śmieszek poza kontrolo, mam brzydkie wnętrze

  •  

    Każda chwila jest wiecznością
    Kiedy miłością podbijamy kosmos (ʘ‿ʘ)

    pokaż spoiler #muzyka #seks #lovestory #depresja

    źródło: youtube.com

  •  

    Twój stosunek do palenia śmieciami i byle gównem w piecu.

    1. Niech każdy ogrzewa byle czym i jak mu się podoba, ja także palę byle czym a teraz ekooszołomy ciągle gadają o smogu, smoku, kiedyś tez był, nawet gorszy i jakoś ludzie żyli.
    2. Palę śmieciami i byle czym, wcale się nie dziwię że ludzie też tak robią, przez państwo i gospodarkę nas nie stać na lepsze źródło ogrzewania.
    3. Palę byle czym i nie przeszkadza mi że inni tak robią, bo w sumie i tak mój wpływ na to środowisko jest niewielki a ogrzewać trzeba. Polska to nie Niemcy czy Skandynawia że tam się dobrze zarabia i stać ludzi na eko-ogrzewanie.
    4. Fakt przeszkadza mi to, co poradzić, nie stać mnie na gazowe ogrzewanie, żadnych dopłat nic
    5. Staram się ogrzewać tak by było mało szkodliwe ale inni tak robią, jednak nic z tym nie robię.
    6. Ogrzewam ekologicznie lub staram się i upominam sąsiada, jeśli pali śmieci czy innym gównem.
    7. Ogrzewam ekologicznie lub staram się i zgłaszam sąsiada na pały czy inne służby jak pali śmieci lub byle co.
    8. Jestem zagorzałym eko coś tam, propaguje eko ogrzewanie, gardzę ze zatruwaczami i biorę udział w patrolach antysmogowych i uświadamiam innych itp itd
    9. Nie mam zdania/ Nie wiem
    10. inne

    #smog #polska #ankieta #polak #polskiedomy #pytanie #ekologia #ogrzewanie #gownowpis
    #polak
    #wroclaw #katowice #opole #radom #krakow
    pokaż całość

    źródło: zyciesokolowa.pl

    która opcja wyraża twój stosunek do tego co się dzieje

    • 11 głosów (8.87%)
      1
    • 1 głos (0.81%)
      2
    • 1 głos (0.81%)
      3
    • 5 głosów (4.03%)
      4
    • 29 głosów (23.39%)
      5
    • 20 głosów (16.13%)
      6
    • 22 głosy (17.74%)
      7
    • 7 głosów (5.65%)
      8
    • 6 głosów (4.84%)
      9
    • 22 głosy (17.74%)
      10
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #wroclaw mozecie polecic mi jakiegos psychologa? nie radzę sobie sam z sobą, alkohol gra za dużą rolę w moim życiu (w sumie tylko piwsko). Niby praca dobra, awans był, mieszkanie kupione, narzeczona szczęśliwa, ale czegoś jednak brakuje.Krzywdzę nie tylko siebie ale innych z mojego otoczenia, nic mi się nie chce. Najchętniej bym łaził do pracy, wracał, pił cztery browary i szedł spać. Zero znajomych, zero hobby. W sumie to chciałbym się zmienić, wygadać komuś. Spotkania AA mnie nie przekonują, bo nie chce mi się słuchać historii o piciu wódki o 7 rano - wiem, że ocenianie jest złe, ale takie jest moje zdanie niestety.

    Wracając do tematu, ktoś godny polecenia #psychologia #psychiatria ?

    #medycyna #zdrowie #depresja #alkoholizm #alkohol

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Na #6obcy co chwila "z6?", a przedrzeć się przez lawinę "km" to jest jakaś kurwa granda, a na #gg zlot karyn większy niż na dyskotece w gimnazjum. Jest jeszcze w internecie jakaś platforma gdzie idzie znaleźć kogoś normalnego do rozmowy? O płeć żeńską mi chodzi, tindera nie chce bo nie przemawia w moje wymagania #przegryw #wygryw #podrywajzwykopem pokaż całość

    +: Freakz
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dzień dobry proszę o ocenę sytuacji i wskazówki.

    Poznałem dziewczynę z mojego wieku (27 lat) na aplikacji randkowej. Pisaliśmy razem ponad tydzień codziennie trochę w trakcie dnia i później zawsze do późnych godzin nocnych wiadomość za wiadomością. Ogólnie pisało nam się dobrze mieliśmy dużo różnych tematów do rozmów. Po tygodniu umówiliśmy się na kawę. Konkretne zaproszenie nie przyszło od żadnej ze stron tylko tak wyszło podczas rozmowy. Ostatecznie ja zaplanowałem kawiarnię i ją zaprosiłem.

    Odbierałem ją samochodem z domu na przywitanie dałem kwiatka i buziaka w policzek. Pojechaliśmy do kawiarni rozmowa się całkiem dobrze kleiła raczej na potoczne tematy bez większego flirtu. Po kawiarni spacer i odwiozłem ją do domu, jak wychodziła z samochodu na zakończenie dała z własnej inicjatywy buziaka w policzek. Po spotkaniu wyczekałem czy sama coś napisze ze 2 godziny, ale nic nie napisała to sam jej podziękowałem za spotkanie i wymieniliśmy kilka wiadomości.
    Po spotkaniu na kolejny dzień jakby zgasł w niej entuzjazm w pisaniu wiadomości. Tzn. wiadomości dużo krótsze, pisane rzadziej itd. Mimo tego przez kolejne dwa dni pisze ona pierwsza wiadomość z rana z przywitaniem i tym jak na przykład spałem itd. Trzeciego dnia po pierwszym spotkaniu zaprosiłem ją na wieczorny spacer i się zgodziła.

    Na drugim spotkaniu to samo na przywitanie buziak w policzek, ale ona już zaczyna coś mówić ze lepiej jej nie całować bo się zarażę grypą. Spacer całkiem w porządku, porozmawialiśmy, ale jakiejś wielkiej chemii nie było. Na zakończenie, gdy ją odwoziłem to przy pożegnaniu powiedziała, że "mnie nie całuje bo mnie zarazi". Po spotkaniu ani ja ani ona nic do siebie nie napisaliśmy. Myślałem, że już nic z tego nie będzie a ona rano znowu o 7.30 pisze wiadomość z przeprosinami, że wczoraj już nic nie napisała i co u mnie słychać. Odpisałem, ale już kolejne wiadomości odpisuje ona po kilku godzinach.

    Proszę o rady. Jak ją ugryźć? Myślicie, że ona chce coś więcej czy tylko nie chce nagle zakończyć znajomości bo dużo wcześniej pisaliśmy i wycisza się stopniowo? Nie będę ukrywał, że mi na niej zależy. Co robić? :D

    #tinder #randki #zwiazki #badoo #podrywajzwykopem #rozowypasek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #rozowepaski #niebieskiepaski #seks #zwiazek #sponsoring

    Czołem brygado niestrudzonych fapstronautów. Chciałem poruszyć stary jak świat temat, bo albo mi się coś popierdoliło w głowie, albo w końcu przejrzałem na oczy.
    Sprawa dotyczy związków, od wprowadzenia programu 500+ zauważyłem w swoim kurwidołku plagę kobiet które na co dzień nic nie robią, nawet w swoim prlowskim bloku mam kilka takich sąsiadek gdzie facet rano wstaje i zawija do pracy, a kobieta zostaje w domu (mimo że ma już dzieci które chodzą do przedszkola/szkoły). Znam też wiele par w których kobieta mieszka w Polsce pobierając 500+ lub nie, a facet pracuje za granicą na mieszkanie i raty kredytów. I stwierdzam.. że Ci ludzie są popierdoleni na potęgę. Trzymasz w domu kobiete która nie pracuje, sam pracujesz na dom, kredyty, rachunki, jedzenie.. a ona jedyne co to zrobi Ci wieczorem loda albo wypnie dupe.. czym to się różni od sponsoringu albo prostytucji? ostatnio doszedłem do wniosku że małżeństwo to też pewna forma sponsoringu, utrzymujesz rodzinę w zamian za seks albo nawet bez seksu. Dostajesz wypłatę = opłacasz wszystko, i jeszcze musi starczyć na prezenciki dla pachnącej damy która na co dzień nic nie robi. Że tak spytam po wojskowemu, o co tu kurwa jego mać chodzi w tym burdelu? Gdzie związek oparty na miłości?, uczuciu, szczerości, wierności? gdzie kobieta również pracuje, dokłada się do rachunków, pomaga mężowi... oczywiście ja nie twierdze że takie związki nie istnieją, bo jest ich wiele ale coraz mniej. Teraz facet ma być "zaradny" tak to się modnie mówi, żeby nie zabrzmiało "lecę na jego kasę" zaradny czyli bogaty innymi słowy. Masz być bogaty, przystojny, wysoki, przypakowany, dowcipny, mieć własny samochód i najlepiej własne mieszkanie, pozwolić "niuni" siedzieć w domu i zabierać na wakacje a w zamian obrobi Ci kiełbasę i założy fajne majtki które i tak Ty jej kupiłeś. Wiem wiem... tekst brzmi jak wpis stulejarskiego gościa który płacze że nie ma dziewczyny, mam 25 lat w swoim życiu miałem tylko 3 dziewczyny więc mniej więcej wiem na czym polega związek i wiem jaka jest różnica kiedy ma się dziewczynę w wieku 16 lat a jaka gdy masz dziewczynę w wieku 20+ te drugie nie polecą już na hamburgera i kino, tym musisz już zapewnić wszystko inaczej jesteś #przegrywem Więc wracając do meritum kto tak na prawdę jest ofiarą losu w tym XXI wieku? facet któremu załączyło się lovestory i robi dla swojej ukochanej wszystko a ta cwaniacko to wykorzystuje? Ostatnio zrobili ankietę dotyczącą kobiet, a pytanie brzmiało która z pań zrobiła by loda facetowi za 10 tysięcy złoty nawet będąc wtedy w związku, 3/4 powiedziało że bez zastanowienia i od razu za taką kwotę. Już nie mówię o sytuacji w której są dzieci, a Ty zaczniesz mniej zarabiać.. laska od Ciebie odejdzie, poda Cię o alimenty, masz sznur na szyi ponieważ wziąłeś kredyt na 20-30 lat na mieszkanie a ona mruga rzęsami do typa który zarabia 3x tyle co Ty (nie miałem nigdy takiej sytuacji ale jestem pewny na 100% że tak by to wyglądało) jednym słowem - przejebane.

    P.S Coś mi się wcześniej popierdzieliło i źle to dodałem.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Znajomy mojej kolezanki nazwal mnie przy niej przegrywem bo po pijaku powiedzialem, ze nigdy nie bylem w #zwiazki. Powiem wiecej, tylko raz uprawialem #seks ktory i tak byl nieudany (28lvl) ale typ mnie wkurwil to mu wygarnalem ze jest jebanym biedakiem bo od zawsze na gowno pracy (programista here). Oczywiscie powiedzial to w zazdrosci gdy rozmawialismy juz wstawieni. Absolutnie go do tego nie sprowokowalem, nigdy nie uwazalem sie za kogos lepszego, po prostu to ten typ czlowieka ktorego boli dupa o czyjs sukces (dlatego to nie jest moj kolega tylko znajomej). Kto tu jest w takim razie wiekszym #przegryw? Jezeli ja, to dlaczego?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć mircy!
    Słowem wstępu, z różową nie mieszkamy jeszcze razem, wynajmujemy pokoje. I nie mamy gdzie się kochać... Różowa potrzebuje do tego spokojnego miejsca aby dojść. Jeśli ktoś krząta się po mieszkaniu tylko się zdenerwuje i jeszcze bardziej będzie ją nosić z niewyżycia.
    Wcześniej jej wpółlokatorka wychodziła na noc do chłopaka, lub pracowała w konkretnych godzinach, teraz randomowo pojawia się na chacie.
    Teraz pytanie! Czy znacie jakieś miejsca w Trójmieście gdzie możemy się zabawić? Wygodne miejsce gdzie możemy się schować, przebieralnia, siłownia? Hotel na godziny? Hotel na jedną noc to za dużo... Patrzyłem na sauny, ale tam zawsze ktoś może wejść. Samochód i plener odpadają.
    Help :<

    #trojmiasto #seks #zwiazki #rozowypasek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #logikaniebieskichpaskow
    Dwa lata temu odeszłam od swojego byłego niebieskiego po 8 latach bycia razem. Po prostu dorosłam i stwierdziłam, że go nie kochałam, a presja na śluby itd. Nie dawała mi już spokojnie żyć.
    Jeszcze przez rok niebieski nie dawał mi spokoju, wysyłając wiadomości co jakiś czas (po pijaku), jaka to ja najgorsza jestem i że zniszczyłam mu życie. Ja mu oczywiście nie odpisywałam, bo „nie karm trolla”. Taka prawda, odpisanie na takie wiadomości doprowadziłoby do jeszcze większej histerii, a tak to jego słowa obijały się o ścianę.
    Aż w końcu przestał. Teraz już wiem dlaczego ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie, nie zabił się, tylko tak jak mu przy rozstaniu mówiłam, znalazł sobie nową dziewczynę i jak widzę lepiej do niego pasuje, bo nawet mają te same hobby.

    I na co był ten lament i zatruwanie mi życia? Jak ktoś kogoś nie kocha, to nie da się z tym nic zrobić. Ja nie nie kochałam go jemu na złość, po prostu tak wyszło. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, nie mogłam z nim dalej zostać, to by był dopiero bezsens.

    Niech to będzie nauka dla was. Co ma być to będzie i nic nie dzieje się bez przyczyny!

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  
    Samcro via iOS

    +219

    Czytając mirko, niesamowicie śmieszą mnie domorośli „milionerzy” z IT, którzy uważają, że 10 czy 15 tysięcy PLN miesięcznie to fortuna, która czyni z nich bogaczy i „lepszej klasy” ludzi.

    Nie można być bardziej w błędzie.

    #oswiadczenie #bekazpodludzi #truestory i może #niepopularnaopinia

  •  

    wynajmuj budynek
    doprowadź do go do ruiny
    właściciel nie przedłuża umowy
    pikachu.jpg

    a tak na serio Nowa Giełda ma tak wielki potencjał, że trzymanie tam od 70 lat boiska do siatkówki to zwykłe marnotrawstwo zabytkowego budynku
    #wroclaw

  •  

    #pokemongo takie poki warto przygotować na rajdy które startują od jutra :D

  •  

    Jeszcze nikt nie dodał? Od 15.01.19 22.00 do 29.01.19 22:00 będzie miał miejsce event związany z regionem Hoenn.
    * więcej Pokemonów z Hoenn będzie występowało na dziko
    * Field Researche powiązane z tym regionem
    * Kyogre i Groudon (być może wprowadzą shiny) na rajdach tieru 5
    * większa szansa na Poki z Hoenn z jajek
    * podczas ewolucji Shroomisha w Brelooma ten dostanie atak Grass Knot
    * shiny Zigzagoon i Taillow
    * nowe ciuszki związane z teamem Aqua i Magma

    Niestety brak info o Rayquazie, Jirachim, Keckleonie czy Clamperlu :(

    #pokemongo
    pokaż całość

  •  

    #rozowepaski i #niebieskiepaski potrzebuję pomocy, bo #logikarozowychpaskow jest powalająca jeśli chodzi o #zwiazki, aż czasami odechciewa się kogoś poznać pomimo tego, że bym chciał.

    Nie mam problemu z poznaniem kogoś, szczególnie przez neta, przejście do spotkania to też nie jest większy problem. Ale właśnie po tym wstępnym zainteresowaniu to mija, czasami trwa to dłużej, jednak ostatecznie laski mnie spławiają małymi tekstami o byciu "zbyt dobrym" albo ignorują.
    Nie jestem żadnym betą, bo nie dam dobie wejść na głowę i jak coś mi nie pasuje to to mówię. W czym tkwi problem? W tym, że nie jestem #chad i nie jestem "agresywny" w tych próbach czy o co chodzi, bo laski same nie wiedzą czego chcą (・へ・)
    pokaż całość

  •  

    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #jedzenie
    Mirki i mirabelki jak się zapatrujecie na coś takiego:
    Najpierw tło: ja i żona jesteśmy z wsi. No i zawsze gdy zostawało jedzenie można je było jakoś zagospodarować - dać zwierzętom, zrobić kompost itp itd. Nie nie mieliśmy gospodarstwa ale sąsiedzi mieli i chętnie przyjmowali takie rzeczy.
    No i teraz nasuwa się temat chleba, ja jak i Ona, mamy wpojone że chleb należy szanować, nie wyrzucać bla bla bla. No i stosowałem się do tej reguły prawie całe życie - ja gotuje, przygotowuje posiłki u nas w domu.
    Ale teraz jest to strasznie uciążliwe, jak już mieszkamy na swoim. Zostaje ci chleb - a żona chowa go do szafki to zawiezie go na wieś (rodziców odwiedzamy raz w miesiącu), ten pieczywo nieraz leży w tej szafce z miesiąc, przez co jak się otworzy szafkę to tak śmierdzi, że ja pi3rdole. Więc zacząłem wyrzucać już niedojedzone pieczywo do kosza, niestety moja żona go wyciąga i prawi mi jakieś morale (rozumiem) - ja tłumaczę, że to już nie to samo jak dawniej, teraz ten chleb jest produkowany w inny sposób i tak naprawdę to z chlebem niema nic wspólnego.
    pokaż całość

    •  

      @samuraj24: komuna już nie panuje a ty nie mieszkasz w Zambii żeby liczyć się z każdym kęsem jedzenia. Zepsute jedzenie i resztki po jedzeniu się wywala, szanuj bardziej siebie i swoje otoczenie zamiast jakąś ideologię czczenia żarcia xD

      A jeśli tak nie umiesz, bo ta ideologia jest ci tak mocno wpojona (potrafię to zrozumieć), to już ci @blackcurr4nt podpowiedziała: mrożenie chleba. My tak robimy i nie narzekamy. Wiadomo, że to już nie to samo jak świeży chlebuś prosto z piekarni, ale z drugiej strony jak niemrożone pieczywo postoi dwa dni to też nie jest jak świeży chlebuś prosto z piekarni. pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Większość wpisów jest opłakująca prezydenta Gdańska. Ja nie jestem związany z Gdańskiem i nie mam żadnego pojęcia o jego osobie więc chętnie spojrzę z drugiej strony. Czy mógłby się wypowiedzieć jakiś jego przeciwnik? Były jakieś brudy? Na co narzekaliscie? Czy był naprawdę taki idealny?
    #gdansk #adamowicz

  •  

    wrocławskie mirki dzielimy na dwa rodzaje ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #wroclaw

    •  

      Ze spamera, poprzez irytującego spamera, poprzez trolla, poprzez ciekawostkę, poprzez powód do śmiechu, do lokalnego, akceptowanego kolorytu. Co za ewolucja!

  •  

    Od urodzenia mieszkam na Gdańskiej starówce. Ciężko mi uwierzyć w to co się stało. W pracy, sklepach, na ulicy widać, że ludzie wspólnie to przeżywają i od wczoraj czekali na dobre wieści. To co wydarzyło się wczoraj to po prostu dramat. Kara śmierci powinna być nieuchronna dla osób, które świadomie tworzą takie tragedie. W przypadku niezbitych dowodów i takiej ilości świadków naocznych powinna być stosowana, bo nie ma mowy o pomyłce. A minusującym radzę w* bo ludzie o tak niskim IQ i tak nie mają na nic wpływu i wszyscy mają ich w dupie.

    #gdansk
    #adamowicz
    #karasmierci
    #wosp
    #wosp2019
    pokaż całość

  •  

    Jakie są wasze tzw. "red flagi" (niepokojące sygnały, coś co was odrzuca) podczas poznawania #niebieskiepaski ?

    Ja zacznę:

    1. Konto na Wypok.pl

    Jakie są wasze propozycje?

    #rozowepaski #zwiazki #tinder #pytanie #pdk

  •  

    Damage Report po pierwszej chemii. Zaparzcie kakao i chwytajcie za kocyki, bo będzie raczej dłużej niż krócej. Pozwoliłem sobie nie pisać od razu po odbyciu chemii, żeby móc Wam w pełni opowiedzieć jak się czuję i się ze mną działo w trakcie i po leczeniu. Lecimy zatem z porządkiem chronologicznym:

    #sarmatawalczyzrakiem #zdrowie #rak #nowotwory

    02-01-2019
    Spędziłem pół dnia w COI na Ursynowie, na zabiegu założenia portu donaczyniowego. Sam zabieg w sumie był krótki, jakieś 40 minut, jednak potem trzeba było czekać na RTG i opis, że wszystko zostało założone tak, jak być powinno i mogą mnie wypisać do domu. Przyjechałem przed 10, wyszedłem po 15 i resztę dnia byłem jak na haju przez znieczulenie miejscowe, które mi schodziło. Dzień przeleżany.

    03-01-2019
    Pierwszy dzień hospitalizacji w COI na Wawelskiej. Do szpitala zgłosiłem się przed 0800, jednak zanim przeszły wszystkie procedury (krew, przyjęcie etc) to na salę wszedłem dopiero około południa. Jeszcze z samego rana odbyła się dyskusja zespołu lekarzy z profesorem prowadzącym badanie, czy aby nie dać mi jednak wersji ambulatoryjnej i resztę "na wynos", jednak sam optowałem za pozostaniem na pierwszą chemię w pełni w szpitalu, żeby zobaczyć, z czym to się je. Nastawiłem się na pobyt w szpitalu i w sumie oczekiwałem, że trochę odsapnę od życia domowego, zajmowania się dziećmi etc - wiadomo - gry na komórce, filmy na Netflixie, książka i drzemki, kiedy tylko mam na nie ochotę.
    Po ustaleniu, że jednak zostaję od razu podłączyli mnie pod szereg kroplówek - nawodnienie, elektrolity, leki osłonowe i pierwsza dawka badanego leku immunologicznego (lub placebo - tego akurat nie wie nikt poza jedną osobą na oddziale przygotowującą leki). Po immunologi zaczęła się chemia właściwa, już dostępna również w standardowym procesie leczenia "na NFZ" - lek celowany na receptory HER2+ i cisplatyna (chemia właściwa). Piersza dawka 2h, płukanie, przeciwymiotne i leki moczo pędne, druga dawka 24h i znowu płukanie, moczopędne, przeciwymiotne, osłonowe.

    04-01-2019
    Drugi dzień w szpitalu minął na spływaniu 24h dawki chemii i okresowym przepłukiwaniu organizmu (dużo nawadniania i leki moczopędne, żeby to, co już przeszło swoją ścieżkę, zostało jak najszybciej usunięte).

    05:08-01-2019
    Do tej pory leki podawane były za pomocą pompy mechanicznej, musiałem więc chodzić ze stojakiem, na którym była zamocowana, a do tego uwiązany byłem do kontaktu. Na szczęście, po nocnym naładowaniu baterii mogłem pozwolić sobie nawet na kilka godzin bez podłączania z powrotem do gniazdka, co nie zmienia jednak faktu, że musiałem chodzić wszędzie z tym drzewem - także do toalety i pod prysznic. Na szczęście w sobotę kolejną dawkę cisplatyny otrzymałem już zapakowaną w tzw. infuzor, czyli małą buteleczkę z gumowym balonem, który obkurczając się, wtłacza lek do krwiobiegu. Buteleczka napełniona została dawką na 4 dni i mogłem ją nosić w saszetce przy pasie, wiec swoboda poruszania się nieporównywalnie większa. Jedynie z rana wracała klasyczna kroplówka z helacidu (osłonowe na żołądek), leków przeciwwymiotnych i PWE (płyn elektrolityczny) dla wypłukania organizmu. Były to jednak tylko 1,5h sesje, więc znośnie.
    Po 4 dniach, we wtorek wieczorem zostałem wypisany ze szpitala z infuzorem na wynos, ponieważ przez przerwy na płukanie lek, zamiast skończyć się ok. 15, skończył się dopiero gdzieś na przełomie 08 i 09-01. Na szczęście personel stwierdził, że jestem na tyle ogarnięty, że mogę to zabrać do domu i przynieść potem 09 rano pustą butelkę i dać odłączyć sobie wkłucie z portu. Pierwsza chemia zakończona!

    Jak było i jak jest?
    W trakcie podawania chemii najpopularniejszymi przypadłościami są wymioty, biegunka i osłabienie. Dzięki lekom wymiotów nie miałem żadnych. Biegunki nie stwierdziłem, ale ponieważ leki przeciwbólowe powodują u mnie zaparcia, to w połączeniu tych dwóch efektów wypróżnienie "wróciło do normy". Czyli w sumie na plus. Osłabienie rzeczywiście trochę mnie dopadło. Ostatnie dwa dni w szpitalu oraz dwa dni po wyjściu sił miałem zdecydowanie mniej i co chwila robiłem sobie drzemki regeneracyjne, tylko po to, żeby wstać, przygotować coś do jedzenia, zjeść i odpocząć po wszystkim. Innych skutków ubocznych po chemii (głównie neuropatia i osłabienie słuchu) na razie nie zauważyłem, choć ze słuchem stwierdziłem, że zmniejszyła się moja tolerancja na hałas - słucham muzyki na słuchawkach zdecydowanie ciszej niż zwykle, a wrzaski dzieci potrafią doprowadzić mnie do bólu uszu.

    Dużą zaletą po chemii jest to, że czuję się dużo lepiej niż przed rozpoczęciem leczenia. Powiem nawet więcej - czuję się lepiej niż przed pierwszym atakiem bólu 11-11-2018. Lekarz przepisał mi wprawdzie większą dawkę morfiny, ponieważ okazało się, że szybciej metabolizuję lek i występował u mnie "ból końca dawki", trzeba było więc podnieść z 30mg do 50mg/12h, żeby wystarczało "na zakładkę", ale jednocześnie odstawiłem całkowicie inne leki przeciwbólowe (paracetamol, nospa, pyralgina). Biorę więc więcej i mniej jednocześnie.

    Poprawiło się także w kwestii jedzenia. Problemy z przełykaniem ustąpiły w znacznym stopniu i oceniam ich stan podobnie do tego, jaki był w 06:07-2018 - czasem coś dłużej przechodzi przez przełyk, powodując dyskomfort, nie staje mi jednak i nie powoduje, że muszę iść zwymiotować, żeby się odetkać.

    Wróciły także siły. Pewnie dlatego, że nie odczuwam także żadnego większego bólu etc. Nie jest może to szczyt moich możliwości, ale zdecydowanie jest lepiej niż przez ostatnie miesiące. W związku z tym postanowiłem wrócić do pracy i w tym momencie oporządzam się na swoim porzuconym 07-11-2018 stanowisku. Chciałem wrócić do pracy, bo męczyło mnie już nieróbstwo, a do tego widzę, że w dniach, kiedy muszę coś zrobić, czuję się lepiej niż w dniach "wolnych". Dodatkowo praca wzbudza we mnie więcej motywacji, żeby zabrać się także za własne biznesy po godzinach, więc odnoszę podwójną korzyść.

    Jak oceniam pobyt w szpitalu?
    Umiarkowanie dobrze. Do zespołu lekarskiego przyczepić się nie mogę - cokolwiek bym potrzebował - dodatkową dawkę leku, wyjaśnienie co się dzieje itd zawsze byli do dyspozycji. Zespół pielęgniarski też na plus (choć były i takie bardziej jędzowate). Ogólnie rzecz biorąc byłem jedyną tak młodą osobą na oddziale (33lvl) reszta spokojnie 50+. Nie zrzędziłem, nie kwestionowałem tego, co mówią, nie robiłem problemów, to i kiedy chciałem coś załatwić dla siebie, to dostawałem od ręki. Gorzej było jedynie w weekend, podczas którego miałem wrażenie, że część jest tam za karę w pracy i czepia się dosłownie wszystkiego.

    Jeżeli chodzi o jedzenie, to niestety uderzyła mnie z całą siłą polska rzeczywistość szpitalna. Zjadliwe były zupy na śniadanie i obiad. Reszta wołała o pomstę do nieba. Mam wielkie wątpliwości, czy ktokolwiek usiadł nad tymi posiłkami i policzył ich kaloryczność, co wydawałoby się podstawą. O jakości szynki czy suchości chleba nawet nie będę się wypowiadał... Na szczęście oddziałowa lodówka i rodzina na miejscu pozwoliła mi na zgromadzenie zapasów na posiłki i przekąski (w szpitalu złapałem nową faze - kwaśne żelki mogę teraz jeść o każdej porze dnia i nocy, tylko muszą być kwaśne; na nowo odkryłem także smak sklepiku szkolnego - gumy Center Shock xD).

    Najgorzej było, jeżeli chodzi innych w szpitalu. Z racji różnicy wieku traktowali mnie jak jakiegoś szczyla, do którego jaśnie pan może się zwracać "ej ty". Tematów do rozmów też nie mieliśmy, ale może to i lepiej. W pewnym momencie na mojej sali (pięcioosobowej) dobrało się 3 dziadków 60-70, którzy cały dzień komentowali albo padający za oknem śnieg (i że dzwonili do domu i w Koziczkach Dolnych to jeszcze nie pada, a w Zalesiu to już stopniał) albo, o zgrozo, drążyli temat choroby. Ale nie to żeby po prostu rozmawiali co komu dolega... nie... Antka szwagra kobity brat, to miał to samo i przed świętami był zdrów, a po świętach był już pogrzeb, a drugiemu to już najwyżej rok został, a leczenie to tylko przedłużenie cierpienia, wszyscy umrzemy, jak i sklepowa z wioski obok itd... Zasadniczo gdyby to spisać, miałbym historię chorób nowotworowych w trzech rodzinach. Do tego ten posępny nastrój, który sprawiał, że zastanawiałem się, po jaką cholerę oni w ogóle idą do szpitala, skoro mentalnie to oni nie są jedną nogą w grobie - oni się już w nim umościli. Dobrze, że słuchawki skutecznie odcinały mnie od ich pierdzielenia. Pewnie potem komentowali, że młody taki załamany, że nawet się nie odzywa i zamyka w sobie.

    Co będzie dalej?
    Następna chemia czeka mnie 24-01-2019. Na szczęście zmieni się nieco forma podania. Idę na jeden dzień do szpitala, dostaję wszystkie leki immunologiczne i te podawane w mniejszych dawkach i wypisywany jestem tego samego dnia wieczorem. Chemię właściwą dostanę do infzora na wynos i będę tylko musiał zgłaszać się codziennie do szpitala na 2h na "płukankę". Może nie będę przez to mógł sobie zrobić kolejnego wyjazdu do sanatorium, żeby odrobić zaległości w serialach, ale przynajmniej nie będę musiał spędzać zbyt dużo czasu wśród ludzi pogodzonych ze swoim losem (co zarówno, jak i mój psychoterapetua uważamy za błąd - po pierwsze na leczenie trzeba iść w nastawieniu bojowym, żeby nastawić organizm na jak najlepsze przyjęcie leku, reakcję i odparcie skutków ubocznych).

    Po kolejnym podaniu chemii będę miał pewnie kolejne TK, które oceni, jaki jest postęp leczenia/choroby. Gdybym miał oceniać sam na podstawie swojego odczucia - jest lepiej. I tego będę się trzymał.

    Dziękuję także wszystkim Wam, którzy mnie wspieracie w walce. Wasze żywe zainteresowanie tym, co się u mnie dzieje, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To niesamowite, że mimo iż w życiu się nie widzieliśmy, może nigdy nie zobaczymy, a jednak zależy Wam na losie anonka ze strony ze śmiesznymi obrazkami. Dziękuję, za wszystkie wiadomości, słowa wsparcia, komentarze, plusy, obserwowania etc. I przepraszam, jeżeli nie na wszystko odpisuję - przy takim natłoku po prostu nie starcza czasu i sił. ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM DUŻO WIĘCEJ ZDROWIA NIŻ MNIE SIĘ TRAFIŁO ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jak wydarzy się w międzyczasie coś ciekawego u mnie na pewno dam znać. Do usłyszenia!
    pokaż całość

  •  

    Może rodzina Adamowicza wylądowała na lotnisku marynarki wojennej w Gdynii i lecą śmigłowcem?
    #adamowicz #gdansk #wosp

  •  

    3 dni temu: "usunąć religię ze szkół, tylko świecka szkoła"
    dziś: "prosimy o modlitwę"
    #gdansk

  •  

    Juz zaczyna sie gadanie, ze PO/KO bedzie zbijac kapital polityczny na tym zamachu i ewentualnej smierci (oby nie) Adamowicza. Juz prawaczki dostaja wscieklizny macicy na sama mysl. A sami nakrecaja spiralę od 9 lat po Smolensku.

    Hipokryci.

    #gdansk #zamach #wosp

    •  

      @Arveit: nie, nie mam badań i wiem, że jako, że to wykop, to bez wsparcia naukowego każda teoria jest nieprawdziwa ( ͡° ͜ʖ ͡°) no ale po prostu, opieram się na doświadczeniu życiowym i zdrowym rozsądku. Jeśli ktoś spędza swój wolny czas na pisaniu "dobrze że zdech" pod postami o tragediach, czy komentuje inne rzeczy życząc komuś śmierci, to nie zmieni swojego zachowania, bo wezmą go na spotkanie z człowiekiem który mu opowie jak to źle jest hejtować i jakie szkody może tym wywołać. Takie spotkania to bezsens, pokazówka i budowa politycznego kapitału, jak to ująłeś. Polityk chce pokazać, że jest proaktywny w temacie który akurat jest na czasie - i tyle. pokaż całość

    •  

      @Arveit: no w sumie tak, to chyba różnica naszego podejścia, dla ciebie część takich ludzi jest do nawrócenia, ja w to wątpię. Chociaż może te 5%, w końcu mamy owczy pęd, psychologię tłumu...

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Tylko nakręcenie rabanu jak w przypadku #euroweek u i afery #klaudiusz owej pozwoli poprzez media głównego nurtu pochylić się nad tym problemem szerszej publice, a problem jest w chooy ogromny, niezaleznie, czy stoisz po prawej czy po lewej

    #afera #neuropa #polska #tinder #niebieskiepaski #rozowepaski #zwiazki #redpill #imigranci pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20190114-123648.png

  •  

    Jakie są wasze tzw. "red flagi" (niepokojące sygnały, coś co was odrzuca) podczas poznawania #rozowepaski ?

    Ja zacznę:

    1. Tipsy (i cała reszta wymyślnego gówna, które się nakłada na paznokcie)
    2. Farbowane włosy (żadna farba nie może oddać naturalnego koloru i blasku, poza tym odrosty eww. Różowe włosy? No way!)
    3. Tatuaże ( Nawet jak jest nieźle zrobiony, to po roku pewnie zgubi kolory. Poza tym to dziwne)
    4. Nadwaga (Głównym zasobem kobiety jest wygląd, więc jak nie potrafisz powstrzymać się od żarcia, to jak to świadczy o tobie, hę?)
    5. Mocny makijaż (kiedyś tylko kurwy go miały) naturalne piękno obroni się samo
    6. Niski iloraz inteligencji/ bycie "wariatką" (haha,ale jestem najebana!!! lol lol xD lmfao! xD)

    Jakie są wasze propozycje?

    #niebieskiepaski #zwiazki #tinder #pytanie
    pokaż całość

    źródło: d-nm.ppstatic.pl

  •  

    Dlaczego różowe nie mogą pisać xd albo nawet dawać jakiejś buźki, tylko hahahahaha albo hehehe. No kurwa, drażni mnie to
    #tinder #gownowpis

  •  

    On serio jest taki rzadki? #pokemongo

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1547460568843.nianticlabs.pokemongo.png

  •  

    cały świat pisze o tym, o dziwo najwiecej o tym, że atak, ze w PL antysemityzm nagonka itd
    Brawo
    The Guardian
    VG
    do tego wiele komentarzy na tt.
    Pominę fakty, że na polskim tt też szambo leje się grubo
    #gdansk #fundacjawosp #
    pokaż całość

  •  

    W nawiązaniu do tego wpisu: http://broadcasttemps.com/wpis/38233725/ide-dzis-na-film-do-kompletnie-nieznajomej-dziewcz/

    Przyjechałem z piwami dla niej (ja nie piję). Film zaczęliśmy oglądać na leżąco. Właściwie dziewczyna od razu blisko mnie i mnie dotknęła ręką. Potem przybliżyła się do mnie to wystawiłem rękę za nią i leżała wtulona do mnie. Bluzkę sama lekko podciągała żebym miał dostęp do brzucha.

    Trochę ją masowałem po brzuchu, rękach itd. Gdy próbowałem włożyć rękę pod leginsy to mi ją zabrała (xD). Trochę mnie to speszyło ale nieznacznie bo skoro i tak ją dotykałem to wiedziałem, że po to tu jesteśmy. Ogólnie inicjatywy z jej strony byłoby na tyle. Jak przestawałem ją masować czy dotykać to lekko się ruszała czy wtykała głowę we mnie.

    Tak zleciał jeden film (xD). Rozumiecie? Przez cały film do niczego nie doszło. A właściwie doszło do tego, że dotykałem jej piersi (w tym sutek). To było moje pierwsze dotknięcie piersi. Ogólnie to była bez stanika tylko bluzkę miała a ja głupi szukałem stanika i przez to nie wiedziałem gdzie jest cycek :D

    Potem włączyła kolejny film i tu postanowiłem mocniej atakować i dotykałem ręką jej tyłek przy samem odbycie i pochwie. Potem rękę przełożyłem do przodu i już w miarę normalnie masowałem ją przez majtki i leginsy. Ogólnie to twarz miała zawsze blisko mnie ale odwróconą więc ciężko było mi ją pocałować. Ale w końcu jakoś się udało i się zaczęło.

    Na początku chciałem zdjąć jej bluzkę ale jakoś tak leżała i była ciężko więc się całowaliśmy. Całowanie moim zdaniem było bardzo słabe ale wcześniej całowałem się tylko kilka razy z jedną partnerką. Te poprzednie to niebo a ziemia z tym. Trochę się całowaliśmy i w końcu zdejmuję jej bluzkę z jej oporem (za bardzo nie chciało jej się wstawać xD). Potem ja zdjąłem bluzkę ale zapaliła mi się lampka. Mój penis nie był w fazie zwodu. Już wtedy pojawiły się obawy...

    Stwierdziłem, że zrobię jej językiem to może mi stanie. Zdjąłem jej leginsy i majtki. Zabrałem się do roboty. Moja pierwsza minetka w życiu. Wydaje mi się, że była słaba chociaż kilka razy się tak wzdrygnęła. W trakcie widziałem, że ona już nie chce i pewnie chce żebyśmy przeszli krok dalej. W takim razie zdjąłem spodnie ale nadal mi nie stał... Chwilę próbowałem ręką coś zdziałać (na sobie). Lekko mi stanął ale nie tak na maska to założyłem gumę lecz opad prawie całkowicie...

    Trochę się masturbowałem przy niej ale nie wyszło. Mówię do niej, że może jak mi pomoże to się uda. Waliła mi w gumie... Tragicznie to robiła ale nic jej nie mówiłem. Ja w tym czasie trochę leżałem ale potem pierwszy raz włożyłem ręce w kobiecie narządy płciowe. Powiem, że to właśnie było najwspanialsze uczucie z tego wszystkiego. Chociaż potem musiałem zmienić rękę bo już mnie bolała.

    Tak robimy sobie rękoma z 5 minut i mówię, że możemy spróbować potem bo widziałem, że była już chyba znudzona. Powiedziałem też, że jakby ustami spróbowała to może ale odpowiedziała, że nie ma opcji.

    Ogólnie to kobieta ta przejawiała zero inicjatywy. Typowa kłoda (nawet nie spróbowałem a już wiem, że nie chcę kłody xD). Nie mam jej tego za złe czy coś bo w sumie to ja zawiodłem więc ona zrobiła więcej jako kłoda bo przynajmniej była gotowa (zdecydowanie wilgotna).

    Przeżycia nie żałuję ale still #prawik #przegryw Dotykanie jest średnie, całowanie/macanie piersi również. Robienie palcówki - mega przyjemne ale w tej pozycji jakiej to robiłem zaczęła mnie boleć dłoń. Mega szkoda, że nie udało się bo wydaje mi się, że byłoby to ekstra (po tym co poczułem palcami jestem tego pewien).

    W każdym razie rzucam porno i zmniejszam częstotliwość masturbacji. Wydaje mi się, że zjadł mnie trochę stres ale nie czułem się zestresowany. Winę zwalam na porno i zbyt częstą masturbację, za dużych bodźców potrzebuję. A dodam, że dziś przed akcją nie masturbowałem się. Ostatni raz to robiłem wczoraj. Niektórzy doradzają żeby strzepać przed wizytą żeby dłużej wytrzymać. Tak tu jest super w idei ale najpierw się upewnij, że Ci stanie jak będzie trzeba xD

    Z całej sytuacji miałem bekę i się przy niej z tego śmiałem. Na początku powiedziałem, że sorry i, że wstyd. Ona mówiła, że może tak miało być, że musimy się bardziej poznać (wątpię, że będzie zainteresowana). Za jakiś czas wyślę do niej sms czy chce obejrzeć kolejny film :D Jak odmówi to trudno.

    Mogłem zostać na noc i spróbować rano ale stwierdziłem, że się zawijam bo rano i tak włosy mam brzydko ułożone xD

    A ja zawsze w myślach itd. że chciałbym spróbować od razu anal i takie różne fantazje, a zawiodłem przy najprostszej robocie xDDD Także uczucie się na moich błędach i nie tasujcie się tak często i ograniczcie porno (nie oglądajcie ciężkiego porno za często lub tylko łagodne). Gdybym wiedział wcześniej, że umówię się z nią na dziś to nie tasował bym się z dwa dni ale to tak spontanicznie wyszło a byłem napalony to podałem od razu najbliższy termin (a mogłem nie...)

    @FLAC
    Nerki całe ale miałem obawy bo to w ciemnym miejscu było :D

    @dzony11palcow
    Cycek nie był tak szybko atakowany ale w pierwszym filmie już tak. Ogólnie miałem w głowie to co mówiłeś i tak zastanawiałem się czy minęła już 20 minuta :D

    @Mirkoszczur
    Ona oglądała w sumie film ale pozwalała się macać. Ja w ogóle nie wiem o czym był film a ona czasem się z niego śmiała albo mówiła coś o tym filmie xD

    @Salagama
    Na szczęście to nie był troll :P

    @Parspako
    Założyłem a potem zdjąłem pustą :D

    @Gacrux
    Wino nie potrzebne bo od razu się wtulała. Wypiła pół piwa więc alko nie potrzebne w tym wypadku.

    @Seractil12
    A jednak mogłem liczyć na seks ale nie podołałem :D Co do mojego ogarnięcia to jestem prawikiem ale chodziło mi o to, że nie jestem jakimś mentalnym przegrywem czy przyjebem :D Tak jak pisała @agnieszkakolec

    @Blahblahaa
    No różnie bywa ale fakt.

    @Bellie
    No jednak to nie tylko film bo od razu się wtulała. Więc #logikarozowychpaskow czy #logikaniebieskichpaskow :D? Tak masz racje zależy od reakcji więc tu nie było niejasności. Ale film jakbym obejrzał to nie żałowałbym.

    @zaciekly_azot Wołam :P

    @Kieres Było łatwiej niż sądziłem ale za bardzo przedłużałem bo ona w ogóle nie patrzyła się w moją stronę tylko oglądała film. Więc ciężko mi było żeby ją pocałować... Ale masowałem ją więc już była rozgrzana.

    @RoastieRoast Raczej nie było podtekstów i na lajcie. Jakby był tylko film to też spoko więc nie ma co się spinać.

    #tinder #badoo #zwiazki #wygryw #rozowepaski #seks
    pokaż całość

  •  

    Apel do Radnych o wycofanie uchwały w sprawie zakazu sprzedaży napojów alkoholowych
    #wroclaw

    •  

      @mroz3: ehh te wszystkie zakazy sprzedaży, konsumpcji alkoholu należy rozjebać maczetami, niestety kilkadziesiąt lat życia pod tymi PRLowskimi przepisami tak ugruntowało polską mentalność, że teraz człowiek pijący piwko na ławce to dla większości menel. A u koryta są takie konserwy, że jeszcze temu przyklasną i powiedzą że dobrze, dobrze, dopierdolmy jeszcze bardziej, w ten sposób zwalczymy alkoholizm ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Drogi pamiętniczku! (Uwaga będzie bardzo długo, to wpis taktyczny, egoistyczny, o mnie, dla mnie, na pamiątkę :)).

    Ćwierćwiecze już tuż tuż. Zawsze myślałam, już jako dziecko, że w tym wieku będę jakaś taka...mądrzejsza, poważniejsza, będę miała męża i nie będę zaczynała zdania od „No więc”.
    No więc, nie. :) Tak się nie wydarzyło, a moje marzenia to między innymi:
    - przejechać tor Poznań mazdą mx5 miatą
    - zrobić sobie fajną sylwetkę
    - nauczyć się podciągać na drążku
    - zostać geniuszem protetyki słuchu
    - zwiedzić ciekawe, niestandardowe zakątki świata
    - Choć raz dostać więcej plusów niż @WuDwaKa → zobaczysz draniu, dojadę Cię! :D

    … mam jeszcze sporo innych bardziej rąbniętych marzeń, ale o nich może nie napiszę...bo się wstydzę i chociaż będę sprawiać ważenie poważnego człowieka. No dobra, kogo ja tu będę oszukiwać? Mamusię oszukam, tatusia oszukam, ale Mirko nie oszukam :D.

    To ciekawe jak człowiek się zmienia.
    Mamuś mówi, że jako maluszek (tak, byłam kiedyś jeszcze mniejsza, też nie mogę w to uwierzyć :D) byłam strasznie rozdarta, płakałam, a jedyne co mnie uspokajało to huśtawka, więc ciotki z ameryki przysłały mamie huśtawkę, którą zamontowała do framugi drzwi w kuchni, sadzała mnie tam, rozhuśtała, a ja spokojnie siedziałam, mogłam nie jeść, zlać się, zwymiotować kaszkę, ale i tak był spokój, a mama mogła spokojnie zająć się pracami domowymi.

    W podstawówce...Nie. Do przedszkola nie poszłam, tzn..poszłam, mama zaprowadziła mnie tam:
    - Zobacz ile dzieci! Chciałabyś się z nimi pobawić?
    - NIE.
    No i tak skończyła się moja przygoda z przedszkolem.
    W podstawówce byłam strasznym introwertykiem, bardzo nie lubiłam swojej klasy. Miałam tylko jedną koleżankę, która była takim samym przegrywem co ja więc jakoś we dwie przebolałyśmy tę podstawówkę. W klasie miałam taką Ankę... nienawidziłam blond wywłoki. Córka mojej wychowawczyni...ta też nie przypadła mi do gustu. W podstawówce po raz pierwszy zetknęłam się z niesprawiedliwością, faworyzowaniem i gnojeniem za wszystko i za nic. Tam też złapałam traumę, którą mam do dziś – topiłam się na basenie w 2 klasie i do tej pory pływać nie potrafię i nie zamierzam się nauczyć – jestem zbyt młoda by umierać.
    No i tak przez 6 lat żyłam jako taki outsider.

    W końcu nadszedł wyczekiwany dzień – koniec z bandą pomyleńców – idę do gimnazjum. Nowe środowisko, nowi nauczyciele, nowa klasa, nowy wychowawca. Wreszcie! Istnieje przekonanie, że okres gimnazjum to pranie mózgu. Potwierdzam. W klasie miałam 35 osób z czego 10 dziewczyn, no 11, łącznie ze mną, choć nie do końca, bo to był czas kiedy byłam...skejtem. Tak. Nosiłam bluzy z kapturem, jeździłam na desce, biłam się z chłopakami, chodziłam na wagary, byłam takim chłopcem tyle, że z dziwnymi fałdami tłuszczu w okolicach klatki piersiowej. Uczyłam się dobrze, lubiłam matematykę, angielski, francuski, polski, ale moje zachowanie wykraczało poza wszelkie normy przyzwoitości. Na moje szczęście miałam wybitnego wychowawcę. Do tej pory mam z nim kontakt i dobrze mnie pamięta, uwielbiałam go, uczył mnie WOSu i historii. Chyba kumał, że aktualnie przechodzę okres buntu widział, że głupia nie jestem, ale leniwa, dlatego, żebym startowała w jakichś konkurach musiał mi wymyślać jakieś zakłady, wyzwania. Raz zapytałam go bezczelnie ile ma lat. Odpowiedział, że powie mi gdy wezmę udział w międzyszkolnym konkursie wiedzy o Chopinie. Uparłam się na tyle, że jestem pewna, że wiedziałam o Chopinie więcej niż on sam o sobie. Zdobyłam pierwsze miejsce w szkole, dostałam się do ogólnopolskiego konkursu, z którego również przyniosłam 1 miejsce i z moją bezczelnością rzuciłam dyplomy wychowawcy na biurko i znów zapytałam bezczelnie o wiek. W odpowiedzi dostałam „No w tym roku, mógłbym już startować na prezydenta”. :) Z matmy też robiłam ponad przeciętną, bo miałam wybitną nauczycielkę i dawała mi zadania z liceum, które szybko ogarniałam, ale jednak same piątki i szóstki miałam z angielskiego, w tym rywalizowałam z kolegą z mojej ławki Dawidem – z nim przyjaźnię się do dziś – jak to czytasz... POZDRO :).Przygodę z gimnazjum zakończyłam z całkiem fajnym świadectwem, obniżoną oceną z zachowania i przejściem w skejta na...metala. Tak byłam metalem. Wychowawca skwitował mojej mamie moje 3 lata w gimnazjum słowami „proszę pogratulować córce znajomości regulaminu szkolnego, inaczej miała by ponad 50% nieobecności w szkole” po czym wręczył jej oceny. Mina mamy – bezcenna.

    W liceum trochę się uspokoiłam, nowe otoczenie, wszyscy tacy jacyś modni, oczytani, fifarafa. No to przecież nie będę gorsza prawda? Chociaż zawsze mówiłam co myślałam. Mój metalowy outfit przez pierwszy rok, może dwa był okrutny, naprawdę, wyglądałam jak te wszystkie postaci z kultowego dokumentu „Headbanging Journey”. Zaczęłam pomału się wyrabiać, nie malowałam się za bardzo więc moim pierwszym podejściem do „kobiecych spraw” było wydepilowanie sobie brwi. Koleżanka z ławki mnie zaciągnęła do kosmetyczki. To było straszne. Wiecie, ja zawsze miałam takiego farta, że moje przyjaciółki były zawsze 10 razy ładniejsze ode mnie, kobiece, potrafiły się umalować, zrobić sobie paznokcie czy dopasować ładny strój. Ja ograniczałam się do używania mydła i ubierania...całkiem czystych ubrań. Zmieniło się to kiedy z dziewczynami zaczęłyśmy wychodzić na jakieś imprezy i nagle wszystkie dziewczyny były oblepiane facetami, a ja stałam jak ten kołek i zastanawiałam się co tu się kurde wyprawia. Tzn.. na początku miałam w sobie bunt i stwierdziłam, że żadnym cycem świecić nie będę i mam gdzieś facetów, ale jak moja kumpela z ławki odbiła mi miłość mojego życia, no to się wkurzyłam. Zaczęłam nosić bardziej dopasowane ubrania, potrafiłam zrobić sobie jako taką prostą czarną kreskę na oku, ale uroku dodawały mi moje długie włosy, bo miałam gdzieś po tyłek, także to mnie trochę ratowało.
    Liceum zakończyłam imprezą w pubie gdzie poszliśmy cała klasą i na koniec podeszła do mnie dziewczyna z klasy Sabrina. Sabrina była neutralna dla mnie, była ok, ale nie była w mojej paczce, jakoś dużo nie rozmawiałyśmy w ciągu tych lat. Podeszła do mnie i powiedziała coś czego do dzisiaj nie zapomnę „Wiesz, tak jak sobie podsumuję całą klasę, to Ty byłaś najbardziej szczerą osobą, nigdy nie udawałaś i jak coś nie grało to mówiłaś to głośno, życzę Ci powodzenia”.
    Oczy wyskoczyły mi z orbit i po raz pierwszy poczułam, że istnieją bezinteresowni ludzie, którzy od tak mogą sprawić Ci przyjemność.
    Ah byłabym zapomniała, uwielbiałam moja nauczycielkę od angielskiego, czasem się z nią droczyłam, bo z polskiego to ona za dobra nie była i ciągle ją poprawiałam, że nie mówi się „wziąść” tylko „wziąć”. Na koniec roku dostałam od niej ozdobną srebrną karteczkę (do tej pory ją mam), na której odręcznie napisała: „The correct form of the polish verb „wziąć” is simply „take”. Take every opportunity you encounter in your life. Use it wisely! Good Luck”. Fantastyczna kobieta, nigdy jej nie zapomnę :).

    Przez x lat po liceum działo się wiele różnych rzeczy, ale już nie będę przesadzać, bo jeżeli ktoś zaszedł aż tu czytając, to naprawdę... dziękuję!

    No i trafiamy tu. Tu i teraz. Dwudziestego piątego dnia miesiąca MalaHelka kończy dwadzieścia pięć lat, a dzisiaj jest niedziela, siedzę wygodnie z laptopem na łóżku i mam takie przemyślenia. Durne to takie dziewczę do tej pory, ale powiem Wam, że niczego nie żałuję, czasem miałam inne wyobrażenia przyszłości, a często okazywało się zupełnie inaczej, ale wiecie co? Bardzo dobrze się bawię! A jeszcze jak sobie pomyślę co się jeszcze wydarzy przez kolejne 25 lat... to łohooohoo.. nie mogę się doczekać :). Tyle razy się wywrócę, albo poznam jakichś nowych ludzi, którzy zmienią mi światopogląd! Coś niesamowitego :).

    Życzę Wam spokojnej niedzieli, odpoczywajcie i nie martwcie się niczym, bo wszystko kiedyś minie i życie to sinusoida i raz lepiej, a raz gorzej, ale za to jak można się pośmiać z siebie patrząc wstecz, to głowa mała! :)

    #przemyslenia #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    pytanie do ekspertow, co jest lepsze. Chodzi mi o ataki. jak jest atak np vaporiona 130 hydropump czyli jeden dlugi pasek czy takie ataki 2-3 paskowe? Oczywiście mają ataki różnego typu woda, ziemia itd, ale chodzi mi głównie czy poksy lepsze trzymać z tymi długimi mocnymi atakami czy po dwa krotkie ataki np 70?
    #pokemongo

  •  

    # badoo #przegryw #tinder #incel #klaudiusz #polka #rozowepaski #logikarozowychpaskow

    Polecam obejrzeć, daje do myślenia na temat niby przegrywów, inceli itp które tworzy społeczeństwo.

    źródło: youtube.com

  •  

    "Dlatego własnie tak to natura uczyniła, że kobieta czuła pożądanie seksualne do silnego mężczyzny, a do słabego obrzydzenie... pogardę, obrzydnie(...)"
    W sumie to nie mogę zaprzeczyć ¯\_(ツ)_/¯
    #logikarozowychpaskow #klaudiusz #tinder

    źródło: youtube.com

  •  

    Dziś na #polskiepato prawdziwie patologiczna historia.

    Jeżeli chcesz wesprzeć moje pisanie i pomóc w realizacji dalszych planów związanych z hasztagami polskiepato i rejestrzboczencow, zapraszam na mojego Patronite. Póki co jest tam możliwa tylko jedna (jakaś dziwaczna) forma płatności, w następnym tygodniu będzie już karta i PayPal, tak że jakbyś chciał(a) zrezygnować z jednego piwka podczas zbliżającego się weekendu i przekazać ten skromny pieniądz na kvoczą działalność to będę dozgonnie wdzięczna. ♥

    • • •

    Kamil G. (zdjęcie) został porzucony przez matkę, gdy miał zaledwie kilka lat. Kobieta bez słowa opuściła rodzinę, a jedynymi informacjami o jej aktualnych miejscach pobytu były mandaty przychodzące na adres ich rodzinnego mieszkania w Nakle nad Notecią (woj. kujawsko-pomorskie). Chłopiec wraz z dwójką rodzeństwa pozostał pod nieudolną opieką ojca, a gdy mężczyzna zmarł, dzieciaki trafiły na wychowanie do ciotek. Mimo pomocy asystenta rodziny, nowi opiekunowie nie radzili sobie z Kamilem. Jako nastolatek popadł w szemrane towarzystwo i przysparzał wielu kłopotów, przez co w gimnazjum nie zdał do następnej klasy. Po nieustannych ucieczkach z domu został umieszczony w Ośrodku Wychowawczym w Debrznie, który opuścił w 2013 r. Po powrocie do rodzinnej miejscowości wciąż za nic miał uwagi dorosłych, wagarował i znikał z miejsca zamieszkania na kilka dni. Dlatego też jego kurator we wrześniu wystąpił do sądu z wnioskiem o umieszczenie 16-latka w młodzieżowym ośrodku wychowawczym lub w zawodowej rodzinie zastępczej.

    10 listopada 2013 r. G. znowu uciekł z domu ciotki i zatrzymał się u swojego starszego kolegi Jakuba D., zwanego Dudkiem. Jego matka Wioletta D. właśnie wyjechała do Wielkiej Brytanii, by odwiedzić pracującego tam od pół roku męża. Mająca poważne problemy z alkoholem kobieta zaczęła walczyć z nałogiem, dopiero gdy ten wyjechał za pracą. Wcześniej w domu rodziny D. często dochodziło do głośnych awantur i libacji, a sąsiedzi ich dom nazywali otwarcie "meliną na Jackowskiego" (klik). Pod nieobecność rodziców 19-latek został w mieszkaniu sam, ponieważ jego o rok starszy brat Łukasz wcześniej trafił do więzienia m.in. za kradzieże.

    Znajomi imprezowali przez kilka dni, a gdy skończyły im się pieniądze, sprzedali dekoder telewizyjny. W tym czasie rodzina szukała Kamila, byli nawet w domu przy Jackowskiego 6, gdzie drzwi otworzył im Jakub, który stwierdził, że nastolatka z nim nie ma. We wtorek 12 listopada w mieszkaniu przebywał także 16-letni Jakub R., kolega z klasy Kamila, 23-letni Dawid R. ps. Różko oraz jeszcze dwóch innych młodych mężczyzn, o których niewiele wiadomo.

    Dawid R. był bardzo dobrym kolegą Dudka. Oprócz wspólnych popijaw zajmowali się także drobnymi kradzieżami i włamaniami. Kilka razy brali udział w pobiciach i byli bardzo dobrze znani miejscowej policji. Różko był uzależniony od alkoholu i narkotyków, i chwalił się znajomością z lokalnymi kryminalistami, choć kilka lat wcześniej wydawało się, że wybierze inną życiową drogę, ponieważ przez jakiś czas uczęszczał na spotkania Świadków Jehowy.

    Na imprezie wszyscy pili, palili papierosy, ćpali, a nawet tańczyli. Około godziny 22:00 w mieszkaniu zostali tylko Jakub D., Dawid R., Kamil G. i Jakub R. Różko i Dudek zaczęli słownie dręczyć Kamila. Ubliżali mu, zmuszali do skręcania wszystkim papierosów i przyrządzania jedzenia. Gdy 16-latek odmówił, R. zaczął kopać go po twarzy, a D. rozpędził się i uderzył w niego kolanami. Później przy wielkiej aprobacie i zachętach starszych chłopaków doszło do bójki pomiędzy G. a jego szkolnym kolegą. Po godzinie 23:00 po Jakuba R. przyszła matka i nakazała wracać do domu. Gdy opuścił mieszkanie, Dudek i Różko stali się jeszcze bardziej agresywni w stosunku do Kamila. Zaczęli znęcać się nad nastolatkiem, kopiąc go i bijąc pięściami. W końcu zakrwawionego wrzucili do skrzyni tapczanu i kontynuowali domówkę, co jakiś czas tam zaglądając, by przypalić go papierosem czy wymierzyć następny cios. Po pewnym czasie D. wziął nóż i zaczął ciąć i dźgać Kamila, a gdy ostrze się wykrzywiło, Dawid R. sięgnął po następne, a później po kuchenny tłuczko–tasak (klik). Okładali go nim, aż odpadłdrewniany trzonek. Wtedy Dudek przytrzymał Kamila, po czym drugi z oprawców go zgwałcił. Gdy skończył, zapytał Jakuba, czy też chce, ten jednak odmówił i wepchnął ofierze w odbyt trzonek od tłuczka. Po wszystkim znów zamknęli kanapę, usiedli na niej i pili alkohol.

    Mężczyźni postanowili dobić nastolatka i półprzytomnemu założyli na szyję pętlę z paska od spodni R. Dusili go na zmianę, a później razem, zapierając się o kanapę, bo jak sami przyznali: "ręce od tego duszenia rozbolały". Ściskali tak długo, aż pękła mu kość gnykowa i nastolatek się udusił. Zmasakrowane zwłoki, oprawcy zamknęli w skrzyni tapczanu.

    Po wszystkim, nie próbując nawet zacierać po sobie śladów, Jakub zmienił zakrwawione ubrania i udał się wraz z Dawidem do jego mieszkania. R. przebrał się, spakował dowód osobisty, konsolę x-box, zdjęcie rodzinne i w piątek rano obaj ruszyli w stronę dworca PKP.

    Wychodząc z domu, powiedziałem tacie, że nie wiem, czy się jeszcze kiedyś zobaczymy. Ale tata o nic nie pytał

    – opowiadał później.

    . . .

    W czwartek 14 listopada 2013 r. matka Jakuba D. wróciła do mieszkania, w którym zastała pobojowisko i brak dekodera telewizyjnego. Zadzwoniła na policję, by zgłosić kradzież, a później do syna, który poinformował ją, że jest w Pile. Zdziwiona tym faktem kobieta zaczęła sprzątać walające się po podłodze butelki, porozbijane naczynia i wietrzyć śmierdzące meliną pomieszczenia. Zauważyła też sporo plam krwi i zabarwione na czerwono ubrania, jednak ten widok specjalnie jej nie zaniepokoił. Pomyślała, że po prostu doszło do bójki.

    No, chłopaki. Wie pan, jak to chłopaki... czasem się pobiją, no nie?

    – opowiadała później, rozkładając ręce.

    Dopiero gdy otworzyła wersalkę, krzyknęła z przerażenia i natychmiast wezwała policję.

    Podczas gdy w domu przy ulicy Jackowskiego trwały oględziny, z krążącą wokół budynku zdenerwowaną Wiolettą D. próbowali porozmawiać dziennikarze, ta jednak na widok reportera zaczęła machać gniewnie rękami i krzyczeć:

    Idź pan, bo ci zaraz wypier***ę! I po co ci to?! Wypier****j stąd!

    . . .

    Pierwszym przystankiem Jakuba i Dawida była faktycznie Piła. Potem pojechali do Szczecina, Świnoujścia i Poznania. Gdzieś w trasie Dawid wyrzucił przez okno wagonu swój pasek od spodni, którym udusili Kamila.

    16 listopada policja w Krzyżu Wielkopolskim zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy około północy zaczęli walić w dzwon kościoła znajdującego się naprzeciwko komisariatu*. W chwili zatrzymania obaj mieli ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu, jednak nie stawiali oporu. Wkrótce okazało się, że zatrzymani to podejrzani o morderstwo w Nakle D. (zdjęcie) oraz R. (zdjęcie).

    Druga wersja mówi, że mężczyźni sami zgłosili się na komisariat po rozmowach ze swoimi matkami. Wcześniej ustalili między sobą wersję wydarzeń i kto jakie bierze na siebie winy.

    Podczas pierwszego przesłuchania mężczyźni przyznali się do zarzucanych im czynów i ze szczegółami, choć bez emocji, zdali relację ze zbrodni. Postanowili zabić Kamila, ponieważ po tak ciężkim pobiciu i tak nie byłby w stanie samodzielnie funkcjonować i zostałby "roślinką".

    Jakub D. tłumaczył motyw pobicia tym, że "wkręcili sobie", że jest im winny pieniądze.

    . . .

    Rodzinna miejscowość podejrzanych huczała od plotek. Jedni mówili, że Kamil G. zginął z powodu 30 zł, które był winien oprawcom, inni twierdzą, że tamci wściekli się, bo nastolatek nie chciał wykonywać ich poleceń, a jeszcze inni, że poszło o to, że któregoś dnia na policji powiedział za dużo na temat Jakuba R.

    Koledzy G. twierdzili, że to właśnie jego klasowy kolega Jakub zapoznał go ze starszymi kolegami. Nastolatek zaczął często znikać w melinie przy Jackowskiego, mimo ostrzeżeń znajomych.

    Chyba w poniedziałek widzieliśmy Kamila w oknie. Wyglądał na wystraszonego. Dudek nas okłamał, że go tam nie ma, a był. Potem jeszcze raz, może to była środa, wołałem Kamila. Dudek powiedział, że Kamil gdzieś poszedł

    – relacjonował jeden ze znajomych zamordowanego.

    . . .

    Kilka dni po zatrzymaniu podejrzanych odbyła się wizja lokalna z ich udziałem. Mężczyźni ze szczegółami opowiadali o tym, jak katowali nastolatka.

    To się zaczęło w kuchni

    – wyjaśniał Jakub D.

    Kamil patrzył na mnie, bo oczekiwał, że mu pomogę. Ale ja tego nie zrobiłem

    – dodał.

    Ustalono, że katowanie nastolatka trwało od czterech do sześciu godzin.

    Szliśmy pić i znowu wracaliśmy do kanapy

    – relacjonowali, dziwiąc się, że nastolatek po prostu nie uciekł z mieszkania.

    . . .

    Biegli medycyny sądowej znaleźli na ciele Kamila G.wielomiejscowe zasinienia naskórka, rany tłuczone głowy, rany błony śluzowej jamy ustnej, ranę kłutą w okolicy biodrowej, rany cięte na kończynach górnych, szyi, tułowiu i kończynach dolnych, rany błony śluzowej, wylewy krwawe oraz wielomiejscowe podpłynięcia krwawe w tkankach miękkich odbytu i błony śluzowej odbytu. Przyczyną zgonu nastolatka było dwumiejscowe złamanie kości gnykowej, w wyniku czego G. się udusił.

    Zgromadzony materiał dowodowy dał Prokuraturze Rejonowej w Nakle podstawy do postawienia Dawidowi R. oraz Jakubowi D. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz zgwałceniem (art. 148, par. 2, pkt. 1,2 kk.). Z kolei Jakub R. usłyszał zarzut pobicia.

    Biegli psychiatrzy stwierdzili, że D. i R. byli świadomi swoich poczynań. U obu stwierdzono jednak typ osobowości nieprawidłowej.

    Biegły z dziedziny seksuologii uznał:

    U oskarżonych nie stwierdziłem objawów dewiacji seksualnych w rozumieniu choroby. Czyny, których się dopuścili, nie miały motywacji seksualnej, ale miały na celu upokorzenie ofiary. Tu istotnym czynnikiem był spożywany alkohol, który ma działanie odhamowujące, obniża krytycyzm.

    . . .

    Akt oskarżenia przeciwko Dawidowi R. oraz Jakubowi D. trafił do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy 27 czerwca 2014 r., a 30 września ruszył proces (klik) (klik).

    Jakub D. (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) wszedł na salę potrząsając demonstracyjnie łańcuchami i już na początku rozprawy kazał sobie zdjąć kajdanki, na co przewodniczący składu sędziowskiego nie zezwolił.

    Proszę z łaski swojej, oskarżony się nie rusza, bo to przeszkadza. Zrozumiał oskarżony?

    – mówił Marek Kryś, sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

    Może nie będę oddychał?

    – odparł Jakub D.

    Słucham?

    – dociekał sędzia.

    Może nie będę oddychał?

    – powtórzył D.

    Oskarżony jest bezczelny

    – powiedział sędzia.

    Co jestem?

    – pytał oskarżony.

    Bezczelny

    – powtórzył sędzia.

    Później już do końca rozprawy Jakub D. uśmiechał się ironicznie, śmiał, poprawiał sędziów, przerywał i dyskutował.

    Dawid R. (zdjęcie) (zdjęcie) robił wrażenie dużo mniej pewnego siebie. Stał z potulnie spuszczoną głową, a na jego twarzy trudno było dostrzec jakąkolwiek emocję nawet wtedy, gdy przeprasza ciotkę zamordowanego:

    Przepraszam panią bardzo. Wiem, że to niewiele zmieni, ale żałuję tego bardzo.

    Życia mu nie oddasz

    – odpowiedziała kobieta.

    Tym razem mężczyźni wyparli się jakoby mieli zgwałcić Kamila i przyznali się jedynie do zabójstwa, mimo tego, że wcześniej kilkukrotnie przyznawali się do obu z zarzutów.

    Brat mi pisał z więzienia, że mam nie brać gwałtu na siebie. Przyznałem się wtedy, bo mieliśmy uzgodnione z Różko, że bierzemy winę po połowie, ale o gwałcie mieliśmy nie mówić. Jak zobaczyłem, że on mówi, no to też powiedziałem, a teraz się wycofuję. Zmyśliłem to

    – tłumaczył Jakub D.

    Ja bym do chłopaka nie stanął, gejem nie jestem. Zabić tak, ale nie zgwałcić. To tak trudno zrozumieć?

    – dodał jeszcze.

    Nic nie uzgadnialiśmy

    – stwierdził R.

    Jak, nie?

    – odparł Jakub D.

    My piliśmy w czasie ucieczki, a jak się pije, to nie można ustalać

    – stwierdził.

    (klik)

    Następnego dnia przed sądem zeznawał Jakub R., który opowiadał co pamięta z nocy z 12 na 13 listopada 2014. Jakub D. ponownie zakłócał przebieg rozprawy, a na zeznania świadka reagował śmiechem. Gdy sędzia spytał co go tak bawi, stwierdził:

    Zeznania. Bo nie są prawdą.

    Na następną rozprawę, która odbyła się także w listopadzie, został doprowadzony z zakładu karnego Łukasz D., brat Jakuba. Mimo wielu upomnień mężczyźni usiłowali uciąć sobie pogawędkę. Starszy z braci nie chciał nic mówić przed sądem i skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań. Chwilę później, gdy policjanci wyprowadzili go z sali rozpraw, krzyknął do Jakuba siedzącego na ławie oskarżonych:

    Tylko cicho, nie?!

    . . .

    Na grudniowej rozprawie biegły psychiatra podkreślał, że u Jakuba D. nie stwierdzono choroby psychicznej. Posiada on osobowość nieprawidłową, która jednak nie ma wpływu na poczytalność, a jego cechy osobowości znajdują się pod pełną kontrolą badanego. U Dawida R. także stwierdzono nieprawidłową osobowość, dodatkowo od 14 roku życia był uzależniony od alkoholu i środków odurzających. Występowały u niego cechy zespołu zależności alkoholowej. Psycholog Ewa Napierała stwierdziła jednoznacznie, że u D. sprawność intelektualną ma na poziomie przeciętnym. Natomiast u R. znajduje się ona w dolnych granicach normy.

    Tego dnia na świadków powołane zostały biegłe z Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy, które zgodnie stwierdziły, że Kamila można było jeszcze uratować.

    Nawet, jeśli dojdzie do złamania kości gnykowej, a ucisk na szyję zostałby zwolniony i wdrożone odpowiednie leczenie, istniałaby możliwość odratowania ofiary, jednak ta pomoc musiałaby być natychmiastowa.

    W styczniu 2015 r. na rozprawie puszczono nagranie z wizji lokalnej. Podczas fragmentu, w którym jeden z oskarżonych opowiadał o zgwałceniu Kamila, oskarżony Jakub D. śmiał się szyderczo (zdjęcie).

    . . .

    10 marca 2015 r. w swojej mowie końcowej ciotka Kamila pytała oskarżonych, jakie mieli prawo, by go zamordować.

    Czy pamiętacie jak on wyglądał? Pamiętasz? A jak go pobiłeś też pamiętasz? Bo ja do końca życia nie zapomnę tego widoku

    – mówiła.

    Jemu bólu żeście narobili i mnie też

    – dodała po chwili.

    Adwokat wspierający kobietę, mec. Jerzy Matysiak, nie wierzył w resocjalizację oskarżonych i żądał dla obu dożywotniego pozbawienia wolności. Takiego samego wymiaru kary chciał prokurator, który proponował jeszcze, by zapłacili rodzinie pokrzywdzonego zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. zł.

    Obrońcy oskarżonych chcieli niższej kary. Adwokat Jakuba D. mec. Ireneusz Olszewski mówił, że do tej tragedii mogłoby nie dojść, gdyby nie zaniedbania ze strony policji. To, że w mieszkaniu D. trwała impreza zgłosiła na komisariacie matka Jakuba R., jednak mundurowi zlekceważyli jej zgłoszenie. Podkreślił także, że to nie Jakub D. rozpoczął katowanie Kamila:

    Po prostu się przyłączył, nie chcąc pozostać w tyle. Jest to swoisty element młodzieńczej subkultury.

    Inną linię obrony przyjął obrońca Dawida R. mec Bartłomiej Krakowski:

    Oskarżony nie jest zbytnio inteligentny. Jak na tę jego inteligencję niezbyt wysoką wpłynęło to, że był od tygodnia w momencie zdarzenia pijany i naćpany, bez momentów dłuższego trzeźwienia?

    Dawid R. ponownie wyraził skruchę, a Jakub D. prosił o łagodny wymiar kary.

    (klik)

    . . .

    17 marca 2015 r. w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zapadł wyrok. Jakub D. i Dawid R. zostali skazani na karę po 25 lat pozbawienia wolności. Ich warunkowe zwolnienie nie może nastąpić wcześniej niż po odbyciu co najmniej 20 lat orzeczonej kary.

    Według sądu motyw działania sprawców był banalny:

    Uznali, że po bójce z Jakubem R., który wcześniej był w mieszkaniu, Kamil był jeszcze za mało pobity. Poza tym – nie zrobił oskarżonym kotletów.

    Ich działanie było bezduszne, bestialskie, świadczące wręcz o odczłowieczeniu. Oskarżeni mieli możliwość przerwania ciągu zdarzeń, jednak napawali się agresją wobec bezbronnego człowieka, który nic im nie zrobił. Potraktowali pokrzywdzonego jak worek treningowy, jak śmiecia, który można wrzucić do skrzyni tapczanu, a po wyjęciu dalej gnębić i tłamsić

    – mówiła sędzia sprawozdawca Anna Warakomska w uzasadnieniu wyroku.

    Prokurator żądał dla oskarżonych dożywocia, jednak sędzia Anna Warakomska uzasadniła:

    Kara dożywotniego pozbawienia wolności swą rangą jest zrównana z kiedyś obowiązującą karą śmierci. Można ją wymierzyć wtedy, kiedy w sprawie brak jest jakichkolwiek okoliczności łagodzących.

    Zdaniem sądu okoliczności łagodzących było kilka, z czym nie zgodził się adwokat ciotki zamordowanego Kamila i złożył apelację.

    W październiku 2015 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał stanowisko sądu w Bydgoszczy, jednak dodatkowo zaostrzył wyrok.

    Sąd podtrzymał orzeczenie z marca, uznając, że kara 25 lat pozbawienia wolności za to zabójstwo jest kara adekwatną. Dodatkowo włączył w treść orzeczenia winę za czyn z artykułu 197 kodeksu, czyli dokonanie zgwałcenia

    – mówił mec. Jerzy Matysiak.

    Dlatego Jakub D. i Dawid R. nie będą mogli ubiegać się o przedterminowe zwolnienie z odbywania kary.

    . . .

    W październiku 2014 r. matka Jakuba D., Wioletta udzieliła krótkiego wywiadu "Gazecie Pomorskiej".

    Ja nie wiem, czemu oni wszyscy, te pismaki wypisują takie bzdury o moim Kubie

    – denerwowała się.

    Nigdy nie miałam z nim problemów. Nie pozwalałam kupować alkoholu. To, jak już przestałam pić. Bo ja już nie piję

    – zaznaczała. Wspominała też, że mówiła synowi by się "z tymi gówniarzami" nie zadawał i że najgorszym z nich wszystkich to "był ten Różko".

    Nie wiem, co teraz zrobię. Chyba napiszę do niego list. Do Kuby. Nie widziałam go od zeszłego roku. Robią z niego w sądzie takiego, co to tylko w kącie stał. A on taki nie jest. Oj nie. Nie pozwoliłby, żeby ktoś go przestawiał z kąta w kąt...

    . . .

    Jakub D. ma obecnie około 25 lat, a Dawid R. 29. Do końca kary zostało im jeszcze do odsiedzenia około 20 lat.

    . . .

    *jakby ktoś chciał zobaczyć sobie to miejsce i przekonać się jak bardzo blisko znajduje się od komisariatu policji to proszę —> klik ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • • •

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego @IgorK.

    • • •

    Zapraszam także na mój drugi hasztag rejestrzboczencow.

    • • •

    Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd oraz z artykułu Agnieszka Kozak "Cztery godziny piekła", który ukazał się w magazynie "Detektyw" nr. 10/2018 (jeżeli ktoś będzie zainteresowany mogę wysłać na priv zdjęcia, chociaż średnio widzę w tym sens, ponieważ pani Kozak skopiowała fragmenty z "Ekspressu Bydgoskiego" i innych gazet, więc tam macie to samo, istne kopiuj–wklej, tylko w innej kolejności + dodała do tego zmyślone informacje i przeinaczyła kilka faktów).

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #morderstwo #gwalt #zgwalcenie #naklo #naklonadnotecia #bydgoszcz
    pokaż całość

    źródło: hfhfhf.jpg

  •  

    problemy mezczyzn: wezwanie do wojska, dykryminacja w sądach rodzinnych, późniejsza emerytura, kompletna znieczulica wobec ich problemow
    problemy kobiet: ehh nie pomogli mi wniesc walizki, w ktora zapakowałam 30 par gaci zeby ladnie wygladac dla chada

    tak generalnie to bym jej pomogl z ta walizka, rozpierdala mnie tylko fakt, ze dla kobiet tego typu rzeczy to juz sa problemy najwyzszej rangi, przeciez ona jest oburzona jakby ktos papieza obrazil

    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #tinder
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: comment_RQLs4TbQngancZvvVJHRrdaKy8PTJUZ4.jpg

  •  

    Zdecydowanie przydałby się odcinek #blackmirror o eksperymentach społecznych na #tinder i jego konsekwencjach. Na początku przedstawione jest życie jakiegoś zakompleksionego stulejarza jak wali konia i jakie ma chujowe życie. Pokazane jest jak się z niego śmieją w szkole, rodzice naciskają pytaniami czemu nie ma dziewczyny. Przychodzi czas, że zakłada konto na tinder. Dziwnym trafem trafia mu się jedna para - szara myszka. Stulej w końcu się z nią umawia, jest zachwycony i chce mu się nagle żyć. Potem jakieś żałosne, nieporadne przygotowanie do randki, jakiś wygnieciony garnitur itp. i rzecz jasna kupuje też kwiatki. Jest oczywiście osobą bardzo wrażliwą i uczuciową. Po drugiej stronie szarą myszką okazuje się inny stulej. Wiadomo, że nasz bohater zostaje wystawiony i oczywiście kończy ze sobą. Film będzie pokazywał dwie drogi takich stulejarzy: pierwsza samobójstwo, a druga chęć zemsty, czyli zakładanie fakeprofili na tinder i wystawianie innych stulejarzy. Konsekwencją tego filmu będzie autodestrukcja wszystkich stulejarzy. Będzie dochodzić nawet do masowych wystawień! w jednym miejscu kilku stulejarzy. Tinder to same fake profile, a #rozowepaski gdzieś tam w oddali od tego tworzą związki z gigachadami. Świat oczyszcza się z brzydkich i zjebanych ludzi. pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Wolowinka

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)