•  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Nikołaj Łunin, pierwszy kłamczuszek Robotniczo-Chłopskiej Floty Czerwonej, na kiosku swojego okrętu.

    Związek Radziecki, mimo iż posiadał aż 218 okrętów podwodnych w 1939 roku (czterokrotnie więcej, niż Niemcy w tym czasie) w ogóle nie zapisał się w tej materii, a większość radzieckich dokonań to niszczenie kutrów rybackich i stawianie min.

    Działania sowieckich podwodniaków w Arktyce i na Morzu Czarnym zakrawają na tragifarsę. Flota Czarnomorska posiadała 44 okręty podwodne (Oś wytopiła im szybko 15). Większość ich ''sukcesów'' to były krypy rybackie, barki i niewielkie statki, w dużej mierze należące do neutralnej Turcji. Przykładowo, na sześć statków, zatopionych przez Szcz-214 pięć było tureckich.

    Jeszcze śmieszniej wyglądał atak w wykonaniu okrętu podwodnego D-4 ''Riewolucjonier'' na Morzu Czarnym. 1 czerwca 1943 r. dowodzący okrętem kpt. Trofimow zauważył niewielki konwój ze starym włoskim zbiornikowcem ''Celeno''. W dwóch atakach wystrzelił łącznie sześć torped z dystansu 600 metrów. Żadna nie trafiła. Po ''usłyszeniu eksplozji'' Trofimow chciał przejść na głębokość peryskopową, ale okręt niespodziewanie wynurzył się... tuż przy burcie idącego w konwoju rumuńskiego niszczyciela ''Mărăști''. Rumuni zareagowali natychmiast i otworzyli ogień z każdej broni na pokładzie - od działek po pistolety (!). Uszkodzony D-4 osiadł na dnie i po zmroku zdołał się wycofać.

    Wyjątkiem, dość smutnym, było zatopienie tureckiego statku MV ''Mefküre'' w sierpniu 1944 roku. Radziecki okręt Szcz-215 zatopił go ogniem działek i karabinów maszynowych. Na statku znajdowało się 320 żydowskich uchodźców z Rumunii. Zaledwie pięciu przeżyło.

    Radzieccy marynarze zresztą bardzo lubili sobie pofantazjować na swój temat - wspomniany Łunin, dowódca K-21 był chyba najsłynniejszym fantastą w radzieckiej flocie. Zaliczono mu zatopienie 17 (!) jednostek przeciwnika (w tym dwukrotne zatopienie jednego i tego samego statku ''Weißenburg'' - muszę dodawać, że nie został on zatopiony?) oraz przypisał sobie uszkodzenie pancernika ''Tirpitz'' w lipcu 1942 roku. Według jego relacji po wystrzeleniu salwy czterech torped usłyszano eksplozję i pękające grodzie wodoszczelne. Łunin w raporcie stwierdził, że dwiema torpedami trafił ''Tirpitza'', a gdy eskortujące niemiecki pancernik niszczyciele zorientowały się, co się stało, miały zasłonić okręt i przyjąć na siebie dwie pozostałe torpedy.

    Dość powiedzieć, że o ataku na samych siebie Niemcy na ''Tirpitzu'' dowiedzieli się z... przechwyconego komunikatu radiowego z K-21. Żadna torpeda nie trafiła celu.

    Po niedawnym przeanalizowaniu ''sukcesów'' K-21 okazało się, że okręt zatopił ogniem artyleryjskim... dwa norweskie kutry rybackie, plus może dwa kolejne statki na postawionych przez siebie minach. Jednak Łunin, w sławie bohatera ZSRR, dosłużył się w RKKF stopnia kontradmirała, a jego okręt jest pomnikiem, stojącym w Siewierodwińsku.

    Taka to była potężna radziecka flota podwodna...

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    W Związku Radzieckim wcale nie było kryzysów, te śmierci głodowe to spisek prawaków, a radziecka klasa robotnicza żyła lepiej niż amerykańska klasa średnia ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #bekazlewactwa #heheszki #antykomunizm #4konserwy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1548201057400.png

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Ten pan, wyglądający jak miły dziadek, co to częstuje dzieci jabłkami ze swojego sadu i opowiada różne historie, to generał Joseph Stilwell, dowódca amerykański w Chinach.

    Po tym, jak USA włączyły się do wojny w 1941 roku, wojna w Chinach została zepchnięta na skraj świadomości. Tzn. gdzieś tam sobie ona funkcjonuje, ale mało kto cokolwiek o niej wie. Skutkiem tego, cały świat uwierzył we łzawą historię, w myśl której oburzone postępowaniem Japonii Stany Zjednoczone wystąpiły w obronie uciśnionych Chin i dobrodusznie pomogły im w walce. I wspierały hojnie pieniędzmi i bronią, aż Japonia została pokonana.

    Oczywiście, cała ta historia to ściema.

    Do momentu włączenia się w wojnę USA udzieliły Chinom pożyczki w wysokości 120 mln dolarów. Było to bardzo niewiele, zwłaszcza, jeśli wspomni się fakt, że ZSRR w jeden rok udzielił Chinom pożyczki w wysokości 250 mln dolarów. Co więcej, amerykańskie pożyczki były obwarowane licznymi obostrzeniami (m.in. nie można ich było przeznaczyć na zakup broni).

    Po włączeniu się do wojny media i politycy amerykańscy wręcz tryskali miłością do Chin i zapewnieniami o hojnym wsparciu. Tyle, że obietnice nie szły w parze z rzeczywistością. Ku rozgoryczeniu Czang Kaj-szeka Alianci zdecydowali się walczyć z Japonią na Pacyfiku, a nie w Chinach, a co więcej, domagali się wysyłania najlepszych chińskich wojsk do Birmy, ograbiając tym samym front w interiorze.

    Wtedy to pojawił się w Chinach Stilwell, moim zdaniem największa kanalia amerykańskiej armii. 'Octowy Józio' bowiem gardził Chińczykami, a Czanga obsesyjnie nienawidził. Całą pomoc, jaką Chiny miały otrzymać, koncentrował dla własnych wojsk w Birmie.

    Lend-Lease dla Chin wyniósł w czasie II WŚ 3,2 %. Dwa razy mniej, niż otrzymała Francja, do końca wojny traktowana raczej jako przyczepka, aniżeli równorzędny koalicjant. Co więcej, w okresie 1943-44 pomoc amerykańska dla Chin stanowiła 0,4 % całości L-L. 98 % tej bardzo skromnej pomocy trafiała zresztą w ręce amerykańskiej 14. Armii Powietrznej gen. Chennaulta. Amerykański wojak zużywał sam miesięcznie 700 kg zaopatrzenia, podczas gdy chińscy żołnierze umierali z głodu. Większość z tych 3 % dotarła w 1945 roku, kiedy losy wojny były przesądzone. Starczy powiedzieć, że Chiny otrzymały zaledwie 34 używane Shermany i 48 Stuartów...

    Amerykanie po wojnie utrzymywali (bazując m.in. na pamiętnikach zmarłego w 1946 r. Stilwella), że Chińczycy sprzedawali broń na czarnym rynku, co było oczywistą nieprawdą, bo po prostu do Chin ta broń nigdy nie trafiła. Generał Arthur Wedemeyer, który objął dowództwo po nielubianym Stilwellu po wojnie napisał rozgoryczony:

    „Gdyby Chiny poszły za przykładem Francji i pozwoliły się okupować po tylko niewielkim oporze, czekając na ostateczny ratunek ze strony Stanów Zjednoczonych, ich powojenny los mógłby nie być tak tragiczny”

    Zapamiętajcie ten wpis, bo na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie twierdził, że dobry Wuj Sam chciał ratować Chiny. ''Najbliższy sojusznik'', psiakrew...

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowa
    #historia
    Ciekawi mnie jedna rzecz. Niemcy jak wiadomo zaczęli od bombardowania polski ale kiedy już pierwsze armie przekroczyły granicę cebulolandu to oczywiste, że kierowały się na strategiczne punkty jak wielkie miasta. Jednak najpierw musiały minąć pierwsze polskie wsie na granicy takie jak wieprzowo czy pudzianowo. No właśnie i tutaj nigdy nie mogłam rozkminić czy Niemcy poprostu mijali takie wsie/osady czy może na wejściu strzelali do tych januszy co tam mieszkali? pokaż całość

  •  

    Dobra wszystko ładnie pięknie. a co z tym większym kotłem isis?
    #syria

  •  

    Latwo zostac finalista olimpiady z historii, w sensie otrzymac 2 z jakiejs czesci w etapie centralnym?
    #historia
    #licbaza

    +: mashoot
  •  

    Mircy i Mirabelki, podrzućcie proszę jakiś kanał na YT (najlepiej polski) ze sprawami kryminalnymi, ale taki bez pompowanej otoczki tajemniczości, bez łuhuu duchy i przesadnych teorii spiskowych.
    #youtube #kryminalne

    +: ayanami
  •  

    czy rozmiar buta 46 przy 187cm wzrostu to normalny rozmiar czy duże stopy? #pytanie

  •  

    Warunki pojednania wystosowane przez Kurdów do rządu w Damaszku

    1. Protection of integrity of Syrian land
    2. Administration System to be “democratic republic” and autonomous administrations to be part of the republic.
    3. Representatives of the autonomous administrations to take their part in the central assembly
    4. Autonomous Adm. flags to be raised along Syrian flag
    5. Autonomous Adm. to have permission for own diplomatic activities in accordance with “interests of Syrian nation” and constitution
    6. SDF to be integrated into SAA and be part of border protection force
    7. Internal Security Forces to be under regional assemblies in autonomous areas
    8. In autonomous adm regions of Syria mother tongue to be language of education and Arabic to be accepted as official language
    9. In autonomous adm. regions faculties of history, culture, language, literature etc. to be established and mother tongue to be the language of education in those faculties
    10. All natural riches to “fairly and equally” be distributed across the country


    #syria
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Statki w okrytym śniegiem porcie w Kerczu, grudzień 1941 r. Jest to już naprawdę ostatni, 65. wpis o Barbarossie (więc będzie dłuższy), jutro podsumowanie i kończymy temat na pół roku.

    Poprzednim razem, przy wpisie o zajęciu przez Niemców i Rumunów Krymu wspomniałem, że operacja przebiegła gładko, jednak Sowieci szykowali własną niespodziankę.

    Front w końcu grudnia stanął. Niemcy zawiesili działania zbrojne, czekając na lepsze warunki i przygotowując się do zdobycia Sewastopola na wiosnę. Tyle, że Sowieci nie zapadali w sen zimowy - 7 grudnia STAWKA wydała rozkaz opracowania planu odbicia Krymu. Operacja miała być de facto pierwszą operacją desantową Armii Czerwonej w historii, a plan opracował jeden z najlepszych sowieckich strategów, gen. Fiodor Tołbuchin. Plan był bardzo ambitny, ale RKKF zwyczajnie brakowało jednostek - ze względu na brak okrętów desantowych, żołnierze musieli załadować się na trawlery, promy i tratwy. Dlatego też miejsca desantu ograniczono tylko do Kercza i Teodozji na Półwyspie Tamańskim. Do zadania wyznaczono początkowo 79. brygadę morską i 345. DS, ale niemiecki szturm 21 grudnia spowodował wysłanie tych jednostek do Sewastopola, co więcej, oczekiwanie na krążowniki ''Krasnyj Kawkaz'' i ''Krasnyj Krym'' opóźniło operację. Zmieniono plany i w Kerczu lądować miała 51. Armia z 83. brygadą morską i 224. DS, a w Teodozji - 44. Armia ze 157. DS. Co więcej, atak miała wspierać flota oraz spadochroniarze. Zgromadzono aż 250 okrętów i 500 samolotów. Siły atakujących liczyły 42 tys. ludzi.

    Niemcy odkryli przygotowania do desantu, ale XXXXII. Korpus gen. von Sponecka dysponował na Półwyspie tylko 46. Dywizją Piechoty i rumuńską 8. brygadą kawalerii, bo reszta sił oblegała Sewastopol.

    Pierwsza część operacji rozpoczęła się 26 grudnia pod Kerczem... i zakończyła się chaosem. Trawlery i barki, nieprzystosowane do przewozu ludzi wywracały się lub rozbijały o skały, ludzie tonęli w lodowatej wodzie, brakowało koordynacji i łączności. Wychodził brak przygotowania. Niemcy zareagowali późno i użyli głównie lotnictwa, zatapiając m.in. statek ''Woroszyłow'' z 500 żołnierzami na pokładzie. Sowieci posunęli się tylko kilometr w głąb lądu, zanim zostali zatrzymani niemieckim oporem. Na południe od Kercza 302. Dywizja Górska została zatrzymana bardzo silnym oporem dwóch batalionów niemieckiego 42. pułku piechoty. Niemcy stawili tak zażarty opór, że zdołali nie tylko zniszczyć kilka statków ogniem z moździerzy, ale odparli w ogóle desant w tym rejonie i unicestwić w śmiałym kontrataku kompanię radzieckiej piechoty morskiej. Ostatecznie wylądowało tylko 2175 żołnierzy z 5200. Pojmany sowiecki oficer wskazał cele lądujących, więc z Teodozji wezwano pozostałe pułki 46. DP i Rumunów. 27 grudnia Niemcy ruszyli do kontrataku i zmiażdżyli sowiecką 83. brygadę. Zabito i wzięto do niewoli 760 radzieckich żołnierzy. Pozostały tylko niewielkie grupki oporu, jednak Kercz pozostał w sowieckich rękach.

    29 grudnia z kolei rozpoczął się desant w Teodozji. Tam Niemcy mieli tylko dwa bataliony artylerii nadbrzeżnej i batalion saperów ppłk. von Ahlfena. Zanim Sowieci ruszyli do desantu, stracili już jeden okręt - niszczyciel ''Sposobnyj'' wszedł na minę i zatonął z 200 ludźmi na pokładzie. O 4 nad ranem radzieckie okręty oświetliły port, a potem rozpoczęły 13-minutową nawałę ogniową. Mała grupa marynarzy zajęła latarnię morską i dała sygnał, że niemieckich sił w porcie nie ma. O 5 rano z krążownika ''Krasnyj Kawkaz'' wyładowało się 1200 żołnierzy ze 157. DS. Niemcy skoncentrowali ogień na okręcie i trafili go kilka razy, przez co krążownik szybko opuścił port. Niemcy wycofywali się jednak z miasta, a Sowieci do rana mieli na brzegu 4,5 tys. ludzi. Ciemną stroną operacji było to, że w Teodozji Sowieci brutalnie wymordowali 160 niemieckich rannych ze szpitala. Rannych wyrzucano przez okna, bito i okaleczano (niektórym obcinano genitalia), a na koniec oblewano wodą i zostawiano, by zamarzli. Sprawę opisywał, o ile pamiętam, Sepp Allerberger w swoich wspomnieniach.

    Generał von Sponeck nakazał wycofanie się 46. DP, obawiając się okrążenia. Uczynił to wbrew rozkazom von Mansteina, przez co jego decyzja do dziś jest bardzo krytykowana. Śmiałe próby kontrataku przeprowadzili Rumuni, ale zostali odrzuceni. 46. DP przebyła w dwa dni, w zawiei śnieżnej 120 km, porzucając część swoich pojazdów. Udało się jej przebić przez sowieckie linie, ale poniosła spore straty. Niemiecką panikę pogłębił fakt, że 31 grudnia Sowieci w nocy dokonali desantu 250 spadochroniarzy pod Ak-Monaj. Niemcy nie wiedzieli, jaką siłą dysponują Sowieci i wpadli w panikę, uciekając dalej na zachód. Za swoje działania von Sponeck został zdymisjonowany i postawiony przed sądem parę tygodni później. Skazano go na 7 lat więzienia. Wybiegając nieco w przyszłość - rozstrzelano go 23 lipca 1944 r. Marna to strata, gdyż generał był mocno zamieszany w działaniach Einsatzgruppen i mordach na ludności cywilnej. Z kolei 46. DP została oficjalnie potępiona przez sztab GA ''Süd'' i zawieszono przyznawanie jej żołnierzom odznaczeń, bo ''zhańbili honor armii''.

    Von Sponecka zastąpił dotychczasowy dowódca 72. DP, gen. Franz Mattenklott. Ten szybko zreorganizował obronę na zachód od Teodozji, wykorzystując elementy swojej dywizji. Udało mu się zaryglować postępy sowieckiej 44. Armii, która straciła jednocześnie okazję do odcięcia całej 11. Armii i odbicia Krymu.

    Operacja zakończyła się patem. Z jednej strony Sowietom udało się odciążyć Sewastopol i być może uratować go od klęski jeszcze w grudniu 1941 r., ale z drugiej - siły desantowe się nie przebiły do miasta i zostały zablokowane. Do 2 stycznia Sowieci stracili aż 42 tys. ludzi, z czego większość to zabici i wzięci do niewoli. Co więcej, w styczniu ruszył niemiecki kontratak, który wypchnął Sowietów z zajętych pozycji w Teodozji.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @memento_mori: Włosi walczyli dobrze zarówno w ataku, jak i w obronie, w trudnych warunkach czy dysponując przestarzałym wyposażeniem. I nie odnoszę się do samego obrazka, tylko twojej debilnej prowokacji: "uważaj, bo zaraz ci tutejszy fanatyk włoskich dywizji (które były bardzo bohaterskie i nikomu krzywdy niepotrzebnie nie robiły, a żołnierze zawsze dzień dobry mówili) wytłumaczy, że to wina złej pogody, pecha itd.". Masz jakiś problem z odkłamywaniem historii? To zapraszam pod wpisy spod wiadomego tagu. Tam popiszesz się swoją (nie)wiedzą i przy okazji może się czegoś dowiesz o armii włoskiej. Autor nie stroni od dyskusji i na pewno poleci ci jakąś literaturę w kwestii dokształcenie się w tym temacie. pokaż całość

    •  

      @memento_mori: o, kurwa. Ale z ciebie dzban. A ja nie gadam z amebami pozorującymi swoje kompetencje do wypowiadania się w tematach, na które nie mają pojęcia. Arrivederci, tchórzu bojący się merytorycznej wymiany zdań!

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Bo nikt Makbeta sił wprzódy nie skruszy,
    Póki birnamski las się nie poruszy''

    Japońscy żołnierze czekają zamaskowani na sygnał do ataku, Szanghaj, wrzesień 1937 roku. Wracamy do mojej ulubionej serii.

    Bitwa o Szanghaj była pierwszą z głównych bitew w wojnie chińsko-japońskiej. Wielkością dorównywał Stalingradowi - po obu stronach wzięło udział w walce milion żołnierzy.

    Zaczęło się od incydentu 9 sierpnia, gdy porucznik japońskiej marynarki, Isao Oyama, próbował sforsować bramę lotniska Hongqiao i został zatrzymany przez chińskiego wartownika. Porucznik odpowiedział ogniem i obaj żołnierze zginęli na miejscu. Z pozoru błahy incydent stał się zarzewiem bitwy - bowiem japońskie działania w rejonie Szanghaju naruszały warunki pokoju z 1932 r., zakazującego podejmowania działań w rejonie zagranicznych koncesji. Z drugiej strony, Chińczycy również naruszali warunki pokoju, bo w mieście utrzymywali spore siły wojskowe i odmówili ich wycofania.

    Walki uliczne rozpoczęły się 13 sierpnia, gdy Japończycy przekroczyli most nad rzeką Bazi. Elitarna chińska 88. dywizja, tzw. ''niemiecka'' odpowiedziała ogniem z moździerzy. Do ataku ruszyło też chińskie lotnictwo. Dowodzący siłami chińskimi gen. Zhang Zhizhong chciał uderzyć wielkimi siłami, zaskoczyć Japończyków i zmiażdżyć ich na wybrzeżu, by nie mogli dokonać desantu. W tym celu elitarne 87. i 88. dywizje miały ruszyć w kierunku Zhabei i Kung-ta w centrum, gdzie były zlokalizowane japońskie centra dowódcze. Jednak Japończycy, dowodzeni przez generała Iwane Matsui, wprowadzili do akcji czołgi, uniemożliwiając atak Chińczykom. Co więcej, Japończycy umocnili swoje pozycje w schronach, odpornych na ogień chińskich haubic. Atak załamał się 18 sierpnia.

    Przybyły na miejsce nowy gen. Chen Cheng zdecydował się kontratakować przez doki, wykorzystując czołgi z nowo przybyłej 36. dywizji, jednak pozbawione osłony pojazdy pancerne szybko wybili japońscy żołnierze. Samego 22 sierpnia 36. dywizja straciła blisko 1100 ludzi. Zdesperowani Chińczycy zdecydowali się sięgnąć po samobójców, którzy wysadzali się pod japońskimi pojazdami.

    23 sierpnia Japończycy wylądowali w Liuhe i Wusong 35 km od Szanghaju, oskrzydlając Chińczyków. Dzień wcześniej trzy japońskie dywizje wylądowały w Baoshan i Shizilin. Przez dwa tygodnie trwały zacięte walki o każdą kolejną miejscowość. Chińczycy, nie posiadając niemal w ogóle floty, wściekle kontratakowali, ich przestarzałe samoloty nieustannie walczyły w powietrzu, dzielnie bombardując japońskie okręty. Chińscy żołnierze budowali nowe linie umocnień, ale na próżno. Synowie Nipponu nieubłaganie parli naprzód, wspierani ogniem i żelazem ze swych okrętów. Japończycy po prostu dominowali siłą ognia i wyszkoleniem swoich żołnierzy. Na nic zdała się dzielna obrona Baoshan przez chiński batalion. Wszyscy żołnierze, poza jednym, zginęli. Japończycy wzięli miasto po szturmie, w zaledwie jeden dzień, 6 września. Bitwa wkraczała w kulminacyjną fazę.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    "Śmierć nadejdzie dziś 2U" już od 1 marca w polskich kinach ᶘᵒᴥᵒᶅ
    #film #kino

    źródło: youtu.be

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Każda historia, nawet najpiękniejsza, musi się kiedyś skończyć. Zaczynaliśmy podobnym zdjęciem, to i kończymy podobnym. EDIT: Zasłoniłem znak solarny, mam nadzieję, że to pomoże. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Naprawdę NIE PROPAGUJĘ/NIE GLORYFIKUJĘ.

    Dzisiaj - długo oczekiwane podsumowanie największego cyklu na tej stronie, więc będzie długie. Z serca. Oto setny wpis o Barbarossie.

    W grudniu 1941 roku niemiecka machina wojenna stanęła. Niemcy wbili się pancernymi klinami daleko wgłąb ZSRR. Doskonale dowodzone oddziały Guderiana, von Mansteina, von Kleista i wielu innych świetnych dowódców miażdżyły opór punkt po punkcie, miasto po mieście, linia po linii. Postępy zagonów pancernych były wręcz oszałamiające - po 50, 100, 150 kilometrów dziennie. Liczby zniszczonego sprzętu wroga i wziętych do niewoli jeńców były wręcz niewyobrażalne. Nigdy wcześniej nikt nie dokonał takich wyczynów. Gdyby wybitny teoretyk Armii Czerwonej, generał Władimir Triandafiłłow, dożył tej chwili, z pewnością z uznaniem popatrzyłby na wcielenie jego idei ''głębokich operacji'' w życie. Było prawie tak, jak powiedział Gröfaz: ''Wystarczy tylko pchnąć drzwi i cała przegniła budowla zawali się z trzaskiem.''

    Ale Niemcy nie docenili Sowietów. Lekceważyli ich - choć też mocno przeceniany - potencjał mobilizacyjny. A ten był olbrzymi. Połączony z dość sprawną ewakuacją przemysłu na wschód, dostawami sprzętu i konsolidacją społeczeństwa pozwolił Związkowi Radzieckiemu przetrwać najtrudniejsze miesiące. Po zaskakującym stężeniu oporu nastąpiła seria kontrofensyw, które zachwiały niemieckim frontem i zatrzymały stalowy walec Panzerwaffe.

    W ciągu pół roku Niemcy i ich sojusznicy stracili 743 tys. ludzi - zabitych, rannych, zaginionych, chorych. Utracono 2840 czołgów i dział pancernych oraz 2827 samolotów. Sowieckie straty były... astronomiczne. Armia Czerwona straciła 900 tysięcy samych zabitych, do tego 1,5 miliona rannych i 3,5 miliona wziętych do niewoli. Do tego 21 200 (!) samolotów i 20 700 czołgów. To była katastrofa.

    Operacja Barbarossa zakończyła się patem. Trudno bowiem uznać zwycięstwo którejkolwiek ze stron. Sowieci uniknęli zagłady, to prawda, ale utracili 70 % stanu swojej armii, nie wspominając o najbardziej zaludnionych i rozwiniętych przemysłowo terytoriach. Armia Czerwona z najwyższym trudem, ściągając oddziały aż znad granicy z Japonią, angażując ostatnie rezerwy, powstrzymała Wehrmacht dopiero na przedmieściach Moskwy.
    Niemcy poczynili olbrzymie postępy i dosłownie zadziwili świat, to także prawda, ale nie osiągnęli tego, co zamierzali. Należy tutaj powiedzieć wprost, że osiągnięcie planowanej linii Archangielsk-Astrachań było niemożliwe, nawet zakładając zerowy opór Armii Czerwonej. Niemcy, stawiając sobie taki cel najwidoczniej pominęli kwestie logistyczne.

    A to właśnie logistyka Wehrmachtu była jego największą bolączką. Niemcy nie byli przygotowani ani na potoki błota, ani na straszliwy mróz. Brakowało środków transportu, w tym głównego sposobu przerzutu wojsk od dziesiątków lat: kolei. Mania Gröfaza o autostradach doprowadziła do demontażu sieci kolejowej. Niemcy mieli mniej pociągów, niż w 1914 roku. Już nie wspominając o słabym zapleczu, co przełożyło się na powolne kładzenie pojedynczych nitek torów w Rosji. Niemcom dramatycznie brakowało ciężarówek i porządnych ciągników, żołnierze marzli i umierali, bo wielu nie otrzymało zimowego odzienia. Brakowało paliw, smarów, amunicji, żywności, lekarstw, wszystkiego.

    Bardzo kontrowersyjna do dziś wydaje się decyzja o skierowaniu oddziałów GA ''Mitte'' na południe, by zamknąć kocioł kijowski. Podobnie, jak wielu historyków, ja też uważam, że to właśnie wtedy Niemcy przegrali. Gdyby zagony pancerne Guderiana zamiast iść na południe, ruszyłyby w stronę Moskwy, mogłyby ją zająć jeszcze przed końcem września - i nic by Niemców nie zatrzymało. Starannie zbudowaną linię obronną na linii Wiażma-Briańsk i siedem broniących jej armii Niemcy zmietli z powierzchni ziemi niemal z marszu.

    Paradoksalnie jednak uważam, że Niemcy wcale nie musieli osiągać linii A-A, by wygrać wojnę. Upadek Moskwy rozsadziłby Sowietów od środka. Już w październiku ludność Moskwy cicho kibicowała Niemcom, by ci przyszli i uwolnili ją od bolszewickiego terroru. Sowieci to wiedzieli i dlatego zażarcie bronili stolicy.

    Z całego serca chciałbym wierzyć, że Niemcy nieśli wyzwolenie, o którym tak często mówili. Chciałbym wierzyć, gdy czytam relacje o radości ludzi od Bugu do Newy i Moskwy, którzy witali wojaków Wehrmachtu kwiatami. Starsi wyciągali skrzętnie chowane ikony i dziękowali niemieckim oficerom na kolanach, że ci przyszli ich wyzwolić. Młode dziewczyny rzucały się na szyje piechurom o ogorzałych, okrytych kurzem twarzach. Dzielili się z Niemcami wszystkim, choćby czerstwym chlebem, by wyrazić swoją wdzięczność. Niejednokrotnie walczyli z nimi ramię w ramię. Być może ci frontowi żołnierze Wehrmachtu naprawdę wierzyli, że wyzwalają tych udręczonych ludzi.

    Tak, chciałbym w to wierzyć.

    Ale życzenia są spełniane tylko w baśniach.

    Tam, gdzie szli Niemcy, tam otwierały się dziesiątki, setki, tysiące, miliony grobów. Za wojskami Wehrmachtu jak złowrogie cienie podążały Einsatzgruppen i Gestapo, mordując wszystkich ''wrogów Rzeszy''. Wcielając w życie obłąkany plan hitlerowskiego ''ostatecznego rozwiązania''. Czyniąc z ludzi niewolników i sługusów ''niemieckich nadludzi''. Pionki na mapie Generalplan Ost.

    Ponary. Babi Jar. Lwów. Kowno. Ryga. Jassy. Odessa. Winnica.

    Wszędzie tam zapełniły się groby ofiar niemieckiego nazizmu. ''Podludzi''. Polaków, Żydów, Rosjan, Białorusinów, Ukraińców. Mordowano ich, rabowano, gnębiono, deportowano. Z milionów jeńców, którzy wręcz błagali o możliwość walki z bolszewizmem, uczyniono ofiary szalonych eksperymentów i ludzki nawóz.

    Niemieckie hasła o wyzwoleniu, piękne i szlachetne idee walki z bolszewizmem, walki o wolność - okazały się tylko pustymi frazesami.

    Zapytacie: czemu zatem nie kibicować drugiej stronie. A kto po niej stał? Totalitarny twór, który nie miał nic wspólnego z cywilizacją ludzką. Pomyślcie, jak potworna musiała być sowiecka okupacja, że ludzie - wszystkich wyznań i narodowości - witali Niemców jak wyzwolicieli.

    Łobuzy spod czerwonej szmaty gnębiły i mordowały ludność od ponad 20 lat. Groby ich ofiar rozpościerały się od Brześcia nad Bugiem po Kamczatkę. Ze wszystkich, których mieli w zasięgu, uczynili swoich niewolników. Z Gruzinów, Ormian, Tatarów, Ukraińców, Kozaków, Azerów, Łotyszy, Estończyków, Polaków - i Rosjan. Miliony pozamykano w lodowych więzieniach łagrów na dalekiej Północy i na Syberii, czyniąc z wielkich połaci jeden wielki obóz koncentracyjny. Od samego początku swego istnienia czerwona Rosja nurzała się we krwi swych ofiar - poczynając od zapomnianego już ludobójczego ''rozkozaczania'' w 1919 r. i gazowania chłopów w guberni tambowskiej, poprzez kolektywizację, Hołodomor i Akcję Polską, a kończąc na ''rozładowaniu więzień'', gdy niemieckie bombowce już dominowały na niebie, to zbiry z NKWD mordowały tysiące ludzi, wrzucając granaty do cel i rozbijając głowy ofiar drewnianymi młotami. W zaledwie 20 miesięcy okupacji Polski Sowieci wymordowali więcej Polaków, niż Niemcy w tym samym czasie. Wspólnie ze swoimi nazistowskimi sojusznikami oficerowie NKWD ustalali, że do 1975 roku pozbędą się ''tych przeklętych Polaków''. Nie inaczej było na Litwie, Łotwie, w Estonii. Gdyby nie doszło do walk z Niemcami, Sowieci okazaliby się zapewne równie morderczy, co naziści.

    Być może, gdyby po drugiej stronie stała Ruś cara Mikołaja, jak 20 lat wcześniej, to jej kibicowałbym z całego serca. Ale po drugiej stronie stał potwór, miażdżący całe narody.

    W tej krwawej rozprawie dwóch strasznych totalitaryzmów stoję jednak po stronie sprzymierzeńców Niemiec. Jest mi bowiem do nich bliżej, aniżeli do Sowietów. Stoję zatem po stronie bohaterskiej Finlandii, maleńkich Węgier, odważnych Włoch. Po stronie kochających swoje kraje i walczących o ich wolność Gruzinów, Ormian, Tatarów, Estończyków, Rosjan. Tych, którzy stanęli u boku jedynego sojusznika, jakiego mieli. Sojusznika, dla którego byli tylko pionkami, który ich wykorzystywał - ale który był i dał im chociaż namiastkę wolności. Nie potępiam nawet tych frontowych żołnierzy Wehrmachtu.

    ''Wychodź ku nam i Ty, towarzyszu,
    Jeśli kochasz ojczyznę jak my''

    Tak mówiła piosenka antybolszewickich ochotników rosyjskich. Czasem coś ściska w gardle, jeśli się pomyśli, że ludzie ci naprawdę kochali swoją ojczyznę i byli gotowi sprzymierzyć się z samym diabłem, byleby ją ocalić.

    Być może gdyby Niemcy nie zachowywali się jak konkwistadorzy, jak łupieżcy, gdyby dali tym ludziom to, czego oczekiwali, to operacja Barbarossa zakończyłaby się inaczej. Zaślepieni swoimi obłąkanymi teoriami nazistowscy paladyni ani myśleli zwracać wolność, czy traktować ludność podbitą przyzwoicie. Józef Mackiewicz przytoczył następującą anegdotę:

    „Do wsi przyjeżdża Niemiec i dawaj wywlekać z chlewu parsiuka. No wiadomo, gospodarz zastąpił się, nie daje. To Niemiec w twarz jego kułakiem. A on spojrzał tylko na Niemca, jakby myśl jemu jakaś przyszła i mówi: »Bij drugi raz!«. To Niemiec drugi raz jego w twarz uderzył. A on: »Bij w trzeci raz!«. Niemiec jego trzeci raz. A on mówi: »Mało tego, bij czwarty raz«. To wtedy Niemiec zastanowił się i pyta: »A dlaczego chcesz, żebym ja ciebie bił koniecznie«. A on odpowiada: »Bo zasłużyłem na to, żeby mnie bić«. »Czymże takim zasłużyłeś na taką karę?« – pyta Niemiec. »A tym – odpowiada – że was czekałem jak zbawienia losu«...".

    Stalin dobrze wiedział, jak to wykorzystać. Zjednoczył wokół siebie ludność, obnażał niemieckie zbrodnie, odwoływał się do haseł i historii. Przypominał Aleksandra Newskiego, Iwana Groźnego, Michaiła Kutuzowa. Cywile sami garnęli się do walk partyzanckich i na ochotnika wstępowali do Armii Czerwonej. By pokonać Niemców, Stalin odwołał się do Tego, którego zwalczał i nienawidził przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Błagał o pomoc Boga. Zaprzestał ludobójstwa i prześladowań. Z niektórymi, jak z Polakami, zawarł przymierze, pozbawiając tym samym Niemców potencjalnych sojuszników. Gdy czerwony satrapa miał na gardle nóż, był gotów na wszystko, na wszelkie ustępstwa i kompromisy. Z rozpaczy i strachu przed Niemcami miliony ludzi zwróciły się z powrotem do komunizmu.

    „Jeśli [Gröfaz] nie posłuchałby rozbestwionych diabełków w swojej głowie, lecz przyszedł do ZSRS jako prawdziwy wyzwoliciel spod jarzma bolszewizmu, jego szanse na zwycięstwo solidnie by wzrosły. [Gröfaz] miał wspaniałą szansę, ogromne rezerwy ludzkie na okupowanych terenach plus 4 mln czerwonoarmistów wziętych do niewoli w pierwszych miesiącach wojny. Ilu spośród nich mogłoby wziąć do ręki karabin i skierować go przeciwko bolszewizmowi, o odrodzenie Rosji, jeżeli by takie hasło rzucił [Gröfaz]? Ja myślę, że przytłaczająca większość!", pisał historyk Aleksandr Nikonow.

    Ponownie przytoczę słowa Talleyranda:

    ''To gorzej, niż zbrodnia - to błąd!''.

    Czasem myślę o tym, jak podobne były oba systemy. Niemcy też zaczęli się przepraszać z ludnością podbitą, gdy mieli nóż na gardle - ale to już im nie pomogło. Gdy III Rzesza sypała się w gruzy, jasnym było, że nikt masowo nie stanie po jej stronie. Sowieci stali się pojednawczy, gdy można coś było jeszcze ocalić.

    Osobiście uważam, że lepiej byłoby, gdyby Niemcy wygrali z Sowietami. Unicestwili ludobójczy komunizm zanim rozpełzł się po świecie niczym dżuma. Gdyby powtórzył się scenariusz roku 1918 - zwycięstwo Niemiec na wschodzie i ich klęska na zachodzie. Bo to, że Niemcy II Wojnę by przegrały, jest dla mnie pewne. Dla Polski i wielu innych narodów była to jedyna szansa, by nie wpaść na stałe w łapy któregokolwiek z oprawców. Zwycięstwo ZSRR doprowadziło do półwiecznej dominacji komunizmu w połowie Europy. I pomyśleć, że gdyby te niemieckie czołgi zdołały pokonać Stalina w 1941 roku, to dzisiaj nad wieloma narodami nie pochylałby się złowrogi cień Kremla. Tak niewiele zabrakło...

    Mam nadzieję, że ten post dobitnie niektórym uświadomi, że nie jestem proniemiecki, ani nie mam żadnych ''sympatii nazistowskich''. Jestem zwyczajnie antysowiecki do bólu. Słówko wyjaśnienia należy się też, czemu nie piszę o niemieckich zbrodniach.

    Otóż po pierwsze - nie zajmuję się tym (interesuje mnie głównie walka na froncie i aspekty z nią związane), po drugie - niemieckie zbrodnie są doskonale udokumentowane. Opisałem te, które były bezpośrednio związane z działaniami wojennymi. Niemieckie bestialstwo zna każdy, kto choć trochę interesuje się II WŚ. O sowieckich zbrodniach mało kto słyszał.

    Kończąc ten przydługi wpis (nowy rekordzista na stronie, 12 tys. znaków!), jestem prywatnie bardzo zadowolony. Zadowolony z tego, że podjąłem się tak ambitnego zadania i udało mi się opisać praktycznie wszystko, co chciałem. Zrobiłem 65 merytorycznych, długich wpisów, opisując chyba każdą ważniejszą bitwę Barbarossy. Zebrało się tego tyle, że można byłoby wydać niewielką książkę. Cieszę się, że przez cały ten czas byliście tutaj, czytaliście i dopingowaliście mnie w tym zadaniu. Dziękuję Wam.

    Teraz temat Barbarossy zawieszamy na ponad pół roku.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    W Manbij miał miejsce atak zamachowca samobójcy na patrol koalicji. Z doniesień wynika, że miało w nim zginąć nawet 16 ludzi, w tym od 2 do 4 amerykańskich żołnierzy. Do przeprowadzenia zamachu przyznało się ISIS.

    #syria

    źródło: twitter.com

    •  

      @Redrum781: IS zostało pokonane w sensie stricto. De facto nadal mają swoje komórki na całym świecie i będą atakować. Ten zamach dziwnie zbiega się w czasie z oświadczeniem Trumpa o wyjściu z Syrii. Teraz przeciwnicy polityczni wytykają mu teksty o rzekomym pokonaniu Kalifatu, nie mając pojęcia o charakterze działania uśpionych (do czasu) grup i pojedynczych dżihadystów. Ciekawe, czy w wypadku zamachu w Europie też podniosą się takie złośliwe głosy. Idąc tym tropem, można będzie zażyczyć sobie wojskowej interwencji USA np. we Francji, bo faktycznie "Państwo Islamskie nie zostało pokonane, skoro nadal dokonuje samobójczych ataków przez pojedyncze jednostki". Co z tego, że żyją na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych na ten moment i to jest ich ostatni bastion (i już niedługo, nie będą okupować żadnego terytorium w ww. państwie). Kończąc, Amerykanów nie powinno tam w ogóle być. Rosjanie, działający w porozumieniu z rządem syryjskim, by wystarczyli w zupełności. pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    "Czesc ta nigdy nie zostala napisana, bedac najwieksza porazka autora"
    W tym zdaniu wystepuje imieslowowy rownowaznik zdania?
    #jezykpolski
    #pytanie

  •  

    Jutro postu nie będzie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Lodowa rzeczywistość Fronte Russo. Zdjęcie ukradłem Wojna Mussoliniego, ale mam nadzieję, że zrozumie, że to na chwałę Regio Esercito. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Oczywiście, według niemieckiej propagandy i powojennej historiografii, to Włosi byli niechcianym sojusznikiem itp. bzdury.

    Niemcy tak ich nie chcieli, że na początku stycznia 1942 r. Grofaz zaczął naciskać na Mussoliniego, by ten wysłał większą liczbę żołnierzy do ZSRR. Duce przystał na tę prośbę i wiosną 1942 r. wysłano do Rosji elitarny batalion narciarski ''Monte Cervino'', 6. pułk bersalierów i 120. pułk artylerii.

    Tymczasem na froncie było nadal gorąco. Mimo oparcia się o rzekę Mius i ciężkich walk o Haczapetowkę, Sowieci wyprowadzili kolejne kontrataki w grudniu 1941 r. Ofensywa, którą później nazwano jako ''Bitwę Bożonarodzeniową'' spadła na pułk bersalierów i legion Czarnych Koszul. Ciężkie walki trwały pięć dni, bersalierzy zostali czasowo okrążeni, jednak udało im się wyrwać. Utracono ponad tysiąc żołnierzy. Walki zakończyły się jednak włoskim zwycięstwem i odparciem kolejnych prób ataku. Do kontrataku ruszyły dywizje ''Celere'' i ''Pasubio''. Sam Mussolini tak o tym pisał:

    „W okresie świątecznym 1941, używając sił i uzbrojenia o wiele potężniejszych, niż realna siła i materialne środki włoskich dywizji, Rosjanie przystąpili do brutalnego ataku. Liczyli, że wezmą Włochów z zaskoczenia, przynajmniej w sensie moralnym. Utwierdzili się w przekonaniu, że uderzą na żołnierzy pogrążonych w chwilach przygnębienia i tęsknoty za domem, wynikających z ponownej, wspaniałej uroczystości Narodzin Pańskich, którą mężowie ze słonecznej Italii musieli spędzać z dala od swych rodzin i swego kraju. Kalkulacje bolszewików okazały się wszakże błędne. W krwawej, trwającej tydzień bitwie, włoscy żołnierze pokonali wojska bolszewików i zmusili je do ucieczki”.

    Walki później zamarły. Duży wpływ miało wyczerpanie obu stron, straszliwe zimno, braki w opale i paliwie, oraz krótkie dnie. Sowieci ograniczali się do walk partyzanckich i szybkich rajdów. Jeden z takich ataków opisał Leon D.: „Pewnej nocy na południu odcinka silne elitarne oddziały kozackie przedarły się przez głęboki śnieg na swych zwinnych koniach. O świcie zdołały bez przeszkód otoczyć trzy wioski zajmowane przez Włochów, ponieważ wartownicy byli zajęci snem albo miłością. Zaskoczenie było zupełne. Sowieci szczególnie nie cierpieli Włochów. Nienawidzili ich bardziej niż Niemców. Zawsze traktowali ich na froncie wschodnim ze szczególnym okrucieństwem. Za jednym zamachem zajęli trzy wioski. Nikt nie zdążył chwycić za broń. Jeńcy zostali doprowadzeni w pobliże studni i rozebrani do naga. Rozpoczęły się tortury. Kozacy nabierali lodowatą wodę do wielkich wiader i rycząc ze śmiechu, oblewali nią swe ofiary. Było trzydzieści, trzydzieści pięć stopni poniżej zera. We wszystkich trzech wioskach nieszczęśni jeńcy umierali, zamarzając żywcem. Nie przeżył nikt. Nawet lekarze. Także kapelan […]”.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Już nie mogę, mam dosyć szpitala, napiszcie coś miłego dla otuchy (╥﹏╥)
    #pokazpolmordy #zalesie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1547567998864.jpg

  •  

    HTS podobno zajął wzgórze Bizam w północnej Hamie z rąk sił rządowych.
    http://wikimapia.org/#lang=pl&lat=35.335013&lon=36.749096&z=13

    Są informacje, że SAA właśnie przerzuca dodatkowy sprzęt w rejon w północnej Hamy

    #syria #bitwaohame

    źródło: twitter.com

  •  

    Polska pod względem ilości wygranych bitew na przestrzeni historii od 2500 roku p.n.e. osiąga 7 miejsce na świecie z wynikiem 338 zwycięstw
    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #polska

  •  

    Czy konto http://twitter.com/WithinSyriaBlog to agent syryjskiego Mukhabaratu/zostało przejęte przez służby? Od pewnego czasu jak czytam jego tłity to mam wrażenie, że w 99% jest to powielenie linii Damaszku. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    #syria #syriaspam

    Agent?

    • 9 głosów (50.00%)
      Tak
    • 9 głosów (50.00%)
      Nie
  •  

    Mamy do czynienia z masową ucieczką NFL z idlib, HTS w sposób pokojowy zajęło marrat al numan oraz Arihe,qalaat ad madiq. Tymczasem na granicy Afrin/Idlib wybuchły walki zdobyto mega stragiczny Syriatel oraz wzgórza wokół Siman. Czyżby TFSA miało zająć Idlib ? okazja dla Assada? Turcy się wycofają ? Mapki nie wstawiam bo jest ich na tagi pełno.

    Wideo z ataku z Afrin
    http://www.youtube.com/watch?v=Xqx2EW4Bbug
    #syria #graoidlib
    pokaż całość

  •  

    ZALICZYŁAM KOLOKWIUM KOŃCOWE Z BIOFIZYKI
    PIJCIE ZE MNĄ KOMPOT
    #studbaza

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dalej, dalej! Widać już czerwone gwiazdy na Kremlu! 11. Dywizja Pancerna na Szosie Wołokołamskiej, około 60 kilometrów od Moskwy.

    W połowie października 1941 r. Niemcy dotarli do linii obronnej pod Możajskiem, obsadzanej przez cztery sowieckie armie. Sowieci byli bardzo osłabieni po niedawnej katastrofie pod Wiaźmą i Briańskiem. Do armii wciągnięto kogo się dało - milicjantów, urzędników, studentów. Przed Wiaźmą Sowieci mieli 81 dywizji, po Wiaźmie... Zaledwie 90 tys. ludzi i 150 czołgów broniło sowieckiej stolicy w październiku w czterech armiach: 16., dowodzona przez gen. Rokossowskiego pod Wołokołamskiem, 5. Goworowa i 43. Gołubowa pod Małojarosławcem i 49. Zacharkina w Kałudze. Ćwierć miliona cywilów gorączkowo rozbudowywało linie obronne pod Moskwą. Wszystkie fabryki przekształcono w zakłady zbrojeniowe - fabryki zegarów produkowały zapalniki min, samochodów - karabiny, a warsztaty samochodowe przekształcono w punkty naprawcze czołgów.

    Niemcy wznowili swój atak, chcąc okrążyć linię i powtórzyć żelazne obcęgi spod Briańska - na północy przez słabo broniony Kalinin, na południu - przez Tułę. Zamknąć Moskwę w pierścieniu i zadusić. Atak początkowo się powiódł - zdobyto wszystkie cele, poza Tułą: padł Możajsk, Małojarosławiec, Wołokołamsk i Kalinin. Z końcem października, przerażony Żukow cofnął się na linię rzeki Nara, chcąc uniknąć okrążenia. Na południu zażarcie broniła się Tuła - wojska gen. Guderiana dotarły tam dopiero 26 października. Początkowy atak odrzuciła obrona sowieckiej 50. Armii, wspartej przez robotników i milicjantów, a później działania wstrzymano przez rasputicę.

    Przez dwa tygodnie - to dla tych, którzy bagatelizują znaczenie pogody - Wehrmacht stał i czekał. Wzmacniał siły. Naprawiał pojazdy. Dostarczał amunicję i paliwo. I czekał na ustąpienie błota. Ale i Sowieci się wzmacniali przed tą ostateczną bitwą. Zbudowano sieć umocnień, artyleria i saperzy czekali wzdłuż dróg, gdzie spodziewano się Niemców. Z Dalekiego Wschodu przerzucono 30 dywizji, wzmocnionych przez ponad tysiąc czołgów i tysiąc samolotów. Sowieci mocno rozbudowali obronę w głąb - pierwszy raz w ciągu tej wojny.

    15 listopada 51 dywizji GA ''Mitte'' wznowiło operację ''Tajfun''. Sowieci stawiali zażarty opór, cofali się dużo wolniej. Przeciętny postęp wynosił ok. 5-10 km dziennie. Żołnierze cierpieli z powodu mrozu - dramatycznie brakowało ciepłej odzieży, samoloty nie mogły startować przez opady śniegu, pojazdy nie zapalały. Nawet z pocisków trzeba było usuwać zamarznięty smar przed wystrzeleniem, a olej napędowy rozcieńczano benzyną. Temperatura spadła do -45 stopni. 23 listopada 3. Grupa Pancerna zdobyła Klin. Na południu Guderian zdobył Stalinogorsk, a 26 listopada - Kaszyrę, węzeł komunikacyjny na drodze do Moskwy. 27 listopada 7. DPanc. dotarła do kanału Moskwa-Wołga, ostatniej większej przeszkody przed stolicą, raptem 35 kilometrów od Kremla. 27 listopada byli w Krasnej Poljanie - 29 kilometrów od centrum Moskwy.

    Tego dnia Niemcy pierwszy raz zobaczyli przez potężne lornety artyleryjskie czerwone gwiazdy na murach Kremla. 2 grudnia niemiecki batalion motocyklowy dotarł do pętli autobusowej w Chimkach, 30 km od Placu Czerwonego. Niemcy byli już w Moskwie. Wydawało się, że tylko cud może ocalić Sowietów...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @nilfheimsan: znam to raczysko, ale wybacz - preferuję książki. Przeczytaj lepiej to, co zalinkowałem, chyba, że tylko filmiki kilkuminutowe uznajesz; upraszczające wojnę do granic śmieszności. Wtedy podyskutujemy. Bo tych bredni jutubowych szkoda mi po raz kolejny tykać. Ludzie, jeśli chcecie poważnej dyskusji, to sami też bądźcie poważni, a nie wysyłajcie mi jebanego mema... I jak to się ma, do tego, że bez asysty (materiałowej i militarnej) Zachodu Sowieci by przegrali? pokaż całość

    • więcej komentarzy (37)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika drect

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)