Polityka to syf ale jak chcesz się taplać wspólnie to wyznaję RADYKALNY CENTRYZM (dla prawaków - lewak, dla lewaków - prawak)

  •  

    Trochę kisnę. Na głównej z płomieniem: Policja poważnie poturbowała mordercę Adamowicza. Źródło? Wpis Oskarka na mirko. Oczywiście nikt nic nie wie, pojawiają się tylko szczątkowe informacje o stanie zatrzymanego ale już wiadomo, że wpierdol spuściła mu policja. Argument, że gość z początku sam połozył się na scenie i był "spokojny" nic dla mnie nie znaczy, bo nikt z Was nie wie jak on zachowywał się później.
    #wosp #gdansk #policja
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tl;dr

    dla mojego byłego, bo czasami czyta anonimowe wyznania... może kiedyś zrozumie ile mu chciałam dać, ale nie potrafił tego dostrzec...

    Dotąd wiele znosiłam i wiele szans dawałam. Jako, że wiązałam się z ludźmi (w związkach, przyjaźni i współpracy) o baniach podobnie zrytych odrzuceniem jak Twoja-
    najfajniejsza i najładniejsza i najpełniejsza ze wszystkich znanych mi męskich bań, w ogóle nie czaję, przez jak marnych ludzi musiała być odrzucona- to i sprawa jest podobna.

    W sumie taka sama- przecież jesteś repetą egzaminu, którego dotąd nie dawałam rady zdać.

    Tak więc wiele znosiłam i wiele szans dawałam, ale i tak zawsze się okazywało, że nie kocham jak trzeba- bo zawsze we mnie jest za dużo mnie, a za mało Jego imć Pana Świetnego acz Niedokochanego Lustra (ponoć) mego, Ode mnie Lepszego Biednego Zależnego. I za mało we mnie Mojej Matki, a za dużo oJCA. Nie kocham, bo się nie poświęcam- na przykład nie śpię tak mało jak on by chciał, nie umiem i nie chcę go uratować od nałogu i beznadziei, nie siedzę i nie patrzę jak w obrazek, tylko zajmuję się swoją fiksacją. Nie kocham jej, bo jestem zła. Bo jestem jak ojciec- zepsuta do szpiku kości. Egoistyczna. Zakłamana. Chytra. Nieodpowiedzialna.

    Nie kocham jak trzeba, bo potrafię powiedzieć- ‚Uważam, że jesteś chory psychicznie, powinieneś się leczyć. Polecam Ci miejsce, gdzie sama się leczę’. Heurystyka powstaje: „Nie kocha skoro przezywa, że jestem chory psychicznie”.

    Mówię to, ponieważ nawalony, płaczący pan twierdzi, że umiera, bo ja nie chcę z nim przebywać po tym, jak wymyślił, że tylko udaję, że go kocham, a tak naprawdę to od początku kombinuję, jak jego dziewczyną, a nawet narzeczoną- nie być, w związku z czym ma prawo się na mnie drzeć, bo jestem zakłamana, fałszywa i zła i- i tak go nienawidzę… Nie kochałam jej jak trzeba, bo… cóż za dowód- to się na pewno jakoś łacińsko nazywa- kto mi to powie, jeśli nie Ty- otóż wyprowadzała kompletnie nielogiczny dowód na to, że ja jej nie kocham, na podstawie własnego twierdzenia, że jak będzie umierała, to jej szklanki wody nie podam i poduszkę wyrwę spod głowy. Nie widziała jak zniosłam jej umieranie. Była nieprzytomna. Ja też straciłam tamtego dnia przytomność kilkukrotnie.

    Nie kocham jak trzeba, bo mówię, że cierpienie się leczy. A Ty- jeden z drugim i trzecim je gloryfikujecie, używacie go jako wabika i argumentu, prośby i groźby. Jej też to mówiłam- ‚Odejdź od niego, razem sobie poradzimy’.
    ‚Odejdź od niego, będę przy Tobie na czas, który potrzebny jest do wyzdrowienia’. Nie chciała. Chciała dobrze znanego cierpienia. A ja byłam winna, bo w końcu miałam dość słuchania że ‚tak, ale…’. Tak jak mam dość ‚tak…ale…’ naszego wspólnego znajomego, Charlesa Żałosnego Bukowskiego.

    Was się nie da kochać tak, jak byście chcieli, Wy Czarne Dziury jedne, bo to co sobie wyobrażacie jako miłość, to poświęcenie i samozniszczenie. Z którego i tak nie odczujecie satysfakcji. Antymateria nigdy nie jest pełna.

    Jest jeden tylko powód, dla którego trawi Was pustka i poczucie krzywdy. Choć każdy z Was w swoich talentach, inteligencji, pasjach i poczuciu humoru, w swoich opowieściach, żartach i porywach serca jest inny, unikatowy, to nie- nie jesteście aż tak bardzo inni od innych ludzi- a już zwłaszcza od sobie nawzajem- jak pragnie to słyszeć
    Wasze zdruzgotane Ego. W swoim lęku i słabości jesteście tacy sami. Bo źródło jest jedno. Dla kobiet to samo co dla Was, choć Wy gorzej to znosicie, bo nasza kultura jest dla Was bezlitosna. Wasza- męskocentryczna kultura- jest dla Was samych bezlitosna. GirlPower i Dziewczyńskość to normalna rzecz. Wy macie coś takiego?

    Trawi Was pustka i poczucie krzywdy, bo Wasze egocentryczne, słabe, rozczulające się nad sobą, puste i małe, niedojrzałe matki, nie dały Wam uwagi, miłości, bezpieczeństwa, czułości, troski i emocjonalnej obecności, gdy byliście małymi, bezbronnymi dziećmi. To ich wina- dorosłych wówczas kobiet, które urodziły sobie lalki New Born, by bawić się w dom. By uwiązać chłopa przy sobie. By mieć życie pełne, bo nie mogą znieść pustki. By mieć życie ‚jak trzeba’, bo w nim jest spełnienie. Chuja, nie ma żadnego spełnienia, jest kolejne przerażone pustką, samotne pokolenie. Te kobiety, które dały Wam życie, nie ochroniły Was przed egoistycznymi, niedowartościowanymi, agresywnymi (często pasywnie), marnymi dużymi chłopcami, których macie za ojców. Przed ich frustracją, życiową impotencją, przed ich małością i małostkowością, za którą Wy dostawaliście cięgi. Wiesz po co ja się urodziłam?

    ‚Żeby była szczęśliwa’. Wiesz, co było moją winą? ‚Że się szczęśliwa przeze mnie nie stała’.

    Nazwał Ciebie tak, jak sam się nazywa?! O matko, który to już z Was- facetów dla mnie istotnych- nosi imię po swoim ojcu albo jego ojcu?!?!?! On jest Senior, Ty jesteś Junior, znaj swoje miejsce w jego cieniu.

    Juniorze, nie zbywaj się Gniewu. Jest słuszny. Jest Twoją siłą, Twoim motorem i Twoją drogą w pizdu daleko od niego. Od tatusia Twego. Zbądź się Juniora, jesteś Sobą, a nie gorszą wersją tego frustrata.

    Senior zasrywa Ci życie.

    Poniża Cię, trzyma w jakimś szachu. Przekupuje Cię pieniędzmi, bo łatwo jest Cię kupić. Nie wychodzisz wszakże ze strefy komfortu, bo żyjesz w ciągłym poczuciu zagrożenia. Matka nie nauczyła Cię, że możesz się obronić. Nauczyła Cię mylić lęk ze strachem. Nauczyła Cię bierności i zamiatania pod dywan. Nauczyła Cię, że chłopcy nie płaczą, choć sama- suka- ryczy po kątach. Ale Tobie nie wolno! Bo nie jesteś człowiekiem, jesteś New Born’em mamusi, do pokazywania szczęścia (przez bardzo małe ‚s’) głupim koleżankom, które wierzą, że tylko im w tym wszystkim jest źle, a tej Twojej mamusi to nie! Ojciec pokazuje Ci na każdym kroku, że nie jesteś Mężczyzną, tylko frajerem, popłuczyną, która nie przyniosła mu dumy, jemu, który tak się kurwa starał, łożył na Ciebie i Twoją edukację i Twoje wychowanie, a Ty jesteś słaby, głupi i ogólnie taki niedojebany, że ojciec nie może, po prostu nie może być zadowolony!!!!!!!!!!!

    Ja nie jestem nią. Nie opuściłam Cię.

    Tym bardziej nie jestem nim. Nie zazdroszczę Ci i nie boję się, że mnie kiedyś zdetronizujesz.

    Ja jestem Kobietą- nie starożytnym, chimerycznym bożkiem, ale kimś, z kim jak równy z równym możesz czynić ziemię sobie poddaną. Ty jesteś Mężczyzną, a nie żadnym frajerem. Jesteśmy równi.

    Wiesz co się dzieje z Chłopcem, który jest dobrze kochany? Wzrasta spokojem i pewnością siebie.

    Równy z równym. Rozumiesz?

    To znaczy, że nie dam Ci tego, czego Ci nie dała Żałosna Bogini, która Cię Tu powołała i od której zależne było Twoje życie. Nie dam, bo nie mam i mieć nie chcę i nie mogę. Nie chcę być Twoją Wszechmocną Boginią. Jestem człowiekiem, takim jak i Ty. Chcę mieć partnera, a nie ojca. Ojca już miałam. Uwierz mi, zabiłam go, gdy trzeba było to zrobić, choć to nie jest sytuacja naturalna i dobra dla dziewczynki. Ale jak trzeba było, to to zrobiłam.

    Nigdy nie odmawiam sprawom koniecznym.

    Matkę zabiłam dużo wcześniej. Zabiłam ją tak skutecznie, że aż odzyskała rozum. I wiesz co zrobiła? To niesamowite.

    Zrobiła wszystko, by osiągnąć mój poziom, żeby mnie dogonić. Żeby mnie przeprosić. Żeby zdobyć mój szacunek i moją przyjaźń. Bardzo ją pokochałam, gdy już była Feniksem. Zawsze można nad sobą pracować. Jej praca nad sobą jest moim przekleństwem- to dzięki niej i przez nią wierzę w ludzi. Wierzę też w Ciebie. Bo moja Wszechmocna dokonała samokrytyki i wysiłku zmiany, wtedy, gdy dla mnie była już tylko popiołem.

    Nie cofniemy się do czasu, gdy jej ciepło i opieka stanowiły o Twoim być albo nie być. To już minęło. Jeśli nadal niesiesz w sobie ten pierwotny lęk, to pamiętaj, że dziś Twoją najlepszą ochroną jesteś Ty sam. Na pewno nie Kobieta. Zresztą przecież i tak byś nie wytrzymał tego, że się Tobą opiekuje dziewucha. To Ty jesteś Mężczyzną, to Ty chcesz się nią opiekować. Inaczej czujesz gniew i obrzydzenie do siebie. Żeby dobrze się czuć, to Ty musisz być jej Silnym, a ona Twoją Zachwyconą, prawda? Ty chcesz być ze stali, a ona z aksamitu, czyż nie? Inaczej będziesz się czuł impotentem. Narośnie frustracja, którą obrócisz przeciwko Niej i sobie.

    Czy zauważyłeś, że z chęcią i niezawodnością, robisz dla mnie rzeczy, których bez Ciebie nie mam jak zrobić i jeszcze pytasz o więcej moich potrzeb? Ale sabotujesz te rzeczy, w których byś musiał uznać moje przewodnictwo, większe doświadczenie, swego rodzaju przewagę, choć z mojej strony to nie jest przewaga. Uzupełnijmy się, a nie przeważajmy. Nie walcz. Jestem Kobietą, nienawidzę walki. Imponuje mi opanowanie i pokora. Każda przemoc, którą zadałam, boli mnie zimnym cieniem już na zawsze. Nie konkurujmy a współpracujmy. Wiesz dlaczego nie chcesz współpracy? Bo się boisz. Boisz się, że jesteś dla mnie za chujowy, a ważne jest dla Ciebie, by było odwrotnie.

    Więc próbujesz podkopywać mój ład i moją pewność siebie, w nadziei, że zacznę w końcu widzieć tylko to, czego bez Ciebie nie mogę osiągnąć. Wtedy poczujesz się bezpiecznie. Wtedy poczujesz spokój, że Cię nie opuszczę, ponieważ będę od Ciebie zależna.

    Ona i on nigdy nie dali Ci odczuć, że wart jesteś sam w sobie tyle- co najmniej- co oni. Więc nie przypuszczasz, że ja Cię mogę cenić za to, kim jesteś, a nie z powodu tego, kim ja nie jestem i czego nie mogę. Nie martwię się rzeczami, na które nie mam wpływu, więc i nie skupiam się na tym, czego nie mogę. Czyli nie patrzę na Ciebie przez pryzmat tego, do czego mi jesteś praktycznie potrzebny. Jesteś mi potrzebny jedynie niepraktycznie. I to jest Sensem. Jesteś mi totalnie niepraktycznie potrzebny do tego, byś mi opowiedział o Duchu, skoro do Ciebie przemówił Hegel, a do mnie mówi jedynie Kant, Aspergerowiec jeden. I żebym się- dla rozmów z Tobą- uczyła martwego języka sprzed wieków, skoro dla siebie samej, ledwo się prześlizgiwałam do następnej klasy. Do tego, żebyśmy konie kradli, szli pod wiatr, tańczyli w deszczu i rzucali się z motyką na Słońce. Żeby Ci robić kanapki, których nienawidzę robić, ale dla Ciebie byłoby fajnie. Żeby słuchać Twojego głosu. Żeby się przytulać w lęku. Żeby go nazywać Lękiem.

    Żebyś zdjął maskę i odwiesił ją na wieszak, pokazując mi twarz nie z marmuru, a ze zmarszczek i bólu. I żebym Ci powiedziała, że to piękniejsze niż marmur, że ja wolę. Nie jesteś mi do niczego potrzebny, po prostu chcę Cię, bo jesteś kompozycją szczegółów, które mnie poruszają i fascynują. Dla mnie składasz się z samych szczegółów, wiesz?

    Nie jesteś głównie całością, nie jesteś ogólnie ‚jakiś’, więc nie zamydlisz mi oczu pozami.Jesteś więc dla mnie nieskończoną skarbnicą fascynujących niuansów, których jak dotąd widziałam jedynie ułamek i o wiele za mało, jak na moje fiksacyjne Nienas(pi)ycenie.

    Mówisz mi, że nie wiesz czy jesteś tym, za kogo Cię mam, kogo w Tobie widzę. Uspokój się. Nie widzę postaci, nie jesteś określony rolą ani wyobrażeniami, a tym bardziej marzeniami, ciśnieniami albo projekcjami. Chociaż… pisząc te słowa, coś zrozumiałam. Odnosisz się do słów z poprzedniego tekstu, że zobaczyłam Mężczyznę nie chłopca. Na litość boską! Mężczyzną uczyniła Cię Natura, jeśli jeszcze nim nie jesteś, to tylko z powodu buntu przeciwko Niej.

    Buntujesz się przeciwko Pra Matce, bo bio matka Cię zdradziła i masz teraz nieufność do kobiet. To wszystko, hehe.

    A tak na poważnie, całkiem serio, a nie na pół- napisałam, że zobaczyłam, ale tekst jest o tym, że mam wątpliwości co do tego, czy dobrze rozumiem to, co zobaczyłam. I mimo to nadal Cię akceptuję, choć jestem już tak skonfundowana, że na wszelki wypadek wyłączyłam telefon.

    Poszukiwacze. Jesteś Poszukiwaczem Rzeczy i Znaczeń. Grzebaczem. Szukaczem. Zbieraczem. Rozkminiaczem. Problemów Wyszukiwaczem, Trudności Wymyślaczem. Masz klasę, miałam rację, widzę ją w wielu drobnych zachowaniach. A że Ci przy mnie towarzyszy spina i rozkmina i mi przy Tobie też, to rozmawiamy tak jak umiemy. Zastanawiasz się, czy jesteś Aspim? Ja mam coraz mniej wątpliwości. To raz ja układam strzałki, a Ty po nich idziesz, to Ty mi je odwracasz i czekasz, czy przyjdę.

    To nie ja Ci mówię całe życie, że nic nie jesteś wart. Ja Ci mówię przecież, do jasnej cholery, że składasz się ze wspaniałych i wyjątkowych szczegółów, których chcę więcej i więcej zobaczyć! A Ty mi na to, że wcale nieprawda, bo tata powiedział, żeś gówno jest wart. To z kim Ty gadasz, ze mną czy z tatą? Czy Twój zwariowany tata będzie siedział między nami, jak i tatowie tych, z którymi przystawałam wcześniej i jak tak dalej pójdzie, to przystawać na chwilę będę i w przyszłości, jako to było i być będzie między Tobą a każdą kolejną, z którą się kładłeś i z którą się położysz?!

    Wiem, że się boisz. Rozumiem to. Współczuję Ci, co znaczy- znam to, też to czułam, to mnie żarło, chłonęło, niszczyło. Akceptuję Cię z Twoim lękiem. Ale trzeciego między nami nie chcę, więc musisz wybrać- On albo Ty. Nota bene- jego nie chcę. Zawsze Cię straszył, ja wiem to, wiem to. Lecz dziś jest Twój czas, a jego czas minął. Jeśli trwa nadal, to tylko dlatego, że się na to zgadzasz.

    ///
    oryginał pochodzi ze strony bycjakpippilangstrumpf.wordpress.com

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika xertiz

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)