•  

    pokaż komentarz

    Bydlak. Mam nadzieję, że został ukarany za wtargnięcie na jezdnię.

    •  

      pokaż komentarz

      @HuGho: Właściwie, to sam się ukarał.

    •  

      pokaż komentarz

      nie dosc ze pokiereszowany to dostanie mandat + wezwanie do zaplaty za naprawe auta, a jak nie ma ubezpieczenia to szpital mu tyle dowali ze spłacał bedzie 5 lat

    •  

      pokaż komentarz

      zA@HuGho: @chryzopraz: @mike-se-378: Oczywiście zgadzam się z wami że pieszy sam jest sobie winny. Ale sąd może mieć odmienne zdanie.
      1. zasada ograniczonego zaufania
      2. złe warunki bo ślisko
      3. zła widoczność bo wieczór
      4. teren zabudowany
      Sąd może stwierdzić że kierowca nie zachował szczególnej ostrożności i nie dostosował prędkości do warunków.
      Jak wsiadasz za kierownicę to rozpędzasz ponad tonę żelastwa do prędkości która może zrobić z człowiekiem to co widać na filmie. Bierzesz na siebie ogromną odpowiedzialność za zdrowie i życie również innych uczestników ruchu. Mam nadzieję że kierowca nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności, ale może być różnie.
      Życzę wszystkim przyczepności i oczu w dupie, aby takich sytuacji było jak najmniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555: gunwo prawda, ewidentna wina pieszego, reakcja kierowcy prawidowa, hamowal od kiedy sie pojawil w kadrze, wiec droge obserwowal, szybko nie jechal

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555: nie bedzie miał odmiennego zdania, bo pieszy wtargnał - koniec i kropka - jakbys miał sie kazdym pieszym przejmowac ktory chodnikiem idzie bo przeciez nagle moze chciec przebiec na drugą strone mimo braku przejsscia

      kazde miasto byloby sparalizowane 24/7

    •  

      pokaż komentarz

      Sąd może stwierdzić że kierowca nie zachował szczególnej ostrożności

      @bbr555:
      W tej sytuacji kierowca nie miał obowiązku zachowania szczególnej ostrożności.
      W odróżnieniu od pieszego który miał taki obowiązek.

      Obowiązek zachowania szczególnej ostrożności wynika z ustawy i wymagany jest w przypadku wymienionych w niej sytuacji. M.in. szczególną ostrożność ma obowiązek zachować pieszy przechodzący przez jezdnię.

      Na kierowcy taki obowiązek nie ciążył w tej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @chryzopraz
      Trudno powiedzieć, że sam się ukarał.
      Jego obrażenia to tylko "dodatek". Jeszcze pozostają kwestie zapłaty za auto no i odpowiedzialność karnej.

    •  

      pokaż komentarz

      zasada ograniczonego zaufania

      @bbr555: Przecież kierowca się do niej zastosował.

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555: powiem tak bezedura do sądu by nie trafiło: kierowca jechał z prędkością

      27-30 km/h i miał tylko 15 m jak zobaczył pieszego. Ten wszedł na jezdnię zza samochodów jadących z przeciwnego kierunku ( ewidentne wtargnięcie ). Długość hamowania 7- 8 m. Miał szczęście, że nie poszło mu prawe udo.

    •  

      pokaż komentarz

      1. zasada ograniczonego zaufania

      @bbr555: jeszcze poczytaj co ta zasada co mówi, bo nie masz pojęcia

    •  

      pokaż komentarz

      zasada ograniczonego zaufania

      @bbr555: Przecież kierowca się do niej zastosował.

      @boubobobobou: 90% kierowców nie wie na czym ta zasada polega i myślą, że zgodnie z nią należy podczas poruszania się po drogach nie ufać każdemu uczestnikowi ruchu dookoła. XD

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555: Kierowca też dzban niezły, zap%?!##!ał jak idiota, a warunki jakie są to widać. Mimo, że świeciło mu się stop auto jechało dość szybko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Shajo: A Ty mi możesz wyjaśnić? - serio proszę.

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555: Za**bali Ci tyle minusów, że będziesz czerwony do końca roku. Ale prawda jest taka, że masz dużo racji.
      Sądy sądzą jak sądzą, a nie tak jak nam się to wydaje.

    •  

      pokaż komentarz

      @jacekstu: no zap###%$?a jak szalony całe 30km/h góra...

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbator: a więc tak:
      @bbr555 myśli, że zasada ograniczonego zaufania oznacza, że masz nikomu na drodze nie ufać (to znaczy musisz wszędzie na wszystko uważać)

      tymczasem

      Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

      czyli kierowca mógł zakładać, że nikt mu nie wbiegnie pod koła z przeciwnego pasa. Gdyby z daleka widział, że ktoś idzie chwiejnym krokiem koło drogi, to byłaby inna sytuacja...

    •  

      pokaż komentarz

      @HuGho Znając naszą policję to ukażą kierowcę za "niedostosowanie prędkosci".

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbator: Wg zasady ograniczonego zaufania możesz założyć, że każdy uczestnik ruchu drogowego będzie przestrzegał jego zasad.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbator: Zasada ograniczonego zaufania, to jest zasada zaufania. Tzn., ufasz, że pozostali uczestnicy ruchu zachowują się zgodnie z przepisami, chyba że ich zachowanie wskazuje, że coś z nimi nie tak (np. pieszy się zatacza).

    •  

      pokaż komentarz

      @brzydki: ... dopóki nie robi czegoś dziwnego, wtedy właśnie "ograniczasz zaufanie".

      A to, jak dużo osób ją interpretuje można by chyba nazwać czymś w stylu "zasady nieograniczonego braku zaufania".

    •  

      pokaż komentarz

      @Shajo: Dwie hipotetyczne sytuacje:

      1) Wyjeżdżam z drogi podporządkowanej i widzę, że na głównej drodze jedzie auto z włączonym kierunkowskazem, który wskazuje na to, że będzie ono skręcać w drogę z której wyjeżdżam. A więc aby głupio nie czekać, ruszam. Następuje zderzenie i moje wymuszenie. Okazało się, że kierowca zapomniał wyłączyć kierunku gdy chwilę wcześniej wyjeżdżał z Biedronki. Moja wina.

      2) Jadę i widzę dziecko, które po prostu stoi przy krawędzi drogi. Nic niecodziennego, więc nadal noga na gazie. Okazuje się, że dziecko to tylko głupie dziecko i wybiegło mi w ostatniej chwili pod koła. Później żałuję, że nie nacisnąłem lekko na hamulec.

      Wedle tego co mówisz, do obu z tych sytuacji nie można zastosować pouczającego morału "zasada ograniczoego zaufania". I pewnie masz rację. Na pewno masz rację, bo sam to sprawdzałem już dawno temu. Ale ch$% wam z taką racją. Takie poprawianie ludzi w tej bzdurnej kwestii, nie jest ani mądre, ani użyteczne.

      Właśnie jak mnie ojciec uczył prowadzić, oraz jak ja będę uczył prowadzić swoje dziecko, to pierwsze co zrobię, to wpoję mu, że to są właśnie sytuacje ograniczonego zaufania. WYOBRAŹNIA. A nie, szafowanie głupimi formułkami, że "tylko wtedy, że ktoś idzie chwiejnym krokiem".

    •  

      pokaż komentarz

      @jacekstu: Jak zrobisz prawko i przejedziesz się w takich warunkach o tej porze to zobaczysz że takiego pieszego ubranego na czarno ciężko na pasach zobaczyć, a co dopiero tam gdzie się go nie spodziewasz.

    •  

      pokaż komentarz

      zA@HuGho: @chryzopraz: @mike-se-378: Oczywiście zgadzam się z wami że pieszy sam jest sobie winny. Ale sąd może mieć odmienne zdanie.
      1. zasada ograniczonego zaufania
      2. złe warunki bo ślisko
      3. zła widoczność bo wieczór
      4. teren zabudowany
      Sąd może stwierdzić że kierowca nie zachował szczególnej ostrożności i nie dostosował prędkości do warunków.
      Jak wsiadasz za kierownicę to rozpędzasz ponad tonę żelastwa do prędkości która może zrobić z człowiekiem to co widać na filmie. Bierzesz na siebie ogromną odpowiedzialność za zdrowie i życie również innych uczestników ruchu. Mam nadzieję że kierowca nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności, ale może być różnie.
      Życzę wszystkim przyczepności i oczu w dupie, aby takich sytuacji było jak najmniej.


      @bbr555:

      @HuGho @chryzopraz @mike-se-378 : Kolega @bbr555 ma 100% racji w tym co pisze.

      Bo niezachowanie szczegolnej ostroznosci / ograniczonego zaufania w tego typu sprawach jest ZAWSZE stawiane wobec kierowcy. Bo zarówno, biegli, jak i prokuratorzy zakladaja, ze kierowca to ROBOT, o zerowym czasie opóźnienia na którego wpływu nie ma ŻADNE wydarzenie - a w szczegolnosci, pogoda, pora dnia, oslepienie swiatlami samochodu z naprzeciwka etc.

      Powiem wam jak to będzie rozpatrzone: Jesli idiocie (pieszemu) się zejdzie -> to 3/4 pisma prokuratora będzie skupione na tym jak kierowca jako alfa i omega mógł przeciwdziałać temu zdarzeniu, pozostała to ewentualne w jakim stopniu przyczynil sie do tego poszkodowany, a potem znowu ze kierowca powinien wykazac się szczegolna ostroznoscia.

      Dobrze że w tej sytuacji jest kamera - to sprawa będzie dosyć szybka i prawdopodobnie jak nie trafi się prokurator idiota, to stwierdzi winę pieszego, ale jak trafi sie jakis wyrobnik, to dla statystyki kierowca tez zostanie pociagniety do sadu. Bo tutaj jest to MEGA prosta. Biegły -> Opinia -> Wniosek do sadu. I tam niech sie juz uwija obronca.

      Dla ludzi którzy rzuca się do minusowania -> polecam poczytać wyroki sadów z art 177 .1 oraz 177.2

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555: To jest to co mówił Pan Dworak. Z wtargnięciem mamy do czynienia wtedy kiedy możemy się nie spodziewać pieszego na jezdni i pojawia się znikąd - tak było w tym przypadku. Na widoku z góry z kamery fajnie wszystko widać, ale kierowca zobaczył tylko gościa wyskakującego zza samochodu jadącego z naprzeciw i od razu zaczął hamować. Nie mógł się go tam spodziewać, bo nie ma żadnej szkoły, galerii, przejścia czy miejsca o wzmożonym ruchu pieszych.

    •  

      pokaż komentarz

      zasada ograniczonego zaufania

      @bbr555: Hmmm, raczej ciężko o taki argument szczególnie, że nawet jakby obserwował drogę najbardziej jak to możliwe to by nie zauważył, że zza auta na przeciwnym pasie wyskoczy w niedozwolonym miejscu pan z teczką. Taką zasadę można zastosować jak jest przejście dla pieszych i wahający się czy przejść czy nie przechodnie albo jak ktoś się stoi na poboczu i zawsze może wejść ale do tego jest potrzebna jakakolwiek widoczność a tu nikt się nie spodziewał tego wyjścia z mroku. A nikt nie będzie jechał 5 km/h bo może mi ktoś na drogę wejdzie w niedozwolonym miejscu. Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej inkwizycji tak jak tego pana na jezdni można by rzec.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbator: Chyba jednak nie rozumiesz. Ta zasada mówi, że MOŻESZ ufać, ale nie MUSISZ.

      W 1) jeżeli ktoś używający kierunkowskazu nie zwalnia przed skrzyżowaniem, to masz przesłankę, że coś może być nie tak. Oczywiście byłaby Twoja wina, bo pierwszeństwo... a kierunkowskazem pokazujesz zamiar, a nie fakt.

      W 2) Nie jest powiedziane, że ktoś musi iść chwiejnym krokiem. Jeżeli czyjeś zachowanie budzi obawy, że może wejść pod koła, to masz właśnie ograniczyć zaufanie. Raczej przy dzieciach idącym gęsiego chodnikiem koło drogi nie zwalniasz. Przy tych grających w piłkę koło drogi już tak...

    •  

      pokaż komentarz

      @Shajo: No to może tutaj jest pies pogrzebany, bo w obydwu przypadkach postąpię inaczej niż mówisz.

      W 1) Nawet jeśli widzę, że wyraźnie zwalnia to nadal wyjeżdżam z duszą na ramieniu (i tego też będę nauczał) i do samego końca zakładam, że tam może jedzie ktoś, kto skorzysta z okazji i będzie chciał wymusić odszkodowanie. Nie mam żadnej przesłanki, by nie ufać - a jednak nie ufam. Ty mówisz, bym w sumie ufał, skoro nie mam przesłanki. I z całym szacunkiem, ale wg. mnie to jednak moje podejście jest bardziej racjonalne, mimo że niezgodne z definicją.

      W 2) Idących gęsiego chodnikiem nie zwolnię, ale prawą nogę przestawię z gazu na hamulec, czyli w sumie też podejmuję akcję. Więc znowu... no z całym szacunkiem, ale myślę, że jednak w takiej sytuacji, to ja jestem bardziej racjonalny niż Ty, jadący na pewniaka, tylko dlatego, że dzieci nie spełniają warunków definicji (np. nie grają w piłkę)

      Generalnie sprowadzam się do tego, że naprawdę nie wiem co wam przeszkadza to, że ludzie na ZOZ, mówią trochę błędnie, niż może faktycznie ustawodawca sobie tam wymyślił. Wg. mnie same plusy!

      Zakładając, że obie przedstawione powyżej sytuacje skończą się z c!$?$wym scenariuszem tj. facet nie skręci, a dziecko wybiegnie na drogę, to ten kierowca, który błędnie stosuję zasadę ograniczonego zaufania, ma szansę, że nie dojdzie do tragedii. Ciężko mi sobie natomiast wyobrazić sytuację, że złe rozumienie ZOZ, spowoduje jakieś negatywne skutki czy działania. Powtarzam: same plusy!

    •  

      pokaż komentarz

      Ciężko mi sobie natomiast wyobrazić sytuację, że złe rozumienie ZOZ, spowoduje jakieś negatywne skutki czy działania.

      @Turbator: Ktoś próbował wykorzystać przekręconą zasadę do przypisania winy kierowcy, dlatego się go "czepiłem". Nie ma nic złego w extra ostrożności.

    •  

      pokaż komentarz

      Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

      Wyjeżdżam z drogi podporządkowanej i widzę, że na głównej drodze jedzie auto z włączonym kierunkowskazem,

      Jadę i widzę dziecko,które po prostu stoi przy krawędzi drogi. Nic niecodziennego

      Wedle tego co mówisz, do obu z tych sytuacji nie można zastosować pouczającego morału "zasada ograniczonego zaufania".

      @Turbator: Właśnie że można. Chociaż ta pierwsza to bardziej podpada akurat pod "szczególną ostrożność", którą należy zachować przy skrzyżowaniu.

      W obydwu hipotetycznych sytuacjach masz właśnie coś, co pochodzi po "okoliczności wskazujące na możliwość odmiennego ich zachowania". W pierwszym przypadku jest to kierowca, który ma włączony kierunkowskaz, ale nie widać wyraźnego spowalniania pojazdu. Włączony kierunek nie oznacza automatycznie, że kierowca będzie już teraz od razu momentalnie skręcał. Ot, choćby może chcieć skręcić w miejsce znajdujące się zaraz za tym wyjazdem/drogą, z której Ty wyjeżdżasz. No i wciąż ma pierwszeństwo.

      Druga sytuacja to jest doskonały przykład stosowania zasady ograniczonego zaufania. DZIECKO STOI PRZY DRODZE. Małe dzieci z natury nie są osobami, które zachowują się przewidywalnie. Dlatego praktycznie wszędzie są pod opieką dorosłych.

      Natomiast co do ogólnego stosowania zasady ograniczonego zaufania, to chodzi w niej o to:

      Samochód z drogi podporządkowanej zbliża się do skrzyżowania z drogą z pierwszeństwem, którą jadę ja. Zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania mogę założyć, że ten kierowca się zatrzyma przed znakiem/linią stopu. Chociaż i tak powinienem zachować szczególną ostrożność. Więc lepiej zamienić skrzyżowanie na np. wyjazd z posesji, czy choćby jakąś drogę gruntową. Mogę założyć, że zwalniający lub powoli toczący się kierowca zatrzyma się i ustąpi pierwszeństwa przed włączeniem się do ruchu.

      Teraz dodajmy "okoliczności wskazujące na możliwość odmiennego zachowania" - kierowca jest już dość blisko linii stopu/jezdni, ale wyraźnie nie zwalnia, a może nawet przyspiesza. Ewentualnie zbliża się do tego skrzyżowania z wyraźnie zbyt dużą prędkością. Wręcz leci za nim chmura pyłu, niczym za Kubicą na rajdzie, jeśli weźmiemy wcześniej wspomnianą drogę gruntową. W TYM MOMENCIE ograniczam zaufanie i już nie "liczę na to, że ten inny uczestnik przestrzega przepisów ruchu drogowego".

      A teraz nawiązując do drugiej sytuacji: Dorosły pieszy idzie chodnikiem w tym samym kierunku, w którym ja jadę samochodem. Zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania mogę założyć, że naraz nie rzuci mi się pod koła, kiedy będę koło niego przejeżdżał. Jeśli jednak ten pieszy się zatacza jakby był pijany, bawi jakąś piłką, która może mu wypaść z rąk i wylądować na jezdni, ma psa na zbyt długiej smyczy (lub w ogóle psa na smyczy, szczególnie jeśli jest to spory pies), czy jest to właśnie dziecko bez nadzoru dorosłego, to w tym momencie stwierdzam, że "okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania", tj. nagłego wtargnięcia na jezdnię. I w tym momencie ograniczam zaufanie.

      I o to właśnie tu chodzi. Ta zasada to jest po prostu napisane prawniczym językiem, że nie musisz jechać jak paranoik zakładający, że każdy samochód z naprzeciwka chce Ci wyjechać na czołówkę przed samą maską. Możesz założyć, że inny kierowca wie co robi i jak ma jechać swoim pasem, to będzie jechał swoim pasem. Przynajmniej dopóki nic nie wskazuje na to, że z jakiegoś powodu mógłby ten pas naraz zmienić.

      W przypadku nagrania z tego znaleziska zasada ograniczonego zaufania mówi, że możesz założyć, że za każdym mijanym samochodem nie czai się pieszy, który właśnie ma zamiar wybiegnąć na jezdnię.

    •  

      pokaż komentarz

      @chryzopraz: to największa kara jaka mógł ponieść, chociaż niektórzy woleliby być potrąceni zamiast zapłacić za szkody i mandat ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555 jakby pieszy był sędzią, to kto wie, już jeden #roztargniony złodziej był (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @Wariatzwariowany: Wiedziałem że czytanie ze zrozumieniem na wykopie kuleje, ale nie przypuszczałem że aż tak. :-) Nigdy nie miałem aspiracji na bordo, więc ch## w te minusy, ale tracę wiarę w młodzież.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000

      @Turbator: Zasada ograniczonego zaufania, to jest zasada zaufania. Tzn., ufasz, że pozostali uczestnicy ruchu zachowują się zgodnie z przepisami, chyba że ich zachowanie wskazuje, że coś z nimi nie tak (np. pieszy się zatacza).

      To nie jest zasada zaufania. To jest zasada określająca warunki i sytuacje, w jakich zaufanie wynikające z zasad ruchu należy ograniczyć.

      Najważniejsze w tej zasadzie nie jest to, że ufasz, że pozostali uczestnicy będą się stosować do przepisów, tylko to, że są sytuacje, w których pomimo obowiązujących zasad niektórzy tego robić nie będą.
      Jak sama nazwa wskazuje jest to zasada ograniczonego zaufania, więc siłą rzeczy mówi o ograniczeniu zaufania, a o nie o zaufaniu.
      Reszta się zgadza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Grothar:

      Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

      Czym to się różni od tego co napisałem?

    •  

      pokaż komentarz

      @HuGho 500zł zawsze za przechodzenie w miejscu nie wyznaczonym i spowodowanie zdarzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo niezachowanie szczegolnej ostroznosci / ograniczonego zaufania w tego typu sprawach jest ZAWSZE stawiane wobec kierowcy.

      @Lemartez: Ale skąd pomysł że kierowca miał w tej sytuacji zachować szczególną ostrożność?
      Przytocz proszę przepis który to nakazywał.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szysznik: Różnica w tym sporze jest taka, że Ty musisz mieć widocznie namacalne przesłanki. A jak tak jak już wyżej napisałem - widocznie jeżdżę z bardziej rozpaloną wyobraźnią. Już tam wyżej napisałem, że nie muszę mieć czasami żadnych przesłanek do tego, aby podejmować jakieś działania, które pozwolą mi wyprzedzić skutki. I możemy się sprzeczać co do definicji - ja do usranej śmierci będę nazywał to zasadą ograniczonego zaufania.

      Podałeś np. przykład faceta, który całkowicie normalnie, idzie w moją stronę poboczem i że to nie jest sytuacja gdzie należy stosować zasadę ograniczonego zaufania. A np. ja, zawsze jak mijam jakiegoś pieszego, to gdy tylko mam miejsce na sąsiednim pasie, to staram się odsunąć od krawędzi. A jak się potknie? A może pijany, tylko akurat w miarę mu się prosto idzie?

      Tak samo tutaj:

      Zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania mogę założyć, że ten kierowca się zatrzyma przed znakiem/linią stopu.

      Mogę założyć, mogę założyć. No mogę założyć. Ale jednak - nie wiem jak Ty - ale ja wyczulam zmysły na każde auto, które nawet toczy się do skrzyżowania, które będę zaraz przecinał. I naprawdę nie zmyślam teraz przykładu "dla potrzeb" - ale w minioną wigilię miałem taką sytuację w rodzinnym mieście. Toczyła mi się jakaś kobieta w Yarisie (klasyka gatunku) i każdy rozsądny by powiedział, że "na pewno się zatrzyma" - bo rzeczywiście nie było żadnych przesłanek, że tak nie będzie. Ja jednak w swojej BŁĘDNEJ zasadzie ograniczonego zaufania, skupiłem się na niej bardziej i wyszło mi to na dobre - bo okazało się, że kobieta w p#!$#ie miała moje pierwszeństwo. Więc jak ja to mam nazwać inaczej, jak ograniczonego zaufanie? Czy to nie takie myślenie powinno być wpajane kierowcom, zamiast tego, aby jechał twardo na wyjebce, bo przecież nie ma żadnych przesłanek?

      Więc powtórzę raz jeszcze: wiem, że brzmienie ustawowe tej zasady jest takie, a nie inne, ale do sytuacji o których ona mówi (pijany, szybko jadący, dziecko) to naprawdę nie potrzeba specjalnych zasad. To zwykły rozsądek i nawet osoba, która nigdy nie słyszała o ZOZ, intuicyjnie przestanie ufać. Moim zdaniem, dużo bardziej praktyczniejszą i mądrzejszą funkcję, spełnia wpajanie kierowcom, właśnie tej "błędnej" ZOZ, która mówi o tym, że nawet jeśli nie ma żadnych przesłanek, to należy pamiętać, że różnie się może skończyć.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale skąd pomysł że kierowca miał w tej sytuacji zachować szczególną ostrożność?
      Przytocz proszę przepis który to nakazywał.


      @hellfirehe: Autopsja bylaby ok? Mimo ze drugi uczestnik zdarzenia zlamal przepisy, to teoretycznie byly mozliwosci unikniecia wypadku/kolizji, i na tym całośc zbudowana.

    •  

      pokaż komentarz

      Mimo ze drugi uczestnik zdarzenia zlamal przepisy, to teoretycznie byly mozliwosci unikniecia wypadku/kolizji, i na tym całośc zbudowana.

      @Lemartez: Pytam konkretnie o podstawę konieczności zachowania "szczególnej ostrożności", a nie o przemyślenia ogólno-metafizyczne.
      Szczególna ostrożność jest konkretnym pojęciem z ustawo prawo o ruchu drogowym i zgodnie z art. 3 uczestnik ruchu ma obowiązek zachować ją w konkretnych przypadkach wymienionych w ustawie. Proszę więc o wskazanie podstawy prawnej dlaczego sądzisz że miał ją zachować w tej sytuacji.

      Bo to że pieszy wbrew obowiązku nie zachował szczególnej ostrożności, co było jedną z przyczyn spowodowania wypadku, to jest oczywiste.
      Obowiązki pieszego reguluje art. 13 PoRD w którym łatwo znaleźć wszystkie jego przewinienia:

      Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany
      zachować szczególną ostrożność oraz[...], korzystać z przejścia dla pieszych. [...]

      3. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych[...], jest dozwolone tylko pod warunkiem, że nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub utrudnienia ruchu pojazdów. Pieszy jest obowiązany ustąpić
      pierwszeństwa pojazdom[...]

    •  

      pokaż komentarz

      @chryzopraz: No nie wiem bo teraz ofiara ma zniszczone auto.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak wsiadasz za kierownicę to rozpędzasz ponad tonę żelastwa

      @bbr555: albo mniej niż tonę. I to nie koniecznie żelastwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555: > 1. zasada ograniczonego zaufania

      Chyba ci sie coś pop#@!?%%iło kolego, zasada ograniczonego zaufania jest dokładnie odwrotnością tego jak ją zrozumiałes.

      "Zasada ograniczonego zaufania – zasada stanowiąca, że zarówno każdy uczestnik ruchu drogowego, jak też inna osoba znajdująca się na drodze oraz w jej otoczeniu, ma prawo liczyć, że inni uczestnicy ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego"

    •  

      pokaż komentarz

      Więc jak ja to mam nazwać inaczej, jak ograniczonego zaufanie

      @Turbator jeśli na drodze nie ufasz absolutnie nikomu i nigdy, to już nie jest ograniczone zaufanie, tylko nieograniczony brak zaufania. :)
      I tak, jest on często dość rozsądny, tym niemniej ustawodawca nie wymaga go od wszystkich i zawsze, dlatego przy rozpatrywaniu możliwych konsekwencji prawnych ważne są oficjalne definicje.

    •  

      pokaż komentarz

      Bydlak. Mam nadzieję, że został ukarany za wtargnięcie na jezdnię.

      @HuGho: dodaj do tego jeszcze uraz psychiczny kierujacego, bo to g...no cos, wtargnelo na chama pod samochod, a kierujacy nigdy by sie nie mogl spodziewac takiego "triku" rodem z Rosji (wymuszenie odszkodowania).

    •  

      pokaż komentarz

      Różnica w tym sporze jest taka, że Ty musisz mieć widocznie namacalne przesłanki. A jak tak jak już wyżej napisałem - widocznie jeżdżę z bardziej rozpaloną wyobraźnią

      @Turbator: Nadal nie rozumiesz co jest napisane w PoRD. Według tego co piszesz jeździsz z daleko posuniętą ostrożnością. Jest to chwalebne i nie jest niezgodne z przepisami. Inaczej mówiąc jeździsz z zasadą niezaufania. O takiej nic w PoRD nie ma, co, jak napisałem wyżej, nie jest jednak błędem. Po prostu w każdej chwili na drodze jesteś ostrożny. Z tego powodu możesz nie zauważać tych szczególnych, dla zachowania ostrożności, sytuacji .Natomiast dla tych, którzy mają odmienny sposób jazdy, nie tak ostrożny jak twój, ale jednak nadal przepisowy, ustawodawca wskazał sytuacje - "o ile okoliczności nie wskazują na odmienne zachowanie" - kiedy ta ostrożność (inaczej mówiąc obecne u ciebie ciągle niezaufanie) ma im się bezwzględnie włączyć, bo w razie jakiegoś zdarzenia będą co najmniej współwinnym jego zaistnienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @lobo621: Dobra, ale czekaj... Pytanie o czym my w ogóle rozmawiamy? Rozmawiamy o kwestiach prawnych, czy rozmawiamy o praktycznym i rozsądnym prowadzeniu auta na co dzień? Bo ja mówię cały czas o tym drugim, a wy najwyraźniej o tym pierwszym. Stąd nieporozumienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbator: Przecież to Ty pytałeś na czym polega zasada ograniczonego zaufania. Według PoRD właśnie na tym co napisałem i co próbował Ci przekazać Shajo. Pytałeś właśnie o kwestie prawne, a innej ich definicji nie ma. Twój praktyczny sposób jazdy jest godny polecenia ale nie wypełnia tej prawnej definicji. Właśnie wielu ludzi myślących podobnie jak Ty, uważa że to jest właśnie ta omawiana zasada, na którą bardzo często się powołują nie rozumiejąc jej zupełnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000 napisałem dokładnie czym. To, że wszyscy maja prawo oczekiwać, że inni będą się stosować do przepisów jest tłem, referencją dla tego, o czym jest ten przepis. A ten przepis mówi o tym, że właśnie nie wszyscy będą się stosować do przepisów i określa kiedy możemy się tego spodziewać i jak taka sytuację rozpoznać.

    •  

      pokaż komentarz

      ten przepis mówi o tym, że właśnie nie wszyscy będą się stosować do przepisów

      @Grothar: Nic podobnego. Ten przepis mówi, że co do zasady wszyscy stosują się do przepisów i tego masz oczekiwać (zasada zaufania), a w określonych przypadkach masz to zaufanie ograniczać. To nie jest żadne tło, tylko sens tego przepisu.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000 bzdura, sensem tego przepisu jest nieufność w określonych sytuacjach. To, że wszyscy mają się stosować do przepisów i w związku z tym powinniśmy się tego spodziewać jest sensem Ustawy o Ruchu drogowym jako takiej - w całości. Ten przepis zwraca uwagę na okoliczności ograniczonego zaufania. Stąd jego nazwa - zasada OGRANICZONEGO zaufania, do stu tysięcy wściekłych kaczorów!
      A nie żadna zasada zaufania.

    •  

      pokaż komentarz

      @MrProfeska

      Na widoku z góry z kamery fajnie wszystko widać, ale kierowca zobaczył tylko gościa wyskakującego zza samochodu

      Tak. Bo pieszy powyżej dachu samochodu osobowego nie posiada już ciała.

    •  

      pokaż komentarz

      O jakiej zasadzie ograniczonego zaufania w tym przypadku piszecie? W stosunku do kogo/czego? Musi być jakiś przedmiot/podmiot, co do którego można stosować tę zasadę. A tutaj? No sorki, kierowca miał mieć ograniczone zaufanie do kogo? Pieszego, o którego istnieniu nie miał pojęcia wcześniej, bo nie mógł go widzieć w tej sytuacji? Kurła, trochę logiki. Równie dobrze można tym usprawiedliwiać upadek meteorytu na samochód, bo kierowca mógł przecież bardziej uważać i patrzeć w niebo. (╯°□°)╯︵ ┻━┻

  •  

    pokaż komentarz

    Daleko nie poleciał, więc nie dołożą mu ucieczki z miejsca zdarzenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Co do k#!%y zrobil rowerzysta? Jak tak mozna? W glowie mi sie to nie miesci!

    •  

      pokaż komentarz

      @bocznica: Dobre opony i da rady jeździć po śniegu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      a na poważnie to nie było to zdarzenie, w którym byłby tam jeszcze na coś potrzebny - większa szansa, że by przeszkadzał

    •  

      pokaż komentarz

      @bocznica: A tak szczerze mówiąc do czego był tam potrzebny? Jeżeli nie potrafi udzielać pierwszej pomocy (jak większość ludzi) to by tam mógł najwyżej stać i się patrzeć.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: mógł np. wezwać pogotowie podczas gdy ktoś potrafiący udzielać pierwszej pomocy byłby zajęty ratowaniem poszkodowanego. Za zachowanie rowerzysty grozi kryminał.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo czy ty myslisz?? Moglby (i ma obowiazek) poinformowac pogotowie o wypadku. Bo juz nie wymagam pomocy od takiego zj$##

    •  

      pokaż komentarz

      @hithat: Moim zdaniem jeżeli wypadek zdarza się w takim miejscu gdzie jest pełno ludzi to należy raczej właśnie unikać angażowania się w "pomaganie". Wiele ludzi reaguje podnieceniem i biegną "pomagać" :) Stoją albo chodzą dookoła poszkodowanego, dotykają go, komentują, wszyscy na raz dzwonią po pomoc itp. :) Przyjeżdża karetka czy policja i pierwsze co robi to musi wyprosić tłumek "pomagaczy".

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: a widzisz tam gdzieś "pełno ludzi"? Jest tylko spanikowany kierowca i jego pasażer.

    •  

      pokaż komentarz

      @hithat: Nie wiem czy oglądamy ten sam filmik. Przecież zaraz po wypadku podchodzi jakiś dwóch pieszych z lewej strony a kolejne 2 wysiadają z następnego auta. To już 6 osób. Pewnie po kilkunastu sekundach znalazło się tam kolejne kilka. Do zadzwonienia po pomoc nie potrzeba kilkunastu ludzi.

      2 osoby które brały bezpośrednio udział w wypadku (poza poszkodowanym) natychmiast jak widać wybiegły do poszkodowanego, nawet wydaje mi się że pasażerka już tam miała telefon w ręce.

      Więcej ludzi tam nie trzeba.

      Przepisy nakładają obowiązek pomocy ale nie wszystkim ludziom w promieniu 3 kilometrów. Wystarczy że jedna osoba udzieli pomocy. Ewentualnie ta osoba może zawołać o pomoc bo nie ma telefonu albo trzeba wyciągnąć poszkodowanego bo się pali a nie ma siły itp.. Wtedy kolejna osoba może się zaangażować itp. Ale na prawdę nie wydaje mi się żeby pół miasta było potrzebne na miejscu zdarzenia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: W momencie kiedy przejeżdża rowerzysta nie ma w pobliżu zdarzenia NIKOGO poza bezpośrednimi uczestnikami, a on jest najbliżej. Wg prawa rowerzysta miał obowiązek udzielenia pomocy poszkodowanemu, w taki czy inny sposób. Czy Ci się to podoba czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      Wg prawa rowerzysta miał obowiązek udzielenia pomocy poszkodowanemu, w taki czy inny sposób. Czy Ci się to podoba czy nie.

      @hithat: No nie wiem. Rowerzysta nie brał udziału w zdarzeniu. Osoby biorące udział w zdarzeniu w momencie jak rowerzysta mijał auto już wysiadały. Rowerzysta przecież patrzył i obserwował sytuację. Zobaczył że pomoc została udzielona więc pojechał dalej. Co w tym niezgodnego z prawem?

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: gdzie tam pomoc została udzielona? xD bo ktoś wysiadł z samochodu?

      Nie chce mi się Ciebie przekonywać, poczytaj sobie co mówią przepisy. Życzę Ci mimo wszystko, gdybyś - nie daj Boże - był w podobnej sytuacji, żeby udzielili Ci pomocy wszyscy w pobliżu ;)

    •  

      pokaż komentarz

      był w podobnej sytuacji, żeby udzielili Ci pomocy wszyscy w pobliżu ;)

      @hithat: Wystarczy mi jedna osoba która zadzwoni na 112 ale dzięki :)

      Kiedyś miałem wypadek na odludziu i w środku nocy. Wyleciałem z drogi. Zauważył mnie tylko 1 facet kierowca autobusu (podobno - byłem nie przytomny i nie pamiętam ale policja mówiła "ze mialem szczescie ze tam jechal").
      Wiec z mojego doswiadczenia wystarczy 1 osoba :)

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: ok, przyjmijmy, ze rowerzysta widzial ludzi wysiadajacych z auta. A co jezeli po kilku sekundach odjechali, nie udzielajac pomocy? Moim zdaniem okropne zachowanie, nie zatrzymal sie, nawet nie obserwowal co sie bedzie dzialo chwile pozniej, tylko pojechal dalej jak nigdy nic.. pewnie spalony byl.

  •  

    pokaż komentarz

    Szkoda kierowcy, prawdopodobnie będzie musiał klepać auto ze swojego portfela (╥﹏╥)

  •  

    pokaż komentarz

    Gościowi na rowerze chyba konkretnie targalo że nawet się nie zatrzymał