“Buy an atlas and keep it by the bed—remember you can go anywhere.” ― Joanna Lumley /// “I did not write half of what I saw, for I knew I would not be believed” ― Marco Polo

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Ten pan, wyglądający jak miły dziadek, co to częstuje dzieci jabłkami ze swojego sadu i opowiada różne historie, to generał Joseph Stilwell, dowódca amerykański w Chinach.

    Po tym, jak USA włączyły się do wojny w 1941 roku, wojna w Chinach została zepchnięta na skraj świadomości. Tzn. gdzieś tam sobie ona funkcjonuje, ale mało kto cokolwiek o niej wie. Skutkiem tego, cały świat uwierzył we łzawą historię, w myśl której oburzone postępowaniem Japonii Stany Zjednoczone wystąpiły w obronie uciśnionych Chin i dobrodusznie pomogły im w walce. I wspierały hojnie pieniędzmi i bronią, aż Japonia została pokonana.

    Oczywiście, cała ta historia to ściema.

    Do momentu włączenia się w wojnę USA udzieliły Chinom pożyczki w wysokości 120 mln dolarów. Było to bardzo niewiele, zwłaszcza, jeśli wspomni się fakt, że ZSRR w jeden rok udzielił Chinom pożyczki w wysokości 250 mln dolarów. Co więcej, amerykańskie pożyczki były obwarowane licznymi obostrzeniami (m.in. nie można ich było przeznaczyć na zakup broni).

    Po włączeniu się do wojny media i politycy amerykańscy wręcz tryskali miłością do Chin i zapewnieniami o hojnym wsparciu. Tyle, że obietnice nie szły w parze z rzeczywistością. Ku rozgoryczeniu Czang Kaj-szeka Alianci zdecydowali się walczyć z Japonią na Pacyfiku, a nie w Chinach, a co więcej, domagali się wysyłania najlepszych chińskich wojsk do Birmy, ograbiając tym samym front w interiorze.

    Wtedy to pojawił się w Chinach Stilwell, moim zdaniem największa kanalia amerykańskiej armii. 'Octowy Józio' bowiem gardził Chińczykami, a Czanga obsesyjnie nienawidził. Całą pomoc, jaką Chiny miały otrzymać, koncentrował dla własnych wojsk w Birmie.

    Lend-Lease dla Chin wyniósł w czasie II WŚ 3,2 %. Dwa razy mniej, niż otrzymała Francja, do końca wojny traktowana raczej jako przyczepka, aniżeli równorzędny koalicjant. Co więcej, w okresie 1943-44 pomoc amerykańska dla Chin stanowiła 0,4 % całości L-L. 98 % tej bardzo skromnej pomocy trafiała zresztą w ręce amerykańskiej 14. Armii Powietrznej gen. Chennaulta. Amerykański wojak zużywał sam miesięcznie 700 kg zaopatrzenia, podczas gdy chińscy żołnierze umierali z głodu. Większość z tych 3 % dotarła w 1945 roku, kiedy losy wojny były przesądzone. Starczy powiedzieć, że Chiny otrzymały zaledwie 34 używane Shermany i 48 Stuartów...

    Amerykanie po wojnie utrzymywali (bazując m.in. na pamiętnikach zmarłego w 1946 r. Stilwella), że Chińczycy sprzedawali broń na czarnym rynku, co było oczywistą nieprawdą, bo po prostu do Chin ta broń nigdy nie trafiła. Generał Arthur Wedemeyer, który objął dowództwo po nielubianym Stilwellu po wojnie napisał rozgoryczony:

    „Gdyby Chiny poszły za przykładem Francji i pozwoliły się okupować po tylko niewielkim oporze, czekając na ostateczny ratunek ze strony Stanów Zjednoczonych, ich powojenny los mógłby nie być tak tragiczny”

    Zapamiętajcie ten wpis, bo na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie twierdził, że dobry Wuj Sam chciał ratować Chiny. ''Najbliższy sojusznik'', psiakrew...

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @IIWSwKolorze1939-45 przepraszam za bledy, ale pisze z podrozy

    •  

      @IIWSwKolorze1939-45: Jasnym jest, ze USA to hegemon, ktory chce panowac. Rosnaca Japonia wczesniej czy pozniej musiala zwrocic uwage Amerykanow (i oczywiscie zwrocila). Najpierw przeszkadzaja wzrostowi tej potegi na polu ekonomiczno-gospodarczym, a jak juz sie nie da i Japonia sie rozrasta zbyt mocno, to szukaja wejscia bardziej militarnego. Takie wejscie zapewnia USA wlasnie konflikt Japonii z Chinami.
      USA wykorzystuje ten konflikt, ujmuje sie za "biedakiem", jak to napisales, i zaczyna prezyc miesnie. Nerwy puszczaja najpierw Japonczyka, ktorzy wchodza do wojny, pomimo tego, ze Isoroku Yamamoto juz w dniu ataku przyznal, ze wlasnie ja przegrali (wedlug podan ustnych mial on to powiedziec na mostku kapitanskim).
      Ja tu nigdzie nie widze "kochajacych Stanow", ale czysta i bardzo skuteczna polityke hegemona oraz bardzo skuteczne wejscie do wojny.
      Mysle, ze tym sie roznimy, ze dla mnie nie ma tu miejsca na emocje, a jedynie na zimne rozegranie szachownicy. Tu sie roznimy i oczywiscie szanuje Twoja ocene i probe ukazania narracji, natomiast dla mnie (byc moze dlatego, ze z zawodowego punktu widzenia mam militarnopodejscie do polityki i historii) to zwykle rozegranie Japonczykow - bardzo zreszta skuteczne, gdyz jego konsekwencje trwaja az do dzis!

      Kompletnie nie zgodze sie z teza, ze tylko i wylacznie niechec USA leza u podstaw braku pomocy (albo minimalnej pomocy) dla Chin. Tu znowu patrze bez emocji: droga morska przez Pacyfik do koncowki 1944 roku jest niemozliwa. Nie da sie dotrzec do Chin ani przez Hawaje, ani przez Nowa Zelandie/Australie. Droga przez Indie to albo most powietrzny albo budowa nowej drogi, gdyz przez Birme od maja 1942 roku juz sie nie dalo.

      Amerykanie podejmuja, jak dla mnie, jedyna rozsadna decyzje: atakujemy bezposrednio na Pacyfiku, a w miare mozliwosci wspieramy Chiny. Z ich punktu widzenia to bardzo zrozumiala decyzja strategiczna. Zreszta popatrz na dane: most powietrzny przez Himalaje przewozi 5500 ton zaopatrzenia w miesiacu czerwcu 1944 roku. Po zdobyciu lotniska przy Myitkyina w sierpniu 1944 roku i uruchomieniu go, pomoc to juz 38000 ton w listopadzie!
      A przeciez na pewno wiesz, z czyjego rozkazu zdobyto Myitkyina?? Wlasnie ze Stilwell'a! I to przy kompletnej biernosci Brytyjczykow, ktorzy zapowiedzieli, ze nawet w wypadku zdobycia tego kluczowego dla przerzutu do Chin lotniska, nie pomoga w jego utrzymaniu!

      Tak ze kwestia braku pomocy dla Chin, to nie tylko niechec czy polityka, ale przede wszystkim brak fizycznych mozliwosci na skuteczny kwantytatywnie transport az do zdobycia lotniska w Myitkyina.

      Niewatpliwie, brak checi i polityka tez maja w tym udzial - niepewna sytuacja w Chinach rodzila na pewno pytanie wsrod strategow amerykanskich, co sie stanie z ta bronia, ktora im damy? Czy warto wzmacniac Chiny?? I znow, patrzac bez emocji, wcale sie nie dziwie, ze z punktu widzenia interesow hegemona, decyzja byla na nie.

      Emocje, narracje... to sprawa dziennikarzy. Efekt po wojnie na Pacyfiku to totalna dominacja USA az do dzis (Chinczycy probuja sie z tego wyrwac, sypiac dzis wysepki - az ciekaw jestem, kto z tej konfrontacji wyjdzie zwyciesko). I tego USA nie mozna odmowic.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Koledzy truckerzy i busiarze, czy fituje takie zdjęcie do CV? I czy wyglądam jak psychol?
    #zycietruckera #pokazmorde #bekaztransa

    źródło: q.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika marcus1a

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)