•  

    Jestem z dziewczyną ponad 2,5 roku oboje 25 lat przez ten cały czas jak ze sobą jesteśmy ani razu nie nocowalismy u siebie. Ani razu. Ja chcę, ale różowy nie. Jej argument to "bo nie". Z rodzina nie byloby problemu o spanie, bo sami czasami smieszkuja, zebym został u nich na noc, ale rozowy twardo nie
    Różowe, czy Wy jesteście takie nieśmiałe czy po prostu taki charakter mi się trafił?
    #pytanie #rozowepaski #pytaniedorozowychpaskow #logikarozowychpaskow #przegryw #zwiazki #codziennysynbozy
    pokaż całość

    •  

      @FeyNiX: Jeszcze będzie lepiej :) Nie ma smutania :)
      Tak, mają staroświeckie poglądy, ale dziecko przed ślubem zmajstrowali ;)

    •  

      @TheKa: u mnie w dalekiej rodzicie była taka babcia która nie mogła przetworzyć ze jej wnuczka już mieszka z chłopakiem a jeszcze ślubu nie maja xD

      Co do reszty to mam taka nadzieje jednak z roku na rok ja tracę i nie chodzi o brak zainteresowania tylko żeby znaleźć przynajmniej normalna bo jedna pół roku poznałem ale miała bordera czy coś i takie jazdy ze aż mnie psychicznie wykończyła jednocześnie straciłem całkowicie wiarę ze jakaś normalna się trafi pokaż całość

    • więcej komentarzy (62)

  •  

    Mam pytanie, czy są tutaj jakieś Mirki którzy przez całe życie nie doświadczyli żadnego zainteresowania ze strony kobiet. Żadna do was nie podeszła aby zacząć rozmowę, żadna się nie uśmiechnęła ani nigdy nie byłeś odbiorca tych słynnych sygnałów. Bo ja jak żyje 28 lata tak nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem, zawsze przez kobiety byłem traktowany jak powietrze, czyli w sumie nie byłem traktowany w ogóle ( ͡° ͜ʖ ͡°). Do napisanie tego posta skłoniło mnie kilka wyznań spod #przegryw gdzie ludzie żalili się że nie wykorzystali kilku okazji w życiu gdzie kobieta była nimi zainteresowana. Wtedy sobie uświadomiłem że nigdy w takiej sytuacji nie byłem i to raczej nie jest normą. Dodatkowe pytanie, co może być przyczyną takiego zerowego braku zainteresowania ze strony kobiet?
    #pytanie #rozowepaski #pytaniedorozowychpaskow #feels #gorzkiezale #tfwnogf #codziennysynbozy
    pokaż całość

  •  

    Od pewnego czasu zastanawiam się nad realizacją fantazji erotycznej. Zanim jednak uprzedzicie się co do typu, proszę o zrozumienie. Marzy mi się prymitywny i dziki #seks podczas którego mógłbym poniżać i poniewierać dziewczynę. Krótko mówiąc chciałbym, aby poczuła się jak szmacisko i worek na sperme. Tak dobrze przeczytaliście i sam zastanawiam się skąd taka chora fantazja. Czy mam kogoś z kim mógłbym zrealizować moje nazwijmy to "marzenie"? Niestety nie aczkolwiek w pracy znam pewną dziewczynę, która byłaby do tego idealna. Cicha, przeciętna szara myszka, nigdy nie ma własnego zdania, ciągle wydaje się być "przestraszona" i brak jej asertywności. Myślę, że gdybym zaproponował jej spotkanie, a może lepiej - randkę z kolacją i wizytą u mnie na noc zgodziłaby się. No i tak siedzę z piwkiem w ręku i zastanawiam się czy mówić czy nie. Przypuszczam, że dla niej byłaby to zdecydowanie atrakcja zwłaszcza, że w pracy nie dostaje żadnej atencji i z tego co wiem, jest samotna. Trochę taki #przegryw wykopek w wersji żeńskiej. Z urody takie 5/10 ani brzydka ani ładna, no przeciętna. Jak myślicie zaproponować czy szukać gdzieś indziej - jak tak to gdzie? Z dziwką nie wiem czy bym się zrajcować, bo jednak dziwka to dziwka wiecie o co kaman.
    Tak w ogóle lubicie takie szare myszki czy wolicie dynamiczniejsze dziewczyny? Ja generalnie wolę te dynamiczniejsze jednak takie lubią ostry seks więc nici z prymitywizmu i poniżenia, przynajmniej tak mi się zdaje
    #rozowepaski #oswiadczenie #marzenia #niebieskiepaski #codziennysynbozy #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Jak facet nie ma IQ>150 to robi na budowie, pracuje fizycznie, jest monterem (często zarabia dużo kasy), oczywiście nie twierdze że ten co robi fizycznie jest głupszy od tego za biurkiem. Nigdy. Tylko, że facet żyje w ciągłym niepokoju, rozwija się, planuję przyszłośća kobieta? Co najwyżej myśli na jaki kolor pomalować paznokcie. Widzę to po swoich koleżankach 25-30l oraz narzeczonej. Ich cel życia:
    - żeby mi się zaręczył,
    - żebym miała kiedy zrobić paznokcie.
    Jak pójdzie do gównoroboty za 1200 PLN na ręke bo będzie robić tam do usranej śmierci i nie zmieni tego bo nie ma ambicji. Faceci też nie mają ambicji ale ten odsetek jest troszkę mniejszy. Ile znacie dziewczyn, które poza chujowymi studiami zrobiły chociaż jeden kurs w tematyce innej niż robienie paznokci?
    Życie kobiety to ciągła walka z rzeczywistością, że jednak nie jest tępa a wiemy że jest. Wmawianie sobie wymyślonych umiejętności. Usłane jest urojeniami, brakiem wyciągania logicznych wniosków, nieumiejętnością poradzenia sobie w trudnej sytuacji. Ile znacie kobiet które poza byciem inkubatorem dla Brajanka ma cel w życiu, zdobywać, rozwijać się? Niestety większość płci żeńskiej wśród znajomych (duże miasto) to praca w korpo od 22 roku życia (po chujowych studiach) i awans o 400zł po dwóch latach i od tej pory wykres=constans. Ile z nich ma auto? Prawo jazdy? Ile z nich jest samodzielna? Ile z nich nie ma funkcji "żona faceta"? Widzieliście żeby jakiś wasz znajomy oglądał jakieś tasiemce i wzorował na nich swoje życie? Nie ma bardziej podatnej na influencerów płci niż kobieca. Jest w stanie wysuszyć paznokcie, położyć się do łózka i przez 2-3h przeglądnąć instagrama i zobaczyć jak żyją nastolatki za hajs taty, albo kobiety które mają hajs męża i zawód "żona"... Niestety powoduje to ogromne zakłamanie rzeczywistości, kompleksy i wprowadza do związku pojęcie toksyczności. Czemu nie kupiłeś mi pierścionka? Skoro jakaś sławna osoba która słynie z llikeów dostała na snapie i tak x20 inne dziewczyny to Twoja wybranka nie powinna być chyba gorsza i masz to nadrobić! Uwierzcie mi na słowo. Ciężko jest mi to prostować i rozjaśniać rzeczywistość. Zawsze facet jest winny.

    Dzisiejsze dziewczyny <25 (sorry za akutat takie widełki) to ameby które oprócz oglądania paznokci nie potrafią nawet ugotować kurwa zupy bez proszku knorr. Krew mnie zalewa jak słyszę na przerwie w robocie "ee mi to się nie chce, parówki w czajniku gotuje i jakoś żyje xd" a potem papieros i heja. Dodatkowy rak to wszelkiego rodzaju zołzy czyli karynki które w wieku 30 lat będą poszukiwały zalewacza formy na wczoraj, bo zegar biologiczny tyka.. To jest typ organizmu, który potrafi oglądać Greya, wypiąć dupę do #seks i być wpatrzonym w swoje własne malutkie ego. Nie wiem czy wiecie ale takich lasek jest od chooooya. Tępe wpatrzone oczka z IQ=90 które są w stanie manimulować tobą nie umysłem a dupą; jeśli zrobisz TAK TAK TAK to będzie chujowy seks, a jeśli nie to brzuch mnie boli.

    Oczywiście obie płcie mają mnóstwo minusów jak i plusów, ale kobiety zakłamują całe środowisko wokół siebie. Zwłaszcza te 20-25, wychowane trochę inaczej niż "starsze" sztuki.

    Ile znacie kobiet z hobby? Cokolwiek, mogą być szachy, szydełkowanie, spacerowanie tam i z powrotem. No właśnie ja też nie.

    Kobieta to postać nakręcona na malowanie paznokci i intrygi ze swoimi spierdolonymi koleżankami, przeważnie singielkami, które mącą w związku doradzając jakieś gówna.

    Ale co ty chcesz ?! Jestem kobietą i nie jestem tępa.

    Zgodze się, większość dziewczyn z wykopu czytające ten tekst była by moim dobrym kumplem i nie pasuje do tego opisu. ale przeważnie nie mają ani wyglądu, ani powabu tylko borderline i nadwagę. Gdyby opublikować ten tekst na forum wizaż pl czy grupie "młode mamy" to odsetek hejterek byłby ogromny. A wy faceci co myślicie o tym? Może za ostro się wypowiedziałem ale taka moja refleksja a AMW do tego chyba służy. Mam nadzieje że naprostuje kilka dziewczyn na ścieżke "będę dla mojego faceta uczciwa, nie będę odpierdalać bez powodu i wyrosnę z bycia rozpłakaną dziewczynką" dzięki czemu jakiś facet nie dozna frustracji.
    #rozowepaski #logikarozowychpaskow #zwiazki #niebieskiepaski #hobby #codziennysynbozy #zycie #przemyslenia
    pokaż całość

  •  

    Pamiętam jaki spokój nastał u mnie na osiedlu, odkąd okoliczne sebki wyjechały do UK na zmywak, jednak to prawda że wiekszosc polakow na emigracji to patolusy.
    #takaprawda #bekazpodludzi #patologiazewsi #uk #polak #codziennysynbozy #emigracja #oswiadczenie pokaż całość

  •  

    #gry #ets2 #codziennysynbozy #przegryw #oswiadczenie
    Ja to jednak pojebany jestem. Wczoraj przejechałem ponad 700 km samochodem, wróciłem do domu około 22 i jeszcze sobie na Euro Truck Simulator zrobiłem trasę tak na 1400 km...

  •  

    Rodzice zniszczyli mi dzieciństwo i poczucie własnej wartości. Zazdroszcze ludziom, którzy mają normalnych starych.

    Wychowałem się na wsi. Rodzice to typowy Janusz i typowa Grażynka, troche #patologiazewsi. Niby nikt mnie nie lał, ale miałem w życiu kilka sytuacji, przez które dzis jestem jaki jestem. Np. jako dziecko miałem chyba jakąś nerwice i bałem się wszystkich ludzi. Starzy trzymali nas w domu, praktycznie nigdzie nie wyjezdzalismy, i kiedy np. przychodziła do nas jakaś ciotka, to ja dostawałem ataku paniki, bo chyba nie zdawałem sobie sprawy, że istnieją inni ludzie oprócz nas xD strasznie płakałem i się bałem. Tak samo bałem się potwornie nowych sytuacji. Bardzo płakałem, kiedy miałem iść do zerówki, prosiłem, żeby mnie tam nie wysyłali. Wszystkiego sie bałem, dostawałem ataku paniki przed każdym wyjściem do szkoły (potworne ściski żołądka przez które prawie wymiotowałem, nie mogłem zrobić kilku kroków, żeby nie mieć odruchu wymiotnego), przeżywałem ogromny stres, właściwie bez jakiegoś powodu. Oczywiście starzy to mieli w dupie, ojciec mi kazał wsadzać łeb do lodowatej wody i tyle xD pamiętam, że raz stary spóźnił się i nie odebrał mnie na czas. Dostałem ataku paniki, popłakałem się i wreszcie sie pojawił. Do dziś pamiętam, jak razem szliśmy do samochodu i powiedział do mnie: "Jeszcze raz się popłaczesz, to tak ci wpierdole, że przez tydzień na dupie nie usiądziesz". Ile miałem wtedy lat, 6, 7?
    Raz w podstawówce mieliśmy mieć piknik, wszyscy przynieśli jakieś chrupki, batony, słodycze. Co zobaczyłem ja, po otwarciu pudełka na żarcie? Kawałek domowej kiełbasy i kromke chleba. Nie wyobrażacie sobie, jak gorszy się wtedy poczułem. Tak leciały moje pojebane lata. Raz wujek zostawił u nas swojego dostawczaka, który miał plamy rdzy na masce, bo był potrzebny staremu. Mój ojciec jako pojebany pracoholik, musiał oczywiście próbować coś z tym zrobić. Dał mi farbe, pedzelek i kazał to zamalować xD pokazał jak i sobie poszedł. Zrobiłem to najlepiej jak potrafiłem (miałem 8 lat). Stary wrócił i dostał kurwicy bo niby zrobiłem za duże łaty z farby. Zabrał mi pędzelek i kazał spierdalać. Siedziałem w środku tego dostawczaka i słuchałem jak mój ojciec mnie wyzywa od pojebów, jebanych debili, kretynów itd. Wiecie jak się wtedy poczułem?
    Nie miałem znajomych poza szkołą. Miałem jednego kolege, który mieszkał niedaleko. Bardzo go lubiłem, często do nas przychodził i się z nim bawiłem. Zgadnijcie co? Kazali powiedzieć mu, że ma do nas więcej nie przychodzić. Musiałem powiedzieć jedynemu koledze, którego bardzo lubiłem, że ma już nigdy mnie nie odwiedzać, bo rodzicom przeszkadza, że ciągle u nas jest. Fajnie, nie?
    Starzy karmili nas słodyczami przez co zrobiłem się gruby. Raz stary mi powiedział, że żadna dziewczyna na mnie nie spojrzy, bo jestem tłusty.
    Mijały lata, myślicie, że coś zmieniło się na lepsze? Nie. Nigdy nie miałem wakacji, nigdy nigdzie nie byłem z rodzicami (nawet w kinie, na lodach, gdziekolwiek). Podczas gdy inne dzieciaki wyjeżdzały na jakieś szkoły, obozy, ja siedziałem w domu. Nie tak, że nic nie robiłem. Stary wymyślał nam zadania na każdy dzień. Inni się bawili, a ja gracowałem chwasty w burakach przez kilka tygodni, zbierałem kamienie na polach, odnawiałem jakieś maszyny, których mieliśmy kilkanaście, kosiłem hektar trawnika przy domu, zawsze coś. Tak, żebyśmy nie mieli czasu dla siebie. Chciałem np. posiedzieć 2 h grając w SpiderMana na PC? WYŁAŹ, KURWA! SIEDZISZ PRZED TYM GÓWNEM, JA CI ROBOTE DAM JAK SIE NUDZISZ. W ogóle mój stary był dla nas strasznie toksyczny. Nigdy nie potrafił przyznać się do winy, zawsze zwalał ja na innych, w tym nas, nigdy nas nie pochwalił, ciągle wymuszał jakieś poczucie winy, ciągnie się do czegoś przypierdalał. Mając 17 lat nie wolno mi było kupić sobie czegokolwiek, bo stary dostawał szału. Książka za 15 zł z allegro? Po chuj ci to, takimi kretynizmami będziesz się zajmować? Gra? Kurwa! Zamiast sie uczyc bedzieta paczeć na to gowno! Jutro zabieram komputer do swojego pokoju. Nie waz mi sie wiecej tego zamawiac. Raz kosiłem trawe i urwał sie noz od kosiarki, który wbil sie w drzewo. Ojciec zamiast cieszyc sie, ze nic mi nie jest, to wkurwil sie na maksa, ze uszkodzilem kosiarke. To nic, ze moglo uciac mi noge. Majac 18 lat musilem prosic o pozwolenie na zakup gitary elektrycznej za swoja kase. Ojciec potem zrobil mi kazanie, ze to tak, jakbym wyrzucic pieniadze w bloto i chodzil na mnie wkurwiony przez miesiac, co chwile mi wypominajac, ze kupilem gitare i stoi, wiec po jaki chuj ja kupilem (kosztowala 500 zł). I nie chodzi o to, ze bylismy biedni, bo gospodarstwo lacznie warte kilka milionow pln. Napisałem mature i wiecie co? Nie poszedłem przez nich na studia. Demotywowali mnie na każdy możliwy sposób, że nie znajde mieszkania, że sobie nie dam rady, droga zabawa, po co, na co, daj sobie spokoj. Spedzilem rok w domu, dostalem depresji. Stracilem checi do zycia, ciagle plakalem, siedzialem w swoim pokoju urzadzonym w roku 2000 i gapilem sie na sciane. Oczywiscie do tego doszly wyzwiska, ze co ja odpierdalam, czemu nic nie robie, znowu szukanie zajec na sile itd. Dopiero po masywnym nacisku ciotek na starego, ze niszczy mi zycie trzymajac sila, ugieli sie i powiedzieli, ze moge sobie isc, ale wszystko musze latwic sam (mieszkanie itd.) Na studiach odżyłem, poznałem ludzi, wreszcie poczułem trochę swobody. Poznałem dziewczyne, z ktora spedzam juz 4 rok. Do domu zagladam raz na miesiac, glownie ze wzgledu na babcie. Moim rodzicom nie mówie o sobie nic, bo nie warto. Wiem, ze moja dziewczyne by skrytykowali na kazdy mozliwy sposob, moja prace tak samo. Nie wracam tam chętnie, uciekam po jednym dniu. Wszystko tam kojarzy mi sie zle.

    Podsumowanie wywodu: bede lepszym rodzicem, bo rodzice maja najwiekszy wplyw na psychike dziecka. Dzięki moim rodzicom:

    - nie mam poczucia własnej wartości,
    - patrze na siebie zawsze krytycznie,
    - nie potrafie cieszyc sie z zycia,
    - uwazam, ze w zyciu nie czeka mnie nic dobrego,
    - nie mialem zadnego oparcia w czasie dorastania, wszystkie problemy trzymalem w sobie,
    - nie potrafie o sobie mowic,
    - jestem bardzo niesmialy,
    - uwazam sie za nieudacznika i gorszego od innych,
    - nie potrafie rozmawiac z ludzmi,
    - stresuja mnie najprostsze rzeczy, jak wyjscie po zakupy,
    - depresja, z której nie potrafi wyciągnąć mnie żaden lekarz, a bylem u wielu (ostatnio mysle, ze to juz nie depresja, a ja po prostu jestem przesiakniety toksynami do szpiku kości i nie da sie tego zmienic).

    Dbajcie o swoje dzieci, nie niszczcie im życia. Badzcie dla nich oparciem, badzcie ze soba szczerzy. Szanse macie tylko jedna.

    #zwiazki #depresja #fobiaspoleczna #psychologia #przegryw #codziennysynbozy #feels #gorzkiezale
    pokaż całość

  •  

    Jakiś czas temu leciałem na trasie Lublin -> Doncaster.
    Na lotnisku, gdy czekałem na autobus poznałem spoko ziomeczka z Manchesteru.
    Okazało się, że jednak ten autobus nie przyjedzie i nastepny bedzie dopiero za jakieś 1.5h.
    Jako, że padało postanowiliśmy spytać taksówkarza o cene z lotniska do doncaster interchange, czyli miejsca, z którego da sie pojechać wszędzie.
    Okazało się, że tylko 5£ za osobe, minimum 4 osoby. Spoko, idziemy popytać ludzi czy sie nie zabiorą.
    Podchodzimy do dwóch Polek czekających na przystanku, na oko 30-35lvl, przyszłe Grażyny.
    Pytam miłym głosem:
    -nie chciały by może Panie pojechać taksówką? Tylko 5£.
    -Nie! Przecież autobus jest za 3.70£! - odopowiedziała jedna lekko obrażonym głosem i ze skwaszoną miną.
    1.5h czekania, na deszczu, w zimnie, by oszczędzić 1.30£ :/
    Pomijając ten incydent, bardzo szybko znalazł sie jakiś spoko Brytyjczyk i para z Litwy, z którymi pojechaliśmy i zamieniliśmy kilka słów w czasie drogi ;)
    #bekazpodludzi #emigracja #uk #codziennysynbozy
    pokaż całość

  •  

    Seks dla facetów jest jak sranie, seks dla kobiet jest jak film.
    Fajnie się wysrać na high-endowym, japońskim kiblu ze złota, ale ostatecznie masz ochotę się po prostu wysrać i możesz to zrobić nawet sam na łące, bo po prostu kurwa musisz bo eksplodujesz.
    Natomiast filmu oglądać nie musisz, filmów jest mnóstwo, a większość przeciętna. Po co kobieta ma oglądać przeciętny film, skoro równie dobrze może obejrzeć zajebisty? Nikt nie ogląda przeciętnych filmów z litości dla reżysera.
    #zwiazki #przemyslenia #codziennysynbozy #seks
    pokaż całość

  •  

    Moim problemem jest to, że mimo 26 lat nic nie wiem o życiu, jak załatwiać sprawy, ponieważ we wszystkim dotąd wyręczali mnie rodzice. Chciałbym się wyprowadzić i coś wynająć, ale obawiam się że sobie sam nie poradzę. Źle mi w obecnej sytuacji i chcę to zmienić, czuje się jakbym się zatrzymał w rozwoju na 16 latach. Do tego jestem uzależniony od komputera, marnuję przy nim całe dnie. Nie chcę być traktowany jak dziecko, które sobie nie radzi z życiem, chciałbym się usamodzielnić. Od zawsze byłem nieogarnięty, wszystkiego musiałem się dowiadywać od bardziej ogarniętych ludzi. Do tego nęka mnie #fobiaspoleczna co kto o mnie pomyśli, jak wypadnę itp. Przez siedzenie w domu utraciłem już zdolność do rozmowy z drugim człowiekiem, bo po prostu na niczym się nie znam i nie ma ze mną o czym porozmawiać. W głębi siebie wiem, że robię źle i chciałbym się zmienić, ale czuje się jakbym ciągle spał, brak chęci do zrobienia czegokolwiek, tak przyzwyczaiłem się do siedzenia przed kompem, że inne rzeczy sprawiają mi już trudności i powodują dyskomfort. Jak zmienić swoje życie?
    #motywacja #przegryw #stulejacontent #gownowpis #przemyslenia #oswiadczenie #spierdolenie
    #codziennysynbozy
    pokaż całość

  •  

    Jestem sam. Nigdy nie miałem dziewczyny i jakoś sobie z tym radzę. To znaczy tak bardzo zawalam się robotą, że nie mam nawet ani czasu ani siły o czymś takim myśleć.
    No i tak sobie płynęło moje życie aż do wczoraj. Jechałem autobusem miejskim do domu i na jednym miejscu siedziała przepiękna blondynka. Z wyraźnymi, dużymi oczyma, równo przyciętymi włosami i naturalnie różowymi ustami. Oczywiście wiedząc jak brzydki jestem nawet się do niej nie dosiadłem, nie zagadałem, nic. Bo po prostu wiem jak to by się skończyło.
    Wróciłem do domu, coś tam jeszcze zrobiłem i zmęczony odpadłem. Przebudziłem się, położyłem się do łóżka i miałem najpiękniejszy sens od jakichś 10 lat.
    Śniła mi się ona. Zabrzmi to trochę jak mokry sen przegrywa, ale nim przecież jestem więc to właśnie czytacie. Nie pamiętam genezy jak to się stało, ale co do czego i oparłem ją o ścianę i pocałowałem. Ona to odwzajemniła. Nawet nie zastanawiałem się czy to był sen, chociaż wiem że gdybym się nad tym zastanowił to bym wiedział. Jej usta były wspaniałe. Delikatne. Przytuliliśmy się i wspaniale spędzaliśmy wspólnie później wieczór.
    Nie pamiętam kiedy ostatnio w życiu, realnie, czułem się tak dobrze jak podczas tego snu. Oczywiście szybko się obudziłem i nastała rzeczywistość. Szara, smutna rzeczywistość w której prawdopodobnie nigdy nic takiego nie nadejdzie. I to nie tak, że nie próbowałem zagadywać kiedyś tam do dziewczyn, bo próbowałem. No ale nie oszukujmy się - wygląd jest pierwszym kryterium oceny.
    Ona, w moim śnie, była po prostu tak genialnie i mistrzowsko dla mnie czuła, że nawet matka nigdy dla mnie taka nie była.
    Obudziłem się i pierwszy raz od wielu lat płakałem. Łzy ciekły mi szeroki strumieniem z ust na boki głowy. Wiem że to był sen, ale zakochałem się podczas snu w tej dziewczynie.
    Nie wiem czemu płakałem. Czy przez to że nigdy więcej jej nie poczuję, że nigdy więcej mi się ona nie przyśni czy że nigdy nie doświadczę takiego wspaniałego uczucia w rzeczywistości.
    Do tej pory jestem ostro przygnębiony i zdołowany.
    Pieprzone życie. Mam praktycznie wszystko co chcę, lub jest to w moim zasięgu w bliskiej przyszłości. Poza miłością. I czuję się przez to jak ostatni śmieć. Wszyscy moi znajomi w szczęśliwych związkach. Poza mną.
    #feels #gorzkiezale #tfwnogf #przegryw #rozowepaski #codziennysynbozy
    pokaż całość

  •  

    25 lat na karku i przez całe życie mówiono mi co mam robić. Kurwa podstawówka taka i taka, Liceum takie i takie bo najlepsze, bo będziesz kimś, studia takie i takie, będziesz kimś.
    Skończyło się na tym, że wyśnionych studiów rodziców nie skończyłem, bo wpadłem przez to w doła i pracuję teraz za jakieś gównopieniądze w jakiejś gównopracy.
    Jestem sfrustrowany mega, bo przez te ich drogowskazy (w zasadzie w każdym aspekcie życia) nie wykształciłem sobie także kompletnie charakteru i jaj. Ponad to, nie umiem trzymać swojego zdania, bo zawsze mi się włącza mi się moralniak i "bo komuś zrobię tym krzywdę". Także na pierwszym miejscu u mnie każdy, tylko nie ja; a jak coś to potem wyrzuty sumienia, ciągła zmiana zdania i wkurw, że znowu jest jak zawsze. Nie powiem, rodzice jednak mi pomogli bardzo w niektórych sytuacjach (mieszkam ze swoim różowym w wyremontowanym po babci domku pod Warszawą) i jestem im wdzięczny. Nie głodowałem też, zawsze miałem ładne ciuchy, ale ojciec mnie kompletnie olewał i to matka w zasadzie mnie wychowywała i chciała, żebym był tym prawnikiem.

    Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że całe najlepsze lata w piwnicy: kolegów i imprez brak, pasji zero, więc charakteru nie miałem na czym wyszlifować. Mam dziewczynę już chyba 10 rok i z nią jest tak samo (w zasadzie wegetujemy oboje). Z niej jest życiowa pierdoła, do tego jakieś dda/ddd/borderlajny i kurwa moje życie nieraz to piekło. I znowu: sam nie wiem, czy mam ją rzucać czy nie mimo, że jestem nieszczęśliwy, no ale nie chce jej zostawiać samej (różowy przegryw i oboje z rodziców mają ją w dupie- siedzą sobie w UK) jeszcze wpadnie w jakieś histerie i coś odjebie, no i te rozterki, że lata razem, wspomnienia, przyzwyczajenie, może ją kocham, ale na dłuższą meta się nie da. Czyli mimo swojego nieszczęścia, myślę spełnieniu potrzeb innych i ofiarowaniu opieki.

    Poruszyłem tu dużo wątków ale po prostu chciałem się wygadać.
    Aha i jeszcze rada miłosna dla stulejarzy i prawiczków:
    Nie brnijcie kurwa ślepo szukając sobie jakiejkolwiek dziewczyny, bo będziecie podwójnie cierpieć. Skupcie się na sobie, pracujcie nad sobą, obrośnijcie w piórka, a dopiero potem, zabierajcie się za życie.

    #przegryw #depresja #wkurw #spierdolenie #zwiazki #psychologia #charaktery #wychowanie #rodzice #codziennysynbozy
    pokaż całość

    •  

      @byku8322: Polecam na początek książki: Pokochaj siebie i Kieruj swoim życiem. Są baaardzo amerykańskie, ale pomagają inaczej spojrzeć na rzeczywistość i uniknąć manipulacji. Mogę pożyczyć Ci ebooki. :)

      Powodzenia i bądź dla siebie najważniejszy!

    •  

      EDIT: Najlepsze, co możesz zrobić dla partnerki to zasugerować terapię i ją wspierać. W dużych miastach są poradnie dedykowane DDA. Często są tam mniejsze kolejki niż w ogólnej poradni psychologicznej. No i prywatni terapeuci oferują zwykle jedno spotkanie za darmo i to czasem potrafi już nazwać problem. Nie niszczcie się, zróbcie coś z tym. Szkoda Waszej młodości!

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Robiąc porządki w mieszkaniu zauważyłem że nie trzymam już nawet żadnych dyżurnych prezerwatyw. Ostatnie wywaliłem z 4 lata temu gdy się przeterminowały. Życie ty dziwko ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #tfwnogf #przegryw
    #codziennysynbozy

  •  

    Mam pytanie, czy są tutaj jakieś niebieskie paski którzy przez całe życie nie doświadczyli żadnego zainteresowania ze strony kobiet. Żadna do was nie podeszła aby zacząć rozmowę, żadna się nie uśmiechnęła ani nigdy nie byłeś odbiorca tych słynnych sygnałów. Bo ja jak żyje 24 lata tak nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem, zawsze przez kobiety byłem traktowany jak powietrze, czyli w sumie nie byłem traktowany w ogóle ( ͡° ͜ʖ ͡°). Do napisanie tego posta skłoniło mnie kilka wyznań spod #przegryw gdzie ludzie żalili się że nie wykorzystali kilku okazji w życiu gdzie kobieta była nimi zainteresowana. Wtedy sobie uświadomiłem że nigdy w takiej sytuacji nie byłem i to raczej nie jest normą. Dodatkowe pytanie, co może być przyczyną takiego zerowego braku zainteresowania ze strony kobiet.
    #pytanie #tfwnogf #rozoweoaski #niebieskiepaski #codziennysynbozy
    pokaż całość

    •  

      @KarPaKo: nie wiem co mogę Ci na to odpowiedzieć, bo nie widziałam ani nie słyszałam nigdy o takiej sytuacji by ktoś na kogoś tak mógł od razu zareagować. Mimo to nadal trzymam się tego co wyżej napisałam i podkreślam, że to moje subiektywne zdanie :) a Tobie życzę byś spotkał taką co się nie krzywi :D

    •  

      @foxinthebox no to twoje subiektywne zdanie tak samo mojej koleżanki że jej koleżanka miała po 3 randki w tygodniu no wcale się nie dziwię jak różowe mają zawsze więcej chętnych no ale dzięki może pod 40 stkę się trafi (。◕‿‿◕。)

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    Baby to ch... hipokryytki.

    Z góry informuję, że to prawdziwa historia, żadna zarzutka.

    Ja i moja dziewczyna jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami seksualnymi.
    Jak to zwykle bywa, na początku nie byliśmy zbyt dobrzy w "te klocki". Nie umiałem obsłużyć kobiecego ciała, no wiecie.
    Czyli machu machu machu, ja mam orgazm a ona niezaspokojona.

    Wtedy bardzo często "bolała ją głowa", "nie miała ochoty", takie tam wymówki.
    A ja nie mam prawa ją zmuszać, bo kobieta może odmówić. Spoko, zgadzam się z tym. Do tanga trzeba dwojga.
    Nie narzekałem, bo nie robiliśmy tego jakoś rzadko, ale te wymówki mnie denerwowały, jak jaja puchły, a ona nie chciała i musiałem pałować wiplera.

    Od pewnego czasu coś się zmieniło. Po wielu wielu próbach i kilku latach odkryliśmy razem, jak ją zaspokoić. Teraz tak z 9 na 10 razy ma orgazm i jest zaspokojona, zadowolona, szczęśliwa, nie zrzędzi i tak dalej. Niebo po prostu.

    Ale nie może być idealnie.
    Bo zdarza się, że po 12 godzinach pracy nie chce mi się, nie mam ochoty.
    Albo akurat jestem zajęty ważną sprawą i nie mogę. Albo mnie NAPRAWDĘ głowa boli, nos zatkany, zatoki i te sprawy.
    Nie. Nie mam prawa odmówić. Jak odmówię, to jest wielki foch.
    Ja nie dbam o jej potrzeby. Ona ma chcicę, a ja NA ZŁOŚĆ jej nie chcę zaspokoić. To jest niehumanitarne i w ogóle foch.
    A jak jej przypomniałem, jak to było na początku, gdy ja chciałem, a ona nie, to w ogóle MEGAFOCHUR.

    Taka z niej hipokrytka. Mentalność Kalego.

    Baby to ch... hipokrytki.

    #rozowepaski #logikarozowychpaskow #zwiazki #seks
    #codziennysynbozy
    pokaż całość

  •  

    Mirasy, opowiem wam historie na której możecie się nauczyć i tez chce się trochę wyżalić. Otóż jest to historia pewnej miłości idealnie przeze mnie stracona.
    Ja mireczek, śmieszek, student, informatyk, zawadiaka 22lvl, karakan, <170cm, zakolarz. Ale zadbany. Dorabiający w zawodzie. Po jednym poważnym związku i jednym niepoważnym. Czasem jakieś piwko, wódeczka. Czasem #narkotykizawszespoko często jakieś podróże czy ciekawe książki. Otóż poznałem ją. Bez jakiegoś parcia po prostu tak ze sobą pisaliśmy. Ona lvl 18 z dobrego domu. W przeciwieństwie do mojego strasznego dzieciństwa. Mało pijąca, mało imprezująca. Piękna, zadbana, z fajnym cyckiem, lekko wyższa ode mnie. Ale przede wszystkim bardzo ale to bardzo inteligenta (olimpiady itp.) Po kilkuletnim związku z pierwszym chłopakiem zerwała z nim i zafascynowała się moja osoba. Moim stylem życia. Moimi planami na życie. Na drugiej randce całusy. Na kolejnej seksy - mimo, że nigdy tego wczesniej nie robiła. W ogóle seksy zawsze i wszędzie. Do bólu i krwi. Byłem dla niej księciem z bajki. Zabierałem w podróże po Europie. Wypady ze znajomymi. Chłonęła moje postrzeganie świata. Postanowiła robić to samo co ja (IT) i była bardzo uległa. Dziękowała mi za to, że się zjawiłem w jej życiu.
    No po prostu bajka dla niej jak i dla mnie bo w koncu czułem się jak facet. Wiedziałem czego chce od życia i miałem piękna, madra i bez nałogów kobietę przy sobie.

    I wiecie co? Nadszedł rok szkolny dla niej maturalna klasa. Ona super ambitna. Wszystko poświęcała na naukę. Ja tez sporo na głowie, pisanie pracy, problemy rodzinne itp. Układało się coraz gorzej. Seksy coraz rzadziej. Nie wiedziałem o co chodzi ale trwałem
    dalej pomagałem w lekcjach. Wysłuchiwałem o problemach. Ale czasem tez mi puszczały nerwy. Potrafiłem tez wysłać jakiegoś obraźliwego smsa jak się zdenerwowałem. Przestałem dbać o siebie. I stało się to. Zerwała ze mną w bardzo hamski sposób na kilka dni przed bardzo ważnym dla nas wydarzeniem. Ja oczywiście nie spałem pare dni. Chlalem wóde. Chciałem to wszystko naprawić. Gdy dowiedziałem się, że ma już innego, takiego zwykłego prostego chłopaka ze wsi. To zacząłem ją wyzywać przez SMS, zastraszać i zatruwać jej życie. W sumie tylko dlatego, żeby poczuła się jak ja. No ale to nie koniec tej historii.

    Po pewnym czasie gadałem z jej koleżanką co jej powiedziała. I dowiedziałem się, że żyło się jej ze mną bardzo fajnie i wygodnie ale przestała mnie kochać bo zachowywałem się bez uczuć. Nie chodziłem za rękę, nie mówiłem czułych słówek, nie przepuszczalem przez drzwi itp.
    I wiecie co? To jest prawda. Przez 22 lata byłem ogromnym hamem. Nie szanowałem kobiet, byłem zimny, oschły, konfliktowy. Nie potrafiłem zapewnić bezpieczenstwa. Zreszta jak mój ojciec który chlał i bił nas gdy byłem mały.
    Ogarnalem, że straciłem to co najbardziej kochałem i nawet nie potrafiłem tego wyrazić. Może wam to się wydać śmieszne bo ten związek trwał 9msc. Nawet nie najdłuższy w moim życiu.
    Minęło od tego czasu pół roku. Od 3 gdy ogarnalem jakim byłem hamem cierpie na depresje. Nie mogę się na niczym skupić tylko sam się biczuje. Przestałem się rozwijać. Byłem u psychiatry niby przepisał leki ale nie bardzo to pomaga. Dalej leżę tylko rozwalony psychicznie. I wśród ludzi robię dobra minę do złej gry. Przez to problemy w pracy bo stoję w miejscu. Oprócz kilku przyjaciol nikt o tym nie wie. I nikt by podejrzewa ze osoba która siedzi obok Ciebie i się śmieje może Non stop myśleć ze była emocjonalnym zerem. I czy warto zyc gdy przez całe życie było się takim hamem i straciło się to co dawało najwięcej radości przez własne problemy.

    W sumie nie ma żadnego wniosku. Może jeden. Nie bądźcie hamami i prostakami. Kupcie kwiaty, mówicie, że ja kochacie, chodźcie na spacery za rączkę. Wiem, ze ogromnie zepsułem swoje życie. Bo miałem kogos z kim chciałem spełniać pasje i marzenia. Kogos w kim widziałem ogromną cząstkę siebie. Kogos kto byl taki jak ja. Oprócz wszystkiego co dawałem potrzebowała tego najwazniejszego - miłości, której nie potrafiłem dać.

    Ja nie mogę dalej się pozbierać, może z tego wyjdę kiedyś. Zobaczę co przyniesie życie.
    #codziennysynbozy #rozowepaski #feels #gorzkiezale #przegryw #spierdolenie #oswiadczenie #zalesie
    pokaż całość

    •  

      @Jrjrueue: No niestety, to przykre. Może jak ona rzuci kiedyś tego typa to spróbój jeszcze raz?
      A no i ciesz się z tego, że ją przeleciałeś. Musisz iść do przodu...

    •  

      Poprostu byłeś nudny, harda suka 18lvl, potrzebuje Chada, ruchacza, pitbulla, Patoka w dresie. A tacy jak ty poprostu nie zaspokajają do końca ich namiętnych młodzieńczych potrzeb. Starzał do paszczy, w samochodzie, na parkingu przed wigilią i to ona mówiłaby ci że cię kocha i sama łapała by cię za rękę...

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Znowu inb4

    - Anon, czy jak przytyję 10 kilo to będziesz mnie chciał?
    - Co?
    - No słyszałeś chyba, czy będziesz mnie chciał?
    - Nie sądzę, w sumie myślę, że jeszcze 2-3 i będzie na granicy.
    - COOOO [wielkie oczy]
    - To, co słyszałaś.

    Foch i płacz.

    #rozowepaski co do kurwy jest z Wami? Nie potraficie ogarnąć w swoich głowach, że związek to POCZĄTEK pracy nad sobą a nie KONIEC. Ja kurwa potrafię, pomimo pracy po 10 godzin, wyjazdów, brania dodatkowych projektów [żeby ją gdzieś zabrać, pokazać bo nigdy kasy nie ma] iść na siłownię, basen, znaleźć czas dla niej, czy dla znajomych. I jeszcze ojcu w garażu pomogę.

    Różowa? Gównokierunek 8-14 albo 14-19 i już zbyt zmęczona, żeby dupę ruszyć. Serialik, zakupki, ploteczki. Na uczelni kebs i fryty bo się gotować nie chce, w domu czipsy i batony #pdk. Zero chęci pracy nad sobą. I to kolejna z rzędu.

    Nie mam już kurwa do Was cierpliwości. Mogę dzisiaj spać na kanapie. I jutro. Wyjebane, przynajmniej książkę poczytam.
    #codziennysynbozy #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    Pomóżcie pozbierać myśli Mirki, jestem rozbity. Czy ktoś z was nie utrzymuje kontaktów z najbliższą rodziną? Uważa ją za toksyczną? Co zrobiliście gdy uznaliście, że kontakt z np.rodzicami was wyniszcza? Ale po mam 29 lat, mieszkam około 100 km od rodzinnego domu, z duzej wsi/małego miasteczka do dużego miasta. Kontakty z najbliższą rodziną utrzymuje telefonicznie, staram się dzwonić jak najrzadziej, aczkolwiek ojciec często bywa w mieście w interesach(pracuje w pewnej firmie w rodzinnej miejscowości i często przejeżdża obok/przez miasto w którym mieszkam).
    Wyprowadziłem się standardowo, jak każdy, po liceum. Pojechałem na studia i tak długo jak matka mogła się chwalić "studentem" był spokój. Czy przynajmniej relatywny spokój bo historia przemocy psychicznej w moim domu sięga w przeszłość daleko, praktycznie odkąd pamiętam byłem praktycznie hodowany. Matka nauczycielka (czy w zerówce pracują nauczycielki czy przedszkolanki? (・へ・) ) Zawsze musiałem być najlepszy, zawsze musiałem być najgrzeczniejszy, przy czym "grzeczny" zazwyczaj znaczy mam zamknąć ryj i czekać. Nie śmieszkować jak inne dzieci, nie zadawać się z rówieśnikami z podwórka, bo mają "zły wpływ". Nigdy nie mogłem wyjść do znajomych na wieczór, czy później na noc. Mnie też znajomi nie odwiedzali bo matka jak nawiedzona, najpierw przesłuchanie, potem przytyki czy kpiny. Ostatni raz kolega odwiedził mnie jak miałem 12 lat i matka się śmiała, że jest uboższy i "jego stary to nowy samochód będzie miał jak sobie narysuje i wytnie" nie wnikając w szczegóły.
    Gimbazjum jakos przeleciało, spędzałem głównie czas przy kompie nakurwiając w diablo lub hirołsy, czasem całymi dniami przesiadywałem na sąsiednich wioskach u znajomych "grając w naruto"(wtedy to było mocno popularne ( ͡° ʖ̯ ͡°)) W liceum na szczęście trafiłem na bardziej ogarniętych znajomych, nowych przede wszystkich, bez uprzedzeń, ale opuściłem się w nauce, bo wbrew przewidywaniom mojej matki nie byłem prymusem, byłem zwyczajny. Skończenie gimnazjum z piątką na świadectwie to nie jest wyczyn, o ile się nie wagaruje powyżej 50% zajęć. To w liceum, w drugiej klasie pierwszy raz spędziłem noc poza domem, dzięki harcerstwu. Jakimś cudem matka uznała że to znakomity pomysł i na pewno dzięki temu i moich wzorowych wynikach w szkole zostanę celnikiem czy innym wysokiej ranki mundurowym (polska b mocno). Pierwszy raz byłem w wieku 18 lat na imprezie, bo mój najlepszy kolega z liceum też na nią szedł i jego matka przekonała moją aby mnie puściła. Ogólnie przez cały czas moja matka była dosłownie tyranem, do tego grała na emocjach jak najlepsza aktorka. Nastąpiło niestety nieszczęście, 8 lat temu wykryto u niej raka - nie wnikajmy w szczegóły - zaleczony jak narazie, ale oczywiście to moja wina bo ona przeze mnie (i ojca) żyje w stresie. Wcale nie dlatego że 40 lat jarała szlugi. Cały czas byłem przyrównywany przez mame do zapewne wyimaginowanych wyobrażeń dzieci swoich koleżanek. Oni odnoszą sukcesy a ja to ja.
    Ogólnie możecie zauważyć wzór tego wpisu, trochę #zalesie na matkę. Z ojcem to inna sprawa, zazwyczaj mnie wspierał, ale był jechany przez matkę równie często, jak nie częściej co ja. Teraz są po rozwodzie, ale prawdopodobnie wtedy się wstrzymywał aby spędzać ze mną czas. Takiego ojca co ja mam to ze świecą szukać, gdyby nie on to pewnie już dawno skoczyłbym z rowerka. Tzn raz próbowałem, ale znalazłem 2 dychy w kurtce i wolałem się najpierw najebać. Dobra, trochę piszę chaotycznie, jeżeli ktoś to czyta to postaram się poukładać myśli, ale wylanie tego wszystkiego z siebie troche mnie ruszyło. Tj. poryczałem się.
    Jako gówniak byłem tak wytresowany, że jak ktoś chciał mi dać prezent (np na swięta/ czy dycha od dziadków na dzień dziecka) to najpierw oczy na matkę czy mogę wziąć.

    no jasne kamilek no co się na mnie patrzysz

    Z kasą nie było źle, nie chodziłem głodny i brudny, jak byłem starszy nawet miałem jakieś kieszonkowe na kole i czipsy czy kino raz na miesiąc. Aczkolwiek dostawanie pieniędzy zawsze wiązało się z klasycznym "puścisz mnie z torbami", "na co ci to" , "a gdzie leziesz" itd. Dobra, odpocząłem sobie. Nie mogłem się zmusić do kontynuacji i zrobiłem w sumie parę godzin przerwy. Boli mnie próba odseparowania od rodziny, szczególnie matki, bo dalej zależy mi teoretycznie na nich. Oczywiście moja miłość do rodziny blednie kiedy matka mi wszystkich nastawia przeciw mnie, nakręca dziadków, wujków, większość na mnie naskakuje co ja za odludek, rodziny nie szanuje itd. ( ͡° ʖ̯ ͡°) Nie czuję się komfortowo wśród (większości) rodziny, chodzę jak na szpilkach, matka, jej siostry i babcia wieszają na mnie koty. Nie przyjechałem na święta, nie odbieram od tygodnia telefonów. Dostaję ich około 20 razem z smsami dziennie, po tym jak napisałem, że jestem zajęty i nie przyjadę. Oczywiście groźby, wyzwiska, ale nie dam się. Pominę w opowieści etap moich studiów bo ten wpis był dwa razy tak długi. W każdym razie możecie się domyślić, że rzucenie studiów tuż przed inżynierem aby spróbować w tzw "dream job" nie poprawiło naszych relacji. Pomocy, jak żyć z taką matką i nie oszaleć? #pytanie #zycie #przegryw
    #codziennysynbozy
    pokaż całość

    •  

      @fdgdfgdrhth najważniejsze jest twoje zdrowie. Może czas wygarnąć matce.

    •  

      @fdgdfgdrhth: rodziny się nie wybiera, czasami się trafi fajna, czasami toksyczna. Na szczęście po opuszczeniu domu rodzinnego i uniezależnieniu się finansowo od rodziców jest się już całkowicie wolnym człowiekiem. Sam możesz wtedy decydować z jakimi ludźmi utrzymywać kontakt a z jakimi nie. Także skoro przy dobieraniu znajomych odrzucasz tych toksycznych, to dlaczego członków rodziny miałbyś traktować ulgowo? Matka ma na ciebie zły wpływ? Nara, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Możesz jej wygarnąć wprost wszystko co o niej myślisz, pewnie nic to nie zmieni w jej zachowaniu, ale może poczujesz się lepiej. No i traktuj ją jak każdą inną obcą osobę, naprzykrza ci się na telefon to zgłoś to jako nękanie, albo przynajmniej postrasz ją że zgłosisz.

      Nigdy nie zgadzałem się z opinią, że "uu, więzy krwi najważniejsze, szanuj matkę bo masz tylko jedną". Istnieją jakieś instynkty, które każą matce opiekować się potomstwem, ale po osiągnięciu dorosłości jedyne co ich łączy to czysto psychiczne więzi. Relacja znajomości z członkami rodziny jest czymś, co dostaje się bez wysiłku, po prostu automatycznie rodzimy się więc rodzice, wujki i ciocie nawiązują z nami kontakt. I są to losowi ludzie pod względem charakteru, mogą ci przypaść do gustu albo nie. Dużo cenniejsze są znajomości, które nawiązujesz sam. Musisz tu już włożyć wysiłek - to już coś znaczy. Dodatkowo możesz dobierac sobie ludzi, którzy pasują do ciebie charakterem. Także pierdol rodzinę, skup się na swoim życiu, swoich znajomościach, swoim świecie, w którym jesteś wolnym i niezależnym człowiekiem.
      pokaż całość

  •  

    Pracuje na budowie w Londynie i chyba widziałem Pszema syna_bożego. No koleś podobny do niego jak dwie krople wody. Do tego Polak bo słyszałem jak mówił po polsku. Może to Pszemo? Czyżby mama go puściła do UK? #codziennysynbozy #przegryw

  •  

    #przegryw #stulejacontent #thebestofmirko

    Kiedyś ktoś pytał pod tagiem #codziennysynbozy o to kim jest synboży i skąd wziął się jego fenomen. W odpowiedzi opisałem go w paru zdaniach a następnie zażartowałem sobie, że na temat synabożego i jego spierdolenia, mógłbym napisać magisterkę. I wiecie co? Napisałem ją XD
    Dobra, nie jest to może magisterka, ale praca na trzy strony a3. Spisałem historie legendy dla potomnych. Jeśli kiedykolwiek, ktokolwiek będzie pytał na mirko o co chodzi z użytkownikiem @synboży wyślijcie mu to:

    Wstęp:

    Kim właściwie jest synbozy? Skąd wzięła się jego popularność na wykopie i dlaczego ma status legendy.
    Synbozy jest ewenementem w skali spierdolenia. Ewenementem który doskonale pokazuje nam, gdzie kończy się granica przegrywu a zaczyna coś więcej - coś co nie ma jeszcze swojej definicji.
    Gdybym miał podzielić spierdolenie na ligi, synboży nie zaklasyfikowałby się do ekstraklasy. To już jest pierdolona liga mistrzów spierdolenia! Istny kosmos. Wykop przez całe swoje istnienie, nigdy nie miał wśród swoich użytkowników tak barwnej osobistości.

    Pszemek, bo tak właściwie na imię ma nasz bohater, ma obecnie 26/27 lat, mieszka on na przemian z matką a raz z dziadkiem. Obu szczerze nienawidzi. Matki za to, że jak twierdzi, zniszczyła mu życie, doprowadzając go do złego stanu psychicznego i traktuje go jak dziecko, na nic mu nie pozwalając. A dziadka za to że jest wrednym i agresywnym alkoholikiem.
    Początek tej historii ma swoje miejsce 10 lat wstecz. To właśnie wtedy zaczął on srogo przegrywać swoje życie, będąc zawieszonym w próżni swojego własnego mikrokosmosu spierdolenia.
    Jego aktywność internetową, można liczyć od roku 2007. Najprawdopodobniej pierwszym portalem na którym działał jest Kafeteria. Wyrobił tam sobie status legendy. Większość kafeterian doskonale kojarzy użytkownika @Pravik91, bo właśnie między innymi takiego nicku zwykł tam używać. Po raz pierwszy pojawił się na wykopie pod pseudonimem @pj_91. Było to dokładnie dnia 12.12.2014 o godzinie 23:03:20. Wtedy właśnie narodziła się legenda, znana później jako synbozy.

    Narodziny legendy/content:

    Nie wiadomo co dokładnie skłoniło @pj_91 do założenia kolejnych kont. Prawdopodobnie był to ban. Po nieco ponad czterech miesiącach swojej aktywności, dnia 21.03.2015 pojawiło się drugie konto. Znane jako @zbyszekrogal – było to ostatnie pomarańczowe konto Pszema, które zostało permanentnie zbanowane.
    Równocześnie swoją działalność prezentował również pod pseudonimem @fiutnastroszony, @sawiak26, @pravik91 oraz paroma innymi, które mało kto jest wstanie spamiętać.
    Dnia 04.01.2016 o godzinie 22:11:14 narodził się legendarny @synbozy7. To właśnie pod tym kontem wyrobił sobie status legendy, nadspierdoxa i mesjasza spierdolenia.

    Synbozy wyrobił swoją markę, dzięki swojemu niezwykle powtarzalnemu contentowi. Jeszcze pół roku temu, jego wpisy na mirko, to była istna telenowela. Codziennie te same tematy, wałkowane po kilkadziesiąt razy, dziesiątki tych samych pytań oraz idiotyczne wpisy wprawiające w konsternacje innych użytkowników. Oczywiście wszystko wiązało się ściśle ze stulejarnością i przegrywem.

    Przykładowe tematy:
    Kocham Agnieszke. Prawo jazdy. Jaki pierwszy samochód dla 26 letniego prawiczka. Czy wyrwę różowego paska na auto marki Tico? Czy znajdę pracę w UK? Czy warto wyjechać do UK? Dziadek mnie bije. Czy warto brać sterydy? Mam 26 lat i nigdy(…) Matka mnie denerwuje. STOPY DO OCENY. Nigdy nie paliłem marihuana. Mam odstające uszy. Mariusz w podstawówce kopał mnie po jajach. Chciałbym iść na dziwki. Nigdy nie pracowałem. Jak smakuje cipa? Gdzie znaleźć różowegopaska? Czy cipa śmierdzi?

    Agnieszka:
    Pod koniec roku 2016, Pszemek poznał na Kafeterii Agnieszkę. Dokładną genezę ich znajomości znają z pewnością tylko sami kafeterianie. Pewnym jest jednak, że synboży szybko się w niej zadurzył. Zdawać by się mogło, że ona równie szybko odwzajemniła jego uczucie. Ich internetowa znajomość mocno namieszała w głowie naszemu bohaterowi. Agnieszka przez długi czas namawiała Pszemka, aby udał się w trasę 300km i przyjechał do niej. Mieli razem zamieszkać, miał on znaleźć pracę na miejscu i ogólnie mieli wieść szczęśliwe życie. Ta wizja bardzo mu się spodobała i intensywnie dawał on temu znać na mirko. Codziennie zakładał nowe tematy o swojej wybrance. Twierdził, że się kochają a ona już tam na niego czeka, ale on boi się do niej pojechać. Mama mu nie pozwala wyjechać, że nie ma samochodu i prawa jazdy. Pisał też, że marzy o „seksy z agniechą” o jej „wspaniałych piersiach i cipce.” Niestety żadna z tych rzeczy nie była mu nigdy dana. Prawda okazała się być gorzka i bolesna. Agnieszka przez cały ten czas zwodziła Pszema. Okazało się bowiem, że ma ona męża. Mimo wszystko, synboży nadal ją kocha i wierzy w to że kiedyś będą razem.

    Prawo jazdy:
    Internetowa relacja z Agnieszką, zmotywowała Pszemka do zapisania się na kurs. Jego celem było zdobyć prawko i pojechać do swojej ukochanej. I tu zaczyna się kolejna saga przegrywu. Dziesiątki tych samych pytań o kursie, o „samochodzie dla prawiczka”, czy tico to dobre auto, czy dojedzie nim do UK albo Agnieszki, itd. Nikt nie wierzył, że uda mu się zapisać na jazdy. Ku zaskoczeniu wszystkich, zrobił to. Tuż przed jazdami poprosił mirków aby trzymali za niego kciuki. Po powrocie okazało się jednak, że to trudniejsze niż mu się wydawało. Instruktor przez cały czas go wyzywał.
    Temat wściekłego instruktora, którego się boi, również przewijał się wiele razy przez mirko. Wszystko trwało do momentu, aż zrezygnował z kursu. Mimo, że Pszemek nie ukończył kursu, ani nie ma prawa jazdy - kupił samochód. Rodzinnego vana marki Renalut, którym jeździ po polach.

    UK:
    Jednym z najczęściej zakładanych tematów, jest temat emigracji. Nasz mesjasz spierdolenia, doszedł do wniosku, że w Polsce nie ma pracy i jedyną możliwością będzie wyjazd do UK.
    Standardowe pytania, to:
    „czy ktoś załatwi mi prace w UK”
    „czy znajdzie się praca w UK dla 26 letniego prawiczka”
    „czy poznam w UK jakąś ukrainkę albo rumunkę do związki”
    „chcę wyjechać do UK ale mama mi nie pozwala”

    Odstające uszy:
    Chyba nic tak nie boli Pszemka, jak odstające uszy, przez które „nie może znaleźć dziewczyny”.
    Temat odstających uszu był wałkowany chyba z 40 razy. Czasem po prostu się żalił, a innym razem wrzucał swoje zdjęcia z pytaniem, czy ma odstające uszy.

    FOTO DO OCENY:
    Pod koniec działalności konta @synbozy7, jak i obecnie, najczęściej zakładanym tematem jest ocenianie zdjęć. Zazwyczaj jest to kolacja, innym razem jego boskie ciało apollina. Często wrzuca też zdjęcia swojej twarzy z pytaniem, czy jest przystojny.

    Są to opisy tylko pięciu przykładów. Najczęściej powtarzanym tematem są jednak różowe paski i pytania czy śmierdzą, o cipę i cycki, itp. itd. Czasem pojawi się coś nowego, jak na przykład dziadek który się masturbuje, albo matka która każe mu zasłaniać oczy, gdy w telewizji pokazana jest rozbierana scena.

    Synboży obecnie:

    Chyba największym błędem moderacji, było permanentne zbanowanie wszystkich jego kont. Noc długich banów miała miejsce pod koniec marca. Zbanowane zostały prawie wszystkie jego konta.
    Powrócił on jeszcze tego samego dnia, z tym samym contentem. Wracał codziennie z nowym kontem i obecnie będzie ich już ponad 100. Pod koniec czerwca, jego stan uległ pogorszeniu.
    Odszedł on od monotonnie powtarzających się tematów i pojawił się nowy content.
    Zaczął wrzucać on zdjęcia: penisa, spermy, stolca i swojej twarzy.
    Oczywiście wszystko opisywał, słynnym: DO OCENY. To właśnie dzięki tym obrzydliwym zdjęciom, zyskał on w ostatnim czasie taką sławę. Dziś prawie każdy na mirko wie kim jest @synbozy7.

    Przykładowe zdjęcia to:
    -stolec na stole opisany jako „OBIAD DO OCENY”
    -ospermiona ręka opisana jako „BICEPS DO OCENY.”
    -dłoń pokryta rzadkim stolcem, z pytaniem „co to?”

    Rajdy synabozego trwają zazwyczaj piętnaście minut. Ale zdarza się, że przez ponad godzinę męczy mirko swoimi obleśnymi zdjęciami. Najzabawniejsze jest to, że zaraz po takim rajdzie i banie, pojawia się nowe konto, z którego zawsze pisze kultowy już tekst „nie jestem tym trollem”
    Jest tak za każdym razem, gdy tylko ktoś oskarża go o wrzucanie tych zdjęć.
    Jego linia obrony zawsze jest taka sama. To nie on, tylko „znany psychopata z kafeterii Smakosz91”
    Wygląda to przekomicznie, w jednej godzinie wrzuca swoje odrażające zdjęcia, by po następnej godzinie znów się pojawić i oznajmić wszystkim, ze to nie on. - Niczym Mr.Hyde & Dr.Jekyll.

    Na tagu #codziennysynbozy pojawiły się róże teorie co do tych rajdów. Jedna z nich mówi, że Pszemko ma jakiś rodzaj schizofrenii, lub rozdwojenie osobowości i to jego druga osobowość wrzuca te zdjęcia XD Jeszcze inni uwierzyli, że to naprawdę nie on, tylko „podszywy” z kafe.
    Częściowo może być to prawda, prawdopodobnie pojawiali się tacy, którzy go naśladowali. Jednak zdjęcia w większości zostały wykonane przez samego synabożego.

    Ciekawostki:
    1.Podobno pracuje lub pracował jako salowy w szpitalu.
    2.Ćwiczy a jego ciało wygląda niczym jedno z dzieł Fidiasza.
    3.Nagrywa piwniczany rap z modulacją głosową.
    4.Od czasu do czasu zakłada konta na youtube gdzie wrzuca filmy jak prowadzi auto.
    5.Mieszka w okolicach Łodzi

    Premiera mojej pracy specjalnie na #igrzyskaspierdolenia

    Tekst i opracowanie by ORMO-27
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio bawiłem się trochę we wrzucanie różnych zdjęć na photofeelera. Zobaczcie co wyszło. Nie próbuję dorabiać do wyników żadnej ideologii. Ocenę pozostawiam wam ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    #rozowepaski #niebieskiepaski #tracz #testoviron #wygryw #przegryw #bojowkaizykrzan #codziennysynbozy #heheszki #gownowpis #gigachad #ladnapani #ladnypan pokaż całość

  •  

    Postanowiłam poświęce swoje życie na bycie kierowcą ciężarówki...
    mam skończone tylko gimnazjum #pdk ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #bekaztransa #praca #zycie #przegryw #codziennysynbozy

    źródło: kiero.jpg

  •  

    kurde siedze i sie zastanawiam co musi mieć w głowie #codziennysynbozy ze srednio co 2-3 dni zakłada konto i pisze tą samą kiepską zarzutke na którą nikt sie nie łapie ( ͡° ʖ̯ ͡°) jak bardzo trzeba w zyciu nie mieć nic do roboty zeby tak tracić czas... #bekaztransa

    +: wezsepigulke, w....a +7 innych
  •  
    L.......0

    +12

    Kogoś mi ta morda przemka przypominała

    pokaż spoiler I w sumie to podobny jest do James Franco xD

    #codziennysynbozy
    #przegryw

  •  
    A......e

    +8

    Jeżeli byłyby przyznawane nagrody za największą ilość multikont to Przemek byłby chyba tutaj niekwestionowanym zwycięzcą.
    Podziwiam determinację.
    #przegryw #stulejacontent #codziennysynbozy

    źródło: large.jpg

  •  
    chcialbys_miec_taki_nick

    +6

    Tyle lat, tyle dni, a Przemek (lub jego fanatycy) dalej prowadzi swoją krucjatę spierdolenia. Gdyby wszyscy ludzie mieli taką determinację to świat byłby lepszym miejscem.

    Cześć i chwała spierdoleniu.

    #codziennysynbozy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20180712-151722.png

  •  
    Zearel

    +9

    Cały czas tęsknię [*]
    #codziennysynbozy

    źródło: xD.png

    +: C...........8, S..........k +7 innych
  •  
    A......e

    +10

    Kurwa, dopóki moi starzy żyją nie mam szans na wyprowadzkę z tego kurwidołu. Już rozumiem tragedię Przemka akka #codziennysynbozy ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Muszę być cierpliwy...
    #przegryw

  •  

    @Moderacja #moderacjacontent #moderacja #codziennysynbozy
    Czy wy jesteście normalni?

    To jest to multikonto czy niejest? Może powinniście decyzje podejmować przez głosowanie a nie samodzielnie?
    Banany też ze skórą jecie?

    źródło: 2.JPG

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #codziennysynbozy

0:0,0:5,0:4,0:6,0:0,0:1,0:0,0:0,0:3,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów