekształcone z przedsiębiorstw państwowych na zasadzie spółki pracowniczej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kapitan-Planeta: Jak się produkuje wodę w butelkach, struga drewniane talerze, robi skarpety na drutach czy wykonuje podobnie "skomplikowaną działalność" w ramach jakiegoś zakładu pracy chronionej dla upośledzonych umysłowo to fakt to działa, ale tylko dlatego, że za wszystko płaci ten zły kapitalizm w formie podatków i dotacji i to nie jest nawet praca tylko bardziej forma aktywizacji zawodowej, żeby ludzie którzy nie nadają się nawet do siedzenia na kasie robili cokolwiek.

      Jakieś brednie, że wspólnoty pierwotne są fajne bo jak ktoś zachoruje to wioska naznosi mu koców i pomoże w rozpaleniu ogniska w chatce z gówna to już w ogóle jest zakład psychiatryczny. I to co tu się odiwaniło to nie jest żaden świat "bez ideologii" tylko chory, prymitywny marksizm w najczystszej postaci. W skrócie jedzenie robaków i życie jak zwierzęta w chacie z gówna.

      I to jest niby zajebiste bo do Jadźki należy kawałek patyka, Marcin ma metr siana a jak się zepsują drzwi należące do Mateusza to zaraz jest kwik i debata na pół roku, że to jest własność Matiego i on ma je naprawić. Idealizowanie chorych, anty-ludzkich zasad panujących w dżungli. Które nawet nie miałyby prawa bytu w naszym klimacie bo po pierwszej zimie padłoby pół Polski i pewnie z 95% ludzi powyżej 40-go roku życia.

      Już nawet nie mówiąc o ludziach chorych czy wymagających opieki, bo ci czerwoni debile opatuliliby ich w koce, rozpalili ognisko i posadzili na środku chaty. Po tygodniu mielibyśmy milion trupów.

    •  

      pokaż komentarz

      @juesend_ej: Aktywizacja zawodowa, do tego jakieś rękodzieła/rzemiosło w tym jakieś zakłady typu eko itp. Noi działalność pół-charytatywna (w Łodzi mamy bardzo dobry szpital, prowadzony na takiej zasadzie przez zakon). Może jeszcze dałoby się podpiąć niektóre pod-gałęzie branży IT, ale to skomplikowane. Reszta raczej odpada, ale po co komuś bronić próbować ?:)

      Za to uważam spółki pracownicze za bardzo dobry sposób prywatyzacji. Zaciekłym, starym związkowcom od razu odechciewa się komuny, protestów i tak zwanych "praw pracowników" jak chwilę pobędą na swoim. Wspaniały walor edukacyjny.

    •  

      pokaż komentarz

      Aktywizacja zawodowa, do tego jakieś rękodzieła/rzemiosło w tym jakieś zakłady typu eko itp. Noi działalność pół-charytatywna
      @Kapitan-Planeta: Dokładnie, ale to działa tylko dlatego, że ludzie dziś są tak bogaci że mogą sobie pozwolić na to, żeby dotować to, że ktoś coś tam sobie dłubie...

      Reszta raczej odpada, ale po co komuś bronić próbować ?:)
      Problem z takimi komuchami jest niestety taki, że zaraz jak się okazuje, że ich pomysły są gówno warte to ci przystawią pistolet do głowy. Bo przecież oni zbawiają świat a najlepszym ustrojem jest komuna, gdzie każdy pracownik zamiast zarabiać - jest właścicielem nic nie wartej huty :D

      Za to uważam spółki pracownicze za bardzo dobry sposób prywatyzacji
      No jak te nic nie warte kołchozy mają iść za złotówkę to faktycznie lepiej niech sobie pracownicy to przejmą. Przynajmniej nie trzeba tego gówna dotować i od razu nieróbstwo i pijaństwo się kończy...

    •  

      pokaż komentarz

      No jak te nic nie warte kołchozy mają iść za złotówkę to faktycznie lepiej niech sobie pracownicy to przejmą. Przynajmniej nie trzeba tego gówna dotować i od razu nieróbstwo i pijaństwo się kończy...

      @juesend_ej: pozostaje jeszcze kwestia braku zamieszek, palenia opon pod sejmem, blokowania dróg, burzy medialnej itp... czasami lepiej odpuścić kilka milionów i zająć się czym innym. Szczególnie, że największe wałki poszły na spółkach dopiero po restrukturyzowanych, a nie tych sprawnie działających.

  •  

    pokaż komentarz

    Mowa o tym kapitalizmie którego nie mamy? Dzisiaj wszystkie jest obłożone wieloma regulacjami, nie możemy mówić tutaj o kapitalizmie.

  •  

    pokaż komentarz

    No nie mogę zdzierżyć podstawowego błędu: że niby ma być niesprawiedliwe, że pracownik dostaje za pracę tylko pensje, a nie ma udziału we własności. Jeśli ten pan tak uważa, to nie wiem jak mu to wyszło.

    Ktoś, kto partycypuje w kosztach przedsięwzięcia bierze na siebie ryzyko. A ryzyko ma wymierną finansową wartość. Nie tylko można je wyceniać, ale praktycznie zawsze się je wycenia. Lepiej lub gorzej. Pracownik ma gwarancję, że czy dajmy na to towar będzie schodzić czy nie schodzić, on wypłatę dostanie. Jak rząd dosra jakąś okropną ustawą dokładającą koszty pracodawcy - on wypłatę dostanie. Maszyna się zepsuje - wypłata gwarantowana. Pracodawca musi więc ubezpieczyć wszystkie maszyny (nie musi, ale jak nie chce nagle splajtować to powinien).

    Wszystko kosztuje, wszystko się przelicza na pieniądze. Dla startupów lub malutkich spółeczek może się pojawić taka oferta: robimy taki a taki biznes. Dla was to jest powiedzmy pół roku pracy. My mamy pomysł, znamy rynek, możemy sprzedać wasz produkt. Wy macie go zrobić. 50/50. Ale nie ma mowy o żadnej kasie. Tylko zysk. Robicie "za darmo" - akonto przyszłego zysku. Albo 90/10 i dostajecie wypłaty. Za małe wypłaty? To 100/0, ale dobre wypłaty.

    Normalny handel, tak to działa. I oczywiście duży może więcej. Masz kasę - ustalasz warunki. Przeskoczyć to bardzo trudno, w zasadzie wymaga to posiadania czegoś wartego dużą kasę. Nie wiem - pomysłu, niesamowicie rzadkich umiejętności, cennej i rzadkiej wiedzy. Lub... czasem może człowiekowi pomóc podjęcie ryzyka, aczkolwiek analogia do hazardu w kasynie jest całkowicie słuszna. Bank prawie zawsze wygrywa, a hazardzista zostaje z długami.

    Kapitalizm ma inne słabe punkty, których nikt zdaje się nie zauważać. Stale pojawia się w nim oczywiste pojęcie pracy, jakby bez pracy nasz świat nie miałby prawa działać. Jasne, bo te wszystkie procesory i pamięci to małe chińskie paluszki robią, serio, ktoś jest jeszcze na tyle niedoinformowany?

    Co by się stało, gdyby nagle zaczęła strajkować większość kierowców, sklepikarzy i magazynierów? Powiedzmy, że udałoby im się w ten sposób wymusić jakieś znaczące podwyżki. Gdyby ze swoim kosztami przegięli pałę, to można ich praktycznie dziś zastąpić maszynami. Wszystkich. Tia, ja wiem, że dziś się to nie opłaca - bo oni i ich praca mimo wszystko są tańsze. Ale jak długo jeszcze?

    Co do małych chińskich paluszków: na własne oczy widziałem polskie zautomatyzowane linie produkcyjne elektroniki. Wiem, żółci to paluszkami nadal robią, bo ich jest dużo, są jeszcze biedni, pracują taniej od maszyny. U nas w Europie już czasem bardziej opłacają się maszyny, ludzie wychodzą drożej.

    Ktoś by mógł pomyśleć kiedyś, że tych wszystkich ludzi liczących na kartkach w biurach nie da się szybko zastąpić, bo co prawda mamy komputery, które mogą zrobić to samo szybciej, ale są tak kosmicznie drogie, że to się nie opłaca. Było tak. A potem komputery staniały tysiące razy.

    I co? Koniec? W 2019 wszystko zostało już odkryte, automatyzacja nie będzie się rozwijać, bo rozwinęła się w 100%? Jeśli dziś robot czy autonomiczny samochód jest zaporowo drogi, to znaczy, że przez najbliższe 20 lat nic się znacząco nie zmieni w przemyśle czy strukturze zatrudnienia?

    Ludzie, obudźcie się. Ani pani porządkowa w szalecie, ani pan porządkowy opróżniajacy kubły czy sprzątający halę nie są potrzebni. Cieszą się absolutnym schyłkiem zapotrzebowania na takie prace. Podobnie jak wszyscy zawodowi kierowcy, a to jest całkiem spora grupa. Podobnie jest handlem. A będzie z całkowicie wszystkim.

    Będziemy mieli automaty, produkujące maszyny, które będą robić powiedzmy, ostrożnie licząc - z 60% pracy. 40% ludzie. Ktoś będzie właścicielem tych maszyn i automatów, nie? Dobra, a teraz jak ma dorobić się własności czy udziału tych maszyn ma zwykły Kowalski? PRACĄ? Jak zostało mu tylko 40%? A niedługo 30... 20...

    Nie ma absolutnie żadnego ograniczenia co do koncentracji własności, ani żadnego mechanizmu, żeby ta koncentracja mogła się regulować na zasadzie zasług jednostek. To jest istotny problem.

    Celem istnienia kapitalizmu jest zmuszenie ludzi do pracy. Kapitalizm doskonale działa, kiedy praca jest istotną wartością, którą każdy uczestnik systemu może włożyć. Każdy może pracować, tak więc każdy ma coś na wymianę.

    Ale od początku powinno być tu widać pułapkę. Nie każdy może pracować. Dzieci, starzy i chorzy nie mogą. No niby są systemy emerytalno-rentowe, ale co? Działają? Nawet bez automatyzacji ten system się zapada. A biorąc pod uwagę automatyzację - po prostu nie ma najmniejszych szans działać.

    Między innymi dlatego nie ma nigdzie prawdziwego kapitalizmu. Bo jest zwyczajnie niemożliwy. A im bardziej rozwijamy się technologicznie, tym mniej możliwy się staje. Straszne jest to, czym ten system jest zastępowany, albo jak mutuje.

  •  

    pokaż komentarz

    Przerośnięta biurokracja i podatki dla konsumenta końcowego przekraczające 30% wypłaty to nie ma nic wspólnego z kapitalizmem.