•  

    pokaż komentarz

    Wojna jest przedmiotem szczegółowych badań historyków, odzwierciedlających ogólną nadzieję, że ucząc się na doświadczeniach z przeszłości, możemy uniknąć podobnych błędów w przyszłości

    Wielu historyków bada wojnę pod względem zaangażowanych uczestników i podejmowanych przez nich decyzji. Często można opisać, w jaki sposób wojny wyłaniają się z tych napięć i określić wzorce zachowań, których należy unikać w przyszłości.

    Historycy badają wojny w aspekcie politycznych, społecznych i ekonomicznych przesłanek, a także z punktu widzenia biografii postaci, które je wyzwoliły.

    Ale w ostatnich latach pojawił się inny, bardziej zaawansowany sposób myślenia o wojnie. W ten sposób myślenia wojna jest prostym, ale nieuniknionym zjawiskiem sieciowym, które jest na stałe wpisane w strukturę społeczeństwa.

    Społeczeństwo jest złożoną siecią sił społecznych, politycznych i gospodarczych, które zależą od sieci powiązań między jednostkami i krajami, które reprezentują.
    Powiązania te ulegają ciągłym zmianom, czasami z powodu przemocy i śmierci. Kiedy poziom zmian układu i związanej z tym przemocy wzrasta powyżej poziomu progowego, opisujemy ten wzorzec jako wojnę.

    To „sieciowe” podejście naukowe zapewnia nowy sposób myślenia o tym, jak uniknąć przyczyn wojny. Ale rodzi również ważne pytania.
    Nie mniej ważne jest to, czy to nowe podejście jest w ogóle oparte na dowodach: czy dane historyczne dostarczają dobrych dowodów, że wojna jest zjawiskiem sieciowym?

    Obecnie uzyskaliśmy odpowiedź dzięki pracy Ugo Bardiego na Uniwersytecie we Florencji we Włoszech oraz jego kilku kolegów, którzy przeanalizowali jedną z największych historycznych baz danych konfliktów zbrojnych i powiedzieli, że jej właściwości statystyczne są całkowicie zgodne z teorią wojny sieciowej.
    "Nasz wynik ma tendencję do popierania idei, że wojna jest zjawiskiem statystycznym związanym ze strukturą sieci ludzkiego społeczeństwa" - mówią naukowcy.

    Bardi i wspólnicy rozpoczęli od zestawu danych opracowanego przez Petera Brechego na Uniwersytecie Technicznym Georgia w Atlancie, który składa się z liczby śmiertelnych ofiar wojennych każdego roku między 1400 a 2000 r.

    Badacze rozważali różne rodzaje trendów w czasie, zarówno w danych surowych, jak i w danych znormalizowanych dla ludności świata. Następnie badają statystyczną charakterystykę tych danych.

    Zjawiska zachodzące w sieci zazwyczaj mają wyraźną sygnaturę: zdarzenia następują po podziale według prawa energetycznego. Ten rodzaj sygnatury pojawia się we wszelkiego rodzaju badaniach sieci - na przykład w przypadku stron internetowych, które łączą się ze sobą w złożonej sieci.

    Większość stron internetowych jest powiązana z niewielką liczbą innych stron. Jednak niewielka liczba stron internetowych jest połączona z ogromną liczbą innych stron. Istotnie, różnica w popularności różni się o wiele rzędów wielkości. To jest dystrybucja prawa energetycznego.

    Rozmiary epidemii chorób, które rozprzestrzeniają się za pośrednictwem sieci społecznych, ma podobny wzorzec w wielu rzędach wielkości. Zdecydowana ilość występujących chorób jest stosunkowo mała, ale niewielka ich liczba jest ogromna i dotyka wielu milionów ludzi. Nawet wielkość pożarów lasów, które rozprzestrzeniają się poprzez sieć fizycznych połączeń między drzewami, jest zgodna z tym rozkładem prawa energetycznego.

    źródło: 99514753.png

    •  

      pokaż komentarz

      Kluczowym wnioskiem Bardiego i spółki jest to, że dane dotyczące konfliktu zbrojnego wyraźnie pokazują tą sygnaturę prawa potęgowego.
      Większość konfliktów zbrojnych wiąże się z niewielką liczbą ofiar śmiertelnych, ale niewielka liczba takich wojen obejmuje wiele milionów ofiar śmiertelnych. "Wydaje się, że wojna podlega tym samym prawom statystycznym, co inne katastroficzne zjawiska, takie jak huragany, trzęsienia ziemi, tsunami, powodzie i osunięcia ziemi, których rozkład jest zgodny z przybliżonym prawem potęgowym"-mówią naukowcy.

      Jest to ważne, ponieważ pozwala teoretykom sieciowym studiować wojnę przy użyciu tych samych narzędzi matematycznych opracowanych dla szerokiego zakresu innych zjawisk sieciowych. Zapewnia również nowe spojrzenie na naturę i przyczyny wojny.

      Na przykład historycy często skupiają się na konkretnych wydarzeniach, które wywołują wojnę.
      Ale nowe podejście sugeruje jednak, że czynnik wyzwalający nie determinuje ostatecznej wielkości wojny.
      Dobrą analogią są pożary lasów. Rozmiar tych pożarów ma niewiele wspólnego z iskrą, która je uruchamia, ale zależy od sieci połączeń między drzewami, która zmienia się w czasie.

      Podobnie rozmiar wojny ma niewiele wspólnego z incydentem wyzwalającym, ale zamiast tego zależy od istniejącej wówczas sieci napięć politycznych, społecznych i gospodarczych. Są one notorycznie trudne do zmierzenia. Dlatego też twierdzenie, że wojnę można prowadzić na ograniczonych warunkach, musi być zawsze przyjmowane ze sceptycyzmem.

      Bardi i wspólnicy używają tego podejścia do zbadania idei, że ludzkość staje się coraz bardziej pokojowa i twierdzą, że dowody nie są przekonujące w tym względzie. "Niewiele jest dowodów na to, że ludzkość zmierza w kierunku bardziej pokojowego świata" - podsumowują. Dzieje się tak dlatego, że wojny stały się mniej powszechne, ale jednocześnie bardziej destrukcyjne.

      Podejście włoskich naukowców nie jest w żaden sposób wyjątkowe czy nowe.
      Różni inni badacze zaczęli patrzeć na wojnę w ten sam sposób w ciągu ostatnich około 20 lat. Nowa praca jest jednak ważna, ponieważ wspiera wcześniejsze prace poprzez zastosowanie jej po raz pierwszy w jednej z największych baz danych konfliktów zbrojnych.

      Ten rodzaj pracy uwypukla również znaczenie okresu względnego pokoju od czasów II wojny światowej. W zeszłym roku Aaron Clauset z Uniwersytetu w Kolorado w Boulder przeprowadził podobne badanie na temat mniejszej bazy danych o konfliktach zbrojnych i doszedł do wniosku, że obecny pokój będzie musiał trwać ponad 100 lat, zanim będzie mógł zostać uznany za trend odzwierciedlający znaczące zmiany.

      Z tego samego powodu prawdopodobieństwo wystąpienia w przyszłości poważnych konfliktów jest niestety wysokie. Jak ujął to Clauset: "Historyczne wzorce wojny zdają się sugerować, że długi pokój może być znacznie bardziej kruchy niż sądzą zwolennicy". Trzeźwiąca konkluzja.

      Jeśli chcesz być na bieżąco z najlepszymi znaleziskami to zapisz się na MikroListę.
      http://mirkolisty.pvu.pl/list/56Bf7jbXdbGvM2NK i dodaj Swój nick do listy #swiatnauki.
      Wystarczy, że klikniesz "dołącz" na stronie listy

      #swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow #historia #ciekawostkihistoryczne #analizadanych #spoleczenstwo #wojna

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Co ma właściwie znaczyć tutaj oś pionowa? Liczba wojen * 10^-8? Czyli liczba zawsze była mniejsza od 1? :P

    •  

      pokaż komentarz

      @hasztag_andrzej: Wydaje mi się, że słowo "normalized" jest tutaj kluczowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Nie wiem na ile można obecne lata uznać za pokojowe - wojna w Czeczenii, Bośni, Albanii, Iraku, Afgaistanie, Gruzji, Syrii, Jemenie...

    •  

      pokaż komentarz

      @KubaGrom:

      Wietnam - ?
      Korea -?
      Irak - ponad 1 000 000 zabitych i rannych.
      Afganistan ( obie wojny ZSSR i Zachód ) - około 500 000 zabitych i rannych ( dokładna liczba nie jest znana )
      Wszystkie te rewolucje w krajach arabskich.

    •  

      pokaż komentarz

      Co ma właściwie znaczyć tutaj oś pionowa? Liczba wojen * 10^-8? Czyli liczba zawsze była mniejsza od 1?

      @hasztag_andrzej:

      Cytat pod wykresem fig 2 w oryginalnej publikacji ( PDF na arxiv.org dodałem w powiązanych)

      At a first qualitative examination, the data show an increasing trend, especially noticeable as we get closer
      to our time, a relatively peaceful period during the 18th century is noticeable. As a further step, we
      normalized the data for the world population, using the data provided by the History Database of the
      Global Environment – http://themasites.pbl.nl/tridion/en/themasites/hyde/). In this case (fig. 2) the trend
      is reversed with the number of wars per unit population clearly decreasing, although the relatively peaceful
      18th century remains noticeable.

    •  

      pokaż komentarz

      Co ma właściwie znaczyć tutaj oś pionowa? Liczba wojen * 10^-8? Czyli liczba zawsze była mniejsza od 1? :P

      @hasztag_andrzej: Liczba wojen w przeliczeniu na jedną osobę.
      Obawiam się że stan wojenny w Polsce w 1981-1983, ma tu taką samą wagę jak II wojna światowa czy wojna o Falklandy.

      Całkiem możliwe że poszczególnych konfliktów w średniowieczu było dużo, natomiast były to konflikty raczej lokalne, które bezpośrednio dotykały niewielkiej liczby ludzi, w szczególności nie powodowały dużej ilości ofiar.
      Obecnie wojny są większe i w większym stopniu dotykają ludności cywilnej.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL

      Ten rodzaj pracy uwypukla również znaczenie okresu względnego pokoju od czasów II wojny światowej. W zeszłym roku Aaron Clauset z Uniwersytetu w Kolorado w Boulder przeprowadził podobne badanie na temat mniejszej bazy danych o konfliktach zbrojnych i doszedł do wniosku, że obecny pokój będzie musiał trwać ponad 100 lat, zanim będzie mógł zostać uznany za trend odzwierciedlający znaczące zmiany.

      Musiałby trwać w sumie 100 lat czy jeszcze 100 lat? Zakładam, że mowa o Europie zachodniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL:

      zdarzenia następują po podziale według prawa energetycznego

      Przypuszczam, że miało być "zdarzenia mają rozkład potęgowy".

    •  

      pokaż komentarz

      @misisk:

      Musiałby trwać w sumie 100 lat czy jeszcze 100 lat?

      Nie wiem niestety. Sczesze mówiąc nie czytałem ich pracy do której linkuję w artykule.

      @anadyomenel:

      Przypuszczam, że miało być "zdarzenia mają rozkład potęgowy".

      Tak dokładnie. Przepuściłem w tym miejscu podstępny chochlik od Googla.
      Przepraszam za błąd. :(

      ( pisałem już o tym na dole http://broadcasttemps.com/link/4733743/comment/61793511/#comment-61793511 )

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL:

      Z innych ciekawych imo rzeczy: rozwój medycyny też wpływa na sposób postrzegania wojen. Bitwy, w których przed rokiem 1945 ginęła np. setka ludzi, w rezultacie sztucznie wytyczonego, minimalnego progu zgonów obecnie nie są nawet klasyfikowane przez statystyków jako działania wojenne, bo generują relatywnie niewielką ogólną liczbę ofiar śmiertelnych. Analitycy z Wydziału Badań nad Pokojem i Konfliktami Uniwersytetu w Uppsali (Szwecja), administrujący bankiem danych w ramach projektu The Uppsala Conflict Data Project (UCDP), definiują wojnę następująco: "Stwierdzona poważna sprzeczność dotycząca władzy (panowania) i/lub terytorium, angażująca użycie sił zbrojnych dwóch stron (z których przynajmniej jedna reprezentuje rząd państwa) i skutkująca śmiercią +25 osób w wyniku prowadzonych walk". Jak zauważyła Tanisha M. Fazal w swojej głośnej pracy "Dead Wrong?":

      War has become less lethal. The same soldier fighting in the same country’s military today as compared with 200 years ago is much more likely to survive any given military campaign because of improvements in military medicine. To use a constant number for battle fatalities as a measure of the war proneness of society over a 200-year period, therefore, obscures improvements in military medicine and distorts the view of the incidence of war. (…) Because of improvements in military medicine, the same conflict that produced 1,200 fatalities in 1860 is likely to have produced 800 fatalities in 1980 (or 35 versus 20, in the case of UCDP), the ahistorical nature of the battle death threshold means that the latter conflict(s) will have been left out of the data set.

      Z kolei Manuel Eisner ocenia (s. 12), że gdyby przed rokiem 1900 ludzkość dysponowała współczesną technologią medyczną i szybkimi środkami transportu, z grubsza 50 proc. kryminalnych napaści, zwieńczonych śmiercią ofiary, kończyłoby się jej przeżyciem (The percentage of serious injuries before 1900 that would not result in death with modern technology is about 50 percent. When considering long-term trends, we therefore need to take into account that any change during the twentieth century is biased toward lower rates).

      Podobnie uważa historyk i socjolog, Randolph Roth: ludzie przed wiekami niekoniecznie przejawiali bardziej mordercze skłonności niż ich współcześni potomkowie; po prostu z powodu braku odpowiednio wyszkolonego personelu medycznego, sieci szpitali, karetek i antybiotyków pojedyncze wybuchy przemocy częściej prowadziły do zgonu osoby zaatakowanej: Given modern medicine – emergency response, trauma surgery, antibiotics, and wound care – three out of every four people murdered before 1850 would probably survive today (cytat → link, zobacz wykres nr 6 → link):

      źródło: hoplofobia.info

    •  

      pokaż komentarz

      @gunnut:

      Dzięki za informację i ogromny szacunek za wiedzę.
      Dodałem twój wpis do powiązanych jako Najbardziej wartościowy komentarz

    • więcej komentarzy(2)

  •  
    Spizgany_Dalajlama

    -130

    pokaż komentarz

    Wojny będą miał sens dopóki będą istniały granice, bo tylko wtedy prawdziwe będzie stwierdzenie, że "to nie nas będziemy atakować, tylko kogoś innego".
    Po zniknięciu granic nie będzie poczucia oddzielenia i nie będzie wojen, bo nikt nie będzie atakował siebie samego.
    Burzę współczesny "porządek" świata.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama:
      Przecież w Jugosławii nie było granic

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: czyli taki termin jak wojna domowa jest Ci najwyraźniej nieznany.

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -75

      pokaż komentarz

      @Pan_Tulipan: @Kernydz: granice państw to nie jedyne granice jakie istnieją w społeczeństwie. Jugosławia rozpadła się w skutek istniejących tam wewnętrznych granic. Nie doszło do zjednoczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Istotą wojen jest naruszanie granic. Jeśli nie chcesz mieć wojen to granice muszą być nie do przedarcia.

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -46

      pokaż komentarz

      @FlaszGordon: ludzie wychowani w granicach muszą je mieć, bo strach jest tak wielki, że się inaczej na razie nie da

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Ludzie wychowani bez drzwi w domu i płotu w ogrodzie nie muszą się o nic bać. Wszystko co można im było zrabować już zostało zrabowane.

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -46

      pokaż komentarz

      @FlaszGordon: oczywiście, że zdrowy człowiek broni swojej granicy. Jednak granice państwa nie należą do indywidualnych granic. To granice czysto polityczne. Nie są to granice osobiste.

    •  

      pokaż komentarz

      Wojny będą miał sens dopóki będą istniały granice, bo tylko wtedy prawdziwe będzie stwierdzenie, że "to nie nas będziemy atakować, tylko kogoś innego".
      Po zniknięciu granic nie będzie poczucia oddzielenia i nie będzie wojen, bo nikt nie będzie atakował siebie samego.


      @Spizgany_Dalajlama: taa, w ramach Cesarstwa Rzymskiego nie było wojen? W Cesarstwie Chińskim bunty nie wybuchały? W Rosji Carskiej i ZSRR wewnętrznych konfliktów nie było? Trzeba być mocno spizganym, żeby twierdzić, że brak granic to brak wojen. Po prostu będą wojny narodowo-wyzwoleńcze...

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama:
      Wszyscy potrzebujemy granic. Granice chronią nasze życie (granice wytrzymałości). Nie rozumiem, dlaczego tak ich nie lubisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Granice czysto polityczne zostały ustanowione by chronić odrębność i niezależność państwową. Ta z kolei wynika z odrębności kultury, języka, wierzeń, agresywności sąsiadów i własnego stopnia komfortu oraz bezpieczeństwa. To się zwie różnorodnością kulturową która bez granic zostaje zabita.

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -36

      pokaż komentarz

      @FlaszGordon: odrębność kulturowa powstała jako skutek granic, nie jako ich przyczyna. Czasami są też granice naturalne, jak oceany, pasma górskie, rzeki.
      Odrębny język to samo. Skutek granic. Nie przyczyna.

    •  

      pokaż komentarz

      Wojny będą miał sens dopóki będą istniały granice

      @Spizgany_Dalajlama: Ale się spizgałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Łączenie się w grupy jest zupełnie naturalną i nieodzowną ewolucyjnie częścią naszego gatunku. Zawsze są jacyś "my" i "oni" jakkolwiek byś tego nie definiował. Problem się pojawia, gdy któreś "my" jest w posiadaniu pokaźnego arsenału :p

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -21

      pokaż komentarz

      @hasztag_andrzej: chyba że każda grupa ma osobnego przywódcę. Wtedy dochodzi do konfliktu, bo każdy z przywódców chce istnieć dalej. Tak powstała pierwsza granica. To są granice przywódców, a nie ludów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Czyli grupy się tworzą i są naturalne. Chyba że każda grupa ma osobnego przywódce, to wtedy nie i wtedy dochodzi do konfliktów? CO
      Weź się podziel panie dalajlamo tym co tam palisz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: a ja na przykład kocham granice. Granice funkcji w punkcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama:

      Wojny będą miał sens dopóki będą istniały granice...

      odrębność kulturowa powstała jako skutek granic, nie jako ich przyczyna.

      Odrębny język to samo. Skutek granic. Nie przyczyna.

      Czy kolega pracuję w rządzie Republiki Federalnej Niemiec?

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Odrębność kulturowa istniała w czasach gdy granic nie było. Przyczyna tego jest prosta, nie wszyscy ludzie potrafią żyć z sobą w zgodzie a konflikt jest wpisany w samą naturę człowieka.

      Wynikiem tego jest wędrówka ludów a w efekcie stosunkowo równomierne zasiedlenie całego globu.

      W innym przypadku dziś mieszkali byśmy w kolebce ludzkości (północno wschodnia Afryka) w jednym wielkim mega mieście, a ludzie osiedlali by się od niego koncentrycznie jedynie ze względu na brak miejsca do życia w przeludnionej aglomeracji.

      źródło: dinoanimals.pl

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -23

      pokaż komentarz

      konflikt jest wpisany w samą naturę człowieka

      @FlaszGordon: xD znasz naturę człowieka

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -19

      pokaż komentarz

      @FlaszGordon: odrębne kultury powstawały bo były naturalne granice

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Teraz mnie wyśmiewasz jednak twoje intencje wskazują, że chętnie byś mnie pobił za inne zdanie.

      Natury nie oszukasz.

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      0

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Czasami są też granice naturalne, jak oceany, pasma górskie, rzeki.

      @Spizgany_Dalajlama: czyli oprócz likwidacji granic państw, proponujesz również likwidację granic naturalnych, jak oceany, pasma górskie, rzeki... Bo jak ich nie zlikwidujesz, to znowu powstaną odrębności kulturowe:-)
      Rozumiesz już, gdzie popełniasz błąd logiczny, spizgany?

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -12

      pokaż komentarz

      @Nieszkodnik: granice naturalne już nie odgrywają tak znaczącej roli, jak kiedyś. Łatwo je przekraczać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Zachowanie (czy to zwierzę czy człowiek) jest zdeterminowane przez kod genetyczny (biologię).
      W wypadku człowieka który mieni się istotą rozumną dochodzi dodatkowo czynnik edukacji i świadome hamowanie popędów.
      Naukowcy nie są zgodni co do stopnia wpływów poszczególnych czynników. Sugeruje się tu podział 50 / 50 %. W rzeczywistości jednak to biologia może mieć decydującą rolę w zachowaniu ludzi.

    •  
      dave_rodger

      +3

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Sługa szatana weź idź się asymiluj gdzie indziej co

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -11

      pokaż komentarz

      @FlaszGordon: jest coś takiego jak mechanizm przetrwania, który odgrywa znaczącą rolę w życiu człowieka. Musisz przetrwać. Nic innego nie robimy, tylko próbujemy to zrobić. Ale to jest tylko mechanizm. Człowiek ma tą umiejętność, że po rozpoznaniu mechanizmu może go nie wybierać. Wola.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Zacytuję Kaczmarskiego :D

      Ach gdybyż narodów na świecie nie było,
      Jak nam by się wtedy szczęśliwie tu żyło!
      Dla dobra człowieka, dla szczęścia ludzkości
      Złączonej w potężnym uścisku miłości
      Aż z trzaskiem pękałyby kości

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: ale ludzie się od siebie różnią, zawsze będzie jakieś źródło konfliktu, bo mają sprzeczne cele i potrzeby. Chyba że wprowadzi się ludzkości świadomość roju. W sumie idealna alternatywa dla takich jak Ty.

    •  

      pokaż komentarz

      granice naturalne już nie odgrywają tak znaczącej roli, jak kiedyś. Łatwo je przekraczać.

      @Spizgany_Dalajlama: takie oceany na przykład. I ta łatwość ich przekraczania, przez mniej niż promil promila populacji, zapobiegnie powstawaniu odrębności kulturowej? W tym Eskimosów od Masajów?
      Zastanów się, zanim coś napiszesz, bo tylko się ośmieszasz, spizgany...

    •  

      pokaż komentarz

      ludzie wychowani w granicach muszą je mieć, bo strach jest tak wielki, że się inaczej na razie nie da

      @Spizgany_Dalajlama: Rozumiem że takie dekadenckie p%%%y w ramach spokoju i burzenia granic - grzecznie się wypną a później będą żyły i robiły dokładnie to co chce sąsiad :)

      Lasuje się w tych czerepach widzę. Nędzne 30 lat namiastki wolności a hołota już tęskni do ZSRR.

    •  
      Spizgany_Dalajlama

      -7

      pokaż komentarz

      @juesend_ej: ZSRR, Polska - wskaż różnicę

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Różnica jest taka, że ruskim trollom płacą za wpis 60 kopiejek. I jeśli nie widzisz różnicy to ewidentnie jesteś tępakiem i siejesz tą komuszą propagandę za darmo :D

    •  

      pokaż komentarz

      Wezmę w obronę teorię usera @Spizgany_Dalajlama

      @Pan_Tulipan: @FlaszGordon:

      Zwróćcie uwagę na jedną ciekawą rzecz. W wielu powieściach czy filmach science-fiction dziejących się w odległej przyszłości cała Ziemia jest jakąś 'federacją' czy też innym zjednoczonym bytem.

      Można nazwać to argumentem z dupy, ale jednak moim zdaniem jest w tym coś zaskakująco intuicyjnego, że rozumowo łączymy bardzo wysoki postęp techniczny, ekonomiczny i społeczny z jakiegoś rodzaju integracją polityczną. Przy czym pod pojęciem "bardzo wysoki postęp" mam na myśli epokę o setki a może tysiące lat od dziś.

      Intuicyjnie wszyscy rozumieją że bardzo wysoka technologia = wysoki poziom świadomości, a wysoki poziom świadomości oznacza ogarnięcie bezsensu ekonomicznego konfliktu, co powinno skutkować jakiegoś rodzaju ogólną integracją ludzkości z korzyściami dla wszystkich..

      Patrząc czysto pragmatycznie konflikty międzypaństwowe są tym bardziej irracjonalne im bardziej zabójcza jest dostępna broń która może zostać użyta. Przy czym broń termonuklearna nie musi być szczytem siły rażenia, kto wie co wymyślone zostanie w przyszłości? Paradoks polega na tym że te coraz bardziej zabójcze wynalazki kosztują coraz więcej, ta sama kasa mogłaby zostać przeznaczana na infrastrukturę cywilną lepiej służącą wszystkim zainteresowanym.

      Brak zaufania kosztuje pieniądze. W skali mikro to są setki czy tysiące dolarów wydawane na różnego rodzaju zabezpieczenia przed agresją jednostek (złodziejstwo, rabunki itp.) ale w skali całych państw to są już tysiące miliardów.

      O ile wątpliwe jest że kiedykolwiek uda się wyeliminować problemu zaufania i związane z nią koszty w skali jednostkowej, o tyle wyeliminowanie problemu zaufania (podkreślam: w bardzo bardzo odległej przyszłości) wydaje się całkiem racjonalną i sensowną decyzją.

    •  

      pokaż komentarz

      odrębność kulturowa powstała jako skutek granic, nie jako ich przyczyna. Czasami są też granice naturalne, jak oceany, pasma górskie, rzeki.
      Odrębny język to samo. Skutek granic. Nie przyczyna.


      @Spizgany_Dalajlama: jezyk ewoluuje nawet w wyniku odleglosci osad ludzkich, nie potrzeba granic

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade:
      Rozumiem punkt widzenia @Spizgany_Dalajlama. Mówią o tym księgi, opisujące "Eden". Występuje tam brak jakichkolwiek granic, nieustanne szczęście.
      Problem pojawia się wtedy, gdy próbujemy doszukiwać się tej "utopi" w świecie realnym. Wtedy jedyną opcją, którą w mojej opinii będzie spełniała te założenia, jest wspólna jaźń. I tutaj pojawia się pytanie, czy to wciąż będzie ludzkość, czy będzie to jednostka?! Idąc dalej tym tokiem myślenia, okazuje się, że problem nie są granice, a poprostu liczba mnoga.

    •  

      pokaż komentarz

      odrębne kultury powstawały bo były naturalne granice

      @Spizgany_Dalajlama: jakie naturalne granice spowodowały powstanie kultury judaistycznej?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan_Tulipan:

      Wyjaśnijmy coś. Nie chodzi o jakąś kolektywną jaźń ani tym bardziej nie chodzi o jakieś utopie i idylle.

      Na takiej planecie bez granic państwowych dalej miałbyś morderstwa, złodziejstwo, przestępczość. Dalej byłaby ostra walka o władzę. Dalej byłyby korupcje, skandale, afery i cały ten polityczny brud. To wszystko jest wpisane w ludzką naturę i nie da się tego pozbyć. Jedyne czego byś nie miał to idea 'konfliktu międzynarodowego'. W świadomości społecznej byłoby to nie do pomyślenia, postrzegane byłoby to coś absurdalnego tak jak teraz powiedzmy postrzegałbyś absurdalną ideę konfliktu zbrojnego między małopolską a podkarpaciem. Nonsens.

      Trzeba nieco wyobraźni by zrozumieć jak gigantyczną wartość dodaną miałby świat skonstruowany w taki sposób i jakie nowe możliwości by to otwierało przed ludzkością. I jak mówię, nie jest to jakaś utopia i idylla, tylko po prostu czysto racjonalna i ekonomiczna wizja polityczna.

      Ta wizja jest nierealna na dziś ale nie byłbym już taki pewny czy jest nierealna w horyzoncie 500 czy 1000 lat. Ona wymaga setek lat konsekwentnego rozwoju i konwergencji gospodarczej oraz instytucjonalnej całych ogromnych obszarów planety. W szczególności wymaga realiów gdzie krańcowy koszt logistyki dąży tak bardzo do zera jak to możliwe więc przestrzeń gra coraz mniejsza rolę jako coś "strategicznego" (co jest realne dzięki ujarzmieniu energii termojądrowej, rozwoju autonomicznych automatów itp.).

      Obecna globalizacja i rozwój technologiczny (komunikacja, szlaki handlu międzynarodowego, rosnąca współzależność gospodarek) to jest pikuś. To dopiero początek początku, ale trendy moim zdaniem się rysują w taki sposób że za kilkaset lat będą dominować ogromne organizacje ponadnarodowe a z czasem po prostu zleją się w jedną.

    •  

      pokaż komentarz

      @Spizgany_Dalajlama: Granice były, są i będą. Ludzie używają różnych języków, wyznają różne wartości, mieszkają w różnych miejscach. Tego nie zmienisz. Każda, nawet najmniejsza różnica może być przyczyną konfliktu.

    •  

      pokaż komentarz

      Zwróćcie uwagę na jedną ciekawą rzecz. W wielu powieściach czy filmach science-fiction dziejących się w odległej przyszłości cała Ziemia jest jakąś 'federacją' czy też innym zjednoczonym bytem.

      @comrade: Przyznaję Star Trek to jedna z moich ulubionych lewicowych bajek. Federacja jako twór multikulturowy dorównujący swą wielkością imperium Klingonów czy Romulanów.
      Pozornie jak by nie była "dobra i wspaniała" na przestrzeni odcinków odkrywa się wiele zgrzytów. Wysiedlenia polityczne (w tym rodowitych Indian z Ameryki północnej... znowu), ograniczenie swobodnego rynku sprzedaży ( np: na Romulańskie i Goriańskie napoje wyskokowe), swoiste bunty i oddzielanie się od federacji frakcji (np: Maquis), krytyka polityki socjalnej (np: w DS9 przez kosmicznych żydów Ferengi), no i warto wspomnieć że w tym świecie prezydentem ziemi jest absolutnie obcy kosmita (ukazane w trakcie sezonu z Voyagerem) ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Postrzegamy integrację jako postęp ale zapominamy o jej ciemnych stronach. Warto zauważyć, że podobne wizje "federacji" czy wspólnej "zjednoczonej" ziemi mieli Hitler, Stalin, Mao, Mohamed .. nawet królowie Babilonu.

      Nie krytykuję tu federacji samej w sobie ale haczyki jakie niosła z sobą ta "integracja". Jakie doktryny miały by być narzucone by zintegrować, jakie wierzenia i kogo trzeba by się fizycznie pozbyć w obozach by trybiki "wielkiej wspólnej" maszyny mogły się toczyć swobodnie.

      ogarnięcie bezsensu ekonomicznego konfliktu
      Pieniądze nie lubia konfliktu. Interesy i fortuny rozwijają się w trakcie pokoju ... o ile to nie jest przemysł zbrojny. Nie łączył bym tu konfliktów ekonomicznych i politycznych. Jedno z drugim faktycznie się zazębia ale są to zupełnie odrębne dziedziny.

      Tak samo jak strefa Szengen nie łączy się z uczestnictwem w UE. Czy też swobodny przepływ towarów i usług też nie musi być ograniczony przez granice, to już jest w gestii rządów danych państw.

      ta sama kasa mogłaby zostać przeznaczana na infrastrukturę cywilną lepiej służącą wszystkim zainteresowanym.
      Zawsze istnieje groźba, że ta infrastruktura zostanie zagrożona po pozbyciu się środków odstraszających. Bardzo dobrym przykładem może być pozbycie się głowic A przez Ukrainę (za "gwarant bezpieczeństwa u U$A") i szybki wjazd Rosji na ich podwórko.
      Aby zapewnić nietykalność to właśnie wszystkie państwa powinny mieć ostateczne środki obrony. Tylko one gwarantują stabilność granic i to że nikt ich nie naruszy a co za tym idzie infrastruktura cywilna będzie bezpieczna.

      Wracając jeszcze do federacji. Jak najbardziej ma ona sens. Jednak nie należy oczekiwać że to jest dobry pomysł gdy państwa dążące do tej federacji przyjmują rolę predatora żerującego na swoich słabszych sąsiadach.
      Dla tego do tej federacji globalnej czy też międzyplanetarnej, jest długa, bardzo długa droga.

    •  

      pokaż komentarz

      Granice były, są i będą. Ludzie używają różnych języków, wyznają różne wartości, mieszkają w różnych miejscach. Tego nie zmienisz. Każda, nawet najmniejsza różnica może być przyczyną konfliktu.

      @wyjadamzgarnka:

      To prawda. I dlatego tak ważne jest aby szukać i aktywnie budować mechanizmy łączące a nie różniące.

      Im więcej połączeń pomiędzy grupami, tym generalnie o konflikt pełen przemocy trudniej.

    • więcej komentarzy(31)

  •  

    pokaż komentarz

    Takie czasy że nawet memy o nich mówią:

  •  

    pokaż komentarz

    Dobry moment, żeby sobie uświadomić, że jeśli Polska nie uczestniczy w wojnie, to nie znaczy, że wokół ich nie ma. Dla całkiem sporej części społeczeństwa wojna chociażby w Syrii nie istniała w ogóle.
    Wojny były są i będą, ale nie można oczekiwać, że będą one wyglądały tak samo, jak lata temu. Ewoluuje broń, technologia, ewoluuje też sposób walki i prowadzenia wojen.
    W dodatku Zachód nigdy nie był tak mocno ze sobą związany jak teraz, co przeciwdziała jakimkolwiek konfliktom.

  •  

    pokaż komentarz

    Obecny względny pokój zapewnia militarna potęga USA i ich polityka ochrony sojuszniczych gospodarek.
    Niesamowita jest siła propagandowa tego państwa.
    Naprawdę czytając komentarze choćby na tej stronie to im naprawdę udało się przekonać iż wcale nie bronią korzystnego dla siebie ładu światowego a są jakaś organizacja charytatywną która walczy o dobro na świecie.

    Wojna to nie są czyjeś decyzje a bardziej zjawisko które rodzi się w odpowiednich warunkach jak żywioł.
    Żyjemy w czasach początku końca obecnego ładu światowego co zaowocuje niemal pewnym wzrostem konfliktów hybrydowych analogicznych do takich jakich pełno było w zimnej wojnie.
    Kto wie czy Putin nie da się namówić na jakaś akcje odciągająca uwagę we wschodniej europie podczas gdy Chińczycy wyostrza zęby an Tajwan.....tylko przykład jeden z wielu możliwych.
    Bezpośrednie starcie zbrojne USA-Chiny na morzu południowochińskim w ciągu następnych 3-4 dekad również jest bardzo prawdopodobne.

    Emocjonalne spojrzenie na tematykę konfliktów zbrojnych(zwłaszcza z zabarwieniem pacyfistycznym) jest kompletnie bezwartościowe i owocuje jedynie staniem w miejscu i tkwieniem w kompletnym braku zrozumienia tego może nawet najważniejszego w historii cywilizacji zjawiska.
    Podejmując się próby analizy tego tematu należy podejść do niego z chłodną głową odrzucając wszelkie myślenie o zabarwieniu emocjonalnym .
    Liczy się tylko bezduszna strategia i interesy.