•  

    Pewnego dnia, chłopiec imieniem Tom siedział w szkolnej klasie i robił zadanie z matematyki. Było to sześć minut po zakończeniu lekcji. Nagle coś przykuło jego uwagę.

    Siedział przy oknie. Odwrócił się i spojrzał na trawnik, na zewnątrz. Leżało tam coś, co wyglądało jak zdjęcie. Gdy chłopiec wychodził ze szkoły, podbiegł do miejsca, gdzie je widział.

    Podniósł zdjęcie i uśmiechnął się. Przedstawiało najpiękniejszą dziewczynę, jaką kiedykolwiek widział. Nosiła sukienkę z trykotami i czerwone buty, ręką pokazywała gest pokoju (V).

    Była tak piękna, że postanowił odnaleźć ją za wszelką cenę. Biegał po całej szkole i pytał wszystkich czy ja znają lub czy kiedykolwiek ją widzieli. Niestety, wszyscy odpowiadali negatywnie. Tom był zdruzgotany.

    Gdy wrócił do domu, spytał swojej starszej siostry, czy kiedyś widziała tą dziewczynę, niestety ona również odpowiedziała, że nie. Było bardzo późno, więc Tom poszedł na górę do swojego pokoju, odłożył zdjęcie obok łóżka i położył się.

    W środku nocy Toma obudziło stukanie w okno, jakby ktoś uderzał w nie paznokciem. Przestraszył się. Zaraz potem usłyszał chichot. Zauważył cień koło okna, więc wstał z łóżka, podszedł do okna i je otworzył, chcąc odnaleźć źródło tajemniczego śmiechu. Zniknęło.

    Następnego dnia pytał o dziewczynę ze zdjęcia wszystkich swoich sąsiadów. Nikt jej nie znał. Gdy jego matka wróciła do domu, ją także zaczął wypytywać o zdjęcie. Ona również odpowiedziała "nie". Poszedł do swojego pokoju, położył zdjęcie na biurku i poszedł spać.

    Po raz kolejny obudziło go stukanie. Wziął ze sobą zdjęcie i podążył za chichotem. Przechodząc przez ulicę został potrącony przez samochód. Zmarł ze zdjęciem w dłoni. Kierowca wyszedł z auta i usiłował mu pomóc, ale było już za późno. Nagle zobaczył zdjęcie i je podniósł.

    Przedstawiało piękną dziewczyną z uniesionymi trzema palcami.

    #pasta #creepypasta #podrywajzwykopem #coolstory
    pokaż całość

  •  

    W związku z gorącym tematem przypomniało mi się pewne zdarzenie. W latach 2005-2008 mieszkaliśmy przez chwilę z rodzicami w Gdańsku, z tego rok (ostatni) w Jelitkowie u mojej cioci. Ciocia miała 3-letnią córkę (moją kuzynkę) i tak się jakoś złożyło, że często się nią zajmowałem. Miała to być niby nauka pilnowania dzieciaka dla mnie , tak naprawdę oczywiście znaleźli sobie darmową nianię.

    Pewnego razu dostałem zadanie zabrania kuzynki do fryzjera. No to siedzę w poczekalni (salon nie jakiś mega biedny, ciocia miała kasę, ale też nie jakaś ultra wysoka półka) i nagle do tej samej poczekalni wchodzi Paweł Adamowicz :D Przed wyjazdem do Gdańska myślałem, że będę codziennie trafiał na kogoś sławnego, a to była pierwsza taka sytuacja po prawie 3 latach tam spędzonych. Cholernie się zestresowałem, oczywiście instynktownie najchętniej bym do niego od razu podbił i zaczął sobie robić z nim zdjęcia i tak dalej, ale scykałem / nie chciałem być nachalny, więc po prostu na niego nerwowo zerkałem co 2 sekundy, a on po prostu siedział i czytał jakieś pisemko. Po jakimś czasie moja kuzynka zaczęła płakać - próbowałem ją za wszelką cenę uspokoić, żeby nie zrobiła mi siary przy nim, ale ta ryczała i ryczała.

    I nagle Paweł wstał i do niej podszedł. Delikatnie ją pogłaskał po główce i zapytał co jest nie tak. Ja powiedziałem, że prawdopodobnie jest głodna czy coś. No więc Adamowicz odłożył gazetę, wziął na ręce moją kuzynkę, podniósł koszulkę i na środku salonu fryzjerskiego nakarmił ją piersią. Zajebiście sympatyczny facet z niego był ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    #pasta #heheszki #czarnyhumor #coolstory #truestory
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Kiedyś za młodu nie chciałem iść do szkoły i wsadziłem termometr do herbaty. Niestety herbata miała over 9000 stopni i termometr pękł. Nie chciałem dostać po dupie więc wyjebałem termometr za szafę (pewnie dalej tam leży xD). Potem babcia weszła do pokoju i spytała czy mam temperaturę. Ja mówię, że nie i że odłożyłem termometr już babciu. No to babcia se siadła i patrzy jak wpierdalam śniadanie.

    I w pewnym momencie pyta się "a herbatki czemu nie pijesz, niedobra?". Ja jej na to, że właśnie jakaś dziwna. Więc babcie podeszła, wzięła kubek, spróbowała, uznała, że normalnie smakuje i że sama wypije. I niestety wypiła ;_; Niedługo po tym nie miałem już babci. Dostała krwotoku w przewodzie pokarmowym. Lekarze uznali, że to jakiś wyjątkowo duży wrzód pękł. Do dziś tylko ja znam prawdę i nikomu o tym nie mówiłem.

    #coolstory
    pokaż całość

  •  

    lvl 17
    klasówka z majzy na pierwszej godzinie
    zad 1
    wykaż, że iloczyn losowej liczby x i dwóch kolejnych jest podzielny przez 6 (dziedzina – liczby naturalne dodatnie)
    musisz wylosować liczbę x, bo losowa
    nie bardzo wiesz jak
    wypisujesz 100 liczb z dupy na ostatniej stronie, wypisałeś pierwszy długopis, zostały 2
    zamykasz oczy, cyrkulujesz długopisem nad blatem i w losowym momencie przykładasz gdzies do kartki
    otwierasz oczy
    nie trafiłeś w kartkę
    japierdole
    powtarzasz próbę,
    trafiasz w białe pomiędzy liczbami
    kurwa tak się nie da, potrzebny plan B
    patrzysz po innych ale nikt nie losuje
    pewnie nie rozumieją zadania
    została ci zapasowa kartka, masz plan
    dzielisz ją na 100 małych karteczek i na każdej wypisujesz liczbę
    zamykasz oczy i mieszasz aby wylosować jedną z nich
    nagle ktoś łapie cię za rękę, otwierasz oczy
    facetka daje ostatnie ostrzeżenie i rekwiruje „ściągi”
    minęło pół godziny a ty nadal nie masz losowej liczby x
    szepczesz do grubego, który siedzi obok żeby powiedział jakąś losową liczbę
    - „milion kurwa”
    milion należy do dziedziny no i losowy bo od grubego, nareszcie
    feelsgoodman.bmp
    wracasz do treści zadania
    udowodnij, że iloczyn x i dwóch kolejnych liczb podzielny przez 6
    mnożysz milion i dwie kolejne w kalkulatorze
    error, nie starcza ekranu
    - gruby, daj jakąś inną
    - spierdalaj
    masz coraz mniej czasu
    szukasz na kalkulatorze opcji „losuj”
    nie ma
    zamykasz oczy i klikasz na kalkulatorze coś z dupy
    otwierasz oczy
    -150
    nie należy do dziedziny
    plan C – upuszczasz długopis i liczysz ile razy odbił się od podłogi
    nie odbija się w ogóle, zatem to będzie jeden
    nareszcie, jedynka to od dzisiaj twoja szczęśliwa liczba
    123=6 podzielne przez 6 co należało dowieść czujesz dobrze
    zad 2
    sprawdź, czy iloczyn 10 losowych liczb...
    nie mogą być same jedynki bo to nielosowe, więc napierdalasz długopisem w podłogę z siłą herkulesa
    po ostatnim, dziesiątym uderzeniu podnosisz głowę
    wszyscy patrzą jakby zobaczyli wariata, facetka gdzieś dzwoni
    wchodzi dwóch potężnych mężczyzn z jakąś śmieszną kamizelką bez rękawów
    zakładają ci i coś wstrzykują
    budzisz się w czymś a la szpital i podchodzi pan doktur
    witam pana, ze wstępnych badań wynika, że to fałszywy alarm i wszystko z panem w porządku, dlatego zrobimy szybki prosty test i jak się okaże że pan nad sobą panuje, to od razu wypisujemy.
    bardzo proszę, słucham
    proszę opowiedzieć o jakimś ważnym wydarzeniu z pańskiego życia
    ale jakim wydarzeniu
    obojętnie, losowym
    zostajesz w psychiatryku jeszcze 5 lat
    po wyjściu studiujesz administrację losem i zaocznie europeistykę
    dostajesz pracę w totolotku i po roku zawał
    twój los skończony

    #heheszki #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    #coolstory #truestory #wroclaw #torun #logikarozowychpaskow

    Lubię tu czytać historie Mirków, szczególnie tych, którzy mają talent do ich opowiedzenia.
    Ja też – jak każdy zresztą – mam kilka takich historii, ale wydaje mi się, że nie umiem tak ciekawie ich opisać. Ale spróbuję dziś jedną o tym, jak byłem świadkiem osiedlowej stłuczki i sprawczyni nie do końca chciała ponieść za to konsekwencje.

    To było w letnie popołudnie chyba dwa lata temu. Wracałem z żoną ze spaceru i przechodziliśmy obok biedronki, kiedy widzę jak BMW 5 wyjeżdżając na wstecznym, całym impetem uderza w tylne drzwi samochodu zaparkowanego po przeciwnej stronie ulicy wzdłuż chodnika. Huk był donośny, wszystkie głowy tych, którzy byli w pobliżu skierowały się w tamtą stronę.

    Ja byłem jakieś 20 metrów od zdarzenia i widziałem wszystko jak na tacy. Za kierownicą siedziała młoda, odpicowana typiara, a obok niej, sądząc po wyglądzie, jej matka. Kobietę za kierownicą na sekundę zamurowało, ale zaraz potem pisk opon i rusza - widać bez zamiaru wyjaśnienia sytuacji. A że ruszyła w moim kierunku, to wybiegłem na ulicę tak, żeby mieć z nią kontakt wzrokowy, palcem wskazując na tablice rejestracyjne, tak żeby miała świadomość, że jej plan już od początku nie jest doskonały. Moja żona już do mnie mówi, żebym się nie mieszał (bo np. zawsze trąbie jak ktoś przede mną z auta peta wyrzuci mi pod koła i że się proszę o uszczerbek na zdrowiu), ale w tym przypadku mogłem jedynie zapamiętać dane samochodu.

    BMW było na wrocławskich blachach, a rzecz miała miejsce w Toruniu. Na ulicy raczej nie było kamer, Biedronka ta nie ma typowego placu parkingowego, tylko kilkanaście miejsc w poprzek chodnika, więc tam monitoring pewnie też by niczego nie objął. Czyli pewnie uszłoby jej to na sucho.

    Ja zapamiętałem numery, ale nie miałem ze sobą nawet telefonu, więc powtarzałem go sobie w głowie, żeby gdzieś go zapisać. Wpadam do Biedy, przy kasie babka dała mi długopis i na świstku paragonu napisałem, że samochód ma wgniecione drzwi, że mogę być świadkiem w razie czego, podałem swój numer telefonu i numery rejestracyjne BMW. Chciałem włożyć za wycieraczkę uszkodzonego samochodu i na tym skończyć swoją rolę.

    Wychodzę ze sklepu, przechodzę przez ulicę, żeby wsunąć kartę za wycieraczkę i wtem widzę, że podjeżdża typiara w BMW. Uchyla szybę i skruszona mówi, że się zestresowała, że nie poczuła, że w coś uderzyła (a stuknięte auto aż się całe zatrzęsło) i że poczeka na właściciela samochodu, aż się pojawi. Ja mówię, że ok, że proszę w takim razie załatwić sprawę jak należy i odchodzę.

    Jednak baba zamiast zaparkować w tym samym miejscu, z którego uderzyła w samochód (a było jeszcze niezajęte), to zaparkowała jakieś 50 metrów dalej tak, żeby najwyżej odprowadzić odjeżdżające auto wzrokiem i mieć pewność, że jej się upiecze. Myślę sobie „oooo ty…!” Żonie powiedziałem, że jednak zostanę i sprawdzę czy faktycznie podejdzie do uszkodzonego auta, jak się pojawi właściciel, bo przecież widać, że chyba nie bardzo ma ochotę.

    Nie miałem jak stanąć, żeby baby z BMW mnie nie widziały, więc udałem, że odchodzę, ale zaraz po skręcie z ulicy pobiegłem jak najszybciej na około kilku budynków, żeby znaleźć się po przeciwnej stronie całej sytuacji i tak żeby ta cwana typiara z jej matką myślały, że nadal mają jakiś plan, żeby się wywinąć z odpowiedzialności.

    Wchodzę z drugiej strony na ulicę zdarzenia i widzę, że przy uderzonym Citroenie C3 są już właściciele. Babcia i dziadek. Babcia już siedzi w środku, a dziadek zapakował siatki do bagażnika i siada za kierownicą. Miałem jakieś 100 metrów do nich, więc bez chwili namysłu startuję w ich kierunku jak Maurice Greene na dopingu.

    Miałem na sobie czapkę bejsbolówkę i bluzę z kapturem, więc mogłem wyglądać jak złodziejaszek.
    Podbiegam zdyszany do auta od strony pasażera i pukam w szybkę, żeby otworzyli. Babcię faktycznie przestraszyłem, dziadek chciał ruszać, bo miał już odpalony silnik, ale uchylił szybę, więc szybko powiedziałem, żeby nie odjeżdżał, bo ma uderzone tylne drzwi, bo ktoś mu wjechał.

    Na szczęście starszy gość wyszedł i już kątem oka widzę jak leci w naszym kierunku typiara z BMW.
    Więc zanim ona jeszcze zdążyła się odezwać, powiedziałem tylko, że byłem świadkiem zdarzenia, ale widzę, że biegnie sprawczyni, więc już Państwa w tym momencie zostawiam. Dziadek tylko zobaczył, że faktycznie ma walnięte drzwi i to nie lekko, a laska jak podbiegła, to tylko z głupią miną zaczęła gadać, że faktycznie uderzyła i dalej już nie słuchałem. Dziadek nie był w stanie nic jeszcze powiedzieć, bo widać było, że nadal składał fakty w całość.

    Ja już wiedząc, że jednak wszystko zakończy się tak jak powinno było od początku, mogłem udać się w kierunku domu. Duma rozepchała mnie od środka jak mało kiedy, więc szedłem kilkanaście centymetrów ponad chodnikami. Mijam zaparkowane opodal BMW i tu wyskakuje do mnie matka typiary i rzuca do mnie pogardliwie:

    - Ulżyło ci?

    Ja udając, że jej nie zauważyłem, po chwili odwracam tylko głowę i mówię do niej TYM głosem.
    pokaż całość

  •  

    Złapałem fuche na budowie, i jeden z tynkarzy pytał się czy jestem japonczykiem bo taki mały xD Powiedziałem, że jestem gruzinem bo niose wiadro z gruzem to się mało nie zesral ze smiechu xD
    #heheszki #pracbaza #coolstory

  •  

    Do dziś pamiętam mój „pierwszy raz” z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam doświadczenia w “tych” kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać. Szczerze odparłem: nie. Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma. Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie bluzkę. Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie I zapytała: Czy to cię podnieca? No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową. Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole. No dawaj, powiedziała, nie mamy zbyt wiele czasu. Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem zbyt długo… PUF, i było po sprawie… Spojrzała się na mnie przerażona: “jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?” Odpowiedziałem tylko “no pewnie”, i podniosłem kciuk, by jej pokazać
    #seks #ruchanie #pierwszyraz #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Miej przyjaciółkę
    Chce wpaść
    Oglądajcie filmy, jedzcie pizzę, rozmawiajcie itp
    Robi się późno, chce zostać na noc
    Czemu nie
    Przygotuj jej kanapę
    Idziemy spać 10 minut później gramoli ci się do łóżka
    Kładzie ci głowę na ramieniu
    Czuje niewygodnie
    Pewnie chce łóżko
    Wstań i idź spać na kanapę

    Już ze sobą nie rozmawiamy

    #przegryw #zwiazki #takbylo #coolstory #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    W sobotę pogrzeb Adamowicza, prawdopodobnie wiecie już mniej więcej co może się wydarzyć, ale przypomnę proroctwo:

    pokaż spoiler KIEDYŚ SPOTKAŁEM OWSIAKA NA POGRZEBIE JAKIEJŚ SŁAWNEJ OSOBY. PODOCHODZĘ DO NIEGO I MÓWIĘ "CZEŚĆ OWSIAK TY SKURWYSYNU". A ON TYLKO "ELO" I ODWRACA GŁOWĘ. SPRZEDAŁEM MU BLACHĘ W POTYLICĘ I MÓWIĘ "SŁUCHAJ MNIE BO CI NIE DAM KASY NA ZIARNO DLA KUR". JUREK COŚ TUPNĄŁ, COŚ MRUKNĄŁ ALE MÓWI "DOBRA SŁUCHAM CIEBIE CIERPLIWIE, CO MASZ MI DO POWIEDZENIA". "CZEMU SPRZEDAWAŁEŚ URAN CZECZENOM?" NA TO OWSIAK POWIEDZIAŁ DO MNIE - "TY KURWA GNOJU" I PRZYKLEIŁ MI SERDUSZKO DO CZOŁA. POTEM UCIEKŁ DO LASU.


    pokaż spoiler #coolstory #woodstock #gdansk #wosp #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Będąc ostatnio na piwie ze znajomymi, dziewczyna jednego z kumpli bardzo narzekała, że ostatnio za dużo czasu spędza na wykopie
    Z grobowym spokojem, tak aby nie dać po sobie poznać że mam tu konto, zapytałem go:
    -To masz tam konto, czy tylko przeglądasz?
    Odpowiedział
    -Nie mam. Czytam tylko to co inni piszą
    Odparłem wtedy:
    -Szkoda. Gdybyś miał, to mógłbyś usunąć ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    Widać było jego wewnętrzną walkę ze sobą, aby się nie zaśmiać. Ja już wiedziałem, i on chyba też xD

    #heheszki #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Pewnie niewielu z was wie ale Białystok jest jedynym miastem w Polsce gdzie obowiązuje zakaz zamykania pojazdów na parkingach w obrębie centrum miasta. Jest tak z powodu niedźwiedzi polarnych którym zdarza się atakować ludzi, dzięki temu, że w pobliżu jest zawsze otwarty jakiś samochód bez przeszkód możemy się w nim schować i przeczekać atak niedźwiedzia.

    #heheszki #bialystok #podlasie #ciekawostka #coolstory i chyba #pasta ? pokaż całość

  •  

    Kiedyś miałem taką rudą, piegowatą i bladą koleżankę. Miała niesamowicie seksowne ciało i najpiękniejszy głos na świecie - taki lekko chrypkowaty, ale bardzo ciepły. Byliśmy razem na trzech obozach, na pierwszym mnie podrywała, jakieś dziewczyny przychodziły i mówiły, że by się chciała ze mną umówić, leciały jakieś hasła że mnie kocha, ale ja, jako życiowa spierdolina stwierdziłem, że to zaburzy nasze koleżeńskie stosunki, że dziewczyna na obozie to chujowa sprawa i że wszyscy by gadali o nas. Do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć…

    Potem wszystko ucichło i już do tego tematu nie wracaliśmy. Tak przez kolejny rok. Potem drugi obóz. Sytuacja: ostatnia noc, piękna pogoda, najebani w chyba dziesięć osób siedzimy w namiocie, nagle pada pomysł żeby iść na plażę. No to idziemy - grupka wyszła z namiotu i idzie tępo w stronę plaży, ona szła koło mnie. Nagle złapała mnie za rękę - pomyślałem że się boi (już wcześniej zdarzało jej się mnie trzymać za rękę), przytuliła się i tak sobie szliśmy przez las.

    Na plaży wypiliśmy jeszcze po piwie i pośpiewaliśmy sobie. Nagle ona się do mnie przytuliła, powiedziała że jej zimno trochę, to stwierdziłem, że ją odprowadzę do namiotu.

    Szliśmy tak przez te wydmy, potem przez lasek i rozmawialiśmy, że chujowo że ostatni dzień obozu i że trzeba jechać do domu, potem ona wypaliła z tekstem „wiesz co? Nigdy się nie całowaliśmy!”. Ja stwierdziłem że jest pijana, więc tylko się zaśmiałem i powiedziałem że wiem i skończyłem temat.

    Doszliśmy do obozu, usiedliśmy na ławce za namiotami i siedzieliśmy tak chwilkę. Nagle ona zaczęła się śmiać po cichu i powiedziała coś w stylu „głupi jesteś, nie bój się nic” i siadła na mnie okrakiem, przytulając się całym ciałem. Zaczęliśmy się lizać jak oszalali, pamiętam… Kurwa, nie mogę o tym pisać, normalnie mnie zapiera kurwica, ale muszę to dokończyć, wtedy może jakaś spierdolinka taka jak ja nie zjebie sobie życia. Pamiętam że miała tak nieziemsko delikatne i miękkie usta, jakich już potem nie poczułem. Byłem w siódmym niebie, był to mój, jak i jej pierwszy pocałunek, było tak cudownie. Całowaliśmy się, a ja widziałem jej rude włosy i bladą piegowatą twarz w świetle księżyca. Nie mogę tego zapomnieć, ten widok to najpiękniejsza i najbardziej romantyczna rzecz jaką przeżyłem. Ale niestety moje chłodne spierdoleństwo musiało wziąć górę nad sercem i w momencie, gdy ona dotknęła dłonią mojego kutasa i powiedziała cicho „daj go”, chwyciłem ją za tą rękę i powiedziałem „co my robimy? Jestem pijany, ty też, nie chcę takich rzeczy robić po pijaku” i niemal zrzuciłem ją z siebie.

    Moje ręce drżą w tym momencie, gdy to piszę i krew jebana, jasna jak jan chujonóg mnie zalewa.

    Odprowadziłem ją do namiotu, zapakowałem w śpiwór, dałem buzi i poszedłem spać do siebie.

    Tak więc po tym obozie spotykaliśmy się dalej jako FZ. Raz gadaliśmy o tym co zaszło, ale żartem stwierdziłem, że to przez to, że byliśmy pijani i nie wiedziałem co się dzieje, ona przytakiwała, ale teraz wiem, że ona nie była najebana - wypiła półtora piwa jak mi potem powiedziała. Spotykaliśmy się jeszcze przez trzy tygodnie. Potem jakiś chuj do niej zaczął zarywać, zaczęli chodzić, przestała się ze mną kontaktować. Tak bardzo płakałem nocami. Nawet teraz czuję tak potworne morze gówna w sercu, gdy o tym pomyślę.

    Niestety za rok znowu przyjechała na obóz, tym razem z nim. Kolegowaliśmy się, ale cierpiałem tam najgorsze katusze, widząc ich jak się liżą o zmroku na wartowni, jak wracają z plaży albo jak usłyszałem plotę, że ona po pijaku mu robi z połykiem. Mój mózg, serce i ciało zgniło w tym momencie. Czemu nie mogłem być kurwa Sebą i po prostu z nią nie zacząć wtedy chodzić? Czemu musiałem być jebanym myślicielem pierdolonym, który musiał najpierw ułożyć plan, a dopiero potem coś robić, dlaczego nie potrafiłem z nią szczerze porozmawiać? Dlaczego, KURWA, DLACZEGO?!

    #przegryw #zwiazki #takbylo #coolstory #pasta #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler Dodaję wpis w imieniu @Marcia1415 bo sama nie mogłaby Was zawołać przez mirkolisty z mojego wpisu:


    Cześć

    Jesli mnie nie pamietacie, nie tak dawno temu zorganizowaliscie dla mnie akcje, która obila się szerokim echem, za co jestem Wam ogromnie wdzieczna Na chwile obecna mam na koncie 128 tys. zl, co stanowi 52% kwoty z czego zdecydowana wiekszosc pochodzi od Was. Moja fundacja która zbiera dla mnie pieniadze za posrednictwem siepomaga postawiła mi warunek, ze musze uzbierac przynajmniej 75%, żeby moc cos wyplacic.

    Na te chwile do 75% brakuje mi 54352 zł. Bez Was nie mialabym nawet cienia nadziei, bo zebralabym do tej pory pewnie z 10%, ale teraz wydaje mi się to naprawde osiagalne. Przyznam jednak, ze wasza pomoc w dotarciu do mety jest na te chwile moja najwieksza nadzieja. Dziekuje Wam za wszystko, co do tej pory zrobiliscie i dalsze wspieranie mnie.

    Zbiorke można znalezc tutaj: http://www.siepomaga.pl/marta-gaik

    Możecie mi również pomoc przekazujac na moje leczenie 1% podatku (KRS: 0000272272 z dopiskiem "Na leczenie Marty Gaik")

    Jeśli chcecie, możecie pomoc mi dotrzec do szerszego grona wykopujac znalezisko: http://broadcasttemps.com/artykul/4745607/ciag-dalszy-mojej-walki-z-choroba/

    Chcialam Wam powiedziec, ze udalo mi się dotrzec do kilku mediow i podzielic się z Wami paroma linkami, w których opowiadam o swojej walce z chorobą. Udzielilam także krotkiego wywiadu dla Eski

    http://bydgoszcz.eska.pl/newsy/ma-dopiero-21-lat-i-chorobe-ktora-posadzila-ja-na-wozku-marta-gaik-z-bydgoszczy-potrebuje-naszej-pomocy-audio/752901

    Tutaj Gazeta Wyborcza:

    http://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/7,48722,24324393,21-letnia-bydgoszczanka-nie-czuje-swojego-ciala-ale-mozna-jej.html

    Tu z kolei Głos Wielkopolski:

    http://gloswielkopolski.pl/21letnia-marta-nagle-zapadla-na-chorobe-ktora-posadzila-ja-na-wozku-pomozmy-jej-ja-pokonac/ar/13781843

    U mnie ostatnio bywa różnie. Aura na na dworze nie sprzyja spacerom a tym bardziej nie wplywa pozytywnie na samopoczucie. Od 2 tygodni jestem na turnusie stacjonarnym w centrum intensywnej rehabilitacji neurologicznej Neuron. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania do pokonania.

    Codziennie ciężko ćwiczę: 4 h ćwiczeń w tym ćwiczenia bierne aby zapobiec przykurczom, ćwiczenia z rehabilitantem w siadzie, wzmacnianie miesni karku w lezeniu na brzuchu oraz pionizacja na stole pionizacyjnym . Bywają dni zwątpienia i braku sił ale wiem że mimo braku poprawy teraz kiedyś przyjdzie taki dzień że ciężka praca i leczenie da duże efekty terapeutyczne poprawiające stan zdrowia.

    Póki co wyniki immunologiczne prawdopodobnie nie sa za dobre aby podjąć leczenie. Miesiąc od plazmoferez będę musiała powtórzyć badanie krwi z nadzieją że namnoza mi się przeciwciala i będę mogła zrobić coś w tym kierunku.

    Czekam na wiadomość od lekarza czy ewentualnie będę mogła przyjąć w najbliższym czasie immunoglobuliny zamiast dozylnie to podskornie zmniejszając ryzyko powikłań i wstrzasu. Od jakiegos czasu niestety męczą mnie coraz częstsze mimowolne skurcze mięśni - miokloniczne są objawem uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. Od niedawna odczuwalam silne bóle barku, będąc w Grudziądzu miałam wykonany rtg który wykazał liczne ogniska osteolityczne oraz żebra szczatkowe kręgu szyjnego C7 które mogą powodować parestezje i bóle głowy. W następnym tygodniu idę na tomografie i zobaczymy co dalej w następnej kolejności scyntygrafia.

    W poniedziałek mam umówiony wywiad z którego powstanie reportaż w tvp. Reportaż ukaże się prawdopodobnie we wtorek w telekurierze i zblizeniach.

    Gorąco polecam obejrzeć

    Niestety kolejne badania, leczenie i rehabilitacja to bardzo duże koszty.

    Na koniec krotki filmik z rehabilitacji: http://streamable.com/by352

    Bardzo proszę was o dalsze wsparcie i pomoc. Każde 10 zł ma duże znaczenie w moim powrocie do zdrowia

    Jesli nie chcecie, abym Was wolala do kolejnych wpisow, odplusujcie ten:

    #siepomaga #pomocdlamarty #coolstory #truestory #pomagajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Drogi pamiętniczku! (Uwaga będzie bardzo długo, to wpis taktyczny, egoistyczny, o mnie, dla mnie, na pamiątkę :)).

    Ćwierćwiecze już tuż tuż. Zawsze myślałam, już jako dziecko, że w tym wieku będę jakaś taka...mądrzejsza, poważniejsza, będę miała męża i nie będę zaczynała zdania od „No więc”.
    No więc, nie. :) Tak się nie wydarzyło, a moje marzenia to między innymi:
    - przejechać tor Poznań mazdą mx5 miatą
    - zrobić sobie fajną sylwetkę
    - nauczyć się podciągać na drążku
    - zostać geniuszem protetyki słuchu
    - zwiedzić ciekawe, niestandardowe zakątki świata
    - Choć raz dostać więcej plusów niż @WuDwaKa → zobaczysz draniu, dojadę Cię! :D

    … mam jeszcze sporo innych bardziej rąbniętych marzeń, ale o nich może nie napiszę...bo się wstydzę i chociaż będę sprawiać ważenie poważnego człowieka. No dobra, kogo ja tu będę oszukiwać? Mamusię oszukam, tatusia oszukam, ale Mirko nie oszukam :D.

    To ciekawe jak człowiek się zmienia.
    Mamuś mówi, że jako maluszek (tak, byłam kiedyś jeszcze mniejsza, też nie mogę w to uwierzyć :D) byłam strasznie rozdarta, płakałam, a jedyne co mnie uspokajało to huśtawka, więc ciotki z ameryki przysłały mamie huśtawkę, którą zamontowała do framugi drzwi w kuchni, sadzała mnie tam, rozhuśtała, a ja spokojnie siedziałam, mogłam nie jeść, zlać się, zwymiotować kaszkę, ale i tak był spokój, a mama mogła spokojnie zająć się pracami domowymi.

    W podstawówce...Nie. Do przedszkola nie poszłam, tzn..poszłam, mama zaprowadziła mnie tam:
    - Zobacz ile dzieci! Chciałabyś się z nimi pobawić?
    - NIE.
    No i tak skończyła się moja przygoda z przedszkolem.
    W podstawówce byłam strasznym introwertykiem, bardzo nie lubiłam swojej klasy. Miałam tylko jedną koleżankę, która była takim samym przegrywem co ja więc jakoś we dwie przebolałyśmy tę podstawówkę. W klasie miałam taką Ankę... nienawidziłam blond wywłoki. Córka mojej wychowawczyni...ta też nie przypadła mi do gustu. W podstawówce po raz pierwszy zetknęłam się z niesprawiedliwością, faworyzowaniem i gnojeniem za wszystko i za nic. Tam też złapałam traumę, którą mam do dziś – topiłam się na basenie w 2 klasie i do tej pory pływać nie potrafię i nie zamierzam się nauczyć – jestem zbyt młoda by umierać.
    No i tak przez 6 lat żyłam jako taki outsider.

    W końcu nadszedł wyczekiwany dzień – koniec z bandą pomyleńców – idę do gimnazjum. Nowe środowisko, nowi nauczyciele, nowa klasa, nowy wychowawca. Wreszcie! Istnieje przekonanie, że okres gimnazjum to pranie mózgu. Potwierdzam. W klasie miałam 35 osób z czego 10 dziewczyn, no 11, łącznie ze mną, choć nie do końca, bo to był czas kiedy byłam...skejtem. Tak. Nosiłam bluzy z kapturem, jeździłam na desce, biłam się z chłopakami, chodziłam na wagary, byłam takim chłopcem tyle, że z dziwnymi fałdami tłuszczu w okolicach klatki piersiowej. Uczyłam się dobrze, lubiłam matematykę, angielski, francuski, polski, ale moje zachowanie wykraczało poza wszelkie normy przyzwoitości. Na moje szczęście miałam wybitnego wychowawcę. Do tej pory mam z nim kontakt i dobrze mnie pamięta, uwielbiałam go, uczył mnie WOSu i historii. Chyba kumał, że aktualnie przechodzę okres buntu widział, że głupia nie jestem, ale leniwa, dlatego, żebym startowała w jakichś konkurach musiał mi wymyślać jakieś zakłady, wyzwania. Raz zapytałam go bezczelnie ile ma lat. Odpowiedział, że powie mi gdy wezmę udział w międzyszkolnym konkursie wiedzy o Chopinie. Uparłam się na tyle, że jestem pewna, że wiedziałam o Chopinie więcej niż on sam o sobie. Zdobyłam pierwsze miejsce w szkole, dostałam się do ogólnopolskiego konkursu, z którego również przyniosłam 1 miejsce i z moją bezczelnością rzuciłam dyplomy wychowawcy na biurko i znów zapytałam bezczelnie o wiek. W odpowiedzi dostałam „No w tym roku, mógłbym już startować na prezydenta”. :) Z matmy też robiłam ponad przeciętną, bo miałam wybitną nauczycielkę i dawała mi zadania z liceum, które szybko ogarniałam, ale jednak same piątki i szóstki miałam z angielskiego, w tym rywalizowałam z kolegą z mojej ławki Dawidem – z nim przyjaźnię się do dziś – jak to czytasz... POZDRO :).Przygodę z gimnazjum zakończyłam z całkiem fajnym świadectwem, obniżoną oceną z zachowania i przejściem w skejta na...metala. Tak byłam metalem. Wychowawca skwitował mojej mamie moje 3 lata w gimnazjum słowami „proszę pogratulować córce znajomości regulaminu szkolnego, inaczej miała by ponad 50% nieobecności w szkole” po czym wręczył jej oceny. Mina mamy – bezcenna.

    W liceum trochę się uspokoiłam, nowe otoczenie, wszyscy tacy jacyś modni, oczytani, fifarafa. No to przecież nie będę gorsza prawda? Chociaż zawsze mówiłam co myślałam. Mój metalowy outfit przez pierwszy rok, może dwa był okrutny, naprawdę, wyglądałam jak te wszystkie postaci z kultowego dokumentu „Headbanging Journey”. Zaczęłam pomału się wyrabiać, nie malowałam się za bardzo więc moim pierwszym podejściem do „kobiecych spraw” było wydepilowanie sobie brwi. Koleżanka z ławki mnie zaciągnęła do kosmetyczki. To było straszne. Wiecie, ja zawsze miałam takiego farta, że moje przyjaciółki były zawsze 10 razy ładniejsze ode mnie, kobiece, potrafiły się umalować, zrobić sobie paznokcie czy dopasować ładny strój. Ja ograniczałam się do używania mydła i ubierania...całkiem czystych ubrań. Zmieniło się to kiedy z dziewczynami zaczęłyśmy wychodzić na jakieś imprezy i nagle wszystkie dziewczyny były oblepiane facetami, a ja stałam jak ten kołek i zastanawiałam się co tu się kurde wyprawia. Tzn.. na początku miałam w sobie bunt i stwierdziłam, że żadnym cycem świecić nie będę i mam gdzieś facetów, ale jak moja kumpela z ławki odbiła mi miłość mojego życia, no to się wkurzyłam. Zaczęłam nosić bardziej dopasowane ubrania, potrafiłam zrobić sobie jako taką prostą czarną kreskę na oku, ale uroku dodawały mi moje długie włosy, bo miałam gdzieś po tyłek, także to mnie trochę ratowało.
    Liceum zakończyłam imprezą w pubie gdzie poszliśmy cała klasą i na koniec podeszła do mnie dziewczyna z klasy Sabrina. Sabrina była neutralna dla mnie, była ok, ale nie była w mojej paczce, jakoś dużo nie rozmawiałyśmy w ciągu tych lat. Podeszła do mnie i powiedziała coś czego do dzisiaj nie zapomnę „Wiesz, tak jak sobie podsumuję całą klasę, to Ty byłaś najbardziej szczerą osobą, nigdy nie udawałaś i jak coś nie grało to mówiłaś to głośno, życzę Ci powodzenia”.
    Oczy wyskoczyły mi z orbit i po raz pierwszy poczułam, że istnieją bezinteresowni ludzie, którzy od tak mogą sprawić Ci przyjemność.
    Ah byłabym zapomniała, uwielbiałam moja nauczycielkę od angielskiego, czasem się z nią droczyłam, bo z polskiego to ona za dobra nie była i ciągle ją poprawiałam, że nie mówi się „wziąść” tylko „wziąć”. Na koniec roku dostałam od niej ozdobną srebrną karteczkę (do tej pory ją mam), na której odręcznie napisała: „The correct form of the polish verb „wziąć” is simply „take”. Take every opportunity you encounter in your life. Use it wisely! Good Luck”. Fantastyczna kobieta, nigdy jej nie zapomnę :).

    Przez x lat po liceum działo się wiele różnych rzeczy, ale już nie będę przesadzać, bo jeżeli ktoś zaszedł aż tu czytając, to naprawdę... dziękuję!

    No i trafiamy tu. Tu i teraz. Dwudziestego piątego dnia miesiąca MalaHelka kończy dwadzieścia pięć lat, a dzisiaj jest niedziela, siedzę wygodnie z laptopem na łóżku i mam takie przemyślenia. Durne to takie dziewczę do tej pory, ale powiem Wam, że niczego nie żałuję, czasem miałam inne wyobrażenia przyszłości, a często okazywało się zupełnie inaczej, ale wiecie co? Bardzo dobrze się bawię! A jeszcze jak sobie pomyślę co się jeszcze wydarzy przez kolejne 25 lat... to łohooohoo.. nie mogę się doczekać :). Tyle razy się wywrócę, albo poznam jakichś nowych ludzi, którzy zmienią mi światopogląd! Coś niesamowitego :).

    Życzę Wam spokojnej niedzieli, odpoczywajcie i nie martwcie się niczym, bo wszystko kiedyś minie i życie to sinusoida i raz lepiej, a raz gorzej, ale za to jak można się pośmiać z siebie patrząc wstecz, to głowa mała! :)

    #przemyslenia #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Po co mi dzieci jak mam kota.
    Sytuacja dziś z rana.
    Mój wspaniały kot zazwyczaj koło 7 rano sobie przypomina, że poza nim jeszcze ja żyje w tym mieszkaniu i od ostatnich 7 godzin go nie głaskałam, więc zaczyna swoje kocie odpały. Wskakuje na lóżko i z uporem maniaka szturcha mnie łapką cobym się nim zajeła. Zazwyczaj jest skuteczny w swojej upierdliwości, więc poddaje się jego namolności i na wpółprzytomna go drapie za uszkiem, aż sobie nie pójdzie.
    Problem taki, że drapiąc go, sama powoli zasypiam, a ten mały kurw akceptuje drapanie tylko wtedy gdy ma 100% mojej uwagi. Więc jak zobaczy, że przysypiam i nie drapie go tak intensywnie jak powinnam to zaczyna znowu mnie szturchać, bo jak to tak na pół gwizdka się nim zajmować.
    I tak przez dobre pół godziny (╯︵╰,)

    #koty #zalesie #coolstory #smiesznekotki
    pokaż całość

  •  

    Czy Mirki z tagu #poznan znają "kultowy" Pub Pomidor na Długiej? xD
    Nie wiem jak do tego doszło ale spośród wszystkich pubów typu Kultowa, PRL, Pijalnia i innych to właśnie ta spelunka przypadła mi najbardziej do gustu i regularnie od ponad 4 lat zalewam tam mordę (najtańszym oczywiście) piwem Specjal za 3,99 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dla tych co kojarzą pub albo lubią słuchać o dziwnych zbiegach okoliczności mam ciekawą historię. Tego sylwestra odwiedziłem Melbourne w Australii, na pewnym forum szukałem porad odnośnie przyjazdu i zgadałem się z jednym chłopakiem. Po przylocie spotkałem się z nim, spędziliśmy razem imprezę sylwestrową, bardzo w porządku człowiek. Następnego dnia gdy już każdy swoje odkacował spotkaliśmy się na spokojnie porozmawiać, o Australii, życiu i ogólnie. Chłopak mieszka 7 miesięcy w Australii, wcześniej mieszkał kilka lat w Poznaniu gdzie był barmanem, uwaga... tak, był barmanem w Pomidorze xD Jak się zorientowaliśmy, że najprawdopodobniej widzieliśmy już siebie kiedyś, że znamy te same moczymordy co przychodzą się upijać to skisnęliśmy i złapała nas refleksja, że człowiek jest na drugim końcu świata, zupełnym przypadkiem przeglądał forum, złapał kontakt z "lokalsem" a po spotkaniu okazało się, że bywał w tym samym pubie. Takie #truestory i #coolstory.
    Chociaż wydaje się duży to jednak świat jest mały ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Mirki, dziś jedna drobnostka zrobiła mi dzień. Wsiadla mi do autka parka- gościu i kobietka (on grek ona turczynka, wiek + - 22-25lat). Czy nie podrzucę ich na pod klub, ale mają ograniczony budżet bo chcą wydać na taxi 10zl. Pomyslalem że. I tak nic się nie dzieje więc się chętnie przemieszcze w poszukiwaniu lepszego miejsca. Pogadaliśmy chwilę, dojeżdżamy pod klub i mówię że 10zl się należy. Grek daje wygniecione 100zl. Ni chuj nie mam jak wydać, więc oddaje im banknot, i mówię że na koszt firmy i wszystkiego dobrego. Odwracam się żeby dać paragon a Pani już nachylona daje mi soczystego buziaka i pyta czy taka zapłata może być. Zbilismy piątkę, i wyszli. Przesympatyczny gest który zrobił mi wieczór #taxi #coolstory #czujedobrzeczlowiek #ocieplaniewizerunkutaksowkarzy

    Ps. W obawie przed fiskusem- tak. Paragon mimo wszystko nabity na kasę (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    pokaż całość

  •  

    Bądź mną
    Anon lvl 16
    Trochę przegryw, ale tak... w 70%
    masz pryszcze, rodziców, komputer i poszedłeś do niezłego liceum
    nie masz dziewczyny, znajomych, IQ, wyglądu i przyszłości
    noichujXd.pkobp
    A... zapomniałem- mam przyjaciela
    nazywa się Ponton.
    Pewnego dnia wracasz ze szkoły, otwierasz drzwi a tam Twoja matka (Grażyna w chuj) płacze "OJCIEC NIE ŻYJE! ANON KURWA! ZNALAZŁAM GO RANO W KIBLU... WSZEDZIE PEŁNO KRWI! NIE CHCIAŁAM NA TO PATRZEĆ, WIĘC NIE WIEM CO SIĘ STAŁO, ALE POLICJA ORZEKŁA NIEUMYŚLNE SAMOBÓJSTWO"
    w Twoim pokoju leży kamera... dajesz sobie rękę uciąć, że rano jej tu nie było... a może była?
    dziwnie się czujesz... w sumie nie lubiłeś ojca, bo zawsze bił cię po alkoholu
    a że był alkoholikiem zdarzało się to codziennie od 9 lat
    dlatego gówno cię obchodzi ta strata- idziesz grać w Wota bo chcesz kupić czołg na VII tierze XD
    następnego dnia mówisz o wszystkim Pontonowi
    ten na to "TY TO JA PRZYJDĘ DO CIEBIE I POSIEDZĘ Z TOBĄ PO SZKOLE ŻEBY CI PRZYKRO NIE BYŁO"
    w sumie spoko, jak chce to niech wbija, nigdy nie miałeś żadnego gościa w domu
    po tygodniu jest pogrzeb ojca...pod kościołem stoi czarny Fiat 125p w kombi...
    matka Grażyna drze mordę na pół wsi "MIAŁ BYĆ KURWA MERCEDES A NIE JAKIEŚ GÓWNO!"
    "PANI KOCHANA.. POPSUŁ SIĘ TO CO MIELIM ZROBIĆ... TYLKO TAKI BYŁ NA ZAKŁADZIE... DLA TRUPA TO ŻADNA RÓŻNICA"
    łapie Cię wewnętrzny kek
    zjeżdżają się goście... zaszczyca was nawet lokalny menel "Heniuś" z którym ojciec miał świetny kontakt przez alko
    matka poprosiła Cię, żeby w czasie mszy powiedzieć z ołtarza żałobny wiersz z jakiegoś chujowego filmu
    świetnypomysłkurwa.pge
    "Nie potrzeba już gwiazd, zgaście wszystkie, do końca;

    Zdejmijcie z nieba księżyc i rozmontujcie słońce;
    Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień.
    Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się"

    "ŁOOOO KURWA JAKI POEMAT"- słychać z tyłu kościoła... wszyscy się odwracają
    to Heniuś się wruszył...
    cojaturobię.wwa
    na pogrzebie oczywiście jest Ponton
    nie wiem czy wspominałem, ale od śmierci ojca Ponton jest ze mną zawsze i wszędzie
    jesteś z nim tak blisko, że nawet jak jest chory, to bierzesz go do siebie do domu i się nim opiekujesz
    opisana wyżej sytuacja właśnie ma miejsce
    wracasz ze szkoły
    w swoim łóżku nakrywasz Pontona i matkę w czasie robienia arabskich gogli
    japierdole.cba
    wychodzisz z pokoju, zaraz potem matka a na końcu Ponton
    "CO TO KURWA MA ZNACZYĆ... MYŚLAŁEM, ŻE JESTEŚ MOIM PRZYJACIELEM, A TY Mi MATKĘ RUCHASZ?"
    "O NIE ANON! DOSYĆ TEGO! MASZ MIESIĘCZNY SZLABAN NA KOMPUTER"
    wtf!?.cwks
    jak się później okazuje Ponton i Grażyna mają romans od 2 miesięcy, a za rok jest termin ich ślubu
    tak... Ponton już uważa się za Twojego ojczyma... Twój kurwa przyjaciel
    mija rok... po ślubie wszystko się zmienia
    Ponton okazał się być chujem... raz na jakiś czas jebnie matkę kablem od żelazka
    opierdala Cię za oceny (choć sam ma kurwa gorsze... no ale to mój ojczym! XD)
    ostatnio jak wychodziliście do szkoły jebany powiedział "SYNKU ZRÓB MI KAWĘ" XD
    ale jebać go... znajdujesz w szkole Karynkę - 11/10, zakochujesz się!
    ona w Tobie nie XD ale to tylko kwestia czasu
    po 3 miesiącach Twoja matka Grażyna zasłabła w autobusie- tak... ma raka mózgu
    po kolejnych 5 miesiącach pod kościołem stoi czarny Fiat 125p w kombi z trumną w środku
    wracacie z cmentarza
    "ZOSTALIŚMY SAMI... ANON... MÓJ SYNU!"
    "PONTON KURWA! SPIERDALAJ! NIE JESTEŚ JUŻ MOIM OJCZYMEM! GRAŻYNA NIE ŻYJE I NIE ODZYWAJ SIĘ WIĘCEJ DO MNIE"
    "SYNKU... WIEM JAKA TO DLA CIEBIE CIĘŻKA CHWILA, ALE CHCĘ CIĘ POCIESZYĆ! ZNALAZŁEM DLA CIEBIE MATKĘ"
    nagle zza rogu wychodzi Karynka która rzuca się Pontonowi na szyję krzycząć "KOCHANIE! JUŻ MARTWIŁAM SIĘ, ŻE COŚ WAM SIĘ STAŁO"
    odwraca się i mówi do ciebie "ANONKU... TERAZ TO JA BĘDĘ TWOJĄ MATKĄ! MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ POKOCHASZ MNIE JAK GRAŻYNKĘ"
    napłynęły Ci łzy do oczu...
    życietysuko.jpg
    wracasz do domu
    postanawiasz popełnić samobójstwo, puszczasz" Krywań- Krywaniu Krywaniu" na jutubie
    chcesz nagrać ostatnie słowa do Pontona i Karynki
    przez przypadek zamiast REC naciskasz PLAY
    widzisz ojca, który nago po pijaku wpycha sobie słoik po majonezie w dupę... widzisz jak cierpi
    postanawiasz nie popełniać samobójstwa...
    na cześć filmiku który uratował Ci życie- nadajesz mu nazwę łanmenłandżar


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Po tym co opowiedział mi kumpel, nie wiem czy jest sens ufać jakiejś dziewczynie xD
    Z przymrużeniem oka patrze na to co się dzieje na tagu #przegryw i na te eksperymenty, bo uważam, że jest dużo wartościowych dziewczyn, ale po tym co usłyszałem to, nigdy nie wiadomo na jaką #logikarozowychpaskow się trafi xD

    Otóż mój kolega pojechał na jakiś wolontariat na Ibizę. Generalnie w zamian za nocleg i wyżywienie, w dni robocze pomagał sprzątać, gotować itd. przez 4 godziny w ośrodku, gdzie mieszkał. Swoją drogą mega opcja. Oprócz niego było tam kilkoro innych wolontariuszy, co tydzień jedni wyjeżdżali, inni przyjeżdżali. Była tam jakaś francuska para, w mniej więcej jego wieku (22 lata). O ile z kolesiem mówił, że coś tam pogadał, to z dziewczyną próbował, ale z była z niej mega introwertyczka, bardzo nieśmiała, no i za bardzo się nie dało (szczególnie, że on ledwo po angielsku mówi xD ale się dogada z każdym xD). Nazwijmy ją Sophia.

    Kiedy kumpel miał już wyjeżdżać, jeszcze jakaś dwójka wolontariuszy też wyjeżdżała, a do tego organizatorka tego całego ośrodka miała urodziny (wszystko to działo się w przeciągu tygodnia), więc zrobili taką jedną, wspólną imprezę. Jak się zaczęło, to organizatorka wzięła mojego kumpla do pokoju i tą Sophie i zapytała się ich, czy chcę tabletkę ekstazy (chyba coś takiego, nie znam się na tym xD), a że mój kolega lubi nowe doświadczenia, to się zgodził. Sophia także. Jak już te piksy weszły, to mówił, że nie wierzył własnym oczom - ta Sophia, nieśmiała introwertyczka, razem z organizatorką, przy wszystkich (około 10 osób) zaczęły tańczyć na stole, kręcić i wypinać dupę, zaczęły się rozbierać do bielizny, aż w pewnym momencie ta Sophia rozebrała się do naga xD Trwało to chwilę, bo za moment się ubrała, ale to jeszcze nie koniec. Po tym przykleiła się do mojego kumpla, całował go po szyi, dosłownie jeździła mu po kutasie ciałem, a jej chłopak siedział dosłownie 3 metry od nich xD I nic nie zrobił xD Kumpel ze względu na chłopaka ją odtrącił, bo nie chciał żadnych spin. Po tym wszystkim Sophia poszła do swojego chłopaka i tam znowu przy wszystkich, kręciłą mu dupą przed twarzą, macali się tam, lizali, on ją klepał po dupie, no jak zwierzęta. Mówił, że myślał, że zaraz się tu będą walić przy wszystkich, bo ona i tak praktycznie znowu naga tam była xD

    Także taki wygląd szarych myszek xD

    #zwiazki #podrywajzwykopem #szaramyszkadlaanonka #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Śniło mi się, że McDonaldzie wymyślili kanapkę jakby na cześć szwajcarskiego prezydenta czy kogoś tam. Kanapka nazywała się.. gównoburger. Była bardzo duża, miała wiele warstw, o wysokości dwóch Big Maców. I tak- zawierała w sobie gówno. Nie wiem w której warstwie i w ilu, ale to gówno było chyba zielone. No i pamiętam, że jakaś matka dała swojemu dziecku, takiemu niemowlakowi do spróbowania każdą warstwę, tak na luzie. Oprócz tego gównoburger miał super-realistyczną [jak na sen] kampanię reklamową - plakaty itp, wszystko było 'dopracowane' w najdrobniejszym szczególe! No i ja spróbowałem jakoś tam tego gównoburgera oczywiście, bo co to byłby za sen. No i sobie kroiłem to, zjadłem jeden odkrojony kawałek składający się ze wszystkich warstw [czyli tak z góry na dół] i po kolei przechodziłem przez te wszystkie smaki, oczywiście gówno było czuć. Dd razu mówię, że nie mam pojęcia jak smakuje gówno w rzeczywistości, bo nie próbowałem i nie zamierzam, ale jakiś tam smak to miało w moim śnie. Pamiętam też, że ten gównoburger miał specjalnie zaprojektowany wygląd, tzn tak jak były burgery na Euro 2012 piłek futbolowych tak też 'mój' gównoburger" miał sezam na bułce ułożony w taki sposób by imitował flagę Szwajcarii, czyli biały krzyż równoramienny. Do teraz zastanawiam się co właśnie się odjebało w mojej głowie.( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #coolstory #truestory #heheszki #sen #cosieodjebalo
    pokaż całość

  •  

    W sumie odkąd wkroczyłem w dorosłość to każde były złe, jako że przylgnęła do mnie łatka rodzinnego wiecznego kawalera. No kurwa jeszcze jakbym dobijał do 40-tki, ale 25lvl to nie jest chyba jakiś wiek, w którym powinienem jeździć starym mondeo kombi z trójką gówniaków z tyłu w fotelikach.
    Ale i tak każde święta to nabijanie się ze mnie

    OOO ZNALAZŁBYŚ SOBIE JAKĄŚ PANNĘ
    A U MOJEGO RAFAŁA TO JUŻ DRUGIE DZIECKO W DRODZE
    HEHE ON TO CHYBA Z TYM SWOIM KOMPUTEREM SIĘ OŻENI XD

    Stwierdziłem, że chuj, dość. Pierwszym pomysłem było zaproszenie na wigilię jakiejś koleżanki i przedstawienie jej jako mojej dziewczyny, żeby wszystkim wujkom-śmieszkom karp w gardle stanął i muł uszami wyszedł. Szybko jednak odrzuciłem ten pomysł, po przejrzeniu listy koleżanek i zauważeniu, że do ostatniej pisałem jakoś zaraz po maturze, jak odpowiedziała w 12-tym czy coś xD.

    Seen 5:34 PM :/

    No nie powiem, trochę mi to skomplikowało plan, ale nie poddałem się tak łatwo. Uznałem to za sprawę honoru i postanowiłem zainwestować środki pieniężne. Tak, postanowiłem wynająć pannę do hehe towarzystwa xD. Trochę mi zajęło, zanim znalazłem taką, która byłaby z mojej okolicy, spełniała warunki finansowe i nie wyzwałaby mnie od spierdolin. Kasia, lat 28, z mojego miasta. Za całą akcję zawołała 4 stówki, bo i tak miała spędzić święta sama. Nie znam się na cenach, więc nie wiem czy przepłaciłem, ale i tak trochę szkoda takiej kasy. W myślach przeliczałem sobie ile miałbym z tego gier na steamie czy puszek mountain dew.

    Przedstawiłem Kasi pokrótce cały plan, włącznie z członkami rodziny, którzy będą na wigilii. Najpierw się trochę śmiała, że takiego klienta to jeszcze nie miała, ale ostatecznie wykazała profesjonalne podejście i obiecała dostosować do sytuacji. Cenię ludzi zaangażowanych w wykonywany zawód.
    Kilka dni przed wigilią oznajmiłem rodzicom, że przyjdzie do nas ktoś jeszcze.

    O, jakiś kolega?

    to była odpowiedź, której się spodziewałem, ale chwilę później mogłem się cieszyć ze skutecznego kontrataku
    NIE, MOJA DZIEWCZYNA KASIA

    Rodziców zatkało, matka przestała nawet mieszać bigos, a ojciec odłożył na bok gazetę.
    Nnnno synu, bbbardzo się cieszymy, czemu nam wcześniej nie powiedziałeś?
    A bo chciałem wam zrobić taki prezent na święta xd

    Gdy wyszedłem z kuchni przystanąłem na chwilę pod drzwiami, żeby usłyszeć co będą mówić, ale wyłapałem tylko

    No popatrz, byłem przekonany, że jest pedałem.

    Dzięki tato :/
    24 grudnia o godzinie 16, pojechałem po Kasię. Ofc autobusem, bo przecież nie mam samochodu xd. Zadzwoniłem kulturalnie do drzwi, jakiś spierdolony głos w mojej głowie, podpowiedział mi nawet, żeby kupić kwiaty, co zresztą zrobiłem XD. Drzwi otworzył mi wielki, łysy facet, właśnie wychodził. Spojrzał na mnie i rzucił krótko

    młody daj spokój, co tak oficjalnie

    Wszedłem powoli do środka i zauważyłem Kasię w szlafroku. Poprosiła, żebym dał jej jeszcze pół godzinki, bo musi się umyć i ubrać, a ja, jeśli byłbym na tyle miły, mógłbym w tym czasie ogarnąć łóżko. Chciałem wyjść na gentlemana, więc przystałem na propozycję, ale gdy wdepnąłem w coś lepkiego, dotarło do mnie w co się wjebałem :/. Ale trudno, czego się nie robi dla swojej kobiety xD.
    Po 17 byliśmy już u mnie, wszyscy siedzieli za stołem. Postanowiłem jakoś ciekawie to rozegrać, żeby się zrewanżować za te lata upokorzeń, więc najpierw wszedłem sam.

    Dobry wieczór wszystkim!
    Ooo cześć anon hehe, a ty dalej bez żadnej dziewczyny?

    W tym momencie przypomniałem sobie wszystkie filmy z twardzielami jakie oglądałem, ich mimikę i ton głosu, gdy wypowiadali jakieś ważne kwestie i odpowiedziałem zwięźle
    NIE TYM RAZEM

    Na umówione hasło do pokoju weszła Kasia. Wszyscy wywalone gały, haha, tego się nie spodziewaliście co? Zdziwiła mnie tylko reakcja ojca i wujka Romana, bo wyglądali na zmieszanych o wiele bardziej od innych, a paleta czerwieni na ich twarzach dawno przekroczyła dopuszczalne normy. Ale w chwili triumfu nie bardzo się tym przejmowałem.
    Jako, że trochę się spóźniliśmy, ominęło nas łamanie opłatkiem, może to i lepiej. Podczas rozmów cała atencja spadała na Kasię, ale udawało się jej umiejętnie bronić przed gradem pytań, trochę też jej w tym pomagałem. Najbardziej rozjebała ciotka, która powiedziała, że jeśli chcemy robić wesele, to na pewno nie w pierwszej połowie września, bo ona wtedy jedzie do sanatorium. Musiałaś się pochwalić stara bulwo xD.

    Gdy atmosfera się juz trochę rozluźniła ojciec i wujek Roman wyszli zapalić. Dość długo ich nie było, aż wrócił ojciec, klepnął mnie w ramię i powiedział, żebym do nich dołączył. Nie palę, ale chyba postanowili w końcu mnie włączyć do tych męskich rozmów przy szlugu. No super, wystarczyło przyprowadzić loszkę xd. Zaczęli coś tam wypytywać, gdzie ją poznałem, jak dobrze ją znam itp. Byłem na to przygotowany i dość gładko przebrnąłem przez tę serię pytań. W końcu, wymieniwszy porozumiewacze spojrzanie z wujkiem, ojciec zapytał czy wiem czym się Kasia zajmuje. Odpowiedziałem, zgodnie z ustaloną wersją, że pracuje w kawiarni. Na to wujek, który od zawsze był śmieszkiem, nie wytrzymał i wypalił

    chyba w lodziarni XD

    No nie kurwa no nie. Czyżby przejrzali mnie i Kasię? Jak to kurwa możliwe? Cały misterny plan w pizdu. Momentalnie podskoczyło mi tętno i czułem, że się czerwienię. Ale może nie wszystko jeszcze stracone? Spróbowałem się upewnić, czy na pewno znają prawdę o Kasi.
    Wujek no co ty, normalnie w kawiarni kawę robi nalewa do filiżanek paragony nabija no normalnie no

    Chyba dało się wyczuć w głosie, że straciłem grunt pod nogami, bo ojciec podszedł do mnie, położył rękę na moim ramieniu i powiedział
    Synu spokojnie, my wiemy, ale przecież gramy w jednej drużynie, najważniejsze, żeby mama i ciocia się nie dowiedziały.

    Nooo kurwa pięknie, czyli ojciec i wujek strzelali do tej samej bramki co ja? Właściwie to mnie można uznać za rezerwowego, bo przecież z Kasią do niczego nie doszło, no bo kiedy. Powiedziałem im całą prawdę, z trudem unikając płaczu. Wysłuchali ze spokojem i obiecali, że pomoga mi dociągnąć sprawę do końca. No cóż, mogło być gorzej.
    Kolejna godzina minęła dość spokojnie, część towarzystwa zbierała się powoli do wyjścia, gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. „Oho, pewnie kolędnicy” – wysapał ojciec i poszedł otworzyć. Rzeczywiście „kolędnicy”. Paru sebixów z osiedla się skrzyknęło, jeden z nich podjebał skądś gwiazdę i poszli „zarabiać”. No ale przecież się ich z domu nie wygoni, reszta to nawet komentowała, że „o patrz anon jakie fajne chłopaki, w twoim wieku a chodzą kolędują, a nie jak ty”. Super, jutro cały „zarobek” przepierdolą na wódę. :/

    Gdy zaczynali śpiewac drugą kolędę, jeden z nich zdjął czapkę, bo w domu było dosyć gorąco. I przez pieprzone grzejniki, cała zmowa milczenia poszła sie jebać. Kasia wstała, podbiegła do tego typa i zaczęła się drzeć

    PAWEEEEŁ?! TY CHUJUUUU ODDAWAJ MOJE TYSIONC ZŁOTYYYY!!!

    I z tym podmuchem, cały ostrożnie układany domek z kart runął na stół.

    Paweł krzyknął „ODJEB SIĘ DZIWKO”, sebixy szybko się zmyły (inkasując oczywiście 50zł za kolędowanie), zapłakana Kasia nie mogła zapanować nad emocjami, coś w niej pękło i wydała nas wszystkich po kolei, ojca i wujka jako jej stałych klientów i mnie, przegrywa, który zapłacił jej, żeby tutaj przyszła. Rozpętałą się nieziemska inba xD. Ojciec oberwał od mamy po głowie miską z sałątką, a potem razem z ciocią zaczęły w nas rzucać bombkami z choinki. Podjęliśmy decyzje o ewakuacji do piwnicy i siedzimy już tak kurwa kolejny dzień :/ W sumie nie jest tak źle, bo wifi łapie na dwie kreski, ojciec wyciągnął nalewkę, karty i gramy w makao. OCZYWIŚCIE JA PRZEGRYWAM JAK ZAWSZE.

    #pasta #przegryw #heheszki #oswiadczenie #truestory #coolstory #stulejacontent
    pokaż całość

  •  

    Cóż, strach jest czymś dziwnym. Kiedy byłam rezydentką, moją pierwszą solową procedurą była operacja kręgosłupa szesnastoletniego dziecka, dziewczyny. I na koniec, po trzynastu godzinach, zamykałem ją, a ja przypadkowo rozerwałem jej oponę oponową, poszarpałem podstawę kręgosłupa, gdzie wszystkie nerwy się ze sobą złączyły, membrana cienka jak chusteczka. Otworzyła się i nerwy wylały się jej jak makaron z włosami aniołów, płyn rdzeniowy wypłynął z niej, a ja ... i przerażenie było tak szalone. Tak prawdziwe. I wiedziałem, że muszę sobie z tym poradzić. Więc po prostu dokonałem wyboru. Pozwoliłbym, by strach się pojawił, niech to przejmie, niech to zrobi, ale tylko przez pięć sekund, to wszystko, co zamierzałem dać. Więc zacząłem liczyć: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć. Potem go nie było. Wróciłem do pracy, przyszyłem ją i nic jej nie było.
    #truestory #coolstory #medycyna
    pokaż całość

    +: Migfirefox, Kowalskyyy +5 innych
  •  

    Na fali popularnego tematu chciałem Wam opowiedzieć #coolstory / #truestory o dziku Olku.

    Olek trafił do mojej koleżanki Moniki jako młody warchlak. - Kumpela taty znalazła go, potrąconego, przy drodze - opowiada Monika. - A że mieliśmy w stajni konie, koziołka i dwie świnki wietnamskie, to i dzik trafił do nas. Pasował do ferajny.

    Dom Moniki znajdował się w środku lasu. Olka, kiedy już wydobrzał, nikt nie zamykał - w każdej chwili mógł wyjść do lasu i zdziczeć. Ale dzikowi spodobało się rodzinne życie w stajni, a konie stały się jego nowym stadem. Monika wspomina, że lubił biegać obok ludzi i koni podczas wycieczek po lesie.

    Hitem towarzystwa stał się film, na którym widać jedną z takich eskapad. "Nietypowy wyścig" przedstawia Monikę na koniu, dwóch kolegów na rowerach i goniącego obok dzika Olka. Drugi z filmów przedstawia dzika z ludźmi na kuligu w wielkopolskich lasach :D

    - Jakieś pięć lat temu tata wywiózł konie do innej stajni. Dzik został sam z koziołkiem. Widocznie uznał, że to nie jego poziom towarzystwa, bo zaczął coraz częściej wychodzić do lasu. Wcześniej też wychodził, ale na dzień, góra dwa. Teraz zaczął znikać na tydzień albo i dłużej... No i pewnego dnia w ogóle nie wrócił - wspomina Monika. Po czym prosi: - Napisz o nim pochlebnie. Oluś był dobrym dzikiem.

    pokaż spoiler Ta historia nie jest niestety wolna od czarnych charakterów.


    pokaż spoiler - Na czas polowań Olek przybiegał do stajni i chował się w słomie. Widać było, że się boi - opowiada Monika.
    - Macie tam polowania?
    - Przyjeżdżają, robią zwierzętom wypas, a trzy metry dalej mają wieżyczkę do strzelania. I chleją wino, potem znajduję butelki. Wielcy zdobywcy.


    #podrozefilipa -> mój tag

    #ocieplaniewizerunkudzikow #zwierzaczki #zwierzeta #smiesznypiesek #feels
    pokaż całość

    źródło: 050d.jpg

  •  

    Hej mirki. Jak widzicie kobietę, która pcha wózek z dzieckiem i próbuje dostać się gdzieś po schodach, to zanim dobrodusznie złapiecie się za niego, to najpierw zapytajcie. Dzięki takiemu uprzejmemu panu, muszę kombinować, jak naprawić zepsuty wózek, bo Pan zamiast złapać za ramę wózka, złapał za element mocowany na zatrzaski (pałąk uniemożliwiający dziecku wypadnięcie ze spacerówki) i go wyrwał, powodując uszkodzenie tych zatrzasków. Napór małych rączek dziecka wytrzymuje bez problemu, ale już wagę dziecka i wózka - niekoniecznie. Niestety, zanim żona zdążyła powiedzieć, gdzie złapać, Pan uniósł wózek sam, łapiąc tam, gdzie nie powinien. Dobrze, że wysokość nie była duża i dziecko przypięte do wózka, bo byłaby większa tragedia...

    Podsumowując - pomagajcie, ale z głową, byście nie wyrządzili szkody albo mieniu (to pół biedy. W końcu to tylko wózek), albo co gorsze - dziecku. No i zanim rycersko weźmiecie się za pomoc - ZAPYTAJCIE, czy kobieta w ogóle jej potrzebuje. Bo "pomogę Pani" i chwytanie od razu za wózek może skończyć się źle.

    #coolstory #takaprawda #dzieci #truestory
    pokaż całość

  •  

    Dawałem to w komentarzu, ale wkleje też tu bo #coolstory motzno

    Kiedyś mijałem typa w zaspie na poboczu. Zawróciłem, zapytałem czy pomoc. Koleś wdzięczny mówi że już prawie godzinę stoi, ludzie jeżdżą i nikt nie pomoże. Linka, but w podłogę i wyszarpalem go. Podziękował, mówi nie wiem jak się odwdzięczę, mówię spoko trzeba sobie pomagać. Odjechałem kawałek i w boczną drogę chciałem zawrócić i... Zakopałem się :-D (bo to lokalna droga). Koleś zatrzymał się i mówi - nie sądziłem że tak szybko się będę mógł zrewanżować :-D:-D wyciągnął mnie moja linka, zbiliśmy piątki i pojechaliśmy każdy w swoją strone
    #coolstory #truestory #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Jakiś miły Pan w sklepie pomógł mi ściągnąć papier toaletowy z górnej półki, jak zobaczył, że Hela odstawia jakieś dzikie pląsy przed regałem (。◕‿‿◕。)...już miałam tam zamiar wejść po półkach, jak po drabinie, gdy zjawił się on ---> wybawca, supermen w cywilu, rycerz w lśniącej zbroi!

    .....2-metrowy skurczybyk, który jednym ruchem ręki z politowaniem ściągnął mi te srajtaśmę (╥﹏╥).
    Dziękuję !!! (。◕‿‿◕。)
    Dobrze, jest mieć w domu papier toaletowy z górnej półki (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Thug life (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

    #truestory #coolstory #ciekaweprzygodymalejhelenki
    pokaż całość

  •  

    1. W laptopie #acer po raz piąty padła klawiatura
    2. Zamówiłem kolejną, tym razem droższą i z Allegro
    3. Na Allegro miałem ustawiony swój czeski adres e-mail
    5. Sprzedawca to zauważył i wysłał mi klawiaturę z czeskim układem klawiszy, do tego paczkę czekolady zamiast ścierki do czyszczenia klawiatury XD
    6. ???
    7. W sumie po czesku piszę tyle co po polsku, więc mi to nie przeszkadza. Ale na przyszłość ostrzegam, żeby nie ustawiać np. ruskiego czy chińskiego maila na Allegro przy zamawianiu klawiatury do laptopa xD

    pokaż spoiler nie było punktu 4


    #komputery #allegro #heheszki #coolstory #laptopy #takbylo
    pokaż całość

  •  

    Następną planetę zajmował Anon. Te odwiedziny trwały bardzo krótko, pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.
    - Co ty tu robisz? - spytał Anona, którego zastał siedzącego w milczeniu przed laptopem i baterią butelek z moczem.
    - Lurkuję - odpowiedział ponuro Anon.
    - Co to znaczy "lurkuję"? - spytał Mały Książę.
    - To znaczy, że spędzam swe życie przed komputerem, przeglądając stronę ze śmiesznymi obrazkami, pornograficznymi zdjęciami, żebraczymi losowaniami i powtarzanymi pastami - odpowiedział zamyślony Anon.
    - A dlaczego lurkujesz? - pytał dalej Mały Książe.
    - Aby zapomnieć - odpowiedział Anon.
    - O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
    - Aby zapomnieć, że jestem stuleją - stwierdził Wykopek, schylając głowę.
    - Dlaczego jesteś stuleją? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
    - Jestem stuleją, bo lurkuję - zakończył Anon rozmowę i pogrążył się w milczeniu.
    Mały Książę zakłopotany ruszył dalej.
    "Stuleje są naprawdę bardzo, bardzo zjebane" - mówił sobie po drodze.

    #heheszki #coolstory #pasta #takbylo #przegryw
    pokaż całość

  •  

    #coolstory #polskiedrogi
    Dzisiaj przed światłami zdechło mi auto. Niefortunne miejsce, bo ślisko, nieco pod górkę, ale wrzuciłem awaryjne i próbowałem odpalić. 2 auta przejechały obok (wystarczająco miejsca), trzeci stanął i zaczął napierdalać klaksonem.
    Po chwili otworzył drzwi co bym lepiej słyszał jakim chujem jestem i żebym natychmiast zepchnął auto.
    Wysiadłem, spróbowałem popchnąć, ale nie dało rady. Ponownie spróbowałem odpalić i nic. W międzyczasie typ dalej bluzga i trąbi jak dziki. W końcu z samochodu za nim wysiadł inny kierowca i pomógł mi popchnąć auto, rzucając odpowiednią wiązanką do pana frustrata.

    Nauczyłem się ignorować chamstwo na drodze, ale ten kontrast był uderzający. Jedni poprawiają świat własnymi czynami, gdy inni tylko siedzą i pierdolą.
    Dziękuję pan kierowca z #wroclaw ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

    •  

      @Tarec: ostatnio w #olsztyn dla chłopaka tuż przed rondem polonez odmówił posłuszeństwa a byłem za nim, to cyk awaryjne i razem zepchneliśmy, w międzyczasie jeden z przechodniów nam pomógł i szybko droga była dalej przejzdna ;)

    •  

      @Tarec: Mieszkam w dużym mieście i jakieś kilka miesiecy temu wsiadam w auto i gdzieś tam miałem jechać. Mieszkam przy głównej ulicy wiec w godzinach szczytu włączenie sie do ruchu chwilę trwa ale było jeszcze za wcześnie żeby był korek i sie okazało ze zaraz przed światłami stoi samochód na awaryjnych a w nim dwie kobiety. Ominałem ten samochod i zatrzymałem się przed nim, podszedłem i zapytałem czy może chociaż je stąd ściagnę. Tak koniec końców podcholowałem je dalej gdzie poczekały na jakiegoś znajomego który ogarniał dalej co i jak i na odchodne powiedziały że stały tam pół godziny i dopiero ja sie zatrzymałem żeby pomóc. Nie pojmuję tego, wielkie miasto, główna ulica, tyle ludzi i przez tyle czasu nikt sie nawet nie zatrzymał ani nie pomogł. A nie wierzę że tylko ja jedyny mam linkę holowniczą w aucie. Przecież pomóc zepchnać czy pociagnać auto to nic takiego. pokaż całość

      +: Tarec
    • więcej komentarzy (11)

  •  

    1. Rok 2035
    2. Korea Północna jest w posiadaniu rakiety z głowicą nuklearną o zasięgu 40 000 km.
    3. 'Generale Ping Pong, cel nowy jork'
    4. czerwonyguzik.gif
    5. Umierający z niedożywienia naukowiec źle podłączył klona ardiuno.
    6. Rakieta leci w drugą stronę.
    7. Cel: Łódź Bałuty.
    8. USA dalej nie dało tarczy.
    9. Rakieta w zasięgu radarów.
    10. Trzeba ostrzec mieszkańców.
    11. syrena.wav
    12. 'GRAZYNA WYŁONCZ FAMILJADE JAKIEŚ ŚWIENTO JEST STÓJ NA BACZNOŚĆ MINUTA CISZY'
    13. mielone.jpg
    14. Straty oszacowano na 32zł

    #heheszki #takbylo #coolstory #pasta
    pokaż całość

  •  

    Kiedyś, jak byłem młody, tak około 21 lat, to miałem żal do siebie, że jeszcze nie ruchałem, chciałem się dowiedzieć, jak pachnie cipka, bo wszystkie kawały mówiły że niby śledzikiem. Pewnego dnia znalazłem na trawniku zużytego kondona, zabrałem go sobie do piwnicy i się nim sztachałem, waląc konia i wyobrażając sobie, że rucham jakąś laskę, raz nawet go possałem że niby ssę łechtaczkę. Moja przygoda się skończyła, gdy pewnego dnia moje znalezisko waliło kupą, wtedy się zorientowałem, że własnie wącham odbyt jakiegoś geja. Do dziś jestem prawiczkiem #coolstory #truestory #oswiadczenie #protip pokaż całość

  •  

    Mój ojciec załatwił mi pracę w dziale IT. Nie wiem za dużo o IT, poza grami.
    To moje opowieści z pracy.

    Dzień pierwszy
    ~ kobieta prosi mnie o zainstalowanie najnowszego adobe readera
    ~ spoko, mam to
    ~ ściągam program
    ~ "Wow, jesteś w tym ekspertem"
    ~ "No cóż..."
    ~ komputer prosi o wpisanie hasła admina
    ~ zapomniałem hasła admina
    ~ próbuje: hasło
    ~ nope.jpg
    ~ "ehh... emm... cholera, chyba coś jest z serwerem, zaraz wracam"
    ~ 3 miesiące później, ona wciąż nie ma adobe readera

    Dzień drugi
    ~ wkurwiony koleś do mnie dzwoni, pyta o coś w programie domowym
    ~ nie mam pojęcia co mówi
    ~ pauza
    ~ koleś czeka na odpowiedź
    ~ przypominam sobie "IT Crowd"
    ~ "Próbował pan wyłączyć go i włączyć na nowo?
    ~ Zresetować znaczy się?"
    ~ "Moment..."
    ~ zadziałało

    Dzień trzeci
    ~ laska ze sprzedaży przychodzi z laptopem, jakiś problem
    ~ kocica 9/10
    ~ flirtuje ze mną
    ~ mówi, że potrzebuje ściągnąć jakąś aktualizacje
    ~ jedyne co słyszę to jej cycki
    ~ jej laptop pachnie truskawkami
    ~ ściągam adobre reaera i oddaję jej laptopa

    Dzień czwarty
    ~ nauczyłem się wyłączać serwery
    ~ ludzie zaczynają prosić o pomoc, idę do serwerowni
    ~ wyłączam serwery
    ~ wychodzę zdezorientowany, zaczynam instalować adobe readera
    ~ w końcu ludzie zaczynają się drzeć
    ~ STRONA NIE DZIAŁA! STRONA NIE DZIAŁA!
    ~ "biore się za to!"
    ~ biegnę do serwerowni
    ~ gram w Hotline Miami przez kilka godzin
    ~ włączam serwery pod koniec dnia
    ~ wychodzę z serwerowni
    ~ wycieram pot z czoła
    ~ "dałem rade..."
    ~ ludzie chwalą mnie, mówią że uratowałem firmę
    ~ tak naprawdę to uratowałem swoją dziewczynę w HM

    Dzień piąty
    ~ spotykam kocicę przy ekspresie do kawy
    ~ zapytałem się co u niej, proste pytanie
    ~ zaczyna opowiadać o problemach z jej komputerem
    ~ nie widzi we mnie człowieka
    ~ widzi we mnie IT
    ~ mówię, żeby podrzuciła do mnie laptopa
    ~ robi to
    ~ upgrade'uję jej IE
    ~ instaluje adobe reareda
    ~ resetuje komputer
    ~ wszystko śmiga
    ~ zanoszę go jej
    ~ poprawiam fryzurę
    ~ sprawdzam oddech
    ~ zachowuje się jak bym ją ocalił
    ~ siedzi w swoim biurze, gada przez telefon
    ~ ręką pokazuje, żebym położył laptopa na biurko
    ~ robię to, i trochę się ociągam
    ~ "To wszystko skarbie?"
    ~ wychodzę
    ~ słyszę jak mówi "oh, to był tylko IT"
    ~ tylko IT
    ~ teraz jestem tylko tym

    Dzień szósty
    ~ cholernie się nudzę
    ~ postanowiłem ściągnąć emulator gameboya i pograć w pokemony
    ~ filtry go blokują, więc je wyłączam, nie dodaje emulatora do listy, po prostu wyłączam filtry
    ~ uruchomiłem stronę z emulatorem, ale muszę wyłączyć antywirusa
    ~ używam konta admina, bo w końcu znam hasło
    ~ wyłączyłem globalnie antywirusa na całym serwerze
    ~ ściągnąłem emulator i pokemony
    ~ gram sobie
    ~ koleś przychodzi do mojego biura
    ~ "chyba mam wirusa"
    ~ ja: "złap je wszystkie"
    ~ do czasu aż doszedłem do Misty, 4 osoby złapały wirusy

    Dzień siódmy
    ~ ten sam koleś który darł się na mnie drugiego dnia znowu się na mnie drze
    ~ nie może się zalogować, a ja właśnie wychodziłem do domu
    ~ "wyłącz i uruchom ponownie i oddzwoń"
    ~ idę do domu

    Dzień ósmy
    ~ koleś z siódmego dnia znowu dzwoni
    ~ jest wkurwiony
    ~ mówi mi, że przez moją głupotę stracił klienta
    ~ "zdarza się stary, ja przed chwilą przegrałem z zespołem r"
    ~ "o czym ty kurwa mówisz?"
    ~ click

    Dzień dziewiąty
    ~ jedna z drukarek zużyła cały toner
    ~ jakiś grubas każe mi go zmienić
    ~ "to tylko toner stary, nie umiesz go sam zmienić? pracuję teraz nad jednym sporym problemem z serwerem"
    ~ tak serio to ściągam steama
    ~ "to zajmie tylko sekunde... boże, mam dużo do zrobienia, od tego ty jesteś"
    ~ wzdycham i idę to zrobić
    ~ nie potrafię otworzyć pieprzonej drukarki żeby dostać się do tonera
    ~ zaczynam w nią walić jak w "zoolanderze"
    ~ mówię nieco opóźnionemu kolesiowi w biurze że mam dla niego specjalną misje
    ~ musi schować magiczne jajko w skrzyni Hewlett Packarda
    ~ wracam do sprawy z serwerem
    ~ pół godziny później grubas wchodzi do biura
    ~ "ćoś ty kurwa zrobił z drukarką?"
    ~ "zmieniłem tusz"
    ~ zaczyna kręcić głową i coś mówi pod nosem
    ~ idziemy do drukarki
    ~ opóźniony koleś wcisnął kardridż w złą stronę i go zaklinował, połowa wystaje
    ~ drukarka nawet się nie zamknie
    ~ są czarne ślady dłoni na całej drukarce
    ~ czuje że grubas mnie osądza, więc coś szybko wymyślam
    ~ "chyba jest coś nie tak z siecią"
    ~ drukarka nie działa przez miesiąc zanim się skapnąłem, że mamy numer do kolesia z serwisu HP

    Dzień dziesiąty
    ~ muszę zamotntować projektor w biurze do prezentacji
    ~ nie mogę znaleźć kable thunderbolt-hdmi, żeby go podpiąć, a nie chce mi się iść do sklepu
    ~ nie mam nawet karty firmowej
    ~ mówię kolesiowi który potrzebuje projektora, że jest problem kompatybilności z macbookiem
    ~ może użyć della kogoś innego
    ~ pliki z maca nie działają na dellu
    ~ zadzwonili do mnie w trakcie zebrania
    ~ wszyscy ci beznesmeni na mnie patrzą, jak losowo klikam i szybko ruszam myszką, wyglądając na profesjonalistę
    ~ ściągam adobe readera
    ~ otwieram plik
    ~ działa
    ~ "Dzięki Anon, ocaliłeś mnie"

    Dzień jedenasty
    ~ nowy pracownik w firmie
    ~ nikt mnie nie poinformował
    ~ opieprzyli mnie za to, że nie przygotowałem komputera dla nowej osoby
    ~ idę do magazynu zobaczyć czy mamy tam coś
    ~ jest kilka sztuk
    ~ ale jest jakiś naprawdę stary komputer, z początku lat 90tych
    ~ odpalam
    ~ działa
    ~ ustawiam go dla nowego kolesia
    ~ wszystko laguje
    ~ odpalasz adobe readera? masywny lag
    ~ odsyłam komputer
    ~ "sorry, ale tylko to udało mi się załatwić bez wcześniejszego powiadomienia"
    ~ koleś ciągle prosi mnie o pomoc
    ~ jest beznadziejny
    ~ po tygodniu odszedł z firmy, twierdząc, że nie może pracować w takich warunkach

    Dzień dwunasty
    ~ czyiś komputer się spieprzył
    ~ kurrrrr
    ~ ustawiam
    ~ przypominam sobie coś o profilach zapisywanych w wewnętrznej sieci
    ~ idę do serwerowni
    ~ patrzę się na serwery jak kompletny idiota, próbując się zorientować jak to działa
    ~ wracam i mówię kolesiowi, że nie mogę z tym nic zrobić
    ~ "a... ale mój projekt, muszę go pokazać zarządowi w piątek..."
    ~ "sorry stary, ale nic się nie da z tym zrobić"
    ~ gram sobie w sim theme park przez resztę dnia

    Dzień trzynasty
    ~ przychodzę do pracy godzinę spóźniony
    ~ całe biuro w chaosie
    ~ upadekrzymu.jpg
    ~ "JEST TUTAJ!"
    ~ odpalam komputer w swoim biurze, sprawdzam maila
    ~ dziesiątki mailu w stylu:
    ~ "coś jest nie tak z serwerem, nie mogę się zalogować do..."
    ~ "wiesz czemu strona nie działa?"
    ~ serwer faktycznie nie działa
    ~ adobe reader mnie teraz nie ocali
    ~ "po prostu idź tam i zrób to samo, co zrobiłeś ostatnio!"
    ~ wszyscy myślą, że to tak łatwo naprawić
    ~ roztrzęsiony wchodzę do serwerowni, bo nie wiem co mam robić
    ~ ucinam sobie drzemkę przez cały dzień
    ~ ludzie są wkurwieni, walą w drzwi do serwerowni
    ~ terminy minięte
    ~ wychodzę o 18:30
    ~ manager widzi mnie na parkingu
    ~ był na spotkaniu cały dzień, nie wie przez co przeszedłem
    ~ "wciąż tutaj? podoba mi się twoje podejście!"

    Dzień czternasty
    ~ serwery dalej nie działają
    ~ wszyscy wkurwieni
    ~ idę na wczesny lunch
    ~ słyszę jak ktoś w jadalni gada o kupnie nowego modemu do biura
    ~ dziekibogu.jpg
    ~ "Hej, sorry że przeszkadzam, ale czy któryś z was jest IT?"
    ~ zanim któryś z nich zareagował i pyta "jak śmię" mówię
    ~ "też jestem IT"
    ~ pokazuję im dłoń którą poobdzierałem kablami w serwerowni
    ~ obaj kiwają głową
    ~ "co byście zrobili, gdyby wasze serwery się całkowicie spieprzyły?"
    ~ "próbowałeś go zrestartować?"
    ~ wracam i restartuje serwer
    ~ kurwa, działa!

    Dzień piętnasty
    ~ kocica chodzi po biurze poddenerwowana
    ~ "Wszystko ok?"
    ~ "Nie mogę się zalogować na maila. Możesz mi pomóc? Proszę"
    ~ "Spoko"
    ~ biorę laptopa
    ~ reinstaluje office'a
    ~ outlook znowu działa
    ~ przeglądam maile, żeby upewnić się że działają
    ~ wysyłam testowego maila
    ~ czytam tytuły jej nowych maili
    ~ "Rozwód"
    ~ oddaje jej laptopa
    ~ "Wygląda na to, że działa"
    ~ "Dzięki..."
    ~ "Wszystko ok?"
    ~ "Cóż..."
    ~ tak! wypłacz mi się na ramieniu i się rozkręcimy!
    ~ "Mysz się chyba zepsuła, mogę dostać nową?"

    Dzień szesnasty
    ~ jeden z monitorów upośledzonego nie działa
    ~ wyświetla się całkowicie na zielono
    ~ na temat: dałem mu drugi monitor, bo myślałem że jak ktoś zasługuje na dwa, to właśnie ten biedak
    ~ jedyne co robi to przegląda tapety na msn
    ~ i używa jakiegoś programu fedexa
    ~ jest miły, więc faktycznie próbuję mu to naprawić
    ~ nic nie działa
    ~ to nie sterownik
    ~ to nie ustawienia
    ~ to chyba coś z samym montorem
    ~ cały czas ludzie do mnie przychodzą z prawdziwymi problemami, zbywam ich mówiąc "zaraz będę"
    ~ po dwóch godzinach koleś mówi
    ~ "może wtyczka jest zepsuta?"
    ~ zmieniłem kabel hdmi na nowy
    ~ zadziałało
    ~ oficjalnie jestem gorszy w swoim zawodzie niż opóźniony umysłowo koleś

    Dzień siedemnasty
    ~ miła staruszka narzeka, że jej się zepsuła klawiatura
    ~ jest najstarszą osobą w biurze
    ~ stara jak dinozaury
    ~ mówię, że coś dla niej mam
    ~ wracam do tyłu i odpakowywują nową klawiaturę dla programistów
    ~ zanoszę ją jej
    ~ "jesteś taki pomocny"
    ~ sięgam do tyłu żeby podpiąć nową klawiaturę
    ~ podnoszę się i otrzepuję spodnie
    ~ staruszka wygląda jakby miała zawał
    ~ patrze na ekran
    ~ czarny
    ~ wstając nacisnąłem przycisk power
    ~ straciła 3 godziny pracy
    ~ 3 godziny których nigdy nie odzyska

    Dzień osiemnasty
    ~ firmowe spotkanie
    ~ przekroczyliśmy budżet
    ~ było dużo wydatków
    ~ straciliśmy dużo pieniędzy przez prawie cały ostatni miesiąc
    ~ dzień 18
    ~ prawie cały miesiąc
    ~ wylecę na zbity pysk
    ~ budżet departamentu IT zostaje poruszony
    ~ są tylko dwa departamenty które nie przekroczyły budżetu
    ~ "Dobra robota Anon, słyszałem o problemach z serwerem. Jesteś dobrym człowiekiem na dobrym miejscu"
    ~ pod koniec spotkania kobieta, około 45 lat, podchodzi i pyta czy naprawiam komputery poza firmą
    ~ "Niezbyt..."
    ~ "Oh, bo mam jedną cholerną rzecz której nie mogę naprawić. Nie mógłbyś wpaść i tego naprawić?"
    ~ gówno prawda
    ~ dla jaj mówię "dobra, spoko, daj adres i podjadę po pracy"
    ~ nie wiem czy będzie seks
    ~ kupuje gumki
    ~ nie jest taka ładna 6/10 góra
    ~ nie będę kłamał
    ~ mocno średnia
    ~ podjeżdżam do jej domu
    ~ dzwonię do drzwi, staram się wyglądać słodko
    ~ mąż otwiera drzwi
    ~ pokazuje mi konputer
    ~ instaluje najnowszego adobe readera
    ~ zarabiam 20$
    ~ jadę do domu

    Dzień dziewiętnasty
    ~ jakiś koleś zepsuł program, więc muszę ustawić wszystko na nowo
    ~ sprawdzam ustawienia
    ~ po dwóch godzinach
    ~ "zepsułeś mój komputer... chcę żebyś naprawił mój cholerny komputer, ma być tak jak było, nie wiem co zrobiłeś, ale coś jest nie tak, moje usb bzyczy"
    ~ wtf
    ~ nie zrobiłem nic z kompem, tylko sprawdziłem program który odpalasz 20 razy dziennie
    ~ wkurwiony wracam do serwerowni i gram w Thomas Was Alone
    ~ pukanie do drzwi
    ~ to ten koleś
    ~ "hej, dzięki za naprawienie tego"
    ~ "czego?"
    ~ "mojego usb"
    ~ nic nie zrobiłem
    ~ "a, to... spoko"

    Dzień dwudziesty
    ~ spędziłem cąły dzień sprzątająć serwerownię
    ~ wygląda całkiem nieźle
    ~ odpiąłem kable sieciowe żeby je oznaczać kolorami
    ~ ludzie tracą swoje projekty
    ~ losowo są wywalani z serwera
    ~ mówię, że są problemy z isp
    ~ staram się mówić ISP, bo nauczyłem się, że jak używam skrótów to brzmię jak bym wiedział o czy mówię
    ~ pod koniec dnia serwerownia wygląda wręcz ślicznie
    ~ niestety nie oznaczyłem nic i niektórzy ludzie nie są podpięci
    ~ mówię im, że ISP naprawi to ASAP i wracam do domu

    Dzień dwudziesty pierwszy
    ~ teraz jak serwerownia jest uporządkowana, podpinam testowe jednostki
    ~ 8 komputerów podpiętych do jednej sieci
    ~ próbuję połączyć monitory ze sobą, jak to czasami na forach można zobaczyć
    ~ to są stare monitory i nie można tego zrobić
    ~ wpadłem na pomysł użycia tych komputerów do kopania bitcoinów
    ~ ustawiłem wszystko do południa
    ~ po lunchu zaczynam kopanie
    ~ okropnie powoli, ale zaczynam
    ~ ludzie narzekają na lagi serwera
    ~ obwiniam olimpiadę za lagi
    ~ mówię, że całe buro musi je streamować
    ~ banuję olimpiadę na filtrze systemowym
    ~ biuro jest podzielone, widzę ten podział na swoim mailu
    ~ ludzie wkurwieni, że nie mogą oglądać igrzysk
    ~ i pozostali, którzy twierdzą, że praca to nie zabawa
    ~ oficjalnie zyskałem władzę w firmie, ludzie wiedzą kto tu rządzi
    ~ "To jest koleś którego ta firma potrzebowała"

    Dzień dwudziesty drugi
    ~ dzień urodzin
    ~ całe biuro świętuje urodziny ludzi w danym miesiącu
    ~ biorę ciasto
    ~ podpinam n64 w jednym z biur
    ~ wyzywam ludzi na partyjkę w goldeneye
    ~ mówię "hej, mam 5 minut przerwy na ciasto... zagramy partyjkę?"
    ~ skopałem im wszystkim dupy
    ~ zdałem sobie sprawę, że cały dzień nie robiłem nic poza graniem i jedzeniem ciasta
    ~ nikt nie zauważył

    Dzień dwudziesty trzeci
    ~ kocica dzwoni z trasy
    ~ ma problemy dostać się do jednej z ważniejszych aplikacji dla klienta na jej ipadzie
    ~ mówi nazwę tej apki
    ~ nie mam pojęcia co to jest
    ~ staram się brzmieć jakbym rozumiał wszystko
    ~ pytam, czy używa WIFI czy 3G
    ~ "jak to sprawdzam?"
    ~ "nieważne, czekaj, sprawdzę nasz główny system"
    ~ googluję apke, ale nic się nie pojawia
    ~ pytam kogoś ze sprzedaży
    ~ "oh, to tylko infografika z naszej strony"
    ~ mówię kocicy, że musi się wrócić do biura bo muszę jej wgrać zmiany do ipada
    ~ jedzie 2 godziny do pracy tylko żebym mógł otworzyć Safari i dodać zakładkę do strony głównej

    Dzień dwudziesty czwarty
    ~ 45 latka wygadała się, że robię też poza pracą
    ~ teraz idioci proszą o naprawę ich komputerów w domu, telefonów komórkowych, wszystkiego co techniczne
    ~ mówię, że mogę to zrobić tylko po pracy, 20$ za małe rzeczy, 50$ za duże
    ~ większość to proste naprawy
    ~ aktualizowanie windowsa albo adobe readera wszystko naprawia
    ~ ale wtedy trafił mi się on
    ~ laptop z piekła rodem
    ~ gruby indianin daje mi swojego laptopa w plastikowej reklamówce, nie torbie na laptopa, reklamówce
    ~ "co z nim nie tak?"
    ~ "ty mi powiedz, geniuszu"
    ~ odpalam komputer, prosi o przywracanie systemu
    ~ klikam enter
    ~ naprawia to, ale prosi o uruchomienie chkdisk?
    ~ wydaje mi się, że to coś z napędem cd
    ~ otwieram napęd
    ~ jest tam gruba warstwa okruchów
    ~ przechylam laptopa na bok
    ~ pieprzone okruchy wysypują się z laptopa
    ~ resetuję laptopa
    ~ wczytuje się bez problemu
    ~ okazuje się, że koleś używał cd w swoim laptopie jako podkładki pod kanapki
    ~ pieprzone laptopy

    #pasta #coolstory
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dzisiaj zakończyłem znajomość z loszka. Raptem hurr durr setki telefonów, miliony pytań bez odpowiedzi co się stało, dlaczego, czy między nami (haha) wszystko ok?
    "Mówisz nagle sory lala, rezygnuję z tej znajomości". "NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ TEGO PO TOBIE"

    Między nami nigdy, kurwa, nie było ok. Może dość już miałem liczenia na nie wiadomo co. Olewania, odpisywania na moje 3 zdania jednym, JEDNYM słówkiem, dość SMSów wysłanych w pustą przestrzeń, bez odpowiedzi. Spotkań na których rozglądała się na boki. A gdy pojawiał się jej znajomy czułem się jak odczepiony wagon.
    Szkoda mi zaczęło się robić pieniędzy wydawanych, wróć, zmarnowanych na tą znajomość, każdej złotówki.
    Może było okazać minimum zainteresowania, a nie jak już wysiadłem, konduktor mówi, hej jednak jedziemy dalej, wróć.

    A ona się pyta DLACZEGO. Kurwa domyśl się. (・へ・)

    I jeszcze mi pisze spotkajmy się na kawę, tylko nie po pracy bo szpilek nie wcisnę, oddam ci rzeczy.

    Po TĘGI CHVJ mi teraz twoje szpilki. Głupia gra wystroisz się, odpicujesz, żebym WIDZIAŁ co straciłem? ŻAŁOWAŁ?

    Wpadłem niezapowiedziany, nawet nie wchodziłem wziąłem przez próg co swoje. To mi jeszcze wygarneła, że trochę KULTURY

    Ehh rozowepaski ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Takie tam #coolstory z #rozowepaski i #tinder

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    10 najlepszych zawodów w 2018
    Lista chuj related:

    HR Generalist
    Product Manager
    Asset Manager
    Fit-out Coordinator
    Key Account Manager
    E-commerce Manager

    Czy ktoś mi może to kurwa wyjaśnić, czy ich popierdoliło konkretnie na tych jebanych serwisach? Jak można coś takiego kurwa opublikować?! Może mieszkam w Polsce B i pracuję w Januszexie, ale takiego bełkotu to dawno nie słyszałem. Po prostu tej Warszawce to się tak w dupach poprzewracało że chuj mnie strzela.
    Ja kurwa rozumiem - dekarz, ślusarz, hydraulik, ale to co kurwa tam wypisują to jakieś stanowiska na których sam pracujący nie wie co robi dokładnie, tylko typu:
    - Aaa, no zajmuję się riserczem i czelendżingiem przy brafingu i robimy mobbing i rimming dla dużych commerszial gimnazjumrejszyn w Junajted Stajtes.
    Tak jest, oby kurwa był jakiś jebany armagedon i to całe gówno z tych korpo wypierdoliło z roboty bo nikt nie będzie potrzebował assalut rimming key meneger of analing tylko jebanego glazurnika i montera.

    #pracbaza #heheszki #takaprawda #takbylo #coolstory #pasta
    pokaż całość

  •  

    Jestem prawie pewien, że sąsiadka właśnie wezwała na mnie bagiety.

    Mieszkam sam w zabitej dechami dziurze niedaleko granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Mam jedną sąsiadkę. JEDNĄ. I tak się składa, że jest absolutnie pierdolnięta. Powiedziałbym, że żyje sama, ale tak nie jest. Ma dosłownie hordę 20-30 dzikich kotów, które rezydują sobie na naszych posesjach.

    Tak właściwie to nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Daję sobie radę z tymi obrzydliwymi kotami. Jedynym moim zarzutem jest to, że śpią i szczają po moim samochodzie bo nie mam garażu, ale że mieszkamy na dość wiejskim terenie to mam to gdzieś(choć muszę powiedzieć, że uwielbiam patrzeć jak bielik zabija i zjada jej koty).

    Problem w tym, że ta suka upiera się przy dokarmianiu gęsi. I to nie są 2-3 gęsi. To całe pierdolone stado. Karmi je tak, że całkowicie dały sobie spokój z migracją. Po prostu żyją sobie na NASZYCH posesjach. Gęsi to ohydne zwierzęta. Srają dosłownie wszędzie. Ale nie to jest najgorsze...

    Gęsi i dzikie koty oczywiście ze sobą nie współgrają. Za każdym razem gdy te pierdolone Gęsi zbliżają się na 15 metrów do naszych domów rozpętuje się piekło. To jak druga wojna światowa w wersji gęsio-kociej. Te pojeby walczą jak gdyby były przeklęte do chodzenia po Ziemi jako udręczone dusze dopóki cała wroga armia nie zostanie rozgromiona. Nie ma znaczenia czy to dzień czy noc. Zawsze któraś jebnięta Gęś/kot szykuje się do napierdalania. Hałas jaki przy tym wytwarzają jest niewiarygodny. Problematyczne bo pracuję na nockach.

    Właśnie ostatniej nocy miałem nockę. Wróciłem do domu o 5 nad ranem. Podchodzę w ciemności otworzyć drzwi i słyszę nagle "HSSSSSSSSSSSSS" - pierdolona Gęś spała sobie pod krzesłem ogrodowym na moim trawniku. Ruszyła na mnie i próbowała dziabnąć w łydkę więc rąbnąłem ją w głowę moim pudełkiem na lunch - uciekła werandą wydając przy tym te zjebane okrzyki(to zdarza mi się co najmniej dwa razy w tygodniu. Mają obsesję na punkcie mojej werandy, tak jakby to było centrum ich skurwiałego gęsiego imperium).

    Tak czy inaczej dostałem się do środka, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Kilka godzin później - około 8 rano - słyszę, że zaczęła się walka. Słyszeliście kiedyś gęś walczącą z kotem? To jedna z najgłośniejszych, nieznośnych rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Kot robił to swoje niskie, gardłowe "OWWWWWWWWWWWWWWWLLLLLL", a gęś wystawiała jęzor i nieustannie gęgała w odpowiedzi.

    W końcu miałem dosyć. Wybiegłem na zewnątrz i rzuciłem w gęś butem tak mocno jak tylko mogłem. Przewróciła się i zaczęła na mnie syczeć wystawiając przy tym swój zjebany gęsi język. Następnie wstała i odeszła kulejąc. Jestem na 90% pewien, że coś jej przetrąciłem w środku.

    Złożyło się tak, że akurat widziała to ta kurwa - moja sąsiadka. Przez większość dni jedyne co robi to stoi w oknie i napawa się wojną niczym jakiś kapryśny, mściwy bóg. Widziała jak rzuciłem butem i zaczęła pierdolić:

    O TY SKURWYSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!

    Tak jak zazwyczaj pokazałem jej środkowy palec i powiedziałem żeby spierdalała. Ale tu cały myk - jeśli bagiety przyjadą to zobaczą, że Gęś jest rzeczywiście rozjebana. Wciąż kuleje jak debil wokół mojego domu. Gęsi nie są przypadkiem chronione prawnie czy coś w ten deseń?

    Z innej beczki - wierzcie lub nie, ale horda kotów mojej sąsiadki była co najmniej 3 razy większa. Te, które się zostały to uciekinierzy z ostatniego lata.

    Wdałem się z tą kurwą w sprzeczkę bo jej koty ciągle spały na moim samochodzie, szczając przy tym po oponach. Miała totalnie wyjebane, że to moja posesja i mój wóz. Tak jakby jej koty miały jakieś prawo do chodzenia gdzie chcą i robienia co chcą.

    Wziąłem więc miotłę i przegoniłem koty z mojego samochodu. Strasznie się o to wkurwiła i wezwała policję.

    Bagietmajster przyjechał żeby zbadać sprawę znęcania się nad zwierzętami i natychmiast zauważył, że wokół szlaja się około 60-70 kotów. Zadzwonili po hycla i zaczęli zgarniać koty z jej podwórka. Sąsiadka łkała na zewnątrz krzycząc przy tym "MOJE DZIECI!"

    Śmiałem się do rozpuku. Nawiązałem z nią kontakt wzrokowy i pokazałem faka. To była jedna z najśmieszniejszych rzeczy jaką widziałem. Byłem podekscytowany jakbym wygrał właśnie w totka.

    Koty, które obecnie pozostały, to te które uciekły do lasu niczym murzyni.

    Tak w ogóle to cała ta wojna gęsi z kotami nabiera na mocy latem, gdy mają młode. Żaden z tych kotów nie jest wysterylizowany więc mnożą się niczym Zergi. Podejrzewam, że zajmie im jeszcze sezon czy dwa żeby znów liczyły blisko setkę.

    Gęsi to zabójcy z zimną krwią. Sam widziałem jak atakują młode kocięta i dziobiąc młócą je na śmierć. Czasem koty bronią swoje młode, czasem zabierają ze sobą niedobitków i salwują się ucieczką.

    Koty robią to samo młodym Gęsiom(co doprowadza Gęsi do szału), ale nie młócą ich. Zamiast tego niosą je dając jasno do zrozumienia, że mają zamiar je zjeść wewnątrz szopy tej kociej wariatki. Jej szopa to praktycznie ołtarz śmierci. Non stop widzę, że koty niosą tam gryzonie i inne ścierwo. Podejrzewam, że ta kurwa tam właśnie je karmi i dlatego czują się tam bezpiecznie jedząc.

    Koty zazwyczaj przegrywają walki. Duże gęsi chronią mniejsze, podczas gdy koty próbują dobrać się do słabszych osobników. Jak w jakimś programie z Czubówną - nawet zdziczałe koty skupiają się na chorych/rannych/osłabionych gęsiach.

    Gęsi są praktycznie jak Orki. To pierdolone barbarzyńskie zwierzęta, gdzie społeczeństwo skupia się wokół najsilniejszych. Nawet między sobą się napierdalają. Widziałem w tym stadzie Samca_Alfa, który zabijał inne gęsi.

    Jako, że to wschodnia Polska to wokół mamy sporo dzikiej przyrody. Dużo lasów. Czasem w okolice przylatują bieliki.

    Mój pierwszy kontakt(i nie ostatni) z orłem był jakoś 2-3 miesiące po tym jak się tu przeprowadziłem. Wychodziłem rano do pracy i niosąc mój lunch zauważyłem tego przejebanego orła na środku mojego trawnika. Najzwyczajniej w świecie jadł zdechłego kota niczym naleśnika na śniadanie. Bielik zerknął na mnie przez może pół sekundy. Po prostu się na siebie patrzyliśmy, a potem po prostu wrócił do jedzenia. Ominąłem go szerokim łukiem żeby mu nie przeszkadzać.

    Widzieliście kiedyś bielika w swoim życiu? Są kurewsko duże. Co kilka tygodni widzę tego skurwysyna. Rozbebesza sobie kota i wpierdala je nie dając przy tym jebania. Po wszystkim odlatuje.

    #pasta #coolstory #truestory #polska #japierdole #sasiedzi #patologiazewsi
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła).

    - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil.

    - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD

    #heheszki #pasta #coolstory #truestory #przegryw
    pokaż całość

  •  

    pracuj we włoskiej restauracji
    co drugie zamówienie to pasta
    profit


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #wygryw

  •  

    Szanuje w opór. Stoję w biedrze przy kasie, za mną pan z trójką dzieci. W tym zestawie chłopiec lvl 4 około. Młody zaczyna wyciągać zakupy, trafiło na odświeżacz powietrza. Położył go tak, że by się turlał (odświeżacz, nie dzieciak). Tata na to, że nie tak. To maluch zmienił tak, że puszka stała. Tata znowu, że też nie tak i musi ułożyć tak, żeby się nie turlało. Chłopiec chwilę pomyślał i położył poprawnie, czyli wzdłuż taśmy.

    Szacun dla ojca za dwie rzeczy. Za to, że uczy dziecko jak poprawnie kłaść butelki/puszki i za to, że kazał młodemu pomyśleć co ma zrobić, a nie dał mu gotowca na tacy. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #biedronka #coolstory
    pokaż całość

    +: kwiato, Alicjas45 +10 innych
  •  

    Małgorzata Mostowiak, niegdyś piękna kobieta, szara myszka chciało by się powiedzieć. Wiodła spokojne i szczęśliwe życie we wsi Grabinie wraz z ojcem Luckiem i mamą Basią. Niestety szczęście rodzinne zakłucił niejaki Sztefen Müller. Na początku namówił Marka i wspulnie założyli Pub i rozpijali w nim mieszkańców a zwłaszcza łucka i Kisiela, którzy pod wpływem wysokoprocentowych napojów robili terror w Grabinie, dzięki temu Sztefen łatwo mógł zbałamucić naszą Gosie. Kiedy Małgosia mu się oddała Sztefen wiedział że może z nią zrobić wszystko. Nie trzeba było długo czekać aż matka Sztefka Simona namówiła Biedną gosie na nowoczesne szczepionki, gosia szybko złapała przynętę i poszła do lekarza w Gródku, niedługo później dostała autyzmu
    #heheszki #coolstory #takbylo #telenowele
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Jak byłem w podbazie to pamiętam jak srałem, a siostra mnie trollowała że idzie do mojego pokoju, co strasznie mnie wkurwiało, więc wstałem i wtedy kawałek gówna mi wyleciał z dupy do nogawki spodni, szukałem i nie znalazłem, trzepałem spodniami i nic nie ma, więc pomyślałem że mi się wydawało. Idziemy na obiad i nagle jem i widzę koło nogawki kawałek gówna xD Chciałem je skopać pod stół żeby nie było widać i je zgniotłem, że zaczęło jebać gównem. Nie wiedziałem co zrobić, więc powiedziałem babci „patrz co psu wypadło”, babcia bierze do ręki, wącha, nagle ją zamurowało i mówi "gówno". Nazwała psa brudasem i za karę zamknęła w łazience xD

    #heheszki #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Witam wykopki, zacznę od tego, że miesiąc temu poznałem pewna dziewczynę, spotykaliśmy się dość często, bo kilka razy w tygodniu, nawet na święta mnie zaprosiła. Przed sylwestrem mówiła i pisała, że musi spędzić go w domu sama, bo nie ma gdzie isc i w ogóle, ja mówię, że możesz iść ze mną do kolegów moich, ale będzie jedyna dziewczyna. Nie chciała, bo napisała, że grypę ma, w sylwestra dowiedziałem się, że pojechała spędzić Sylwestra z jakimś kolesiem. Napisała mi to jej koleżanka ze studiów, wkurwilem się, a ta dziewczyna, z którą się spotykałem miesiąc potwierdziła to. Przez 4 dni się do niej odzywałem, ale odezwała się do mnie koleżanka jej, która mi o tym wszystkim powiedziała i zaprosiła mnie do siebie do akademika, poszedłem wczoraj do akademika. Nagle wpada ta pierwsza laska i zaczyna mnie wyzywać i napierdalac torebka, że co ja sobie myślę, że ona mnie "kocha" xD, pokrzyczala i wyszła. Jak już siedzę w tym akademiku, to mówię, że skocze po wino i cos do jedzenia, poszedłem no i zostałem na noc, dzisiaj rano dowiaduje się od tej koleżanki co z nią spałem, że to była ustawka i chciały mnie sprawdzić, na żadnego sylwestra ta pierwsza laska nie pojechała. Kurwa czuje się jak w matrixie, chociaż co poruchalem to moje xD

    PS. Ja się winny nie czuje, a podobno powinienem

    #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #takbylo #truestory #coolstory

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Idę do kolegi stuleja. Jak zawsze parkiem, bo szybciej i w ogóle park jesienią to pieniądz.

    Idę, idę jakaś guwnomuzyka leci na słuchawkach. Patrzę, w oddali ktoś siedzi na ławce i strasznie mi kogoś przypomina. Idę dalej, patrzę, a to nie kto inny jak Kuba Wojewódzki.
    Podbijam do niego i mówię, siema stary, ty zrobiłbyś coś dla mnie? Wojewódzki się pyta czego chcę, zdjęcie, autograf, pieniądze? Ja odpowiadam, nie, nie o to chodzi. Słuchaj, za chwilę będę tu wracał z kolegą, jak nas zobaczysz, mógłbyś do mnie powiedzieć cześć? Mój kolega pomyśli, że się znamy, wiesz o co chodzi. Wojewódzki odpowiedział spoko, nie ma problemu.

    No i wracam z kolegą po 15 minutach, z daleka widzę, że Wojewódzki nie siedzi sam, tylko z jakąś młodą blond loszką. Idziemy, już podchodzimy i nagle Wojewódzki rzuca OOO CZEEEŚĆ a ja mu odpowiadam SPIEEEEERRDALAJ i poszliśmy dalej.

    #pasta #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Mirki słuchajcie xD

    Ostatnio w pewnych okolicznościach zasłyszałem jak taki znajomy znajomego seba się chwalił jaki to zrobił interes życia w postaci przekrętu na dotacjach z Unii Europejskiej. Nawet już mówił jaki to sobie za ten hajs ściąga samochód zza Odry xD

    Chwila szperania po fejsie i stronie KRS i już miałem dokładniejsze dane tego jego januszexu, po czym wysłałem zawiadomienie do odpowiednich instytucji o podejrzeniu przewału ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Czuję dobrze człowiek.

    #coolstory #truestory #chwalesie #januszebiznesu #polak #oswiadczenie #patologiazewsi
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler Dzisiaj jeszcze nie było

    Pamietam jak dzis. To bylo w 1987 roku... bylem wlasnie wtedy na poczcie po swoja emeryture (u pani Halinki z 3 okienka) kiedy po raz pierwszy zobaczylem komputer. Stal na biurku przykryty pokrowcem - wspomina pan Jan. Wtedy jeszcze nic nie wskazywalo na to ze komputery stana sie zyciowym hobby pana Jana.
    - W roku 1989 w bibliotece wojewodzkiej, gdzie czesto zagladalem tez byly juz komputery... pamietam, ze po raz pierwszy (i ostatni) usiadlem wtedy przed klawiatura. Kompletnie nie wiedzialem co mam zrobic, wiec najpierw przeczytalem cztery razy to co bylo napisane na monitorze. Potem jakos juz poszlo... Tego samego dnia wypozyczylem ksiazke o rosyjskich maszynach cyfrowych z ktorej dowiedzialem sie co to jest bit i bajt oraz kto to jest Lenin.

    Od tej pory zaczal sie intesywny okres w zyciu pana S. Cale dnie spedzal w czytelni pochlanialac ksiazki o komputerach, systemach operacyjnych, sieciach komputerowych , ale nie tylko. W kregu zainteresowan pana Jana znalazla sie rowniez telefonia i budowa modemow, co zreszta zaowocowalo w pozniejszym czasie rewolucyjnymi metodami stosowanymi przez grupe "Sendbajt" Ale nie uprzedzajmy faktow. Na poczatku 1989 roku poznal pan S. niejakiego Mieczyslawa R., rowniez emeryta, ktory wiekszosc zycia spedzil na instalowaniu sieci telefonicznych oraz pracy na Strowgerze. Mietek (jak o nim mawial pan Jan) byl wtedy zgorzknialym 64 letnim emerytem, dysponowal jednak duza wiedza praktyczna i dlatego wlasnie pan Jan postanowil zawrzec z nim spolke w celu wyciagniecia od niego mozliwie duzo wiedzy (byc moze juz wtedy istnialy w glowie Jana S. zarysy szatanskiego planu ktory pozniej przyniosl slawe jemu oraz grupie "Sendbajt").

    Kolejny rok pan Jan spedzil razem z Mietkiem na dalszym intensywnym szkoleniu w bibliotekach i nie tylko. Prenumerata "Bajtka" otorzyla mu oczy na wiele zagadnien o komputerach o ktorych dotad nie wiedzial nic. Nieodzownym elementem zycia staly sie nocne rozmowy z Mietkiem przy kubku kakao, w czasie ktorych prowadzili ozywione duskusje a to o plikach, a to o sytemach Dos, Unix a to o protokolach sieciowych lub modemowych. Czasami w domu pana Jana pojawiala sie takze pani Bozenka - zona pana Mietka. Przygotowywala im kakao i przysluchiwala sie o czym rozmawiaja. Czasem tez zadawala pytania, ktore jednak nie zawsze mialy sens.

    Gdzies tak w sierpniu 1990 pan Jan stworzyl swoj pierwszy program - byl to generator liczb losowych totolotka napisany w basicu commodore 64. Niestety program istnial tylko na kartce z notesu, a to z tego prostego powodu, iz pana Jana nie bylo stac nawet na najtanszy komputer 8 bitowy. Pozniej przyszla nauka assemblera. Okazalo sie ze pan S. ma do tego nadzwyczajny talent. Juz po miesiacu nauczyl sie wszystkich rozkazow procesora 8086. Po kolejnych 3 miesiacach zmudnej nauki mial opanowane wszystkie przerwania i byl w stanie pisac i debuggowac programy w assemblerze i to jedynie za pomoca kilku kartek papieru kancelaryjnego i olowka z gumka.Kiedy pan Jan dowiedzial sie juz dostatecznie duzo o komputerach i systemach operacyjnych przyszla pora na gruntowne studiowanie sieci, zwlaszcza rozleglych. W ciagu pol roku intensywnego wkuwania polaczonego z cwiczeniami praktycznymi pan Jan zdobyl tak wiele informacji, ze mogl np. zakodowac dowolny tekst na ciag znakow ASCII po czym zamienic to na ciag zer i jedynek oraz podzielic na pakiety wyposazone w sume kontrolna, bity stopu, parzystosci i takie tam. Po wielu treningach okazalo sie ze potrafi on z pamieci podac 1 kB plik binarny (ewentualnie zaszyfrowac go np. metoda xor w czasie rzeczywistym). Pan Mietek takze nie proznowal - na polecenie pana Jana zbudowal specjalny aparat telefoniczny z dwoma mikrofonami oraz z trzema sluchawkami.

    Mowi pan Jan:
    - Tak pod koniec roku 1991 mialem juz duzo wiadomosci i wiedzialem dokladnie czego chce. Chcialem dostepu do niezliczonych zasobow wiedzy zgromadzonej na wszystkich komputerach swiata. - Mowiac to pan Jan wzrusza sie bardzo i widac, ze silnie to przezywa.
    - Przelomem byl styczen 1992. Czytalem wlasnie o najnowszych metodach modulacji sygnalu w pasmie telefonicznym, kiedy wpadl Mietek z nowym "Bajtkiem". Byla tam opublikowana lista wszystkich BBS-ow w Polsce. Postanowilismy sprawdzic te numery. Pozniewaz ja nie mam telefonu, ubralem sie cieplo i poszlismy nie opodal do automatu. Wg "Bajtka" w naszym miescie byly 3 BBSy. Drzacymi rekoma wykrecilem numer pierwszego BBSu i w chwili gdy chcialem wrzucic zeton Mietek powstrzymal mnie i sam energicznie przywalil w aparat centralnie od frontu. Spojarzalem na niego ze zdziwieniem, ale nie bylo czasu na wyjasnienia gdyz w tym momencie nastapilo polaczenie, a ja w sluchawce uslyszalem dzikie piski o duzym natezeniu wpadajace wprost do mego ucha. W pierszym odruchu wypuscilem sluchawke z reki, ale zaraz sie opamietalem i Mietek podal mi sluchawke znowu. Tym razem bylem juz przygotowany i staralem sie rozroznic poszczegolne dzwieki. W mlodosci bylem miedzy innymi muzykiem jazzowym, wiec od razu wylapalem czestotliwosc nosna na 1200 Hz. Slychac bylo regularne sekwencje piskow. Powtorzylo sie to w sumie szesc razy i modem po drugiej stronie sie wylaczyl. Czasu nie bylo duzo, ale juz po tym pierwszym polaczeniu zorientowalem sie, ze mam do czynienia z jakims modemem 2400 a takze rozpoznalem rodzaj modulacji. Za chwile wykrecilismy ten sam numer raz jeszcze i tym razem sprobowalem nawiazac lacznosc. Gwizdanie do mikrofonu niewiele pomoglo, wiec wpadlem na pomysl zeby Mietek wymawial "aaaaaaaa" na czestotliwosci ok 2400 hz a ja w tym czasie wydawalem odpowiednie piski w celu przeprowadzenia handshake'u oraz uzyskania polaczenia z komputerem odleglym z predkoscia przynajmniej 300 bps. Probowalismy jakies 4 razy zanim sie to udalo. Jednak po odebraniu wiadomosci wstepnych oraz zalogowaniu sie do BBSa jako anonymous polaczenie zostalo przerwane, poniewaz Mietek zaniosl sie nagle straszliwym kaszlem. Mnie zreszta tez rozbolalo gardlo od wydawania piskow, oraz reka od notowania zer i jedynek. Prace takze utrudnial fakt, ze musialem jednoczesnie nadawac i deszyfrowac dane. Nalezalo zdecydowanie opuscic budke i udac sie do domu w celu obmyslenia innej strategii, zwlaszcza, ze wokolo zebral sie tlumek mlodych osob przygladajacych sie nam dosc dziwnie. No coz, to moje pierwsze polaczenie z modemem bylo moze niezbyt udane ale za to wiele sie nauczylem.

    Co robil pan Jan S. w nastepnych dniach? Otoz zdal on sobie sprawe ze w pojedynke z Mietkiem wiele nie zdzialaja. Potrzebowali pomocy fachowcow. Na pierwszy ogien poszla pani Bozenka, ktora jako regularna bywalczyni coniedzielnej mszy swietej dysponowala odpowim glosem z ktorym pan S. wiazal duze nadzieje.

    - Pani Bozenko, pani bedzie pelnila w naszej grupie funkcje generatora fali nosnej.
    - Lo Jezu! A co to jest? W imie ojca!
    - Spokojnie pani Bozenko, to nic trudnegom niech no pani powie "aaa".
    - Aa
    - Ale tak dlugo "aaaaaa" i tutaj, do mikrofonu prosze.
    - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    - Dobrze. No widzi pani? Trudne? Nietrudne. Panie Mietku, odczytal pan czestotliwosc na oscyloskopie?
    - Niewiarygodne! Dokladnie 2400 Hz panie Janie!
    - Fantastycznie! Jest pani najstarszym generatorem fali nosnych telefonicznych na swiecie.
    - No wie pan?
    - Zartowalem, he he.
    - Panie Janie a jak bedzie sie nazywala nasza grupa?
    - Juz to przemyslalem proponuje "Sendbajt". Moze byc ?
    - Eee. Dobra.

    W kolejnych dniach pan Jan pokazywal pani Bozence jak ma sie zachowywac generator fali nosnej, zwlaszcza w przypadku renegocjacji polaczenia oraz zaklocen na linii. Pan Mietek przechodzil intensywny kurs HTMLa (oczywiscie w wersji zerojedynkowej). Po tygodniu do grupy "Sendbajt" dolaczyla jeszcze pani Wanda - dobra znajoma pani Bozenki, ktora wg niej spiewala najglosniej i najpiekniej w calym kosciele.

    - Bardzo dobrze! - ucieszyl sie pan Jan - pani bedzie naszym nadajnikiem oraz modulatorem!
    - Ale nic nie wiem! Nie umiem! - plakala pani Wanda.
    - Jak to nic ? Niech pani powie "pi pi pi pioooupipaupioiopppipipiapappe pi pi"
    - pi pi pi pioooupipaupi... jak bylo dalej?
    - ...oiopppipipiapappe pi pi ...jeszcze raz!
    - pi pi pi pioooupipaupioiopppipipiappe pi pi ...dobrze?
    - Opuscila pani jedno pa, ale korekcja bledow modemu odbiorczego powinna sobie z tym poradzic.Poza tym doskonale.Panie Mietku!
    - Slucham.
    - Prosze przebudowac nasz aparat tak aby drugi mikrofon byl polaczony szeregowo z pierwszym poprzez uklad, ktory pan zaprojektuje tak aby sygnal z drugiego mikrofonu modulowal sygnal pierwszego fazowo, amplitudowo lub czestotliwosciowo w zaleznosci od polozenia przelacznika p3... Druga sluchawka ma miec dodatkowy filtr srodkowoprzepustowy na 1200 Hz ...zreszta tu ma pan wstepny projekt.
    - Jasna sprawa, tylko co z tymi krokodylkami, zostaja jak sa ?
    - tak, i niech pan skoluje jakies 50 metrow czarnego kabla telefonicznego.
    - To sie da zrobic.

    Nastepny tydzien uplynal na przygotowaniach. Pan Jan zarywal noce symulujac na kartce mala siec ethernet na szesc komputerow. Bawil sie kopiujac pliki miedzy stanowiskami lub uruchamiajac programy na serwerze. Zabawa ta kosztowala go co prawda dwie ryzy papieru do kserokopiarek ale jego wiedza o dzialaniu sieci wzrosla niepomiernie.

    - Nasza pierwsza akcja? No coz, to bylo w piwnicy naszego bloku. Okolo godziny 23:00 zaopatrzeni w latarki, hackomat (jak nazwalismy nasz przyrzad) oraz koszyk na ziemniaki i torbe na kompoty zeszlismy do piwnicy. Mietek od razu odszukal skrzynke z napisem >TP< i wyjal z torby pek kluczy. Po chwili nasz hackomat byl na lini i mielismy dialtone.Wg planu najpierw wykrecilem numer do naszego znajomego BBSu. Panie zajely miejsca przy mikrofonach, Mietek przylozyl swoja sluchawke do ucha, ja swoja i przygotowalem papier i kredki (olowki mi sie juz wtedy skonczyly) Pierwsza proba zalogowania sie nie powiodla, poniewaz pani Wanda z wrazenia krzyknela do mikrofonu i zdalny modem nas rozlaczyl. Jednak za drugim razem udalo sie doprowadzic do polaczenia, co prawda tylko 120 bps, ale jak na poczatek to chyba i tak niezle. Mietek szybko zalapal o co chodzi pozniej juz sam odbieral i deszyfrowal wiadomosci. Dzieki temu ja moglem sie zajac przetwarzaniem danych. Naprawde byloby z nami krucho, gdybu nie to, ze Mietek pozyczyl od swojego syna kalkulator. To byl taki prosty kalkulator, ale mial co trzeba, tzn dodawanie i mnozenie. Kiedy juz sie zalogowalem do systemu pierwsza rzecza jaka zrobilem bylo przejecie praw menedzera BBSu wg mojej metody obmyslonej z pol roku wczesniej. Nie spodziewalem sie ze pojdzie az tak latwo. Niestety po 15 minutach polaczenia pani Bozenka nie wytrzymala i powiedziala ze nie moze dluzej krzyczec "aaaa", ze ona tez chce byc procesorem i inne takie bzdury. Przez nia zerwalismy takie swietnie zapowiadajace sie haczenie. Ale nic to. Zdazylem i tak skasowac wiekszosc plikow systemowych. Kiedy Mietek doprowadzil swoja zone do porzadku i moglismy juz kontynuowac postanowilismy sprobowac czegos innego.Polaczylismy sie z serwerem dosyc duzej firmy L*** z naszego miasta. Okazalo sie ze maja aktywne konto guest. Nic prostszego. Po wejsciu do systemu w ciagu 5 minut zdobylem uprawnienia roota i ku mojej nieopisanej radosci okazalo sie ze serwer ma lacze z inernetem. Niedowierzajac sprawdzilem cala kartke obliczen czy sie nie pomylilem czasem przy dodawaniu liczb ujemnych w systemie osemkowym, bo z tym mialem zawsze troche klopotu. No ale wszystko sie potwierdzilo. Zakrylem mikrofon reka i krzyknalem do Mietka: Udalo sie! Jestesmy w Internecie! niestety nasze panie wytwarzaly taki zgielk, ze prawdopodobnie mnie i tak nie usluszal. Ale ja juz bylem tam gdzie chcialem byc zawsze. Pierwsze co zrobilem do polaczylem sie z serwerem firmy Seagate Technologies (znalem dobrze ich system operacyjny z jednej ksiazki) i wlamalem sie na strone WWW. Nie tracac czasu przekazalem paleczke naszemu specowi od HTMLa , czyli panu Mietkowi, sam zas zajalem jego miejsce. Tak jak sie umowilismy wczesniej Mietek dokonal zmian bezposrednio w kodzie html przy pomocy edytora dysku na serwerze. Teraz trudne zadanie czekalo pania Wande. Musiala nadawac przez 20 minut tekst naszego manifestu...

    Kolejne miesiace plynely grupie "sendbajt" szybko. Po pierwszych sukcesach na stronach WWW probowali wlamywania na amerykanskie serwery wojskowe i rzadowe, co bylo od zawsze skrytym marzeniem Jana S. Niestety, pomimo poprawienia (na skutek zaprawy czlonkow "Sendbajt") parametrow transmisji (dochodzila ona do 1200 bps ) nie dalo sie w dalszym ciagu sciagac wiekszych plikow binarnych. Rekordem grupy byl download kodu zrodlowego do Internet Explorera v 2.0 (po wlamaniu na serwer firmy Microsoft). Poprawilo to nawigacje w sieci www gdyz pan Mietek nauczyl sie tego kodu na pamiec i robil po prostu za przegladarke (jak bylo trzeba to szkicowal na kartce jpgi i gify zeby kazdy mogl podziwiac szate graficzna danej strony). Tymczasem pan Jan zaliczal coraz to nowe miejsca www, haczyl i ewentualnie niszczyl serwery internetowe jeden za drugim. Jednym slowem grupa rozwijala sie i z dnia na dzien stawala sie w Sieci coraz bardziej popularna. Na wszystkich administratorow padl blady strach. Wiekszosc z nich zaczela do wymiany informacji uzywac tradycyjnej poczty snail-mail, do tego stopnia byli sterroryzowani przez czlonkow grupy "Sendbajt". Oczywiscie przez caly ten czas grupa korzystala podczas uprawiania swego procederu z roznych numerow telefononow, poczatkowo sasiadow z bloku, ale pozniej pan Mietek wynalazl swietne miejsce kolo przedszkola dwie ulice dalej. Chodzili tam wiec nocami, wpinali hackomat i siadali w krzakach, z daleka od ludzi.

    Pewnie sie spodziewacie, ze w koncu policja nakryla grupe "Sendbajt" i zirytowani admini ukamienowali za miastem jej czlonkow, wzglednie Jan S. wyladowal w wiezieniu jak przystalo na hackera-legende ? Otoz nie. Dzialalnosc grupy trwalaby zapewne po dzis dzien gdyby pan Jan nie odkryl nowej pasjii zyciowej - mianowicie wedkarstwa. No niestety bez pana Jana grupa "Sendbajt" szybko sie rozpadla. Spotykaja sie jednak czasem w piwnicy jak za starych czasow i przesiaduja na IRCu lub pan Jan sciaga sobie stronki o wedkarstwie. Poza tym sa szczesliwi. Admini tez, ze cala sprawa przycichla... Nadal wydaje im sie ze ich systemy sa dobrze zabezpieczone i moga spac spokojnie. Niech spia...

    pokaż spoiler #pasta #heheszki #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Naszły mnie dzisiaj przemyślenia w Biedronce. Dlaczego ludzie czasem zachowują się gorzej niż karaluchy albo szczury z wścieklizną? Robiłem typowe zakupy na obiad, wziąłem co potrzebowałem i podchodzę na koniec kolejki w jednej z kas. Stoję grzecznie nie wadząc nikomu, aż poczułem za sobą dźwięk przypominający przejazd buldożera przez dziury w Wałbrzychu. Po wszystkim usłyszałem głośne sapanie niczym kończąca się turbina w starym 1.9 TDI i poczułem szelest parowozu, który był w rzeczywistości oddechem na karku. Zanim zdążyłem odwrócić się żeby zobaczyć czy jestem bezpieczny to usłyszałem przeraźliwy, piskliwy głos wypowiadający na prawie całkowitym bezdechu zdanie

    - CHODŹCIE TUTAJ sap MNIEJ mlask LUDZI.

    Gdy odwracałem głowę do tyłu aby zobaczyć tego potwora to widziałem w slow motion kropelki śliny wylatujące z dziurawych jak okna w Kamodexie zębów. Odwróciłem głowę i ujrzałem ją. Ogromna, spocona po przebiegnięciu odległości z jednej kasy do drugiej (3 metry) tuba. Na oko miała jakieś 100 kg nadwagi. Nie zdążyłem policzyć do jednego jak poczułem wstrząsy prawie tak intensywne jak podczas tąpnięcia pod hałdą kopalnianą w Rydułtowy, których źródłem były 3 lecące w moim kierunku tuczniki, które tamta sekundę wcześniej zawołała. Cała rodzinka warchlaków stała za mną, mlaskała ozorem kto bardziej się zmęczył i chwaliła co dzisiaj opierdolą na kolacje. Tak zaniedbanych kobiet dawno nie widziałem. Brud pod pazurami tak czarny jakby dopiero co przerzucały głazy pod fundamenty nowego pałacu kultury. Pięty w klapkach tak szorstkie, że spokojnie mogłyby odpalać o nie zapałki. Tutaj też sam miałem dylemat w ocenie, bo spoglądając na nie miałem wrażenie, że z samych fałd w podbródkach można by spokojnie odsączyć potu na napojenie sporej afrykańskiej wioski. Nie zdenerwowałbym się tak gdyby nie to, że tucznik alfa, dowodząca stadem odyńców, wepchała się trącając mnie z bara (do teraz mnie boli ręka) i zaczęła rozładowywać swój paśnik zaraz za panią przede mną, przez co nie miałem nawet miejsca na położenie swoich zakupów. Zastanawiałem się czy zwrócić im uwagę, w obawie że mogę być ich drugim daniem jak już uporają się z golonkami, które nakupiły, ale przełamałem się i powiedziałem, że fajnie by było jakby przesunęła swoje koryto troche w lewo, bo też mam swoje zakupy. Bazuka zrobiła sie cała czerwona na twarzy jakby dostała flashbacków ze swojego pierwszego świniobicia, po czym puściła parę z nosa i odwróciła się nie robiąc nic o co ją poprosiłem, a jej rodzinka tylko zahihotała. Wkurzyłem się i sam odsunąłem ręką ich paszę po czym położyłem swoje zakupy. W tej chwili pożałowałem, że nie zabrałem ze sobą jakiejś tarczy. Ogromna trzoda nastroszyła się, dostała konwulsji jak po marsjankach, w sekundę przypomniała sobie słowa, których nauczyła się kiedyś w podstawówce i trzepiąc się z potu na wszystkich na około wysrała z siebie

    - MOŻESZ KURWA PRZESTAĆ GÓWNIARZU RUSZAĆ MOJE ZAKUPY? HRRR KWIII

    Ocaliło mnie chyba tylko to, że w tej chwili obok otworzyli drugą kasę, bo jak tylko pani kasjerka zawołała to warchlaki pobiegły prosto do niej. Powiedzcie mi, skąd się biorą tacy ludzie? Czy kurwa co któryś weekend takie gremliny mieszkające na codzień w okolicznych lasach gdzieś pod Ptaszkowem, nie mając styczności z cywilizacją, wsiadają w swoje matizy i jadą w podróż życia do Biedronki żeby raz na miesiąc wpierdolić coś innego niż skiśnięty szczaw, który zrywają u siebie pod chlewem? Człowiek, istota rozumna, homo sapiens a niektórzy mają tak nasrane w czajniku, że nie umiem ogarnąć jakim cudem wymyśliliśmy żarówkę, polecieliśmy na księżyc czy nauczyliśmy się srać do kibla. Wstyd mi jak sam skurwysyn, bo przecież jak jacyś kosmici nas obserwują i widzią takie jednostki to pewnie nagrywają to i puszczają do swoich AlienTubów, i założyłbym sie o miliard bitcoinów, że mają z nas beke w chuj.
    #coolstory #truestory
    pokaż całość

  •  

    Gdy miałem 9 lat, wracałem ze szkoły podstawowej a to było 12 lat temu. Po drodze zesrałem sie w gacie. Zawsze wracałem do domu z rodzicami, ale tym razem poszedłem do siostry na nich poczekać. Będąc juz u niej, od razu migiem poszedłem do ubikacji. Nie wiem co mi odbiło, ale zamiast podetrzeć sie papierem toaletowym, przejechałem po rowie wszystkimi ręcznikami, które były w ubikacji i odwiesiłem je na miejsce. Pamiętam, że miałem strasznie rzadką kupe, która wygladała niesmacznie. Moja siostra bardzo się zdenerwowała. Co roku przy wigilijnym stole wszyscy z uśmiechem na twarzy wspominamy tę historię.

    #pasta #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Bądź mną
    Anon lvl 16
    Trochę przegryw, ale tak... w 70%
    masz pryszcze, rodziców, komputer i poszedłeś do niezłego liceum
    nie masz dziewczyny, znajomych, IQ, wyglądu i przyszłości
    noichujXd.pkobp
    A... zapomniałem- mam przyjaciela
    nazywa się Ponton.
    Pewnego dnia wracasz ze szkoły, otwierasz drzwi a tam Twoja matka (Grażyna w chuj) płacze "OJCIEC NIE ŻYJE! ANON KURWA! ZNALAZŁAM GO RANO W KIBLU... WSZEDZIE PEŁNO KRWI! NIE CHCIAŁAM NA TO PATRZEĆ, WIĘC NIE WIEM CO SIĘ STAŁO, ALE POLICJA ORZEKŁA NIEUMYŚLNE SAMOBÓJSTWO"
    w Twoim pokoju leży kamera... dajesz sobie rękę uciąć, że rano jej tu nie było... a może była?
    dziwnie się czujesz... w sumie nie lubiłeś ojca, bo zawsze bił cię po alkoholu
    a że był alkoholikiem zdarzało się to codziennie od 9 lat
    dlatego gówno cię obchodzi ta strata- idziesz grać w Wota bo chcesz kupić czołg na VII tierze XD
    następnego dnia mówisz o wszystkim Pontonowi
    ten na to "TY TO JA PRZYJDĘ DO CIEBIE I POSIEDZĘ Z TOBĄ PO SZKOLE ŻEBY CI PRZYKRO NIE BYŁO"
    w sumie spoko, jak chce to niech wbija, nigdy nie miałeś żadnego gościa w domu
    po tygodniu jest pogrzeb ojca...pod kościołem stoi czarny Fiat 125p w kombi...
    matka Grażyna drze mordę na pół wsi "MIAŁ BYĆ KURWA MERCEDES A NIE JAKIEŚ GÓWNO!"
    "PANI KOCHANA.. POPSUŁ SIĘ TO CO MIELIM ZROBIĆ... TYLKO TAKI BYŁ NA ZAKŁADZIE... DLA TRUPA TO ŻADNA RÓŻNICA"
    łapie Cię wewnętrzny kek
    zjeżdżają się goście... zaszczyca was nawet lokalny menel "Heniuś" z którym ojciec miał świetny kontakt przez alko
    matka poprosiła Cię, żeby w czasie mszy powiedzieć z ołtarza żałobny wiersz z jakiegoś chujowego filmu
    świetnypomysłkurwa.pge
    "Nie potrzeba już gwiazd, zgaście wszystkie, do końca;

    Zdejmijcie z nieba księżyc i rozmontujcie słońce;
    Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień.
    Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się"

    "ŁOOOO KURWA JAKI POEMAT"- słychać z tyłu kościoła... wszyscy się odwracają
    to Heniuś się wruszył...
    cojaturobię.wwa
    na pogrzebie oczywiście jest Ponton
    nie wiem czy wspominałem, ale od śmierci ojca Ponton jest ze mną zawsze i wszędzie
    jesteś z nim tak blisko, że nawet jak jest chory, to bierzesz go do siebie do domu i się nim opiekujesz
    opisana wyżej sytuacja właśnie ma miejsce
    wracasz ze szkoły
    w swoim łóżku nakrywasz Pontona i matkę w czasie robienia arabskich gogli
    japierdole.cba
    wychodzisz z pokoju, zaraz potem matka a na końcu Ponton
    "CO TO KURWA MA ZNACZYĆ... MYŚLAŁEM, ŻE JESTEŚ MOIM PRZYJACIELEM, A TY Mi MATKĘ RUCHASZ?"
    "O NIE ANON! DOSYĆ TEGO! MASZ MIESIĘCZNY SZLABAN NA KOMPUTER"
    wtf!?.cwks
    jak się później okazuje Ponton i Grażyna mają romans od 2 miesięcy, a za rok jest termin ich ślubu
    tak... Ponton już uważa się za Twojego ojczyma... Twój kurwa przyjaciel
    mija rok... po ślubie wszystko się zmienia
    Ponton okazał się być chujem... raz na jakiś czas jebnie matkę kablem od żelazka
    opierdala Cię za oceny (choć sam ma kurwa gorsze... no ale to mój ojczym! XD)
    ostatnio jak wychodziliście do szkoły jebany powiedział "SYNKU ZRÓB MI KAWĘ" XD
    ale jebać go... znajdujesz w szkole Karynkę - 11/10, zakochujesz się!
    ona w Tobie nie XD ale to tylko kwestia czasu
    po 3 miesiącach Twoja matka Grażyna zasłabła w autobusie- tak... ma raka mózgu
    po kolejnych 5 miesiącach pod kościołem stoi czarny Fiat 125p w kombi z trumną w środku
    wracacie z cmentarza
    "ZOSTALIŚMY SAMI... ANON... MÓJ SYNU!"
    "PONTON KURWA! SPIERDALAJ! NIE JESTEŚ JUŻ MOIM OJCZYMEM! GRAŻYNA NIE ŻYJE I NIE ODZYWAJ SIĘ WIĘCEJ DO MNIE"
    "SYNKU... WIEM JAKA TO DLA CIEBIE CIĘŻKA CHWILA, ALE CHCĘ CIĘ POCIESZYĆ! ZNALAZŁEM DLA CIEBIE MATKĘ"
    nagle zza rogu wychodzi Karynka która rzuca się Pontonowi na szyję krzycząć "KOCHANIE! JUŻ MARTWIŁAM SIĘ, ŻE COŚ WAM SIĘ STAŁO"
    odwraca się i mówi do ciebie "ANONKU... TERAZ TO JA BĘDĘ TWOJĄ MATKĄ! MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ POKOCHASZ MNIE JAK GRAŻYNKĘ"
    napłynęły Ci łzy do oczu...
    życietysuko.jpg
    wracasz do domu
    postanawiasz popełnić samobójstwo, puszczasz" Krywań- Krywaniu Krywaniu" na jutubie
    chcesz nagrać ostatnie słowa do Pontona i Karynki
    przez przypadek zamiast REC naciskasz PLAY
    widzisz ojca, który nago po pijaku wpycha sobie słoik po majonezie w dupę... widzisz jak cierpi
    postanawiasz nie popełniać samobójstwa...
    na cześć filmiku który uratował Ci życie- nadajesz mu nazwę łanmenłandżar


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Dziecko 6lvl przybiega dumne i daje karteczkę. Trochę się zmartwiłem że ma o mnie takie zdanie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    (Drugie zdjęcie w komentarzu)
    #wychowanie #dzieci #coolstory

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1546428957675.jpg

  •  

    Ooo szoook! Skumajcie to! Oglądam sobie thriller, nagle straszna scena, napięcie rośnie, muzyka buduje napięcie i JEBUT w całym domu poszły korki ciemno wszędzie, a ja kilo w gaciach ! Łahahahah o Boże myślałam, że zawału dostane :D :D :D. Nie polecam przeżyć tego na żywo zwłaszcza jak sie jest takim cykorem jak ja :D

    #truestory #coolstory #thriller #film pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #coolstory

0:0,0:0,0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:2,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1

Archiwum tagów