•  

    Mireczki genialny plan, jedziesz do Norwegii, napadasz na bank, dbasz o to żeby nikt nie zginął, uciekasz, hajsss gdzieś chowasz zeby nikt nie znalazł, łapie cię policja, dostajesz 3-5 lat w więzieniu z xboxem, w tym czasie robisz sobie studia i pykasz w fife, wychodzisz, zgarniasz hajs, nara elo, profit. #profit #rozwojosobisty #heheszki #norwegia #kradziez #polakicebulaki pokaż całość

  •  

    #dziendobry Mirki i Mirabelki (。◕‿‿◕。)
    Właśnie dopijam ostatni łyk kawy i zaraz wychodzę toczyć nierówny bój z całym światem o wyjście z przegrywu. Dajcie kilka plusów dla motywacji, abym nie poddał się w tej jakże ciężkiej dla mnie walce i żebym za 10 lat nie znalazł się z owocami na dnie, tylko mógł szczęśliwy powiedzieć "opłacało się".

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #pracbaza #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami pokaż całość

  •  

    Mówią Ci, włącz swoją świadomość. Zobacz jak jesteś kontrolowany, ograniczany, jak rząd Cię okrada, ile podatków się marnuje.
    A prawda jest taka że nic nie zrobicie. Im bardziej świadomi się czujecie tym bardziej bezradni się czujecie i jeszcze mniejszy opór tworzycie bo bardziej się im otwieracie i wiedzą jak was kontrolować.
    Światem rządzą ludzie którzy są wybitnymi jednostkami, (nie mówię tu o popychadłach typu prezydenci). Jakbyście poczuli chociaż ich 5% wiedzy to by wam po spalało zwoje mózgowe.
    Jeśli trzeba komuś tłumaczyć przez media w jakiej sytuacji się znajduje to tylko gorzej dla niego.
    Większość z nas gdyby okazała się ostatnimi ludźmi na tym świecie po jakimś kataklizmie i miała by odbudować większość urządzeń to byśmy nawet papieru do dupy nie stworzyli przez kolejne 50 tysiąc lat. Wyobraźcie sobie ile pokoleń musiało mózgować żeby powstał Wielki Zderzacz Hadronów.
    Dlatego też jesteśmy pewnym typem hodowlanym. Żyjemy tylko po to, bo jesteśmy komuś potrzebni.
    Czas naszego istnienia jest w pewnym sensie ograniczony. Skoro nie wiemy jak i kiedy powstaliśmy to też nie wiemy jak i kiedy nasz gatunek przestanie istnieć. Jesteśmy świadkami ciągłej gonitwy do poznawania wszechświata, bo to jest jedyna szansa aby powstrzymać nasz oczywisty koniec.

    Jeśli wasi dziadkowie przez 10 pokoleń kopali ziemniaki i fascynowali się dziczyzną to nie macie szans na zrozumienie polityki świata. Wszystko wraz z potencjałem zostaje przekazywane w genach. Anarchia dalej istnieje lecz nie jest tak widoczna jak kiedyś.
    Więc jeśli ktoś chociaż w 5% ma jakiejkolwiek świadomości tego świata niech rzuci wszystkie odległe marzenia, typu kariera w korpo, wymarzona kobieta, dom w hipotece, które zajmą mu całe życie. Zacznijcie się cieszyć życiem teraz, w tej chwili. Zaspokój swoje zmysły, tylko one mają sens w Twoim istnieniu.

    Znalazłem to przed chwilą. Sam sobie się dziwię że chciało mi sie tyle pisać wysrywów

    #przegryw #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  

    Kolejne zestawienie #lejektresci

    1) Króciutki e-book (albo dość długi artykuł) o zakładaniu startupu.
    Skierowany raczej do osób zaczynających w biznesie. Zawiera porady, które się wszędzie powtarzają typu: testowanie pomysłu, zanim się zabierze za jego realizację; większym zagrożeniem są problemy wewnątrz firmy niż konkurencja; ważniejsze od pomysłu jest jego wykonanie. Dostępny jest także w wersji audio.
    http://playbook.samaltman.com/

    2) Gorączka podcastów.
    Z racji popularności podcastów zacząłem przesłuchiwać te dotyczące biznesu i marketingu. Po kilku odcinkach mogę polecić Marka Jankowskiego. W przyszłych zestawieniach będę polecał kolejne podcasty.
    http://malawielkafirma.pl/

    3) Jak wyglądał dzień Benjamina Franklina?
    Pobudka o 5, ustalenie zadań na ten dzień, praca od 8 do 17 z godzinną przerwą na obiad, wieczorem relaks i podsumowanie dnia, sen od 22.
    http://www.fastcompany.com/90287601/what-happened-when-i-followed-ben-franklins-schedule-for-a-month

    4) Darmowe ilustracje.
    Dostępne w formacie svg lub png, nie wymagają podpisania źródła. Można dostosowywać jeden z kolorów.
    http://undraw.co/illustrations

    5) Jak radzić sobie z trollami w mediach społecznościowych?
    98% odbiorców jest pozytywnie lub neutralnie nastawiona, ale jak radzić sobie z pozostałymi 2% ? Na wykopie proporcje mogą być nieco inne ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Nie daj wyprowadzić się z równowagi, zignoruj. Jeśli już odpowiadasz, zrób to życzliwie.
    http://ideas.ted.com/smart-ways-to-handle-snark-and-trolls-on-social-media/

    6) Najgorętsze hasztagi.
    Strona pozwalająca znaleźć popularne w danym momencie hasztagi na Twitterze. Można również sprawdzić, w których miastach i o kim najgłośniej ćwierkają.
    http://www.tweeplers.com/

    7) Sposób na koncentrację.
    To jest coś, co mnie zaskoczyło. Podobno tzw. pokolenie Z oglądając wideo włącza napisy w tym samym języku, aby móc się lepiej skupić na tym, co oglądają. Spotkaliście się z czymś takim, a może sami tak robicie?
    http://medium.com/s/the-upgrade/why-gen-z-loves-closed-captioning-ec4e44b8d02f

    8) Gościu zarabia 100$/h czyszcząc podłogi w restauracjach i nagrywa filmiki na YT w „pace” dostawczaka
    Dowód na to, że nie tylko w IT da się dobrze zarobić :)
    http://www.reddit.com/r/Entrepreneur/comments/agf5c8/cleaning_restaurant_floor_for_1000_per_night/

    9) Organiczne budowanie zasięgów na Instagramie poświęcając 30 minut dziennie. Będę testował w przyszłym miesiącu.
    http://www.reddit.com/r/Entrepreneur/comments/afhlts/30_minutes_per_day_instagram_routine/

    10) Zasada Pareta w wykonaniu Warrena Buffeta.
    Jeśli masz listę 25 zadań, wybierz 5 najważniejszych i się na nich skup. Pozostałe wpisz na listę „unikać za wszelką cenę”
    Przeczytałem o tym w książce „Sztuka rozpoczynania 2.0”, ale jest to też opisane w poniższym linku.
    http://www.equitymagazine.pl/potega-eliminacji-zasada-ktora-uczynila-buffetta-bogatym/

    11) Poprawianie ekspozycji wideo na YouTubie dzięki odpowiedniemu tytułowi.
    http://www.socialmediaexaminer.com/how-to-improve-youtube-video-exposure-6-useful-tools/

    12) Zdjęcie jajka z największą ilością like'ów na Instagramie.
    Ustanowiło rekord polubień w całym Internecie przebijając nawet „Despacito”
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_most-liked_Instagram_posts

    Ogłoszenia:
    Został mi przyznany tag autorski #lejektresci, więc jak kogoś interesują takie tematy to zachęcam do obserwowania.
    Utworzyłem mirkolistę. Jak ktoś chce być wołany to można się zapisać.
    Jak ktoś woli, to można również obserwować na Facebooku

    Tagi:
    #biznes #socialmedia #rozwojosobisty #instagram #marketing
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chcecie wyjść z przegrywu?
    Musicie działać wielopoziomowo. I nie chodzi mi tu o prysznic i fryzjera jednocześnie(wiadomo że to nic nie daje).

    I. Lookmaxxing
    Absolutna podstawa.
    Lookmaxxing można podzielić na
    1. Ryjmaxxxing
    -operacje plastyczne
    -poprawa cery(sen, dieta, zabiegi, higiena, solarium)
    -poprawa zębów(dentysta i ortodonta)
    -sterydy i ćwiczenia na mięśnie twarzy(mogą nieznacznie pomóc)
    -redukcja żeby odsłonić kości policzkowe
    -zarost jak ci rośnie
    -przeszczep włosów jak masz zakola
    2. Wzrostmaxxing
    -operacja wydłużania nóg
    -podwyższające wkładki do butów
    -ćwiczenia korekcyjne żeby uratować chociaż centymetr jak się garbisz
    3. Framemaxxing(najmniej ważny)
    -siłownia
    -sterydy
    -redukcja

    Jak masz poniżej 170 to sorry, jak masz mordę poniżej 4/10 to sorry. Zakładając że wszystko uda ci się na 101% zostaniesz najwyżej normikiem, a wiadomo jakie smutne życie oni prowadzą. Zostanie samcem beta po takiej ilości pracy to nie nagroda. To naplucie w mordę.

    II. Jobmaxxxing
    Żeby mieć kasę na powyższe.

    III. Walka z matriarchatem
    To co się stało z rynkiem matrymonialnym dla przeciętnego faceta to jakiś horror. Nad przyczynami nie chce mi się rozpisywać. To co można zrobić to:
    -bezwzględna walka z betanormikami liżacymi stopy kobietom
    -bezwzględne szkalowanie kurestwa
    -niszczenie tindera i innych gniazd współczesnej degeneracji #klaudiusz
    -parytety płciowe przy przyjmowaniu imigrantów

    IV. Walka z konkurencją
    Nadwyżka facetów to realdeal. To najpoważniejszy problem przy wychodzeniu z przegrywu. Możecie robić wszystko dobrze ale nadmiar facetów sprawi że nigdy nie będzie dla was wolnych kobiet.
    Jeśli żyjecie trochę na tym świecie to na pewno zauważyliście że normictwo mówi jedno a robi drugie. Poleca przegrywom kompletnie nie działające rzeczy uśmiechając się i udając troskliwych, a samo jak się wybiło? Na bezlitosnym gnębieniu słabszych. To będzie ciężki blackpill ale miejsca nie starczy dla każdego.
    Waszym celem powinno być usunięcie tyle konkurencji ile się da. Trzeba tutaj oddać pokłon normictwu że to co robią jest skuteczniejsze niż bycie empatycznym i uczciwym człowiekiem.
    Narzędzia których można użyć:
    -gnębienie, obrażanie i poniżanie innych przegrywów na normicką modłę; w celu podbicia swojej wartości i wywołanie pozytywnej odpowiedzi hormonalnej w swoim mózgu(kosztem tych drugich)
    -atencjonizm w celu zdobycia fejmu(nie ma znaczenia czy to dobry fejm czy zły fejm, kobiety to nie obchodzi, ma być tylko lans)
    -mentalna eliminacja facetów poprzez propagowania postaw defetystycznych. Dzięki propagowaniu #blackpill całkiem sporo betanormików może na własną wyeliminować się z rynku
    -wspieranie homoseksualistów, jeśli wierzyć prawicy to spowoduje że więcej facetów zostanie homosiami #bekazprawakow
    -najskuteczniejsze czyli fizyczna eliminacja mężczyzn, niestety niewykonalne dla przeciętnego człowieka

    #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami #takaprawda #niepopularnaopinia #przegryw #podrywajzwykopem #tinder

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    źródło: i.4pcdn.org

  •  

    Czas na zmianę – mój pomocnik w poskromieniu finansów

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.

    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Opowiem dzisiaj trochę o moim patencie na kontrolowanie wydatków. Różni się on od metod dostępnych w sieci. Jego opracowanie do tego etapu zajęło mi parę lat i dla mnie nie ma lepszej metody. Enjoy!


    Cześć Tobie!

    Odkąd pamiętam, moją piętą achillesową są moje wydatki. Niezależnie od tego jak się starałem, cała wypłata przelatywała mi między palcami. Z reguły kończyło się to przejściem na dietę tydzień przed wypłatą. Próbowałem wielu metod. Zapisywałem w zeszycie ile wydaje każdego dnia. Korzystałem z aplikacji, które miały mi pomóc w opanowaniu żądzy pozbywania się pieniędzy. Wszystko z reguły kończyło się fiaskiem. Czy to ze względu na złożoność obsługi, braku systematyczności czy braku czasu. Zauważyłem nawet, że problem ten występował po podwyżce – a wydawać by się mogło, że nie powinno tak być.

    Zanim udało mi się znaleźć najlepsze dla mnie rozwiązanie minęło trochę czasu. To, o czym zaraz Ci opowiem nie jest złotym środkiem na każdy problem finansowy. Ja mój patent wciąż aktualizuję, unowocześniam, zmieniam. Dla mnie sprawdza się wyśmienicie. Trzeba tylko być skrupulatnym. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Prognozowanie wydatków w Excelu

    Pierwsze, co trzeba zrobić, zanim w ogóle zaczniemy rozmawiać o poskramianiu finansów, to oszacować ponoszone w danym miesiącu wydatki. Ja używam do tego przygotowany przeze mnie pliku w Excelu.

    Arkusz podzieliłem na 3 tabele. Dla czytelności wypunktuję każdą z nich:
    1. Tabela 1 – przychody
    - wynagrodzenie;
    - pieniądze za poprzedni miesiąc;
    - inne (premia, kasa z urodzin itp.).
    2. Tabela 2 – Wydatki stałe
    - czynsz,
    - prąd,
    - telefon,
    - internet,
    - NETFLIX,
    - itd.
    3. Tabela 3 – Wydatki tygodniowe
    Dzień | Data | prognoza | wydatek
    Pon. | 28.01.2019 | - 40zł | - 25zł
    WT. | 29.01.2019 | - 40zł | - 55zł

    Korzystam z prostych funkcji. Po uzupełnieniu wymaganych pól, określić mogę ile w danym miesiącu mam łącznie przychodu, ile zostanie mi pieniędzy po zrobieniu wszystkich opłat i ile powinno zostać mi pieniędzy po wszystkich wydatkach. Ostatnie pole w tabeli 3 (wydatek) uzupełniam na bieżąco.

    Jak widzisz, uzupełnienie dwóch pierwszych tabel nie powinno stanowić wyzwania. Sprawa wygląda inaczej przy ostatniej tabeli. Trzeba oszacować ile mniej więcej wydajesz w tygodniu pieniędzy. Ja przyjąłem, że zmieszczę się w kwocie 280zł. Dziennie daje mi to 40zł. Oczywiście nie trzymam się zasady dzień do dnia. Zdarza mi się przekroczyć nawet dwukrotnie zadeklarowaną sumę jednego dnia. Wystarczy pójść zrobić większe zakupy. Chodzi bardziej o to, żeby po całym tygodniu zostać na +.

    Aplikacja na telefon

    Drugim, niezbędnym narzędziem jest aplikacja na telefon. Nie zaproponuję żadnej konkretnej, bo nie w tym rzecz. Opowiem jednak o tym, jak ja używam tej, którą mam na telefonie.

    Dla mnie ważna jest prostota i minimalizm. Nie powielam więc informacji z pliku w Excelu. Nie podaję ile zarobiłem. Nie rozdzielam wydatków na spożywcze, odzieżowe, kosmetyki itp. Ograniczam się do totalnego minimum.

    Takie aplikacje umożliwiają utworzenie więcej niż jednego konta. Nie korzystam z tej opcji. Moje konto jest zerowane na początku każdego tygodnia. Tego też dnia wprowadzam przychów. Dla przykładu powyżej, jest to kwota 280zł. Po wydaniu danej sumy na zakupy, jej wartość wprowadzam do aplikacji. Zawsze wskazuję brak grupy przyporządkowanej. Robię to każdego dnia, aż do końca tygodnia.

    W niedzielę wracam do pliku w Excelu i uzupełniam trzecią tabelę. Robię tak co tydzień. Po jej uzupełnieniu zeruję konto na aplikacji.

    Zabezpieczenie

    W moim przypadku dwie metody opisane powyżej nie sprawdzają się, jeżeli nie zrobię czegoś jeszcze. Nie zabezpieczę się przed wydaniem większej sumy pieniędzy.

    Zdarza się, że zrobię zakupy i w pośpiechu nie zdążę zapisać na telefonie ile wydałem. Rachunek wyrzucę do śmieci i po dwóch dniach już nie pamiętam ile wydałem. Wtedy cały plan finansowy idzie się… sami wiecie. ( ಠ_ಠ)

    Dlatego też, znając siebie, swój charakter i moją systematyczność – każdego tygodnia wybieram z konta określoną kwotę. Staram się płacić tylko gotówką. Jak już płacę za coś kartą, albo przez Internet – wydaną sumę wyciągam z portfela i odkładam w bezpieczne miejsce.

    Dlaczego nie używam gotowych rozwiązań

    Przygotowując się do napisania tego posta przejrzałem gotowe pliki Excel dostępne w sieci. Sprawdziłem moją aplikację i parę aplikacji konkurencyjnych. Wszystkie dostępne rozwiązania mają jedną wadę, która dla mnie jest nie do przejścia. Ich złożoność sprawia, że marnujemy swój czas. Nie uważam, żeby tak szczegółowe dane jak to, ile wydaję na chleb, maszynki do golenia czy piwo było mi do czegoś potrzebne. Wypełnienie wszystkich pól zajmuje od groma czasu. Oczywiście wraz z doświadczeniem, trwałoby to krócej. Ale wciąż za długo. A nie w tym rzecz. ¯\_(ツ)_/¯

    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działania i własne doświadczenia.

    Życzę Ci miłego dnia i do zobaczenia następnym razem.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Jakieś ponad pół roku temu praktykowałem medytację przez ok. 3 miesiące. Nie odczuwałem szczególnych efektów, ot tak po prostu byłem bardziej świadomy w niektórych momentach i potrafiłem lepiej kontrolować swoje myśli. Musiałem zaprzestać ok. 4 miesiące temu, z powodu braku czasu.
    Teraz zacząłem odczuwać skutki braku medytowania. Czuję się mniej świadomy samego siebie, ciężko mi to opisać słowami, wszystko co robię i moje myśli są tak jakby na autopilocie, bez żadnej kontroli, wszystko po prostu przemija, w myślach przez większość czasu panuje taki jakby chaos.
    O ile wcześniej potrafiłem docenić wolną chwilę, w której wszystko miałem załatwione i dostrzec jak w tym momencie jest "dobrze", to teraz wszystko swobodnie sobie trwa i się kończy.
    Postanowiłem, że ponownie wyrobię sobie nawyk codziennej medytacji, polecam każdemu spróbować chociaż przez kilka tygodni, zobaczycie jak wszystko zmienia się na lepsze i rozwija się wasza świadomość.

    #rozwojosobisty #medytacja
    pokaż całość

  •  

    Parę dni temu ogłosiłem swój urlop od Wykopu. Nic się w tym temacie nie zmieniło, ale parę osób prosiło mnie tam o listę moich rekomendacji (np. profili na FB do obserwowania, książek, mediów), więc czynię jej zadość ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Oto moja lista, może komuś to i owo się przyda. Na zdrowie!

    http://pokazywarka.pl/rekomendacje/

    #neuropa #rozwojosobisty #wyklady #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    CO Z MOIM ŻYCIEM?

    Pod tym linkiem, dla niewtajemniczonych, jest opis mojego przegrywu, proces wychodzenia z czarnej dupy i dalsze plany.
    http://broadcasttemps.com/wpis/37206805/chcialem-sie-podzielic-miom-planem-na-wyjscie-z-pr/
    Przy okazji zrobie szybką aktualizacje i małe tl;dr zmian a na glębsze przemyślenia przyjdzie czas. Siłka daje ogomne rezultaty, zwłaszcza jak niedawno przeszedłem na surplus kaloryczny. Kurs tańca realizuje i jutro mam kolejną lekcje. Smalltalk jest praktykowany niemal codziennie. Ciuszki już ogarniam z jedną mirabelką na priv, która zna sie dobrze na modzie, jestem wdzięczny. Fryzura z zakolami jak pętle autobusowe póki co przejściowo ogarnięta, ale docelowo bedzie jeszcze lepsza. Wszystkie zmiany są dostępne do przeczytania na #spierdoleniewgkiepskich i we wcześniejszych wpisach na moim profilu.

    W tym wpisie chciałbym sie skupić na mojej dotychczasowej ścieżce zawodowej.
    Ogarnąłem się całkiem nieźle psychicznie i fizycznie. Społecznie też jest progres, ale zawodowo? Leże i kwicze niestety...

    Skończyłem szkołę zawodową o profilu "operator cnc" i dwa kursy "operator maszyn cnc" i "projektowanie w systemie CAD- Solidworks"
    Nie powiem, posiadałem dużą wiedze jak na swój wiek i dobre rokowania, bo ten zawód mnie ciekawił. Szybko znalazłem prace w pobliskim januszexe, gdzie takowe maszyny można było spotkać. Pan, nazwijmy go roboczo, Janusz, obiecywał mi złote góry, a ja 18 letni przestraszony gówniak, łykałem wszystko jak pelikan. Usłyszalem m.in że w jego firmie są stale podnoszone kwalifikacje, szkolenia, kursy, awanse, podwyżki i reszta to typowe pierdolenie o młodym dynamicznym zespole. mam 24 lata i ciagle siedze w tym januszexie, a raczej gnije, bo nie boje się tego powiedzieć, jestem pizda nie skoczek. Przez gównianą samoocene, stany lękowe, zerową pewność siebie i wpływ moich rodziców (ferdek, nie ryzykuj, ty przeciez jestes taki słaby, nie poradzisz sobie, ciesz sie z czego masz) zacząłem cofać sie w rozwoju. Moja wiedza zamiast powiększyć, pomniejszyła sie. czuje sie jak młody, perspektywiczny, ambitny piłkarz, który wiecznie siedzi na ławce rezerwowych i ogląda starych doświadczonych dziadów, którzy nie chcą mu pokazać jak rozgrywać i strzelać bramki. w dodatku janusz płaci mi przyzwoite pieniądze, co w połączeniu z moją depresją i zapiwniczeniem dawało mi wygode, bo nie byłem zmuszony, żeby kombinować, tlumaczyłem sobie, że i tak nieźle zarabiam.

    Ostatnie tygodnie w januszexe sp zł.o.o
    Tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że mój koniec jest bliski.
    Za miesiąc/dwa chce stąd wyjebać do #wroclaw
    I poszukać nowej pracy. jaka to praca? Zarobki to nie jest mój priorytet. Zaakceptuje fakt, że ktoś zapłaci mi na start mniej niż Janusz po 5 latach, ale ja w moim zawodzie musze zacząć od nowa. Marze o rozwoju, nauce, zdobywaniu nowych doświadczeń. Pracowałem tylko na mazaku, a przecież jest tyle sterowań: haas, sinumerik, hendehein, fanuc itp Są różne programy CAD/CAM
    Solidworks, autocad, edge cam, master cam
    Dlaczego miałbym sie tego wszystkiego nie nauczyć? Dlaczego mam nigdy nie nauczyć sie dobrze programować w g-code? Pisać programy z palca, robić cykle na róznych maszynach.
    Mam do huja 24 lata. Nie jestem jeszcze na emeryturze.

    Bede walczył. zrobiłem już tyle zmian, że z odseparowaniem sie od rodziców, życiu na własną ręke i wejsciem na sciezke zawodowego rozwoju tez sobie poradze. to bedzie kolejny krok w #wychodzimyzprzegrywu

    #przegryw #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami #pracbaza
    pokaż całość

  •  

    "idz na siłownię tam nadrobisz swój wzrost"
    zawsze gnije z tego xD
    #przegryw #rozwojosobisty #wzrost #stulejacontent #tfwnogf

    źródło: xxx.png

  •  

    Dni szoku w sferze publicznej, jak dzisiejszy, są chyba jedynymi, oprócz osobistych tragedii, momentami, kiedy - jakby to ujął prof. Wolniewicz - metafizyczne wkracza w nasze życie. Bo zwykle przed tym uciekamy. A nagła, spowodowana przemocą, śmierć kogoś nieanonimowego, choć to nie do końca racjonalne, potrafi wytrącić z codziennej bieganiny i zwrócić nam uwagę na własną śmiertelność i szaleństwo sfery publicznej. Oczywiście, nie każdy jest wstrząśnięty, u niektórych przeważa np. ciekawość albo wściekłość. Nie ma też co naiwnie liczyć na odmianę sfery publicznej, bo jej nie będzie.

    Ale jeśli ktoś choć przez moment prawdziwie "smutnął", to polecam - zanim minie - wykorzystać ten zryw do autorefleksji, co pomoże przygotować się na nieuniknione tragedie we własnym życiu, a i też mądrzej działać w sferze obywatelskiej. Bo oczywiście nie zachęcam do ucieczki z życia publicznego w prywatność; działać trzeba, ale lepiej nie robić tego pod wpływem nieprzepracowanych złych emocji.

    Do takiej refleksji "granicznej" może posłużyć "O umiejętności życia" prof. Gadacza, książka, którą niedawno czytałem i którą mogę z czystym sumieniem polecić. Nie jest to tip-top techniczne dzieło filozoficzne, a pozbawiona fachowej terminologii i przystępna, choć erudycyjna i korzystająca ze skarbca mądrości filozofii zachodniej, wędrówka przez tematy takie jak los (i jego przypadkowość), cierpienie, śmierć, nadzieja, miłość, itp. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej życiowego.

    Gadacz jest wierzący, ale przede wszystkim jest filozofem, więc jego osobista wiara przebija się tylko jako pewien horyzont, nie zaburzając racjonalnego wywodu. Ja sam mam naturę mocno sceptyczną i agnostyczną, ale lubię takie "tillichowskie" rejony i wydaje mi się, że nawet twardy ateista z wypalonym buntem antyklerykalnym może skorzystać z lektury tego typu książki.

    Gadacz to postać nieoczywista, z dość burzliwym jak na akademika życiorysem. Najpierw był postrzegany jako najzdolniejszy uczeń Tischnera, potem odszedł z zakonu i założył rodzinę, a dwoje jego dzieci zmarło z powodu chorób genetycznych. Później - już po napisaniu "O umiejętności życia" (2003) - były różne akademickie kontrowersje. Niedawno zaangażował się nawet politycznie.

    Ale właśnie kogoś takiego potrzeba do refleksji o życiu. Człowiek z jakąś historią, dla którego pytania egzystencjalne nie są abstrakcją i to w tej książce czuć.

    PS: Papier kosztuje 20 zł, ebook 14
    http://www.ceneo.pl/25958691
    http://upolujebooka.pl/oferta,36682,o_umiejetnosci_zycia.html

    PS2: Jeśli komuś nie podchodzi ta książka, to polecam przeczytać coś innego, np. stoików. Naprawdę, w dzień taki jak ten dobrze w pewnym momencie oderwać się od mediów i pomyśleć nad swoją "filozofią życiową".
    http://broadcasttemps.com/link/4659001/comment/60496125/#comment-60496125

    #ksiazki #rozwojosobisty #filozofia #ateizm #religia #adamowicz #gdansk
    pokaż całość

  •  

    Zainspirowany #unknownews postanowiłem przygotować podobne zestawienie, skierowane do osób zajmujących się marketingiem, social media lub prowadzących własne firmy.

    1)Darmowy ebook zawierający ponad 500 stron porad marketingowych, głównie dotyczących mediów społecznościowych. Zdążyłem jedynie przejrzeć, ale wygląda obiecująco. Sporo screenów, więc się szybko czyta :)
    http://books.joshfechter.com/bamf-bible

    2)Serwis automatycznie wycinający tło ze zdjęć. Przetestowałem, działa naprawdę przyzwoicie.
    http://www.remove.bg/

    3)Baza darmowych ilustracji o różnych stylach. Tworzone głównie z myślą o stronach internetowych.
    http://icons8.com/ouch

    4)Kolejny darmowy ebook, tym razem króciutki i pomagający zaplanować cele na cały rok. Zmusza do głębszej analizy swojego życia i postanowień poważniejszych niż ograniczenie słodyczy.
    http://alexvermeer.com/8760hours/

    5)Artykuł mówiący o tym, że więcej przyswajanych treści nie zawsze prowadzi do większej ilości wiedzy. Przyswajanie nowych informacji stało się formą prokrastynacji, a dużo ważniejsze od wiedzy którą mamy jest to, jak potrafimy tę wiedzę wykorzystać.
    Między innymi dlatego psotanowiłem robić te zestawienia. Mam nadzieję, że dzięki robieniu skrótów informacji będę w stanie je lepiej zapamiętywać, a następnie wykorzystywać.
    http://medium.com/swlh/why-learning-more-isnt-always-better-2154f75a71d6

    6)Podobno każdego dnia mamy ograniczony zasób intelektualny na podejmowanie decyzji. Jeśli zmarnujemy ten potencjał na nieistotnie kwestie, jak zastanawianie się, w co się ubrać lub co zjeść na śniadanie, to ciężej będzie nam decydować o ważniejszych sprawach. Jako przykład do tej teorii często podaje się niezmienną stylówę Steve'a Jobsa.
    W podobnym temacie wypowiadał się założyciel Amazona, Jeff Bezos, rozróżniając decyzje na dwa typy (drugi link).
    http://ideas.ted.com/want-to-save-your-mental-energy-for-the-stuff-that-really-matters-set-a-decision-budget/
    http://businessinsider.com.pl/firmy/zarzadzanie/sukces-amazona-i-typy-decyzji-wedlug-jeffa-bezosa/4rm0rv7

    7)Kalendarz zawierający święta, wydarzenia i konferencje istotne z punktu widzenia marketerów.
    http://mateuszczech.pl/kalendarz-marketera-2019-planer-do-social-media/

    8)Wyświetlacze umieszczane w szybie auta dopasowujące wyświetlaną treść do przechodniów.
    http://grabb.io/mp4/Grabb-Promo.mp4

    9)Spora ilość statystyk i wynikających z nich porad dotyczących Facebooka:
    -wśród top500 postów 81,8% to wideo
    -najbardziej angażuje treść, która jest inspirująca, śmieszna lub praktyczna
    http://blog.bufferapp.com/facebook-marketing-2019

    10)Mastercard usuwa nazwę ze swojego logo. Podobny krok wykonały wcześniej Apple, Nike i Starbucks
    http://dailyweb.pl/mastercard-usuwa-napis-ze-swojego-logo-zmiana-trendow/

    11)Trendy w designie na 2019
    http://www.behance.net/gallery/71481981/2019-Design-Trends-Guide

    12)Na koniec ciekawostka. Rodziny, które były najbogatsze we Florencji w 1427 r. wciąż są najbogatsze :)
    http://qz.com/694340/the-richest-families-in-florence-in-1427-are-still-the-richest-families-in-florence/

    W tym tygodniu to tyle, opinie i konstruktywna krytyka mile widziane.
    @imlmpe: Mam nadzieję, że się nie pogniewasz. Robisz świetną robotę swoimi zestawieniami i śledzę je od kilku miesięcy. Chciałem, żeby osoby które mają zainteresowania nieco inne niż programowanie też miały coś do poczytania.

    #lejektresci albo #lejeknewsow, sami zdecydujcie.
    #marketing #biznes #socialmedia #rozwojosobisty
    pokaż całość

    Który hasztag lepszy?

    • 61 głosów (76.25%)
      #lejektresci
    • 19 głosów (23.75%)
      #lejeknewsow
  •  

    Jak wyglądała by wersja tego mema dla #rozowepaski?

    pokaż spoiler dziewczyna 18-24 - "przygody", podróże (zgadnijcie na czyj koszt), karuzela członków, blacked (w USA), erazmus (w PL), korzystanie z życia przed znalezieniem bety do utrzymywania po studiach i bad boy w okresie przygód młodzieńczych, a potem po 25 r.ż. już "na serio" związek z ułożonym beta bankomatem


    #rozwojosobisty #nofap #przegryw
    pokaż całość

    źródło: preview.redd.it

    +: suche_gacie, barszcz1234 +17 innych
  •  

    Kurde mirko, jak nauczyć się samodyscypliny? Rozwalam wszystkie plany i postanowienia, nic zupełnie mi nie idzie do przodu, tracę tylko czas na robienie niczego ( ಠ_ಠ) nie chcę się przez to znaleźć w złej sytuacji życiowej, a dzień sądu zbliża się nieubłaganie

    #niewiemjaktootagowac #psychologia #rozwojosobisty #prokrastynacja #lenistwo #pomocy #pytanie #pytaniedoeksperta pokaż całość

    •  

      @ehisedi: dzięki! Najbardziej podoba mi się to, że w sumie nie mam szans, żeby o jakiejś liście zapomnieć. A tak się zdarzało, kiedy przełożyłam zeszyt na inne miejsce i zapominałam że istnieje :D Albo jak plik z listą lądował w innym folderze. A tutaj i tak wchodzę codziennie, żeby uzupełnić budżet. Jak stwierdzam, że jakaś lista jednak nie ma racji bytu, to to co ważne przenoszę do innych, a arkusz usuwam. I jakoś zostają tylko ważne rzeczy. "To do" dzienne też było spoko, ale jednak jest coś satysfakcjonującego w ręcznym skreślaniu zadania na kartce papieru. Więc też gratuluję pomysły z kalendarzem :) pokaż całość

    •  

      @Kiwiwi: Spróbuj może jakiejś fachowej literatury, która może Cię popchnie i da kopa do działania. Mnie osobiście dużo daje/dawało przeczytanie książki Obudź w sobie olbrzyma.

      +: Kiwiwi
    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Czas na zmianę – podsumowanie pierwszego tygodnia moich zmagań

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________

    tl;dr

    pokaż spoiler Przede mną podsumowanie pierwszego tygodnia zmagań ze zmianą na lepsze. Opowiem co mi się udało, a co nie. Przygotuję wstępny plan na najbliższy tydzień. Mój tekst ma formę dziennika.


    Mija właśnie pierwszy tydzień od podjęcia decyzji, jaką jest próba zmiany na lepsze. Już teraz wiem, że obrałem bardzo ciężką ścieżkę i jeszcze od groma pracy przede mną. Nie zamierzam się jednak poddawać. Moją motywacją jest moja rodzina. Najcudowniejsza żona i najwspanialszy syn. Czuję jak rośnie mi serce na myśl o nich. Czuję, że mogę przenosić góry.

    Jakie miałem plany na miniony tydzień

    Tydzień temu zaplanowałem, że:
    - znajdę więcej czasu dla rodziny,
    - znajdę czas na moje hobby i zainteresowania,
    - dwa razy w tygodniu będę ćwiczyć w domu,
    - zrezygnuję ze słodyczy, podjadania i niezdrowych przekąsek,
    - wrócę do nauki języka angielskiego,
    - poszerzę swoją wiedzę zawodową.

    Udało mi się zrealizować dwa pierwsze punkty. Mimo słabego efektu uważam, że poszło mi zaskakująco dobrze. Przede wszystkim dlatego, że zrobiłem już pierwszy krok. Teraz jeszcze obrać odpowiedni kierunek i się nie zatrzymywać.

    Zdradzę wam, że ten tydzień przyniósł mi parę bardzo niemiłych niespodzianek. Staram się jednak trzymać głowę na karku. Wiem jak ważny jest rozsądek. Jak istotna jest postawa w takich momentach. Ważne jest też pełnienie odpowiednio swojej roli. Pod tym względem jestem zadowolony z siebie. Chociaż bywały ciężkie momenty.

    Żałuję tego, że nie wygospodarowałem odpowiednio czasu i siły na ćwiczenia. Że nie powstrzymałem pokusy jedzenia słodyczy i podjadania niezdrowych przekąsek. Nie żałuję ponadprogramowych przerw na przeglądanie wykopu. Są one niezbędne do zdrowego funkcjonowania. W przeciwnym razie każdą chwilę, w której robimy coś nieproduktywnego, będziemy traktować jako marnotrawienie czasu. Co za tym idzie, będzie gryzło nas sumienie.

    Co planuję na następny tydzień

    Kolejny tydzień nie będzie łatwiejszy. Zdaję sobie sprawę z tego, jak mało czasu w nim będę mieć. Jak dużo obowiązków do wykonania i jak mało siły, żeby podołać temu wszystkiemu. Dlatego w tym tygodniu stawiam na podstawy. Muszę najpierw wyrobić odpowiednie nawyki. Bez nich będzie mi trudno zrobić kolejny krok.

    W nadchodzącym tygodniu planuję:
    - wstawać o 5:30 – normalnie wstaję ok. 6:00 i potem muszę się śpieszyć, żeby zdążyć do pracy;
    - nie wypić żadnego energetyka – zauważyłem, że powoli zaczynam się od nich uzależniać;
    - ćwiczyć przynajmniej dwa razy w tygodniu – przez ćwiczenia rozumiem zrobienie minimum 5 serii pompek i minimum 100 brzuszków jednego dnia;
    - przygotować plan finansowy do końca tego miesiąca i prognozę na przyszły miesiąc;
    - nie zjeść ani grama czekolady.

    Jak już pisałem, przede wszystkim skupiam się nad wyrobieniem pewnych nawyków. Nie piszę tym razem o wygospodarowaniu wolnego czasu, nauce angielskiego czy poszerzaniu wiedzy zawodowej. Czas znajdę, a reszta musi teraz zaczekać.

    Największą gorączką są moje finanse i to na nich chcę skupić sporą część swojej uwagi. Chcę przygotować prognozę na przyszły miesiąc. Sprawdzę też rokowania na ten miesiąc. Bardzo zależy mi na okiełznaniu tej sfery mojego życia.

    Jutro niedziela, dzień wolny od wszystkiego. Dla mnie to czas dla rodziny, dla mnie. Czas na refleksję. Czas na pauzę. Chwila odetchnięcia. Uważam, że każdy z nas powinien chociaż raz w tygodniu rzucić wszystko i powiedzieć sobie – „Dość! Dzisiaj spędzam dzień po swojemu”

    Słowo na nadchodzący tydzień:
    „Ludzie są przede wszystkim istotami myślącymi” – Martha Nussbaum

    Dziękuję Ci bardzo, że dotarłeś aż tutaj. Jeżeli spodobał Ci się mój tekst, albo chciałbyś być na bieżąco, zaobserwuj tag #ehisedi – opisuję w nim moje zmagania ze zmianą, ale nie tylko. Opisuję też ciekawe narzędzia, które mi w tym pomagają. Zagłębiam się w zakamarki własnego mózgu. Poruszam tematy psychologii i zrównoważonego rozwoju.

    Życzę Ci miłego dnia i do zobaczenia następnym razem.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia
    pokaż całość

    •  

      @ehisedi: Nie mam pojęcia bo go nigdy nie robiłem. Brzuszki odradzam ze względu na szkodliwość na kręgosłup a znikome działanie na brzuch.

    •  

      @Kodziak: Masz na myśli brzuszki takie jak na w-f'ie? Kiedy nie używasz nawet mięśni brzucha? To mi na szczęście nie grozi. Może nie jestem super wysportowanym facetem, ale jakąś tam wiedzę mam. Wiem jak ćwiczyć mięśnie skośne brzucha, a jak głębokie. Myślę, że dam radę. A gdybyś miał jakiś ciekawy, i mało zajmujący program treningowy, to daj mi proszę znać.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Zaczynam challenge #zapuszczajwlosyzwykopem . Co miesiac bede dodawal zdjecie przez okolo poltorej roku az do uzyskania pozadanej dlugosci ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Czas start ! 1/18

    Jesli beda chetni bd wolal z listy .

    #rozwojosobisty #wlosy #challenge

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dzien 1.jpg

  •  

    cześć wykopki
    dostałem grzyba i zaraz będę go testował :)
    grzyb to Amanita muscaria, czyli muchomor czerwony.
    nie mam nikogo, kto chciałbym mi towarzyszyć tego dnia, więc zrobie #testujzwykopem
    Grzybek leżał i się suszył w stanie powietrzno-suchym ok. 2 miesiące. Wczoraj ususzyłem go w piekarniku, dzisiaj zmiażdżyłem.
    Przygotowałem sobie pożywny podwieczorek i zabieram się za jedzenie.
    Na pierwszy strzał idzie 1g.
    #narkotykizawszespoko #narkotykiniezawszespoko #jjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj #alternatywneteorie #klubswiadomych #rozwojosobisty #wizjechorejglowy
    pokaż całość

  •  

    Nowy rok, stare postanowienia.
    Dokładnie 30.12 zeszłego roku dodałem cele:

    "Moje cele na przyszły rok:
    dostanie się na staż i praca jako junior (Java / C#) - pół roku
    nauka niemieckiego
    90 dni no fap challenge
    ukończenie studiów
    przejście z ćwiczeń w domu na siłownię

    exerciseschallenge
    Ćwiczenia z aplikacją co 2 dzień.
    18 dzień

    dietchallenge
    Cel: waga <= 73.0 kg
    Obecnie: 70.1

    coldshowerschallenge
    Zima/Ciepła: mix (100/0 oraz 70/30)"

    Z tego udało mi się zrealizować:
    - ukończenie studiów
    - przejście z ćwiczeń w domu na siłownię

    Do celów, które nie wymieniłem tego dnia, ale miałem je wyznaczone i pisałem o nich wcześniej należy dodać zrealizowanie:
    - 1.07 wyszedłem pierwszy raz poza schemat szkoła-sklep-dom (poszedłem się przejść na spacer po lesie). Z perspektywy czasu widzę poprawę dzięki temu, że to wtedy zrobiłem.
    - W wieku 23 lat znalazłem swoją pierwszą dziewczynę (z którą jestem do dziś)
    - W tym wieku także pierwszy raz uprawiałem seks
    - Ukończyłem studia
    - Dostałem się na studia II stopnia
    - Znalazłem pracę w automatach (C#) (pierwsza poważna)
    - Wyprowadziłem się od rodziców
    - Usamodzielniłem się (mieszkanie samemu to trochę wymusiło)
    - Zacząłem chodzić na siłownię i tym samym uprawiać sport (od świąt nie chodzę regularnie, ale to niedługo się zmieni)
    - Miałem dość fajny epizod kwiecień - czerwiec gdzie wstawiałem wykresy swojej produktywności z Rescue Time (to był chyba najbardziej produktywny okres w moim życiu)
    - Wstawanie rano

    Z negatywnych rzeczy:
    Nie potrafię odpoczywać.
    Od kilku miesięcy strasznie się obijam. Gdybym tylko potrafił się cieszyć. Podczas obijania myślę o tym ile muszę zrobić oglądajac filmy na YT. Czuję poczucie winy, ale nie potrafię z tym zewać. Rok temu zrobiłem sobie przerwę tygodniową i nie potrafiłem już wrócić do bycia produktywnym. Poprzednio uprawiałem zimne prysznice, zrobiłem przerwę na święta i to samo. Nie potrafiłem wrócić.

    Rozmyślając dochodzę do wniosku, że jak najbardziej można grać w gry, oglądać YT, TV czy seriale. Chodzi o to, żeby wszystko miało swój czas i każdy dzień zawierał pierwiastek produktywności. Minimum godzina dziennie, ale najważniejsza jest regularność. Nie zasady typu: nadrobię w weekend.
    Co ciekawe w pracy mogę pracować przed komputerem bez odpoczynku. Dopiero w domu mam problemy ze skupieniem i zabraniem się do swoich projektów. Może rozwiązaniem byłoby robienie zadań zostając dłużej w pracy?

    No nic. Pora na cele na ten rok:
    - ukończenie 1 roku studiów II stopnia
    - prawo jazdy
    Jestem w takim wieku, że wypada je mieć. Szczególnie, że są auta na minuty to nie muszę od razu go kupować. Mam zdaną teorię, ale to było z 3-4 lata temu. Muszę wykupić nowy kurs.
    - dostanie pracy jako junior C# deweloper
    - zacząć zbierać kasę na kupno mieszkania
    - kupić nowy komputer (najlepiej stacjonarny i na raty 0%)

    Najważniejsze:
    - systematyczna praca
    - być rok z dziewczyną

    #nozerodays #motywacja #rozwojosobisty #postanowienia2019 #postanowienianoworoczne
    pokaż całość

    •  

      @Dowisetrepla gratuluję Mirku podejścia i ogromnie trzymam kciuki za sukces. Pozwolisz, że w ogóle będę Cię obserwować. Jestem ciekawy Twojej drogi.

      Co do braku odpoczynku i wyrzutów sumienia. Mam to samo. Jeżeli chodzi o brak odpoczynku, mi pomaga motywowanie zewnętrzne. Chodzi o to, że wyznaczam sobie jakieś zadania na dany dzień, po wykonaniu których wybieram sobie nagrodę - motywator. Najczęściej jest to książka, dobry film, albo gra. Z wyrzutami sumienia jest trudniej. Warto spojrzeć na nawyki. Czy przesiadywanie przed smartfonie oglądając YT jest produktywne albo odprężające? Jeżeli nie, to próbuj się od tego odcinać.

      Pamiętaj też o nagrodzie po zadaniu. W przeciwnym razie znowu będziesz mieć wyrzuty sumienia.

      I nie rób przerw. To ma być styl życia, nie chwilowa zabawa.

      Raz jeszcze powodzenia!
      pokaż całość

    •  

      @Dowisetrepla: to nie zadziała, ale powodzenia

  •  

    Czas na zmianę – narzędzie pomocne w realizowaniu naszych postanowień

    tl;dr

    pokaż spoiler [Tutaj](http://broadcasttemps.com/wpis/37986617/czas-na-zmiane-tl-dr-pokaz-spoiler-dlaczego-to-rob/) znajdziesz parę słów o mnie. Kim jestem i dlaczego tutaj piszę. Dzisiaj opowiem o kalendarzu książkowym. Moim zdaniem niezastąpionym kompanem każdego, kto pracuje nad sobą.


    W moim poprzednim poście napisałem co-nie-co o wyznaczaniu celu. Posłużyłem się ogólnikami. Chciałem by tekst po pierwsze miło się czytał, po drugie utożsamiał się z jak największą liczbą odbiorców. Uczę się jak pisać, żeby było jak najlepiej. Dlatego dzisiaj napiszę o tym, co dla mnie jest najlepsze. Co dla mnie okazało się najbardziej efektowne. Mianowicie – napiszę o tym jak wykorzystuję kalendarz książkowy.

    Dlaczego kalendarz książkowy

    Dlaczego kalendarz? Mogłem przecież pójść z duchem czasów i użyć tabletu, smartfonu, czy laptopa. Możliwości jest od groma a ja decyduję się właśnie na to? Powodów mojej decyzji jest parę. Mając kalendarz pilnuję terminów. Oczywiście inne z wymienionych wyżej też to dają. Ba! Niektóre nawet same o sobie przypominają. Argument mój więc nie koniecznie do Ciebie może przemówić.

    A co powiesz o czasie na refleksję? Mamy do dyspozycji wiele aplikacji, które w łatwy sposób pomagają nam zarządzać naszymi celami i postanowieniami. Wystarczy parę kliknięć, żeby wyznaczyć sobie nowy cel – bieganie 3 razy w tygodniu. Z reguły robimy to w pośpiechu. W drodze do pracy, w autobusie, pociągu czy gdziekolwiek indziej. W głowie snujemy marzenia o atletycznej sylwetce. Opracowujemy prosty plan i chwilę później cel czeka na realizację. Z doświadczenia wiem, że planując coś w sposób jak powyżej rzadko kiedy osiągniemy zamierzony cel. Czy prokrastynacja coś Ci mówi? Wyobraź sobie, że nawet nie odczytujesz przypomnienia o nadchodzącym bieganiu. Potem nawet usuwasz je z belki powiadomień na Twoim smartfonie - bo dioda zaczyna Cię denerwować.

    Ja używam kalendarza. Siadam wieczorem do stołu w kuchni. Sprawdzam, czy wykonałem wszystko co na dzisiaj zaplanowałem. Piszę parę słów o tym co mi się udało, nad czym muszę popracować. Wyznaczam sobie cele na jutro i mogę zamknąć kalendarz. Czas, który poświęcam na zapisanie tego wszystkiego jest bardzo ważny. Jest to czas na przemyślenie, czy na pewno wszystko robię dobrze? Czy nie powinienem czegoś zmienić? Może gdzieś przystopować? Może narzucić tempa?

    Kolejnym argumentem, którym mam nadzieję Cię przekonać będzie pamięć ręki. Wiesz może co to? Jak nie to już śpieszę z wyjaśnieniem. Wytłumaczę to na przykładzie gitary. Ucząc się gry na tym instrumencie dochodzimy po pewnym czasie do momentu, kiedy umiemy już zagrać jedną całą piosenkę. Jeżeli grałeś kiedyś na gitarze, wiesz dobrze, że wtedy obie nasze ręce działają w pełnym automacie. Po pierwsze częste wykonywanie powtarzalnych ruchów utrwala się w naszym mózgu. Daje to efekt automatyzacji procesu. Po drugie skupiając się nad ruchem obu rąk łatwiej jesteśmy w stanie odtworzyć utwór w naszej głowie. Podobne zastosowanie ma pisanie. Tutaj przez powtarzalność, mam na myśli umiejętność pisania, formułowania fraz, czy zdań. Pisząc odręcznie łatwiej jest nam wrócić myślami do tego, co nabazgraliśmy parę godzin wcześniej.

    Jak używam kalendarza

    Jest to dość proste. Ja dzielę sobie to na 3 etapy. Zaczynam wieczorem. Pierwsze co robię to skreślenie wykonanych zadań. Niewykonane pozostawiam nieprzekreślone. Następnie w paru zdaniach opisuję miniony dzień. U mnie ma to formę bardziej dziennika aniżeli pamiętnika. Tak jest mi najwygodniej. Jest to też czas na przemyślenie danego dnia. Nad czym mógłbym popracować. Z czego jestem dumny, z czego już mniej. Jak już sobie podumam to przewracam kartkę papieru na następny dzień i wyznaczam sobie zadania na jutro. Trzeba przy tym pamiętać o wielu czynnikach; m.in. o dostępności czasu, możliwości, siły itp. Ja stosuję sposób, że najpierw zapisuję to co wiem, że spokojnie wykonam. Następnie dopisuję jedno lub dwa zadania, których nie mam pewności że wykonam. W ten sposób przesuwam granicę swoich możliwości.

    W ogóle jakie wypisuję sobie zadania? Powiem Ci, że tutaj mogę Cię dość niemiło zaskoczyć. Zaraz stwierdzisz, że chyba mało ambitny jestem i nie weźmiesz ze mnie przykładu. W zadaniach piszę m.in. to:
    Nie wypiję dzisiaj kawy
    Nie zjem czekolady ani nic podobnego
    _ wieczorem zrobię 3 serie pompek do odcięcia_
    pozamiatam i pomyję podłogi

    Jak widzisz, nie stawiam sobie wygórowanych wymagań. Zadaniem kalendarza, nie jest – jakby się mogło na początku wydawać – skupienie Twojej uwagi na zadaniach. Celem kalendarza jest:
    1. Wyrobienie sobie nawyku systematyczności
    2. Poznanie swoich granic przerobowych
    3. Spojrzenie na życie z innej strony

    Chciałem Ci podziękować, że dotarłeś aż tutaj. Jeżeli masz uwagi, pytania, albo chciałbyś po prostu coś napisać – śmiało! Doceniam każde słowa. Następnym razem spróbuję napisać trochę o zarządzaniu finansami.

    Życzę Ci miłego wieczoru i do zobaczenia następnym razem
    Ehisedi!

    #ehisedi #rozwojosobisty #psychologia #motywacja
    pokaż całość

  •  

    Czy warto jeszcze w XXI wieku czytać książki?

    W końcu nie od dziś "nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta.". A współcześnie do tego mamy ultra dynamiczny świat i mnóstwo skrótowców pod ręką - artykuły, vlogi, "5 minute videos", Reddit, Wykop. Po co ten książkowy fetysz? To w końcu tylko forma przekazywania wiedzy, nie? Nie każdy musi lubić czytać.

    Ano nie do końca. Pominę książki z fabułą, bo to trochę osobna (też pożyteczna, ale w inny sposób) kategoria i skupię się na literaturze faktu. Otóż uważam, że krótkie formy nigdy nie dorównają książkom. W dzieciństwie i wczesnej młodości czytałem na tony, potem - jak myślę wielu - praktycznie przestałem, a od paru lat znowu do tego wróciłem i mam na ten temat parę przemyśleń.

    Dobra książka to efekt wytężonego wysiłku kogoś najprawdopodobniej inteligentniejszego i mądrzejszego niż Ty czy ja przez co najmniej parę miesięcy, częściej parę lat, czasem całe życie. Ktoś "poświęcił się" (oczywiście nie za darmo), by zdać Wam jak najlepszą relację z danego tematu. Jeśli spotka się to z Waszą skupioną uwagą, paroma czy paronastoma godzinami z wyciszonym telefonem i bez nieustannego zmieniania kontekstu, ciężko sobie wyobrazić coś bardziej efektywnego i rozwijającego.

    Ale to nie tylko to. Działają tu też insze siły, np. ekonomia. Ludzie obeznani w temacie (np. Orliński na swoim blogu) nie ukrywają, że jakkolwiek prasa papierowa ma się coraz gorzej, bo żeby się opłacała, trzeba mieć dziesiątki albo setki tysięcy czytelników, to książka sprzedana już w 10 tys. egzemplarzy daje utrzymanie autorowi i wydawnictwu. Książki bardziej pasują do "świata nisz" niż Internet.

    Muszę się przyznać, że miałem niezłą satysfakcję, że wrzucane przeze mnie wpisy w tagach o książkach Krasowskiego o historii polityki w III RP ( #historiapolitycznaiiirp ) i - początkowo - oparty na książce Balinta Magyara tag o Węgrzech ( #postkomunistycznepanstwomafijne ), podobnie jak różne wrzutki z książek w temacie, cieszyły się relatywnie (jak na tematykę) dużym powodzeniem. Niby dziesiątki albo setki osób pod #4konserwy i #neuropa siedzą tutaj i śledzą na bieżąco wszelkie informacje, jakie się pojawiają w sieci, a jednak cytaty z książek wydanych nawet parę lat temu wniosły do dyskusji coś ożywczego i szerzej nieznanego.

    Bo "mądrość internetowa" jest dość płytka i polega na wałkowaniu tych samych tematów z tych samych źródeł w kółko. Tak jak uczący się o korwinizmie Wykopowicz jeszcze parę lat temu wkurzał się na "telewizyjny mainstream" swoich rodziców, tak internetowe sieci społecznościowe dorobiły się tej samej papki, tyle że tym razem "alternatywnej".

    Tak więc gorąco zachęcam do zmiany diety. Jeśli nie czytacie za dużo, albo mieliście przerwę, to uczciwie ostrzegam, że na początku będzie ciężko i zniechęcająco. To dobrze! Dobre rzeczy nie są łatwe. Wybierzcie sobie zatem coś w miarę lekkiego na początek, żeby się nie zniechęcić, bo nie ma nic gorszego niż ciężka książka, która nie porywa. Nie ma co chwytać się za podręczniki, książki "popularno-" też mogą być na poziomie, a jednocześnie strwane. Może kupcie sobie Kindla, chyba że wolicie papier, co też jest OK. Książki są tanie, a często nawet "darmowe". Możecie też np. czytać po angielsku i będą dwie pieczenie na jednym ogniu.

    Pozostaje jeszcze pytanie, co konkretnie czytać. Na pewno nie Ziębę, Danikena itd. :). Szkoda sobie zapychać głowę tym, co i tak macie za darmo w Internecie. Parę rekomendacji mam w swoim profilu. Cóż, może po prostu czytajcie w tematach, które Was interesują? Na pewno się coś znajdzie. Ważne żeby wybierać rzeczy jakoś zweryfikowane i godne spędzenia z nimi czasu.

    W epoce buntu przeciwko autorytetom pewnie tradycyjnie mi się dostanie za lemingozę, ale dobre dzienniki czy tygodniki może najbardziej się właśnie przydają do tego, żeby wyłapać przy ich pomocy nowości na rynku wydawniczym. Magazyny "Wyborczej", The Economist, NY Times, itp. często piszą o głośnych książkach. Jeśli kogoś interesują tematy "okołopolityczne" to może śledzić rekomendacje i wywiady w pasującym mu ideologicznie think tanku. A w niszach pomocne będą fora/reddity/grupy/itp.

    Oczywiście, dobry wykład uniwersytecki (taki, co ma jakiś program i co się go słucha 12 godzin) jest niezłym substytutem. Uniwersytety z ligi bluszczowej wydały tego mnóstwo. Polecam też wykłady "Great courses", najlepszy chyba o starożytnym Egipcie :). Moje marzenie to żeby każdy na Wykopie wypowiadający się w tematach politycznych przesłuchał wykładów światowej sławy filozofa polityki, prof. Sandela z Harvardu. Gdyby dyskutanci wiedzieli co to utylitaryzm, a co deontologia i co w temacie miał do powiedzenia Arystoteles, to byłoby tu dużo bardziej cywilizowanie.

    Tak się oczywiście nie stanie, ale każdy może przynajmniej zadbać o swój ogródek we własnej głowie.

    #ksiazki #rozwojosobisty i trochę nieśmiało #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Aż miło widzieć taki duży rok na tagu #rozwojosobisty Co to? Postanowienia noworoczne? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    I ja też w związku z #przecietnapraktyka powracam.

    Także klasycznie, jak w zeszłym roku.

    Cele codzienne:
    1. Medytacja (minimum 5 minut dziennie z celem na koniec miesiąca minimum 15 minut dziennie)
    2. Rozciąganie (póki co wracam do tego filmiku z połączeniem rozciągania nastawionego na siedzenie w pozycji lotosu)
    3. Siłownia/bieganie 3 razy w tygodniu (z celem zwiększenia do 4-5)
    4. Czytanie książek
    5. Duolingo (rosyjski, grecki)

    Cele tygodniowe:
    6. Skończyć 1 książkę w tygodniu (cel 52 w ciągu roku - obecnie jest 2/52)
    7. Kurs z greckiego (czekam na zapisy)

    Cele miesięczne:
    8. Przerzucić się z siłowni na zajęcia - myślę o kickboxingu albo krav maga (muszę się zagłębić w tematykę, żeby podjąć odpowiednie działanie)
    9. Więcej ruchu - opaska Xiaomi Mi Band 2 pozwala w ogarnięciu, ile kroków dziennie robię. Czytałam o zalecanych 10 000 kroków, co obecnie wydaje mi się niemożliwe, ale chciałabym być w stanie taki poziom osiągnąć już na przełomie luty/marzec
    10. Poprawa jakości snu - tutaj znowu pojawiła się z pomocą opaska Xiaomi Mi Band 2, dzięki której dowiedziałam się, że mam zdecydowanie zbyt krótki głęboki sen.
    11. Poprawa diety - ograniczenie mięsa, gotowanie w domu, regularne posiłki, więcej warzyw i owoców.

    Myślę, że na początek roku wystarczy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #mikrodziennik #produktywnosc
    pokaż całość

    •  

      @Imputator: nie musisz się na początku niczego uczyć :)
      Usiądź wygodnie na kanapie/krześle (nie musisz siedzieć po turecku), połóż dłonie na udach wewnętrzną stroną do góry. Słuchaj swojego ciała i ułóż się tak, żeby było Ci wygodnie. Możesz puścić sobie jakąś muzykę (polecam hang drum albo np. dźwięki natury (osobiście używam aplikacji Calm do tego).
      Zamknij oczy i skup się na swoim oddechu. Weź 3 głębokie wdechy. Czuj jak powietrze wypełnia Twoje płuca, jak unosi się Twój brzuch i klatka piersiowa - skup się na tym. Wróć do normalnego oddechu, ale cały czas skieruj ku niemu swoją uwagę. Brawo. Medytujesz :) A teraz tricky part - Twój umysł po pewnym czasie wróci do normalnego stanu działania, czyli bycia wszędzie poza teraźniejszością. Kiedy sobie to uświadomisz - bez oceniania ani wmawiania sobie, że nie potrafisz medytować - znowu skup swoją uwagę na oddechu.
      Polecam zacząć od np. 3 minut dziennie i delikatnego zwiększania czasu. Wszystko oczywiście uzależnione od tego, jak się czujesz. Nie pchaj się od razu do medytowania po 30 minut, bo możesz się szybko zniechęcić.

      @zaba34: zachęciłaś mnie XD

      @x-ray: sci-fi (dystopia, utopia, antyutopia, apokalipsa... takie tematy mnie kręcą ( ͡° ͜ʖ ͡°)), popularnonaukowe, naukowe (dużo książek o astronomii sobie kupiłam na święta), psychologiczne. Głównie takie gatunki mi się przez palce przewijają.
      pokaż całość

    •  

      @przecietna: Co do wyboru kickboxing vs Krav maga, to najlepiej idź na pierwsze zajęcia które są zazwyczaj gratis. Wtedy przekonasz się co bardziej ci podpasuje. Krav maga to niestety w większości uderzenia zmiękczające(tzn w krocze). Ogólne nastawienie na obronę i kontratak. Kursy dodatkowe jak atak w dyskotece, autobusie i obrona przed nożem.

      W kickboxingu nauczysz się wszystkiego. Od utrzymywania dystansu, uników, kopnięc, boksowania(co kuleje w krav maga). Jak atakować wyższych przeciwników. Do tego sparingi po kilku miesiącach, sprawdzające wiedze w akcji. Zobacz ile osób ćwiczy ( optymalnie do 15 na 1 trenera), jak dużo powyżej to moim zdaniem nie ma sensu. No i jacy ludzie trenują. Osobiście wytrzymałem na krav maga ok pół roku i zmieniłem na kickboxing bo już mnie znudziły te uderzenia w krocze.
      Walka kobiet w federacji GLORY http://www.youtube.com/watch?v=OTf_V772wXM .
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Czy #rozowepaski mają jakieś cele w życiu? Czy ich jedynym celem jest się nadziać na bogatego bolca z dobrymi genami?
    #logikarozowychpaskow #rozwojosobisty

    źródło: i1.kwejk.pl

  •  

    Miałem dzisiaj nie pisać przez brak ochoty, ale na koniec dnia jednak mnie coś naszło.

    Rozmowy z prezesem nie miałem, był zajęty. Sprawa jest odłożona w czasie.

    Cieszę się na myśl o tym jak rozwija się moja zdolność do planowania. Kiedyś myślałem, że wystarczy spisać listę. I tak długo robiłem i następnie odpuszczałem, bo mało z tego wynikało.

    Dopiero jak nauczyłem się, że zadania warto jeszcze wstępnie opracować i przeanalizować i dopiero zapisać, a następnie nanieść na kalendarz to zaczęło się coś dziać. Jednak za nim zaczęło to trybić to musiałem nabrać wyczucia na ile mnie stać.

    Nadal nie jest idealnie, ale w końcu potrafię realizować założenia w większym procencie. To naprawdę daje frajdę :)

    A przebijałem się przez masę aplikacji, list, programów i sposobów zapisywania takich spraw. Najbliższy spełnienia moich oczekiwań był excel i onenote + outlookowy kalendarz. Jednak i z nich zrezygnowałem na rzecz długopisu, bloczka z kartkami i grubego, dużego kuta xD kalendarza. xDD

    Jest jeszcze jedna sprawa - jeśli coś nie zostało zrealizowane to trzeba to wciągnąć na listę i znów zaplanować. A jeszcze lepiej jest (i do tego aktualnie dążę) starać się zamykać temat za jednym razem i nie pozwalać sobie na ucieczkę w maile, telefony, rozmowy, sprawdzanie czegokolwiek. Jeśli mnie takie rzeczy atakują to biorę długopis, bloczek i spisuje te "sprawy". Po kilkunastu dniach praktyki weszło mi to w nawyk i szybko mogę wrócić do skupienia na wyznaczonym zadaniu.

    Fascynujące jest to, że zawsze mogłem tylko o tym czytać, a teraz jakoś naturalną drogą do tego dotarłem. Z tego, co zauważyłem to ważne jest praktykowanie i nie poddawanie się. To po prostu musi wejść w krew, a mózg musi się przestawić do nowego trybu działania. Trzeba ujarzmić skurczybyka (mimo potężnych sabotaży).

    Aktualnie potrafię spędzić 2 godziny na samym wypisywaniu rzeczy do ogarnięcia, a następnie ich opracowywania i nanoszenia na kalendarz. Zdarza mi się to kilka razy w tygodniu.

    Trapi mnie to, że działam tak tylko w pracy i na dzień dzisiejszy dążę do tego, żeby zamiast myśleć o różnych sprawach prywatnych do załatwienia to zacząć je spisywać i planować. Mam kilka spraw takich jak te:

    - chce mieć aparat na zęby (od 2 lat tylko o tym myślę) więc czas zaplanować przejrzenie informacji w tym zakresie, wybranie specjalisty i umówienie się na wizytę. Wejście w temat jest dla mnie niezwykle ważne jeśli chodzi o złapanie bakcyla do załatwienia tematu.

    - samochód - kilka msc. mam "check engine" codziennie myślę o tym jakie to ważne, a nadal nie mam umówionej wizyty u mechanika (mimo, że mam łatwy dostęp). Nie będę już pisać o jeżdżeniu na letnich (przez brak planu).

    - angielski - tu przypomina mi się dzień świra :D ile razy chciałem go posiąść... tym razem czuję sporą motywację (zawodowo i prywanie - chodzi o zdobywanie wiedzy i poznanie poglądów ludzi z za granicy).

    To są takie mocne przykłady, które jakby nie było są banalne do załatwienia, ale jednocześnie nie są załatwione, ponieważ sam oszukuje siebie i swój mózg mówiąc sobie, że za tyle i tyle, albo, że musiałbym to i to i na tym się kończy, a mózg zadowolony, bo energia zachowana.

    Ouuhhh, ale przypomniał mi się temat. Słyszeliście o pętli dopaminowej? Chłopaki z #nofapchallenge pewnie dobrze wiedzą o co chodzi, ale warto dodać, że takie pętle są na każdym kroku. Telewizor, internet, gry. Wszystkie memy, przeglądanie wiadomości, przeglądanie facebooka, instagrama itd. To wszystko daje zastrzyk dopaminy w formie pustej jak cukier - pusta kaloria. Mózg zaspokojony, ale nic poza tym. Brakuje nam poczucia realizacji, szczęścia, ale jednocześnie nie możemy po nie sięgnąć, ponieważ na poziomie nagrody jesteśmy zaspokojeni przez te codzienne (i bardzo nie pozorne sprawy) dlatego trudno przed samym sobą zebrać się za osiągnięcie celu, załatwienia sprawy itd.

    Sam długo o tym wiedziałem i to bagatelizowałem - do czasu aż zacząłem ograniczać moje, co 5 minutowe wyskoki do internetu, tv itd. Nadal mam ogromny kłopot, ale odkąd zacząłem takie rzeczy regulować to nagle pojawiły się chęci do zagospodarowania. Jeśli ktoś ma problem z motywacją, ma ogromne chęci na różne rzeczy, a jednocześnie nie może się mobilizować to polecam wejść w temat. Na pewno warto też zainteresować się wtedy #medytacja i #wimhof.

    Na pewno dorzuciłbym też temat zaburzeń odżywiania i układu pokarmowego, ale to hmm. Myślę, że nie ma, co zaczynać od rewolucji, a złapać się czegokolwiek, co kieruje do tych zmian.

    Myślę o swoim wpisie i widzę jak niższy poziom energii ma wpływ na jego jakość + moją satysfakcje z tego, co napisałem. Mam wrażenie, że tak trochę pierdolę :D, ale jednocześnie ciesze się, że mogę pokazać jak doszedłem do niektórych spraw.

    Sam jako młodszy typ byłem wielu rzeczy nie świadomy i wiedziałem tylko tyle ile przeczytałem. A ta wiedza okrojona z doświadczenia i praktyki jednak nie pozwalała za bardzo łączyć kropek. Wiecie kiedy praktycznie przestałem czytać książki? Jak stwierdziłem, że albo będę stosować się do tego, co się dowiedziałem, albo przestaje czytać i się oszukiwać, że coś rozwiązuje.

    Niestety, ale długo tkwiłem w pkt., którym gromadziłem wiedzę myśląc, że coś zmieniam, a tak na prawdę mógłbym ruszyć dużo bardziej do przodu stosując proste rady niż opierając się tylko o zdobywanie wiedzy.

    To jak z mięśniami #mikrokoksy - od czytania o treningach, dietach, suplach i nawet dopingu nie rośniemy. Nabywamy wiedzy, ale jak jej nie wykorzystamy to z naszym ciałem się kompletnie nic nie stanie. BTW. uwielbiam temat treningów / formy / zdrowia itd. <3

    Wracając do planowania xD - chciałem się też podzielić tym, że czasem zaskakuje jak realizacja małych zmian może poprawić jakość życia. Banalnie prosty przykład - zostawiałem sobie na wyjście do pracy sporo spraw. Od przygotowania jedzenia, po ciuchy, golenie, mycie itd. Odkąd stwierdziłem, że lepiej robić to wieczorem, gdy jestem zmęczony, ale zdolny do takich spraw, mogę spać dłużej, wstaje spokojniejszy, nie gonię po całym mieszkaniu i na luzie jadę sobie do pracy, a co najważniejsze z rozluźnionym umysłem.

    Tak więc czasem na prawdę warto się zmusić by wieczorem naszykować ubranie, jedzenie i się ogarnąć, a jak nie to chociaż to zaplanować, bo

    raz - wstaje się w lepszym nastroju, a więc łatwiej o dobry dzień
    dwa - nie marnujemy energii i miejsca w głowie na myśleniu o takich sprawach
    trzy - tworzy się przestrzeń na inne zajęcia - konkretnie mam na myśli to, że przez przesunięcie tych rzeczy na wieczór, zyskałem czas rano. Rano to moment, w którym mam świeże pokłady energii i warto ją zainwestować w kreowanie nawyku, na którym nam zależy. Ja np. w ten sposób napisałem pracę inż. postawiłem stronę firmową, czytałem, medytowałem, joga, bieganie itd. Oczywiście nie wszystko razem, ale pojedynczo.

    Zauważyłem po prostu, że jest to czas,w którym łatwo zasiać w sobie coś dobrego. I teraz, co dalej.

    Medytowałeś przez dwa tygodnie z rana? Super, masz już to dosyć mocno zagnieżdżone w sobie. Śmiało, przesuń to na popołudnie, teraz będzie Ci łatwiej to przyatakować. A rano? Dodaj coś nowego, co chciałbyś w sobie zainstalować.

    Jest to taki mój prywatny mechanizm, który fajnie się sprawdza w zaszczepianiu sobie nowych spraw.

    I teraz, żeby było jasne - ja nie działam tak 365 dni w roku - nawet nie 180, może 90. Tylko, że ja już nie oczekuje od siebie 365 dni doskonałości.

    Oczekuje, że z każdym rokiem będę dłużej utrzymywać drogę, którą w głebi siebie chce podążąć. Więc jeśli każdego roku to 90 będzie zwiększać się o 3 dni czy 5 dni to będę szczęśliwy. Łyżeczką, a nie chochlą czy jakoś tak ^^.

    --

    Mam strasznie zmieszane uczucia odnośnie tego, co napisałem, ale w najgorszym przypadku przypomniałem sobie, co robię, dlaczego to robię i dlaczego czasem jest źle :) (✌ ゚ ∀ ゚)☞(ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง( ಠ_ಠ)(-‸ლ)

    #rozwojosobisty #tldr #motywacja #psychologia #przegryw #wygryw
    pokaż całość

  •  

    52 books challenge - 1/52
    jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi

    książkę póki co chcę jeszcze zachować, więc rozdajo będzie później :)

    Do magicznych słów należą: przepraszam, dziękuję i proszę. używanie ich zawsze jest mile widziane. Jakie są natomiast magiczne reguły zachowań, które pomogą nam zdobyć szacunek i uznanie ludzi?

    Według książki powinniśmy stosować się do 12 zasad, które odpowiednio użyte zapewnią nam korzyści i pozwolą zdobyć przyjaciół. Stosowanie porad z pewnością sprawi, że staniemy się bardziej lubiani i docenieni. To czy stosujemy te reguły wyłącznie po to, aby mieć z tego korzyści, a nie z powodu przemian w naszym życiu to już inna sprawa.

    Cała recenzja dostępna na moim blogu
    ----

    Od nowego roku postanowiłem wziąć udział w wzywaniu 52 books challenge. Jak sama nazwa mówi polega na przeczytaniu 52 książek w ciągu roku. Każdą przeczytaną książkę zrecenzuję. Nie będą to książki typu fantasy czy kryminał, a poradniki, psychologiczne itp. Przeczytane książki jeżeli będę miał w wersji papierowej i nie będą mi już potrzebne będę po prostu rozdawał.

    Fanpage / Instagram / Blog / Tag: #marnujeczas

    #ksiazki #recenzja #czytajzwykopem #blog #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    Stres to straszny sqrwiel.

    Dzisiaj zacząłem bardzo pozytywnie tydzień. Dużo energii, determinacji, sporo zadań do rozplanowania. Nawet już zarys tygodnia powstawał. W między czasie rozmowa z każdym dookoła (open_space), co jest u mnie ewidentnie przejawem nadwyżek energii, ponieważ bliżej mi do #introwertycy niż do ekstrawertyka (dużo mnie kosztuje przebywanie w towarzystwie). Nawet kilka spontanicznych zadań nie zaburzyło tego dnia, ale niestety mamy początek roku, a w związku z tym podsumowanie miesiąca, kwartału roku.

    I wiecie co? Noo właśnie niepatrz się nie popisał jeśli chodzi o rezultaty w skali roku, nie mówiąc już o magicznym grudniu.

    W jednym momencie nastąpiło odcięcie - cała radość dnia PUFF i to z dwóch powodów.

    I - zawiodłem się sam na sobie. Myślałem, że kontroluje koszty i inne rzeczy na bieżąco i nie jest źle. Dopiero perspektywa kwartału i roku pozwoliła mi zobaczyć, że w zasadzie z pkt. widzenia liczb, kręcimy się w kółko.

    II - prezes firmy będzie chciał ze mną o tym "porozmawiać". Generalnie facet jest jak chorągiewka. W jednym zdaniu rozmawia z Tobą jak równy z równym, inspiruje, motywuje, docenia itd., a z drugiej wybucha jak wulkan i robi z Ciebie gówno w dodatku w inteligentny sposób, bo IQ to on ma zdrowe. Nigdy na mnie jeszcze w ten sposób nie wybuchł, ale za każdym razem jak jest #afera to mam z tyłu głowy obraz tego jak wgniatał inne osoby w ziemie.

    Plus tej sytuacji jest taki, że już ochłonąłem, wyciągnąłem pierwsze wnioski i jutro od rana będę planować wdrożenie zmian. Pytanie tylko czy prezesa konstruktywna rozmowa będzie interesować.

    Przychodzi mi do głowy w tym temacie trochę myśli:

    1) Nie mogę przewidzieć jak on się zachowa.
    2) Nie mogę go zmienić.
    3) Mogę wybrać jak zachowam się ja.
    4) Mogę zwiększyć swoje szansę wizualizując sobie efekt końcowy naszej rozmowy.
    5) Mogę ograniczyć stres określając, co najgorszego może się stać w wyniku tej rozmowy i zaakceptować to.
    6) Mogę potraktować to jako kolejną lekcję, która jest tylko momentem w skali mojego życia. Najważniejsze to ją przerobić i wyciągnąć nauki.
    7) Muszę poprawić swoje metody szacowania kosztów / zysków / obrotu i zacząć podejmować decyzje w krótszym czasie.

    Moja praca wiążę się tak naprawdę z perspektywą prowadzenia biznesu od A do Z. Nie jest idealna, nie jest też niezwykle dochodowa. Jest stresująca, jest trudna, kosztuje mnie sporo energii. Zdecydowałem się na nią jednak świadomie.

    Podjąłem taką decyzję dlatego, że przed rozpoczęciem pracy miałem duże ambicje na swoją firmę z usługami czy nawet zajmującą się sprzedażą produktów. Wiedziałem jednak, że mam pojęcie o biznesie tylko od strony wykonawczej usługi / sprzedaży produktu. A jak wiadomo - to tylko wierzchołek góry lodowej.

    Nadal jestem w szoku jak bardzo nie widziałem reszty góry. Prowadzenie biznesu to ogromne wyzwanie, zwłaszcza jeśli tak jak ja masz skłonności do perfekcjonizmu i nie potrafisz sam sobie ramować pracy, ambicji, czasu itd. Nagle zatraca się to, co jest na etacie - czyli praca od do. Zadanie masz wykonać w zakresie od do. W pracy jesteś od do. Odpowiadasz za od do.

    Tym czasem ja nie czuje tych granic i dopiero uczę się je na nowo wyznaczać. Długo mi towarzyszy i pewnie jeszcze trochę tak będzie poczucie, że niczego nie skończyłem i, że nic nie jest hmm finalne. Z jednej strony naturalne - jest to proces, ale z drugiej chujowe. Mój mózg nie ma poczucia osiągnięcia celu, nie działa mechanizm nagrody. W połączeniu z brakiem wyraźnego sukcesu i wiecznie sceptycznych podsumowań łączy się to z przeważającym uczuciem nie bycia dość dobrym.

    To jest jeden z moich gorszych demonów. Zawsze wydawało mi się, że nie mam tego problemu, ale okazuje się, że był on po prostu dobrze zamaskowany. Tak naprawdę mam ogromny problem z poczuciem nie bycia dość dobrym przez, co mam chorobliwą potrzebę spełnienia oczekiwań osób, które mam za autorytet, które poważam, które są moim szefem itd.

    To bardzo qrewski mechanizm - jak tylko coś Ci wyjdzie, to zawsze znajdziesz jakieś, ale. Ile razy tłumaczyłem, że to, co zrobiłem to nic takiego, każdy to może zrobić, wystarczy to i tamto. I rzeczywiście tak czułem (czuje) i nie pozwalałem sobie przed samym sobą zbyt bardzo tym cieszyć. W perspektywie osiągnięcia swojego pełnego potencjału, naqrwianiu przez życie z obosiecznym mieczem i braniu tego, co się chce brać bardzo to przeszkadza. Plus jest taki, że jestem już świadom problemu i wskakuje właśnie w trampki przy przejść przez drogę, którą mnie od tego uwolni. Rozjadę (pieszo) sqrwysyna, obiecuje.

    Wracając do sytuacji z pracy - pozwoliłem aby ta sytuacja odebrała mi całą energię, przez następne 3 - 4 godziny, nie zrobiłem praktycznie nic ze swojej listy. Mało tego - wracając do domu rozważałem wypicie drina albo dwóch. Krótko mówiąc myślałem o ucieczce od sytuacji. Skończyło się tym, że poszedłem spać, bo czułem się wykończony.

    Gdy wstałem to miałem w sobie już więcej energii, pomyślałem, że w tym momencie potrzebuje energii, bycia w formie, skupieniu na jutrze. Nie mogę teraz się napić i zjeść kebsa, bo jutro będę jak we mgle. Mój układ pokarmowy nie jest idealny #dieta i jedzenie ma na mnie spory wpływ. Zjedzenie czegoś z czarnej listy sprawia, że szybko łapie depresyjne stany, ciężko myślę, brakuje mi energii, nie kojarzę faktów, brakuje mi motywacji itd. Dlatego aktualnie bazuje na ketozie, która daje mi niesamowite pokłady energii oraz jest jak doping dla ducha. I postanowiłem, że tego nie złamie i rozqrwie jutro temat.

    Myślę o tym, co tutaj piszę i chyba zaczyna to wyglądać jak pamiętnik (gay xDDD).

    Wracając do stresu - nadal mnie zaskakuje jak bardzo może nam się wydawać, że się nie stresuje, a wszystko wskazuje na to, że jednak ciało jest w mega napięciu. Nie ma apetytu, ze wszystkiego ma się ochotę zrezygnować - byle poleżeć, podejmowanie decyzji to jakiś kosmos, a myśl o pracy ściska w dołku. Często tych faktów nie łączyłem, a okazało się, że to strach łamany na stres. Nie przyjemnie się w tym grzebie w czasie #medytacja , ale jednocześnie tak bardzo otwiera na problem. Nagle czujesz, że możesz coś zmienić - i rzeczywiście. Dziś i wczoraj to jeden z nielicznych dni gdy strach mnie nie ściskał. Po urlopie miałem prawie, że #depresja na myśl o powrocie do pracy. Najlepsze jest to, że praktycznie w cale o niej nie myślałem, ale gdzieś tam głęboko mnie to gniotło i determinowało moje zachowanie.

    Niepojęte jest to ile dzieje się poza naszą świadomością. Ile tych mechanizmów działa sobie w tle i wpływa na nas. Można sobie pomyśleć, a bo ja taki jestem, ja tak mam, mam to po mamie, a u mnie w rodzinie to normalne itd. Ale nikt się nie zastanawia skąd to się bierze. Uważam, że w większości przypadków po przez powtarzanie tych samych zachowań i obserwowanie tych samych wzorców. A skoro nigdy nie aktualizowałeś programu to już Ci tak zostaje.

    Mózg zawsze będzie dążyć do jak najmniejszego z użycia energii. Dlatego uczy się schematów, które są nieświadomie powtarzane - jest to tanie w utrzymaniu. Dlatego #rozwojosobisty i ogólnie zmiany są takie trudne. Jeśli nie wydajemy na co dzień zbyt wiele energii, a nagle próbujemy rozjebać kasyno to z automatu powstaje opór i to na poziomie świadomym. Nie jestem w stanie zliczyć tego ile razy oszukałem sam siebie by coś zrobić czy nie zrobić ( #nofapchallenge ¯\_(ツ)_/¯).. Powoli jednak zrozumienie staje się głębsze i obejmuje, co raz więcej obszarów i te kropki mają więcej wspólnego.

    Nie mogę się oprzeć temu by stwierdzić, że świat jest zajebisty. Na każdym poziomie wszystko jest tak odjebanie zawiłe, a jednocześnie piękne, że nie umiem się tym nie ekscytować.

    W sumie to już zakończę ten wpis #tldr

    Co chciałem to napisałem, a jakoś nie czuje sensu dalej stukać w klawiaturę :)

    Życzę sobie powodzenia w dniu jutrzejszym ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ(ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง(✌ ゚ ∀ ゚)☞(ʘ‿ʘ)( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    pokaż całość

  •  

    Powiem szczerze, że żadna książka z dziedziny #rozwojosobisty nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak "do roboty".
    Czytając ją miałem wrażenie, że autor (Pressfield) jakby siedział w mojej głowie i duszy i odkrywał mnie kawalek po kawałku.

    Pressfield w tej książce koncentruje się na oporze- niewidzialnej sile która powstrzymuje i sabotuje nasze działania na wszelakich polach gdzie gratyfikacja nie jest natychmiastowa (dieta, twórczość, biznes, nauka). Pokazuje jak ta siła działa i co najważniejsze jak z nią walczyć a walka ta jest na śmierć i życie i będzie trwać do ostatniego dnia naszego žycia.

    Mój ulubiony cytay z tej książki

    im ważniejszy wyzwanie lub działanie prowadzące do rozwoju naszej duszy, tym większy opór poczujesz, zmierzając do celu.

    Świadomość istnienia wroga który jest w nas i z którym możemy walczyć zmieniło moją perspektywe patrzenia na moją codzienną prace i działalność.
    Polecam.
    #ksiazki
    pokaż całość

    +: Dziki_Zajac, Ciasteczkowapotworzyca +11 innych
  •  

    Cześć Mirki! Szalejemy dalej z tematem męskości i dlatego daję Wam pod rozwagę kolejny felietonik. Tym razem rozmawiamy o podróży wgłąb siebie, odnalezieniu siebie, samodzielności, odpowiedzialności i samotności.

    ---------------------------------------------------------

    PODRÓŻ WGŁĄB SIEBIE (SAMODZIELNOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ)
    Jednym z podstawowych rytuałów, które pozwalają chłopcu stać się mężczyzną jest podróż w głąb siebie. W tym przypadku prawie zawsze oznacza ona wyruszenie w daleką przygodę (niekoniecznie fizyczną), by móc odnaleźć siebie. To, co jest charakterystyczne dla tego wyzwania, to fakt, że w trakcie tej podróży mężczyzna jest zdany sam na siebie. Czego ma to go nauczyć?

    Samodzielności.

    ***

    SAMODZIELNOŚĆ
    Czy kiedykolwiek przyszło Wam organizować wycieczkę dla znajomych? Podczas przygotowań do takich eskapad trzeba się często niemało natrudzić – znaleźć odpowiednie noclegi, obdzwonić wielu ludzi, zgrać terminy, zrobić przelewy… a wszystko to w ciągle zmieniających się warunkach! Wyobraźmy sobie teraz, że ludzie organizujący taką wycieczkę w danej chwili są na tyle lekko obłożeni zadaniami, że dwie osoby spośród tej grupy nic nie robią. Jedna z tych osób to ta, która potrafi organizować takie wydarzenia i nie raz wykazała się w trudnych warunkach, ale z braku zadań nie angażuje się. Druga nie umie zrobić niczego użytecznego więc tylko biernie obserwuje ciąg wydarzeń. Zewnętrzny obserwator stwierdziłby, że obie osoby są na „ławce rezerwowych”, ale grupa doskonale zna powody, dla których te osoby nic nie robą i wie, że są one skrajnie różne. Jedna nie pracuje, bo nie ma dla niej zadań, druga nie pracuje, bo nie umie. Na pierwszą osobę można liczyć, na drugą nie można liczyć wcale. Pierwsza osoba będzie pomocna i będzie się cieszyła szacunkiem do samej siebie oraz szacunkiem grupy. Druga będzie uzależniona od grupy i będzie postrzegana jako „pasożyt”.

    Taki układ nie dotyczy tylko i wyłącznie organizowania wypadu dla znajomych lub imprezy sylwestrowej, ale niemal każdego aspektu życia społecznego. Bo czy wolelibyśmy zostawić swoje dziecko pod opieką kogoś, kto już wychował trójkę szkrabów czy kogoś, kto dzieci nie ma w ogóle? W pracy trudne i pilne zadanie wolimy powierzyć osobie doświadczonej czy świeżakowi? Po radę na temat związku pójdziemy do kogoś, kto żyje szczęśliwie w wieloletniej bliskiej relacji czy do kogoś, kto nigdy związku nie prowadził?

    Wspominany już Jordan Peterson wiele razy wypowiadał się na temat męskiej agresji. Stwierdził m.in., że jest ogromna różnica między umiejętnością bycia okrutnym i nie bycia okrutnym, a po prostu nie byciem okrutnym, gdyż nie potrafi się takim być. Analogicznie – jest ogromna różnica między osobą, która zna angielski, ale nie używa tego języka, a osobą, która nie mówi po angielsku, bo go nie zna. Na pierwszą osobę można liczyć, a na drugą nie można liczyć wcale. Łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo.

    Wszystko powyższe jest to związane z doświadczeniem życiowym i im ono jest biedniejsze tym nasza pewność siebie i siła przebicia (np. w grupie) jest słabsza. Dlaczego? Gdyż jeśli nie umiemy zrobić sobie kanapki, nie będziemy jej umieli zrobić dla kogoś. Jeśli nie umiemy pływać, nie będziemy umieli uratować tonącego. Jeśli nie kochamy siebie, nie będziemy umieli kochać innych. Jeśli nie potrafimy zadbać o siebie, nie będziemy potrafili zadbać o innych.

    Nie ma nic gorszego niż facet, który jest niesamodzielny. I nie mam tu na myśli umiejętności sprzątania lub gotowania, ale ogólne uzależnienie od innych. Żyjąc w różnego rodzaju społecznościach jesteśmy przyzwyczajeni, że zawsze możemy na kogoś liczyć, ale jeśli w trudnej chwili nie będziemy umieli poradzić sobie z problemem samodzielnie, jesteśmy zgubieni (a inni ludzie doskonale to czują i rozumieją). Mówiąc wprost – mężczyzna musi umieć o siebie zadbać (by dbać o siebie i o innych), a jeśli tego nie umie, musi się tego nauczyć.

    Ale co konkretnie oznacza bycie samodzielnym?

    Większość ludzi wychodzi z założenia, że samodzielność to ogólnie pojmowana zaradność życiowa. Jeśli chłopak umie zrobić sobie kanapkę i spakować się do szkoły, to przeżyje. Tyle tylko, że te części definicji samodzielności są związane z jej fizycznymi aspektami. A co z emocjonalnymi i intelektualnymi?

    Samodzielność emocjonalna to umiejętność zaspokajania swoich potrzeb uczuciowych. Mężczyzna musi poznać siebie, żeby wiedział co go bawi, smuci, co daje mu nadzieję, a co ją zabiera… właśnie po to, żeby umiał w jak najlepszy sposób radzić sobie z późniejszymi trudami życia.

    Nie mniej ważna jest samodzielność intelektualna, z którą wiąże się podejmowanie decyzji oraz mierzenie się z ich konsekwencjami. Ci, którzy się tego nie nauczyli oddają swoje życie w ręce innych osób, którym pozwalają sobą kierować. Ci, którzy zdecydowali się brać swoje życie w swoje ręce płacą ogromną cenę za mierzenie się ze skutkami tych decyzji, ale jednocześnie otrzymują proporcjonalną do tego nagrodę – wolność.

    Samodzielność daje nam ogromną siłę – uczy życia samego dla siebie. I kuriozalnie to właśnie takie życie jest najbardziej przydatne w grupie, bo jest szczere! Gdy jesteśmy samodzielni, mamy pewność, że umiemy stawiać granice i że w życiu grupy będziemy się realizować na tyle, na ile uznamy za słuszne. Gdy zdarzy nam się oberwać od życia, będziemy umieli sobie z tym poradzić. Samodzielność daje nam naturalność, spokój i przestrzeń do bycia sobą. Samodzielność pozwala nam żyć dla siebie oraz dla ludzi i świata, a nie tylko dla innych. Jeśli żyjąc w określonej społeczności czerpiemy satysfakcję tylko i wyłącznie z faktu naszej przydatności dla grupy, jesteśmy od niej uzależnieni. Jest również duże prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie zaczniemy modyfikować nasze zachowanie (wbrew sobie), aby spełniać potrzeby grupy. Konsekwencją takich działań będzie zawsze jeszcze większe uzależnianie się od innych. Słowem – dzięki samodzielności my realizujemy siebie według własnej wizji, a grupa ma kogoś na kogo zawsze można liczyć – wszyscy wygrywają.

    Niestety podróż życia i nabywanie dzięki niej samodzielności wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami. W jej trakcie możemy znaleźć się w wielu sytuacjach, które zagrożą naszemu zdrowiu lub życiu. W takim razie po co w ogóle ją podejmować? Po co świadomie pakować się w tarapaty?

    ***

    DLACZEGO OD ŻYCIA TRZEBA DOSTAĆ PO TYŁKU?
    Świat od czasu do czasu ogarniają różnego rodzaju dziwne i niczym nieuzasadnione mody (jak np. ruch antyszczepionkowy). Jedna z nich to trzymanie dzieci w sterylnym środowisku, by były zdrowe – w czystym domu bez psa lub kota odgrodzonym od świata zewnętrznego wszystkimi możliwymi barierami. I co? I dzieci nie chorują. Ale nie dlatego, że mają tak silny układ odpornościowy, że świetnie sobie radzą z mikrobami, ale dlatego, że te mikroby nigdy nie miały do dzieci dostępu. Niestety kuriozalnie – im mniejszy kontakt dziecka ze światem zewnętrznym, tym mniejsza szansa układu immunologicznego na wykształcenie przeciwciał. A że człowiek dopasowuje się do środowiska zewnętrznego – które w tym przypadku nie wymagało wzmacniania odporności – to gdy organizm dziecka finalnie trafiał poza „klosz”, w którym był wychowywany, najzwyczajniej w świecie nie był sobie w stanie w takim świecie poradzić… i dzieci wychowywane „pod kloszem” w warunkach naturalnych chorowały najbardziej.

    Analogicznie jest życiem, od którego po prostu trzeba dostać w kość. Im bardziej będziemy się ze sobą „pieścili” tym mniejsza szansa dla nas, że odnajdziemy się w trudnych warunkach otaczającego nas świata. Faceci, którzy nigdy nie musieli postawiać się życiowym wyzwaniom, nie będą potrafili tego robić, więc w późniejszym życiu naturalnie będą takich wyzwań unikać. Matki trzymają swoje dzieci „pod kloszem” wierząc, że chronią je przed złem, a tak naprawdę wyrządzają im krzywdę, bo zabierają młodym chłopcom szansę zbierania życiowych blizn. Efekt? Dorośli faceci popełniają błędy, których spokojnie mogliby uniknąć, gdyby za młodu mieli bogatsze doświadczenia życiowe.

    Jeśli czytając ten tekst za oknem jest u Ciebie jasno, jest duże prawdopodobieństwo, że nie masz w mieszkaniu włączonych żadnych żarówek. To bardzo rozsądne – po co włączać sztuczne światło i za nie płacić, skoro naturalne jest za darmo? Jednak, gdy tylko się ściemni, pstrykniemy włączniki i zapalimy kilka żarówek. Zmieniamy środowisko wewnętrzne naszego miejsca zamieszkania, bo zmieniły się warunki zewnętrzne. Zupełnie jak z życiem – każdy z nas ma w sobie prawdziwy potencjał, ale jeśli nie zdecydujemy się wrzucić siebie w trudne warunki życiowe, jest ogromne prawdopodobieństwo, że ten potencjał nigdy nie rozkwitnie, bo nie będzie miał ku temu sposobności. Podróż życia zmusza mężczyznę do radzenia sobie z warunkami, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, a przez to do odnalezienia w sobie sił, które w nim drzemią, a o których istnieniu nie miał do tej pory nawet bladego pojęcia – zmusza go do „włączenia wewnętrznego światła”.

    Od życia trzeba dostać w kość i jeśli życie nam tego nie da, trzeba się o to upomnieć – dokładnie dlatego należy się udać w podróż w głąb siebie, która będzie próbą nas samych. Dzięki postawieniu się w trudnych warunkach życiowych odnajdujemy siebie i swój potencjał, uczymy się kreatywności w rozwiązywaniu problemów oraz – przede wszystkim – szukania oraz tworzenia własnej drogi życiowej.

    Mężczyźni, którzy odbyli taką podróż, mają często niekonwencjonalne podejście do życia, są bardzo zaradni we wszystkich strefach życia, działają nieszablonowo, nie chadzają wydeptanymi ścieżkami oraz znają swoje ambicje, wartości i zasady.

    ***

    SAMOTNOŚĆ
    W dawnych czasach wychowanie młodego szlachcica znacznie różniło się od tego, jakim ów szlachcic mógłby zostać uraczony dzisiaj. Staropolska szkoła wychowania arystokraty zakładała trzy kroki na drodze jego edukacji:
    - nauka w domu,
    - podróż po Europie,
    - praktyka w kraju.
    To właśnie w trakcie podróży po Europie młody możnowładca miał nauczyć się radzić sobie w życiu, nabrać ogłady na różnych dworach, zyskać kontakty, poznać inne kultury i zdobyć wiedzę od innych, często prestiżowych, uczelni.

    Ludzie, a najczęściej kobiety, często mylą ten etap z rozładowaniem napięcia mówiąc, że „mężczyzna musi się wyszaleć” sugerując tym samym, że istotą kawalerskiego życia jest „zgubienie bagażu”. Nic bardziej mylnego! Istotą podróży w głąb siebie nie jest zgubienie czegokolwiek, ale odnalezienie!

    Odnalezienie siebie.

    I dlatego nie bez powodu małe jednoosobowe mieszkania nazywamy „kawalerkami”. Mieszkanie to ma wystarczać jednemu mężczyźnie, aby mógł żyć sam i nauczyć się samodzielności i odpowiedzialności za swoje życie. W trakcie podróży życia mężczyźnie przyjdzie niejednokrotnie żyć w małych klitkach lub pod gołym niebem… a nieodłącznym kompanem mężczyzny zawsze będzie samotność. Wielu ludzi uznaje samotność za coś złego, ale tak naprawdę jest ona kojącym lekiem na rany, które w życiowych potyczkach zadawane są mężczyźnie.

    W skrajnych warunkach mężczyzna będzie zawsze zdany sam na siebie. Gdy inni zawiodą, wszyscy będą patrzeć na nas. To od nas zależy czy się wycofamy, czy będziemy potrafili uporać się z wyzwaniami, które nam wtedy rzuci życie, a zrobimy to tym lepiej, im lepiej poradzimy sobie podczas treningu.

    Mieszkanie samemu uczy.

    Wokół nas nie ma żadnej osoby, która znacząco wpływałaby na nasze codzienne życie, więc mamy niemalże nieograniczony wybór w kwestii decydowania o jego przebiegu. Możemy położyć się późno spać, ale rano wstaniemy do pracy niewyspani. Możemy nie przygotować sobie jedzenia, ale będziemy głodni. Możemy nie uprać sobie rzeczy, ale nie będziemy mieli w czym iść do pracy.

    No właśnie. Praca. Przecież za coś trzeba żyć!

    Życie samodzielne to przede wszystkim umiejętność zadbania o siebie „od A do Z”, więc nie warto myśleć, że jeśli wynajmujemy kawalerkę, ale rachunki płacą rodzice, to stajemy się męscy. Będąc zdanymi na ich pieniądze jesteśmy od nich uzależnieni, a to nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością.

    Lekcje, które płyną z faktu, że żyjemy samotnie, wpływają na to jakimi mężczyznami się stajemy. Poznajemy siebie. Znamy źródła naszej mocy i wiemy co nam te siły zabiera. Wiemy, co musimy robić, żeby tej energii przybywało jak najwięcej i aby ubywało jak najmniej. Dzięki temu potrafimy o siebie dbać i stajemy się świetnie przystosowani do życia w zgodnie z samym sobą oraz innymi ludźmi.

    ***

    KONSEKWENCJE I DECYZJE
    „Ci, którzy nie potrafią się bronić, nie są warci bronienia” – powiedział Kapitan Charles Vane w serialu „Black Sails”, a „łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo” – głosi powiedzenie. Dopiero gdy mężczyzna będzie w pełni samodzielny nabierze szacunku do samego siebie, a w konsekwencji inni nabiorą szacunku do niego. Stado oczekuje od mężczyzny, że ten wróci po takiej podróży odmieniony, bo tylko wtedy nabierze pełnej wartości jako człowiek, gdyż będąc odpowiedzialnym za samego siebie, będzie umiał być odpowiedzialnym za innych – za towarzyszy walki, przyjaciół i rodzinę.

    Czym jest podróż wgłęb siebie? To próba samego siebie.

    Podróż w głąb siebie zmienia. Sprawia, że facet ewoluuje w mężczyznę. Staje się nim niezależnie od tego czy „zaruchał” czy nie, czy się „najebał” czy nie lub czy kogoś zabił czy nie. Na ten akt przygody życia składają się takie rytuały jak:
    - poradzenie sobie z bardzo trudnym wyzwaniem (np. z dołkiem psychicznym lub życiowymi problemami),
    - życie w samotni (np. wyprowadzenie się od rodziców, mieszkanie samemu i życie „na swoim”)
    - podróż w nieznane (np. dzika wyprawa do innego kraju lub podróż po świecie),
    a mają one na celu nauczenie mężczyzny bycia samodzielnym.

    Tylko gdy mężczyzna będzie samodzielny, nie będzie „pasożytem”. Jeśli to się nie uda, zawsze będzie poszukiwał kogoś, kto będzie mu wypełniał braki… czy to w robieniu porządków w domu, uczuciach czy matkowaniu. Za te braki będzie w stanie zapłacić najwyższą cenę – wejście pod pantofel. Wystarczy spojrzeć na dużych chłopców, którzy zawsze mieszkali z kimś, ale nigdy samemu. Zawsze żyli z rodziną, współlokatorami, dziewczyną lub żoną, więc nie musieli się uczyć bycia samodzielnymi.

    Mężczyzna staje się mężczyzną w momencie, gdy nie potrzebuje do obsługi siebie żadnej niańki, gdyż jest sam w stanie zaspokoić swoje potrzeby. Dzięki temu zyskuje wolność, gdyż żyje bez strachu, że jeśli coś pójdzie nie-tak, to sobie nie poradzi. W końcu „z niejednego pieca chleb jadł” i dlatego może wszystko, ale nie musi nic. Jeśli nie wybierze tej drogi, zabije siebie. Wystarczy spojrzeć na dużych chłopców, którzy nadal mieszkają z mamusią, która od czasu do czasu postraszy ich hasłem: „bo Ci się każę wyprowadzić i zobaczysz”. Są bez pracy, bez pieniędzy i kompletnie zdani na innych. Myślą, że żyją wygodnie, a tak naprawdę żyją w więzieniu.

    ***

    Björn mieszkał w górach w zimę z dala od swojego plemienia. W trakcie tej próby został wystawiony na ostateczny test – musiał walczyć z niedźwiedziem. Przeżył w samotni, wygrał życie.

    Życie mężczyzny to podróż.

    ---------------------------------------------------------

    TL;DR, CZYLI O CZYM JEST TA SERIA WPISÓW?
    „Męskość” to temat serii wpisów, w którym chciałem się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat męskości. Będziemy mówić o tym, co tworzy mężczyznę, a więc poruszymy m.in. takie tematy jak:
    - Podróż w głąb siebie
    - Samotność i samodzielność
    - Przygoda
    - Walka
    - Ból
    - Strach
    - Miłość
    - Istota Męskości
    - Męski świat
    - Patologia męskości

    Wpisy będą miały charakter felietonów, więc puentować będę na końcu i liczę na to, że sami będziecie mieli na tyle dużo rozsądku, aby wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski ;).

    ---------------------------------------------------------

    MATERIAŁY
    Polecam książkę „Dzikie Serce. Tęsknoty męskiej duszy”, której autorem jest John Eldredge, a której recenzję na wykopie zrobiłem tutaj. Książka ta jest aż do przesady chrześcijańska, ale jeśli tylko skupimy się na jej głównym przekazie, naprawdę bardzo wiele z niej wyniesiemy.

    Oprócz tego zachęcam do zapoznania się z takimi pozycjami jak:
    - "Męskość", której autorem jest Steve Biddulph)
    - "Zdradzony przez ojca", której autorem jest Wojciech Eichelberger

    ---------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"
    14. Męskość - Wstęp

    ---------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit @MonsterQ1234 @ZmOoReK @yazhubal @CaptainBloomer @marcuswonder @Der_Deutscher_Kaiser @Kiritsugu1155 @wzorowywykopowicz @Vertex5 @Kapsel3k @AstroBoy @Zozlik @Deprlifall @Wyder89 @Felein @davoid @burbon_z_pieczarek @Bertos @mefistofiel @Jakupek @RedRightHand @RobaczekCebulaczek @Malchos @Kalimach @XDY89 @endodezmo @MichailPL @Alasthor @nowy_rok-nowe_konto @Zgrebol @Suheil-al-Hassan @sekinoau @seereq @ToJaWojtek @boglos93 @donbrovsky @roxer @Syko @Samzach @Kabak @Razgal @badmate @zaczajony @ykub @mac__ @jakby_nie_patrzec @grajkoo @AjWaj-_- @Alfa_ale_Beta @Kasia123456789 @LiShang @Gazowanekakaoo @W2018WyjdeZPrzegrywu
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    Oficjalny tag wpisów to #zyjwiecej

    ---------------------------------------------------------

    PS
    Kolejny wpis będzie dotyczył walki i będzie poruszał problem bólu oraz strachu. Proszę również o pisanie ewentualnych pytań w komentarzach (a nie na PW), żeby inni też mogli zobaczyć odpowiiedzi (z tego względu odpowiedzi na PW zostaną ograniczone, bo po prostu nie mam czasu Wam wszystkim odpowiadać z osobna :( ).

    #wychodzimyzprzegrywu #meskosc #wygryw #przegryw #niebieskiepaski #rozwojosobisty #zyjwiecej
    pokaż całość

    źródło: meskosc.jpg

    •  

      SAMOTNOŚĆ
      W dawnych czasach wychowanie młodego szlachcica znacznie różniło się od tego, jakim ów szlachcic mógłby zostać uraczony dzisiaj. Staropolska szkoła wychowania arystokraty zakładała trzy kroki na drodze jego edukacji:
      - nauka w domu,
      - podróż po Europie,
      - praktyka w kraju.


      @thus: Ciekawe że, tak samo przebiega fabuła Kordiana .

    •  

      @Keitashin: Ebooka wysyłam na maila, bo nie mam linka. Napisz do mnie na PW, podam Ci maila mojego i się sklikamy ;)

      @AstroBoy: No i bosko :)

      @DasAchtung: A widzisz, tego nie wiedziałem i nie połączyłem faktów. Dobra ciekawostka. Dzieki ;)

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Mirki, noszę się z zamiarem uruchomienia bloga, na którym spontanicznie zamieszczałbym swoje liczne przemyślenia na różne tematy. Z drugiej jednak strony gryzie mnie, że nikt go nie znajdzie, a tutaj mam Was całą masę.

    Dzisiaj chce wyrzucić z siebie temat problemu złapania w życiu równowagi, poukładania sobie wartości i celów, złapania jakiegoś rytmu, wiatru w żagle. Nie wiem jak Wy, ale stale mam takie odczucie i pewnie tak jest, że gdy tylko dostrzegam, że w jednym z obszarów mojego życia (np. kontakt z najbliższą rodziną) mi ucieka albo w ogóle przestaje istnieć to zaczynam się w niego angażować. Co się okazuje po czasie? Kosztem uwagi poświęconej naprawianiu ucieka mi inny obszar, np. skupienie na swoich celach osobistych takich jak sport czy inne zainteresowania. Co się dzieje wtedy? Chyba się już domyślacie.

    Zaliczyłem już sporo takich błędnych kół i chyba dopiero teraz zaczynam dojrzewać (26 lvl here) do tego by obniżyć swoje oczekiwania (krótkoterminowe) względem siebie i zacząć małymi kroczkami układać wszystko na nowo w trwających chaosie.

    Wychowałem się w domu gdzie miałem różne wzorce - te dobre i złe. Moja mama to osoba, która mogła spokojnie usiąść dopiero jak wszystko, co miało być zrobione to było. Po pracy nigdy nie siadała na dupie przed TV i pachniała. Zawsze dba o dom, zawsze myśli, co w nim poprawić, zawsze myśli o innych - jest moim wzorem pod kątem samodyscypliny i wykrzesywania w sobie energii do działania.

    Z kolei mój tata to osoba, która jak wykonała swoją pracę to resztę dnia spędzała na kanapie. Podejrzewam, że już w pracy myślał o kanapie i nie mógł się doczekać. Oprócz kanapy oczywiście 24/7 leciał sport. Każdy sport. To mnie najbardziej zadziwia. Piłka nożna, piłka ręczna, tenis, tenis stołowy, skoki, olimpiady, biegi, f1, raidy, walki - wszystko, dosłownie wszystko.

    Niestety, ale mocno nasiąkłem jego postawą. Ile razy łapałem się na tym, że jak tylko pojawiał się cień zmęczenia we mnie to pierwsze o czym marzyłem to, żeby jebnąć się na łóżku i bezmyślnie leżeć. Przeglądać telefon, odpalić film, słuchać muzyki, grać w gry. Nie byłoby to problemem gdyby nie fakt, że olewałem podstawowe rzeczy by zajmować się właśnie tymi łatwymi przyjemnościami. Totalna masakra. Jak tylko łapała mnie chwila refleksji to czułem ogromne wyrzuty sumienia i czułem do siebie baaardzo mało szacunku. Widziałem lenia i panikowałem, że będę robolem.

    Najzabawniejsze było to, że równoległe słuchałem Briana Tracy i innych osób tego pokroju. Wpędzało mnie to w jeszcze większe poczucie winy, ale jednocześnie pokazywało mi, że to jak postępuje jest złe, że mam na to wpływ, że mogę coś ze sobą zrobić itd. tylko, że poziom mojej dyscypliny i mentalnej dojrzałości był tak bardzo niski, że powinienem zaczynać od drobnych, malutkich, najmniejszych rzeczy.

    A co robiłem? Nie ćwiczę więc od teraz robię to 5 x w tygodniu, pompki, bieganie, przysiady, podciąganie itd. ogień ma być i oczywiście postępy 200% każdego tygodnia. Nie czytam? Od dzisiaj każdego dnia czytam godzinę dziennie. Słabo się uczę? Od teraz będę mieć średnią 4.0, odrabiać codziennie lekcje itd. Takich planów miałem setki. Setki też miałem planów dnia, harmonogramów, spisanych celów itd. Tyle razy samo setek nic z tego nie wychodziło. Nooo, może czasem łapałem tydzień czy dwa jakiegoś rytmu.

    W końcu zacząłem się zastanawiać, co we mnie jest takiego spierdolonego, że nie potrafię się wziąć za najłatwiejsze rzeczy (wtedy takie mi się wydawały). Zacząłem dostrzegać, że mam na ogół mało energii, motywacji, że tak na prawdę to ja mam nie małą depresję. W dodatku to nie był najmocniejszy okres mojej rodziny. Mieliśmy poważne problemy finansowe, rodzinne. Było źle, a ja czułem się jak jebany robak.

    Mimo wszystko zawsze we mnie budziła się ta myśl, to poczucie, że ja to zmienię, że będzie lepiej, że poradzę sobie, że zacznę zarabiać więcej, że będę mieć zajebistą formę, że będę mieć zajebistą cerę (ryj jak pizza xD), że będę mieć dziewczynę (chociaż wtedy uważałem sam przed sobą, że jestem zbyt wielkim gównem by ją mieć) i to mnie jakoś napędzało. Dziesiątki razy spisywałem plany, cele i wizje i dziesiątki razy upadały, ale koniec końców, po tygodniu, miesiącu, czy kwartale, znowu wracałem do tematu, znowu mi brzydło to jak jest i znowu podnosiłem się do walki.

    W miarę jak czas płynął moje sparingi ze sobą były co raz dłuższe, cały czas czytałem, rozmawiałem, praktykowałem i jednocześnie cały czas się opierdalałem, nic nie robiłem, gniłem. Dwa kroki do przodu i dwa kroki wstecz. Przynajmniej zawsze tak myślałem.

    Dzisiaj patrzę na to z perspektywy jakichś 10 lat - i wiecie co? Zawsze coś z tego zostawało, zawsze.Tylko, że w środku mnie, odciskało się to na mojej psychice, na moim doświadczeniu, na moim postrzeganiu świata, na nawykach. Na swój pojebany sposób się kształtowałem z gówna za które tak bardzo się miałem.

    I jak tak sobie teraz myślę to każdy rok był inny, lepszy. Mimo, że z perspektywy roku tego nie widziałem tak teraz widzę, że każdy był schodkiem, a teraz jestem piętro wyżej i wszystko wygląda już znacznie inaczej.

    To daje mi wiarę, że uda mi się ogarnąć to, co mnie tak teraz dręczy, ale jednocześnie uczy mnie to pokory, że zmiany wymagają olbrzymiej ilości czasu. Jako gówniarz myślałem, że od tak mogę się zmienić, a teraz widzę i czuję, że to proces na całe życie. Zawsze byłem niecierpliwy, teraz też jestem, ale świadomie staram się to kontrować i przypominać sobie, że droga jest kręta i długa. Odnośnie tego, że jest kręta..

    Nie mam pojęcia, co w świecie jest prawdą, a co nie i co jak działa i dlaczego działa, ale...

    Często używałem afirmacji, wizualizacji, powtarzania sobie najważniejszych dla mnie rzeczy w myślach (np. w drodze do pracy) i mimo, że zapominałem o tych rytuałach itd. z perspektywy kilku lat uświadamiam sobie, że wypełniło się dokładnie to o czym tak marzyłem. Najśmieszniejsze, że do wszystkiego doszedłem w zupełnie inny sposób niż sobie wyobrażałem. To kolejne doświadczenie, które pozwala mi sobie ufać, że mimo, że teraz nie rozumiem dlaczego jest jak jest i że nie widzę sensu w tym, co się dzieje, to ufam, że to po prostu etap, moment, rzeka, przez którą trzeba przejść. Pamiętajcie o tym w chwilach zwątpienia - to napawa mocą.

    Dziś mam u boku piękną narzeczoną, tak bardzo się dogadujemy ^^. Nasz związek jest moją perełką w życiu. Jesteśmy ze sobą kilka lat, od niedawna mieszkamy razem, a nadal potrafimy się kochać jakby to były początki. Piękna jest siła miłości. Miłość odmienia jakość życia. Warto dbać o ten kwiat, bo jak dla mnie to jest jednym ze składników długotrwałego szczęścia i sukcesu.

    Materialnie się wciąż odbijam, ale żyje mi się już bardzo wygodnie pod tym kątem. To czego chce teraz to zachcianki i życie ponad stan - jednak nie to dominuje w mojej głowie.

    Aktualnie jestem na etapie, w którym pogłębiam wgląd w siebie i zaczynam dostrzegać ile destrukcyjnych mam nawyków, zachowań, schematów, przekonań, iluzji, badziewi, które mącą mi w życiu. Moim najsilniejszym pragnieniem jest wyplewić te chwasty i urządzić w środku piękny ogród. To jest aktualnie przygoda mojego życia. Cała reszta to tylko wynik tego, co we mnie rośnie. Uwielbiam ten (nie)banalny motyw, który prawdopodobnie w tym momencie mocno zniekształcę, ale zachowam sens. W naszym wnętrzu żyją dwa wilki, które od zawsze ze sobą walczą - zły i dobry - każdy odpowiada za jakieś cechy i zachowania. Pytanie - który wygra - ten, którego karmisz? Od nie dawna ma to dla mnie dużo głębsze i poważniejsze znaczenie.

    Kiedyś słyszałem i czytałem masę takich przypowiastek, ale nigdy ich nie dopuszczałem do swojego serca i świadomości. Czytałem zapominałem, a teraz gdy słucham nawet piosenek (np. Grubsona) to uderza mnie ile razy już o czymś słuchałem, a byłem głuchy. Czasem tak proste rzeczy mogłyby nam pomóc w poradzeniu sobie (o ironio) ze sobą, że wprawia mnie to w zadumę.

    Zdecydowanie kluczowe jest to jaką mamy percepcję, na co się nastawiamy, w co wierzymy, jakie mamy cele, jaki mamy pogląd na siebie, ale nie ten, który dyktuje nam EGO. Jak bardzo chce mi się śmiać gdy przypominam sobie sytuację typu

    Jesteśmy na boisku, widzę osiedlowego cwaniaczka, który tańczy z piłką po czym mówi, ale nie no, ja to słaby jestem. Minutę później podpuszczasz go rzucając hasło "ale lamisz", a on odwdzięcza się przemową na temat swojej wspaniałości. To jak to w końcu jest z tą samo oceną? Wydaje mi się, że najwięcej odpowiedzi na swój temat można uzyskać leżąc w łóżku, przed spaniem. Z dala od szumu informacyjnego, który zakłóca nasz wgląd w siebie. Szczerze? Byłem w takim stanie, że nie mogłem zostać sam ze sobą ani minuty, bo meksyk, który we mnie się kłębił doprowadzał mnie do szaleństwa (dosłownie). Na myśl o tym, że zbliżał się czas spania, spinałem się niesamowicie. Czuje ogromną wdzięczność, że to już za mną.

    Właśnie, wdzięczność to coś, co warto w sobie wzbudzić. Zwłaszcza za drobne rzeczy. Ile razy słyszeliście - naucz cieszyć się z małych rzeczy, bo nie będziesz umieć z dużych? Czy jakoś tak :) Zawsze to mówiłem, a potem miałem to w dupie. Ocknąłem się gdy zrozumiałem jak bardzo nieszczęśliwy jestem. Tak więc wdzięczność, za pyszną kawę, za leniwy dzień na kanapie bombardując netflixa z ukochaną, za pyszny posiłek, za słońce za oknem, za to, że mam zdrowie i pracę, i kochaną rodzinę i masę innych rzeczy, których trzeba szukać powoduje, że człowiek czuje się szczęśliwy, a radość z tytułu większej sprawy jest wtedy jak spełnienie.

    Ekscytuje się na myśl, że to dopiero początek tej drogi, drogi, która odsłania moją naturę, tą złą i dobrą. W sumie nie ważne jaka ona jest, najważniejsze jak ją ukształtuję.

    Czemu to napisałem? Bo lubię gadać i kocham pisać, mam tendencje do roztrząsania wszystkiego na czynniki pierwsze i składania tego znowu. Do skakania w przyszłość i przeszłość (tylko z lądowaniem tu i teraz mam problem). Dla przyjemności stukania w klawiaturę, dla chęci dzielenia się tym czego się dowiedziałem, mam też małą nadzieję, że znajdzie się jakiś #przegryw który znajdzie w tym coś dla siebie. No i dla oczyszczenia głowy, w której dzisiaj się kotłuje.

    Czemu tutaj? A czemu nie :D Tutaj jak w moim środku jest wszystko i nic.

    #historiazycia #truestory #tldr #rozwojosobisty #wygryw (moja wciąż niska samoocena mówi, że nie zasługuje na ten tag, ale chrzanić to xD) #pamietnik #wtf no i trochę #heheszki

    PS: nie mam ochoty na korektę tekstu i ortografii - surowa forma to najlepsza forma xD

    PS2: nie wiem czemu, ale jestem zadowolony, że to napisalem

    PS3: Wiem, że penis was to obchodzi

    PS4: bo tak xD
    pokaż całość

  •  

    #zakupy #biedronka #rozwojosobisty #praca #pracbaza
    Zakupy w biedrze i kolejka do połowy zabawkowego.
    Byłem na początku więc mówię głośno do kasjera, około 30-letniego, aż niektórzy ludzie się wystraszyli:
    - Mógłby pan zadzwonić po drugą kasę?
    Spojrzał z pogardą i oburzeniem:
    - mogę.
    DRYYYYŃ!
    Kasa nie otwarta od 5 minut i jakaś madka z ryjem i bardzo ważnym tonem:
    - Proszę do cholery zadzwonić. Skandal, żeby sklep miał tylko jedną kasę otwartą!
    - Proszę pani, nie ma ludzi do pracy.
    Nie wytrzymałem:
    - Na chuj się go czepiasz, babo? Idź do właściciela z mordą, a nie po zwykłych ludziach jeździsz.
    Wszyscy kurwa szok!
    jakiś gość po 50-tce:
    - Hi hi, gość ma racje. Wracaj, babo, do garów.
    Tak jebłem śmiechem, że to poezja.
    Ludzie rozbawieni moim śmiechem, kasjer ubaw over najn tałzen.
    Teraz moja kolej, madce łzy z oczu lecą, ja dalej rozbawiony, ona płacze zniszczona, a gość ma Vegete na przedramieniu.
    Drugi raz nie wytrzymałem:
    - co to za chińska bajka? Na łapie masz Księcia, a zachowujesz się jak pizda. Trzeba było jej pocisnąć, a Ty odjebałeś Jamsze. I nie wygłaszaj biednych ofert pracy.
    Uśmiechnąłem się do madki, kasjer szok i łzy, madka się śmieje przez łzy. ludzie w szoku bez emocji.
    A ja wychodzę:
    - Darek, otwórz drzwi.
    Zima... dobrze, że dziś pod dachem. Jadę poskładać kotłownie.
    Ja, cały na biało.

    #klubswiadomych #alternatywneteorie #ciekawostki #swiat #swiadomosc #rozwojosobisty #mistycyzm #okultyzm #wiara #parapsychologia #psychologia #wizjechorejglowy #teoriespiskowe #paranormalne #nauka #oswiadczenie #przemyslenia #feels #zakupyzchin #podroze #podrozujzwykopem
    #instalacje #instalacjesanitarne #instalacjeboners #ruryboners #inzynieria #inzynieriasrodowiska #budowadomu #budownictwo
    #pasta #mojapasta #creepypasta #creepystory
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: pics.tinypic.pl

  •  

    Poznajcie mojego współlokatora:

    - 23 lata
    - studiuje prawo na jednej z lepszych uczelni w Polsce
    - ponad 190 cm wzrostu
    - atletyczna budowa ciała, szerokie plecy i sylwetka V
    - twarz modela
    - mega spoko koleś

    Generalnie jego życie wygląda tak:

    - pracuje w kancelarii i zdobywa doświadczenie
    - studiuje i ma teraz egzaminy
    - cały swój wolny czas przeznacza na uczenie się
    - do tego regularnie chodzi na siłownię

    Z tego co mówił ciśnie teraz bardzo mocno, bo chce się starać o pracę marzeń. Dlatego też ograniczył imprezy do minimum. Znajomych dosłownie olewa, a z dziewczyną widuje się dosłownie przez 2h w tygodniu.

    Jakiś czas temu poznałem jego #rozowypasek no i może was zaskoczę, ale dziewczyna wygląda spokojnie na 9/10. Nie jestem wstanie nic powiedzieć o jej charakterze, bo wpatrzona była w niego jak grubas na tablicę z listą zamówień w MC.

    Koleś może jest typowym #klaudiusz #gigachad i dokładnym przeciwieństwem #przegryw, ale powiem szczerze, że nie spotkałem jeszcze nikogo tak ambitnego i mam nadzieję, że zapracuje na swoje marzenia.

    Tak więc Panowie mimo, że niektórzy mają łatwiej ze względu na #genetykatysuko to myślę, że niewielu tak ciężko pracuje na swój sukces jak on. #rozwojosobisty
    pokaż całość

    +: salomon994, SamiecOmega +12 innych
  •  

    W końcu udało się opublikować aplikację w AppStore. Na Google Play już też jest. Więc nawiązując do poprzedniego wpisu wołam wszystkich co dali plusa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dodałem wykop gdzie jest link do strony opisującej aplikację (opisałem tam trochę skąd pomysł na aplikację).

    Do pobrania tutaj: iPhone / Android.
    Zachęcam również do głosowania na aplikację w serwisie ProductHunt.

    #programowanie #android #ios #rozwojosobisty #zdrowie
    pokaż całość

    źródło: bgh.png

    •  

      @bartaz: a dzisiaj sie udało :D
      Planujesz rozwijać apkę? Mam pomysł na dodatkową funkcjonalność - opcję dodawania jednorazowych przypomnień, np. "biblioteka, jutro 16:00" i możliwość zaliczenia ich jako pozytywny "jednorazowy nawyk" w przypadku wykonania zaplanowanej czynności lub jako negatywny - w przypadku olania jej. Co sądzisz?

    •  

      @Seraphiel: cieszę się! Na ten moment planuje poprawić błędy i podnieść UX tego co już jest. Dzięki za pomysł, przemyślę.

    • więcej komentarzy (135)

  •  

    Mitoman Grzesiak w akcji xDDDDDDD

    "Zawsze po wylądowaniu odbierał mnie kierowca i ruszaliśmy w stronę Sao Paulo. Pewnego razu na autostradzie uderzył w nas samochód, zatrzymaliśmy się i mój kierowca, choć nie powinien, wyszedł z samochodu, by zrobić zdjęcie tej sytuacji. W tym czasie do naszego auta weszło dwóch mężczyzn z pistoletami. Jeden zaczął prowadzić samochód, a drugi usiadł obok mnie.

    ...

    Przez godzinę jeździliśmy samochodem, a oni po drodze załatwiali swoje interesy. Ku mojemu zdziwieniu, zachowałem pełen spokój i byłem w stanie z nimi normalnie rozmawiać. Wykorzystałem wszystkie znane mi techniki wywierania wpływu. Przykładowo, w pewnym momencie, gdy jeden z porywaczy trzymał mi pistolet przy brzuchu, powiedziałem mu, że gdy mnie wypuści, to wypiję trzy litry cachacy, czyli ichniejszej wódki. Wiedziałem, że dzięki temu lepiej się poczuje, bo stymuluję jego dumę narodową. Poza tym, miałem świadomość, że trzy litry alkoholu to zdecydowanie za dużo, ale powiedziałem tak celowo, żeby uznał, że to dziwne i żeby zmienić jego stan emocjonalny. I on, trzymając mi pistolet przy brzuchu, odpowiedział: "nie pij tyle, bo to cię zabije". Co za paradoks!"

    #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami #grzesiak #coaching
    pokaż całość

  •  

    Ktoś ostatnio na wykopie napisał listę w punktach, co należy robić, żeby być szczęśliwym człowiekiem czy tam poprawic swoje zycko. Podlinkujecie? Bo nie umiem tego znaleźć ( ͡° ͜ʖ ͡°) #pytanie #przegryw #depresja #rozwojosobisty

  •  

    Kochani moi! Proszę o wypełnienie ankiety. Odpowiada się bardzo szybko i nie zajmie Wam dużo czasu.
    Proszę też o jej udostępnienie. O wynikach poinformuję jak się ich trochę zbierze.

    http://goo.gl/forms/J4wLuAYEvKRlxDWT2

    Nie chcę nic obiecywać, ale w planach mam napisanie pracy naukowej o tej właśnie tematyce. Muszę jednak najpierw sprawdzić pewne zależności, aby wykryć co z czym się koreluje.

    #przegryw #wygryw #nauka #badanie #psychologia #niebieskiepaski #rozowepaski #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami #ankieta #svcxzbadanieprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    „Bądź miły dla ludzi, nie obżeraj się, czytaj książki, chadzaj na spacery i próbuj żyć w zgodzie z ludźmi innych wyznań i narodowości” - "Sens życia według Monty Pythona".

    Tyle na początek powinno wystarczyć.

    #rozwojosobisty #cytatywielkichludzi

  •  

    Witam wszystkich obserwujących tag #12obszarow, w nowym 2019 roku!
    Dzisiaj chciałem podzielić się z Wami celami które wyznaczyłem na rozpoczęty rok.
    Lista będzie zapewne ewoluowała. Postaram się w miarę regularnie zamieszczać krótkie informacje jak mi idzie.

    -- Moje przygody i przeżycia --
    Podróżnik po świecie
    Poziom 1: Odwiedziłem 20 krajów;
    Poziom 2: Odwiedziłem 50 krajów;
    Poziom 3: Odwiedziłem 100 krajów.

    Podróżnik po Polsce
    Poziom 1: Odwiedziłem 20 miejsc z listy;
    Poziom 2: Odwiedziłem 50 miejsc z listy;
    Poziom 3: Odwiedziłem 100 miejsc z listy.

    -- Moje zdrowie, wygląd, samopoczucie --
    Wymarzona waga
    Poziom 1: Ważę 90 kg;
    Poziom 2: Ważę 85 kg;
    Poziom 3: Ważę 85 kg przez rok.

    -- Moje życie intelektualne --
    Czytelnik
    Poziom 1 - Przeczytana jedna inspirująca książka w miesiącu;
    Poziom 2 - Przeczytana jedna inspirująca książka w miesiącu przez pół roku;
    Poziom 3 - Przeczytana jedna inspirująca książka w miesiącu przez rok.

    -- Moje życie duchowe --
    Medytacja
    Poziom 1 - Medytacja codziennie przez 30 dni
    Poziom 2 - Medytacja codziennie przez 100 dni
    Poziom 3 - Medytacja codziennie przez 365 dni

    -- Moja kariera --
    Wymarzone stanowisko
    Poziom 1: Administrator systemów
    Poziom 2: Starszy administrator systemów
    Poziom 3: Architekt IT

    Innowacyjny pomysł
    Poziom 1: 10 pomysłów na innowacje w miejscu pracy
    Poziom 2: 50 pomysłów na innowacje w miejscu pracy
    Poziom 3: 100 pomysłów na innowacje w miejscu pracy

    Egzaminy
    Poziom 1: 1 dodatkowy egzamin MS
    Poziom 2: Uzyskanie certyfikacji MCSA
    Poziom 3: Uzyskanie certyfikacji MCSE

    -- Moja kreatywność --
    Muzyk
    Poziom 1: Potrafię zagrać na keybordzie 10 nowych utworów;
    Poziom 2: Potrafię zagrać na keybordzie 50 nowych utworów;
    Poziom 3: Potrafię zagrać na keybordzie 100 nowych utworów.

    -- Moje życie w społeczności --
    Lokalne działania
    Poziom 1: Członek lokalnego stowarzyszenia, lub grupy działania
    Poziom 2: Lider lokalnego stowarzyszenia, lub grupy działania
    Poziom 3: Założyciel lokalnego stowarzyszenia, lub grupy działania

    Pro publico bono
    Poziom 1: 1 dzień pracy pro publico bono w miesiącu przez 3 miesiące
    Poziom 2: 3 dzień pracy pro publico bono w miesiącu przez 6 miesięcy
    Poziom 3: 1 dzień pracy pro publico bono w tygodniu przez rok

    Zapraszam do śledzenia tagu #12obszarow gdzie będę dzielił się przemyśleniami na temat rozwoju osobistego i postępami w realizacji celów w 12 obszarach mojego życia.

    Ponieważ chciałbym, aby każdy wpis niósł jak największą wartość będę zamieszczał pod każdym postem zbiór sprawdzonych przeze mnie linków, narzędzi i metod które pomagają mi osiągnąć moje cele:

    -- Narzędzia produktywności --
    01. OneNote - zarządzanie notatkami i informacją;
    02. TickTick - zarządzanie zadaniami;
    03. HabbitHub - nauka nowych nawyków;
    04. Flow - automatyzacja zadań (głównie biznesowych);
    05. Zapier - automatyzacja zadań głównie prywatnych;
    06. Beeftext - szybkie pisanie / odpowiedzi na maila;

    -- Narzędzia biohacking --
    01. 6 phase meditation - praktyka medytacyjna;
    02. Brain.fm - koncentracja w pracy;
    03. Amazfit Bip + Mifit - tracking snu;
    04. AmazFit Tools - power nap;
    06. f.lux - eliminacja niebieskiego światła (software)
    07. MSA TecTor (pomarańczowe) - eliminacja niebieskiego światła (hardware)

    #12obszarow #mikrodziennik #produktywnosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

    •  

      @przecietna: Bardzo ciężko jest mi rekomendować aplikację, których sam nie używam(łem).
      Z tego, co wiem pod iOS jest aplikacja Sleep Cycle, nie mam niestety o niej wyrobionej opinii, więc może spróbuj i daj znać czy działa. Alternatywnie możesz spróbować ustawić budzik w przedziale 15-20 min i dostosować sobie drzemkę do Twojego cyklu snu, co prawda wymaga to troszkę obserwacji własnego ciała i czasu, ale efekt jest tego z pewnością warty. Koniecznie daj znać jak power nap wpływają na Twój dzień. pokaż całość

    •  

      @Imputator: Dziękuję za komentarz. Zapiera używam w kilku scenariuszach, najprostszy jaki mam to zapisywanie załączników z poczty na Google Drive. Taki sam mechanizm, mam zaimplementowany na służbowej poczcie, z tą różnicą że tam zapisuję na OneDrive. Zachęcam Cię do przejżenia szablonów na stronie Zapiera, można nimi wiele zrobić. Z innych serwisów podobną funkcjonalność daje IFTTT.

      Co do notatek, nie używam papierowych notatek. Jeśli nawet coś rysuję do korzystam z aplikacji Office Lens i od razu ląduje to w OneNote. Staram się realizować ideę "zewnętrznego mózgu" opisaną tutaj

      Jeśli chodzi o GTD u mnie świetnie sprawdza się kombinacja TickTick + OneNote.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Siemano Mireczki! Rozpoczynam serię wpisów na temat męskości. Teksty leżały już u mnie parę miesięcy, a cała afera z #klaudiusz (która moim zdaniem kuriozalnie zrobiła kawał dobrej roboty) oraz ostatnie znaleziska na temat #p0lka oraz równowagi płci i runku matrymonialnego w Polce (jak na przykład znalezisko Polityka imigracyjna zakłóca równowagę płci w Polsce) tylko zmotywowały mnie do tego, żeby wreszcie coś opublikować. Dziś krótki wstęp i trochę informacji organizacyjnych. Miłej lektury ;)

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    WSTĘP
    W serialu „Vikingowie” jedną z głównych postaci jest Björn Żelaznoboki – syn legendarnego Ragnara. Młody chłopak dorasta u boku swojego ojca i z dnia na dzień odkrywa czym jest męskość. Finał tej podróży Björn znajduje w samotni w górach. Dlaczego tam się udał?

    Jordan Peterson stwierdził kiedyś, że „Kobieta wie co ma robić, mężczyzna musi to wymyślić”. Jest to świetne ujęcie faktu, że męskości nie buduje się tak jak kobiecości. U płci pięknej mniej więcej wiadomym jest to, czego się od niej powinno spodziewać. Dla przykładu – gdy kobieta rodzi dziecko automatycznie jest dla niego matką. Kiedy mężczyźnie rodzi się dziecko automatycznie jest biologicznym ojcem, ale tatą musi się stać. Ten proces stawania się mężczyzną tworzą określone rytuały.

    Podstawową funkcją rytuału jest oddzielenie jednej rzeczywistości od drugiej, czego świetnym przykładem jest sport – do szatni wchodzą chłopcy, przebierają się i wychodzą na boisko jako sportowcy. Dzięki oddzieleniu świata gry od tego realnego, mogą dużo bardziej skupić się na realizacji siebie na boisku i być w 100% skoncentrowanymi na meczu. Po wszystkim wracają wziąć prysznic i się przebrać, by móc lepszymi wrócić do „normalnego” świata. Są rytuały, które pozwalają wchodzić do określonego świata i z niego wychodzić, ale są też takie, które zmieniają mężczyznę na zawsze.

    W męskim życiu równolegle do siebie płynie kilka procesów. Jednym z nich jest podróż, innym walka, jeszcze innym miłość, a jeszcze innym obcowanie z innymi mężczyznami. Każdy z tych procesów charakteryzuje się rytuałami, które pozwalają chłopcu stawać się bardziej samodzielnym, walecznym, pełnym miłości oraz braterstwa.

    Niestety w naszej rzeczywistości rytuały kulturowe zostały zagubione i dlatego na ich miejscu pojawiły się te najbardziej prymitywne. Młodzi chłopcy sami nie wiedzą co muszą zrobić, by pokonać kolejny szczebel na drabinie stawania się mężczyzną, więc próbują wymyślić swoje rytuały i oddzielają świat dziecięcy od męskiego na postawie takich zasad jak np. „będziesz mężczyzną jak zaruchasz” lub „jak się nigdy porządnie nie najebałeś, to nie jesteś facetem”… a w bardziej skrajnych przypadkach dochodzi nawet do niczym nieuzasadnionych aktów bezsensownej przemocy w kierunku innych ludzi lub zwierząt.

    Björn w momencie wyruszenia do wspomnianej samotni ma już dziecko oraz wielokrotnie brał udział w libacjach alkoholowych oraz bitwach, a mimo to nie uznaje siebie i nie jest uznawany za mężczyznę. Jak to? Przecież jeśli ma córkę, to znaczy, że uprawiał seks, jeśli bawił się na libacjach, to znaczy, że się upijał do nieprzytomności, a jeśli wracał z bitew żywy, to znaczy, że musiał zabijać. W takim razie dlaczego wciąż nie jest uznawany za mężczyznę?

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    TL;DR, CZYLI O CZYM JEST TA SERIA WPISÓW?
    „Męskość” to temat serii wpisów, w którym chciałem się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat męskości. Będziemy mówić o tym, co tworzy mężczyznę, a więc poruszymy m.in. takie tematy jak:
    - Podróż w głąb siebie
    - Samotność i samodzielność
    - Przygoda
    - Walka
    - Ból
    - Strach
    - Miłość
    - Istota Męskości
    - Męski świat
    - Patologia męskości

    Wpisy będą miały charakter felietonów, więc puentować będę na końcu i liczę na to, że sami będziecie mieli na tyle dużo rozsądku, aby wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski ;).

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    MATERIAŁY
    Polecam książkę „Dzikie Serce. Tęsknoty męskiej duszy”, której autorem jest John Eldredge, a której recenzję na wykopie zrobiłem tutaj. Książka ta jest aż do przesady chrześcijańska, ale jeśli tylko skupimy się na jej głównym przekazie, naprawdę bardzo wiele z niej wyniesiemy.

    Oprócz tego zachęcam do zapoznania się z takimi pozycjami jak:
    - "Męskość", której autorem jest Steve Biddulph)
    - "Zdradzony przez ojca", której autorem jest Wojciech Eichelberger

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    PS
    Kolejny wpis będzie dotyczył tzw. "podróży wgłąb siebie" i będzie opisywał samodzielność oraz odpowiedzialność ;). Jak zwykle liczę na Waszą ciekawą dyskusję w komentarzach :)

    #wychodzimyzprzegrywu #meskosc #wygryw #przegryw #niebieskiepaski #rozwojosobisty
    pokaż całość

    źródło: meskosc.png

  •  

    Parę godzin temu dodałem na Mirko znalezisko w którym opisałem proces tworzenia gry przez niezależnego twórcy na podstawie moich 1,5 rocznych doświadczeń i wydanej w październiku na Steamie gry Mysterious Realms RPG.
    Możecie je znaleźć TUTAJ

    Link ten też umieściłem we wpisie na Mikroblogu w którym opowiedziałem też o procesie pracy nad sobą. Niestety wiele osób widząc o czym jest tekst zignorowało tytuł nie zwracając uwagi, że już w drugim akapicie podałem linka do znaleziska w którym opisałem jak taką grę można stworzyć. Tak więc już w tamtym poście i był link do znaleziska i nie wołałem Was bez celowo. Jednakże niepotrzebnie też zawołałem dwa razy. Za to przepraszam.

    Pierwotnie miałem wołać tylko plusujących konkretny komentarz w którym miałem wołać plusujących i opisać proces tworzenia gry. Okazało się jednak, że nie można wołać plusujących komentarz pod znaleziskiem i stąd to zamieszanie.
    Mój błąd i nauczka na przyszłość.

    Jest też prawdą, że w moim wpisie o rozwoju było dużo ogólników, dlatego tutaj podrzucam garść konkretów co robiłem ze sobą przez te 1,5 roku. Dodałem je też potem w komentarzach do pierwszego wpisu, ale wiadomo, że już mało kto na nie trafi.

    - pracuję pojedynczo nad swoimi nawykami, złe nawyki są często powiązane z danym miejscem okolicznością. Nawet zwykłe przemeblowanie, schowanie cukierków do szafki może nam bardzo pomóc. Osoby, które mają "silną wolę" tak na prawdę dostosowują otoczenie tak, aby im sprzyjało
    - "oszczędzam" siłę woli wykonując na początku najcięższe zadania dnia.
    - medytuję 15 min dziennie (poprawia pamięć i koncentrację, rozbudza kreatywność, zmniejsza niepokój) LISTA BADAŃ OD PEWNEGO MIRKA
    - nie piję napojów gazowanych, tylko wodę, jem dużo orzechów
    - regularnie ćwiczę (rolki, basen i tenis w zależności od pory roku)
    - nie wchodzę na serwis informacyjne, główną na wykopie, nie oglądam TV (dzięki temu mamy mniej zaśmiecony umysł i potrafimy się lepiej skupić)
    - ograniczam social media
    - czytam regularnie książki (również te fabularne)
    - dzień wcześniej robię sobie plan dnia kolejnego dzięki czemu rano łatwiej jest mi podejmować decyzje i przez noc tworzy mi się "szkic działania"
    - mam poranny rytuał, gdzie robię kilka rzeczy po kolei (wypisanie za co jestem wdzięczny + ćwiczenia + medytacja) Dzięki temu, że stało się to moim nawykiem nie czuję się tym w żaden sposób zmęczony
    - dzielę zadania na bardzo małe kawałeczki. Jeśli mam problem z rozpoczęciem, to próbuję pracować co najmniej 5 min
    - stosuję zasadę 2 minut, czyli jeśli coś zajmie mi 2 lub mniej minut, to robię to natychmiast, nie odkładając na później
    - nie obwiniam się za niepowodzenia, jestem dla siebie wyrozumiały
    - regularnie wypisuję co udało mi się dobrze zrobić, z czego jestem zadowolony. Dzięki temu mogę na to spojrzeć, kiedy mam gorszy dzień
    - mam tablicę na której wypisuję cykliczne zadania robione w tygodniu i różne ciekawe myśli z książek. Dzięki temu nie zapominam o nich po kilku dniach
    - robię podsumowania z czytanych książek, regularnie do nich powracam, starając się na głos wytłumaczyć je sobie własnymi słowami. Tłumacząc coś, nawet sobie, musimy sami wcześniej pojąć dany materiał
    - staram się brać na siebie odpowiedzialność za to, co przydarza mi się w życiu. Czuję wtedy, że mam nad życiem kontrole. Nie obwiniam innych, bo nie prowadzi to do niczego dobrego.

    To wszystko oczywiście nie na raz. Część jest nawykami, część praktykuję od czasu do czasu. Wciąż mam też gorsze dni, słabszy nastrój, nie chce mi się, rozpraszam się, ale działam pomimo tego.

    Wiem, że nawet takimi konkretami nie przekonam przeciwników rozwoju i nie mam zamiaru tego zmieniać. Chciałem tylko naprostować to zamieszanie, które wywołałem.

    #steam #mrealms #gamedev #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    Co daje rozwój osobisty jeśli faktycznie pracujesz nad sobą?

    Czołem Mirki!

    Wołam wszystkich plusujących mój komentarz pod znaleziskiem z października w którym pisałem, że opowiem chętnym o procesie tworzenia gry przez niezależnego twórcę.
    [OK okazuje się, że nie można wołać plusujących spod znaleziska, więc zawołałem komentujących tamto znalezisko :/]
    Ten wpis traktuje o pracy nad sobą, bez której nie byłbym w stanie regularnie pracować po 8h dziennie przez 1,5 roku nad swoją grą. Na Wykopie opublikowałem też znalezisko w którym opisałem już sam proces powstawania gry. Możecie je znaleźć tutaj

    Dla niezorientowanych, w październiku wydałem na Steamie Mysterious Realms RPG, nad którą pracowałem przez ostatnie 1,5 roku, aby w przyszłości zostać programistą.

    Uwaga. Wpis ten może być bardzo niekomfortowy dla przeciwników rozwoju, bo pokazuję w nim, że jeśli rzeczywiście przykładasz się do pracy nad sobą i wcielasz w życie idee wartościowych ludzi, to zauważasz poprawę jakości swojego życia w sferze umysłowej. Co gorsza, nie będę tutaj pisał o tym, że "możesz wszystko", co można by łatwo wyśmiać. Będę tutaj pisał o realnym wpływie jaki rozwój osobisty będzie miał na Twoje życie, jeśli będziesz się faktycznie przykładać do pracy nad sobą. Wszystko o czym tutaj piszę, to tylko moja opinia. Nie uważam, że jest to prawda objawiona i nie mam zamiaru nikogo do niej przekonywać.

    Kilka kwestii na początek
    1. Wiem, że nie każdemu rozwój jest potrzebny. Wiele osób bez niego dobrze sobie radzi i często wystarcza im ich "przeciętność". Literatura rozwojowa często zdaje się wmówić, że jak nie kręcić swojego biznesu życia i nie robisz co kochasz, to tak na prawdę nie żyjesz. Ja się z tym nie zgadzam. Jeśli jesteś szczęśliwy pracując od 8-16, mając przeciętne życie i przeciętnych znajomych, to żadne mądry człowiek nie sprawi, że będziesz nagle nad sobą pracował, bo już jesteś szczęśliwy. Ba! Ja sam raczej przymierzam się do "zwykłej" pracy na etacie, bo nie czuję na ten moment potrzeby robienia wielkiego biznesu.
    2. To o czym piszę, to nie są złote rady dla wszystkich. Zacytuję tutaj fragment z jednego z poczytnych blogów:

    są ludzie, którzy naprawdę nie łapią jak wygląda podejmowanie decyzji. Spodziewają się, że trafne rady działają zawsze i wszędzie. Że jak zrobisz X, następnie Y, dodasz szczyptę Z i otrzymasz: milion dolarów, wspaniały związek, wyśmienite zdrowie. Niestety takich rad nie ma. Podejmowanie dobrych decyzji zwiększa szanse na sukces, ale nie daje żadnych gwarancji. To kwestia prawdopodobieństwa jak w kartach. Są układy kart, z którymi wygrywa się niemal zawsze (lub częściej), a z innymi niemal nigdy (lub rzadko). Nie oznacza to, że mając dobry układ nie przegrasz, tylko że jak postawisz na niego w trakcie 100 rozdań, to wygrasz większość z nich.
    3. Ten wpis nie pomoże osobom w depresji. Tacy ludzie powinni korzystać z rad specjalistów, a mówienie im "wyjdź do ludzi, rozwijaj się" jest jak mówienie inwalidzie, żeby od dzisiaj biegał po 5km. Jak on ma biegać, skoro nawet nie wstanie z wózka?
    To, że niektórzy mają wyimaginowaną depresję, żeby usprawiedliwić swoje sp*rdolenie to inna sprawa.

    Dlaczego rozwój to ściema?
    Od czasu do czasu trafiamy na wpisy osób, które dumnie ogłaszają, że od dzisiaj zrywają ze wszystkimi swoimi nałogami i są nowymi ludźmi. Problem w tym, że nie da się zmienić wszystkiego na raz. Taka drastyczna zmiana jest nie do zniesienia dla organizmu. Udowodniono, że zasoby siły woli są w naszym organizmie wyczerpywalne. Z każdą kolejną decyzją w trakcie dnia jest ich coraz mniej. Osoby zdyscyplinowane mają większe zapasy przez ciągłe "trenowanie" swojego mózgu. Są swego rodzaju maratończykami. Jeśli jednak ktoś, kto przez ostatnie miesiące się obijał i nagle chce wszystko zmienić jest niczym ten grubas, który całe dnie siedzi w fotelu, ale nagle stwierdzi, że będzie biegał 10 km dziennie. Chyba każdy zgodzi się, że będzie to dla niego niemożliwe. Skąd więc założenie, że niewytrenowany umysł zniesie coś podobnego w kwestii nawyków i nagła zmiana ich wszystkich się uda?

    Zacznij od jednego problemu i nad nim pracuj. Z czasem dodawaj kolejne. Pamiętaj, że nawyki, które wypracujesz, to automatyczne działania, które potem nie zużywają już siły woli, a Twój umysł staje się bardziej zahartowany wysiłkiem. Nie musisz się zmuszać, żeby umyć zęby, bo jest to dla Ciebie naturalne. Tak samo możesz zrobić z medytacją czy regularnymi ćwiczeniami.
    Inna sprawa jest, że aby coś faktycznie zadziałało, to często trzeba nad tym pracować przez dłuższy czas. Przeczytanie nawet pięciu książek niczego nie da, jeśli nie będziesz regularnie pilnował, aby wprowadzać to co w niej przeczytałeś do życia. Mało kto ma na tyle zaparcia, żeby tak faktycznie robić. Dlatego tak rzadko słyszymy, że rozwój działa.

    Dlaczego rozwój to NIE JEST ściema?
    Bo jest masa ludzi, którzy mają udane życie dzięki faktycznej pracy nad sobą. Pracują nad swoimi przekonaniami, aby mieć lepsze życie. Medytują, aby mieć spokojniejszy umysł i móc się lepiej skupić. Naprawiają swoje złe nawyki i wykształcają te pozytywne. Problem polega jednak na tym, że... nie mają potrzeby o tym pisać na losowych stronach.
    Jeśli jesteś człowiekiem o udanym życiu, ze zdrowymi przekonaniami, to często nie czujesz potrzeby przekonywania losowych frustratów, że rozwój działa, bo wiesz, że to bezcelowe i że niczego Ci to nie da. Są osoby, które taką potrzebę mają, ale wtedy tworzą własne blogi i piszą książki, aby do ich wiedzy docierali Ci, którzy faktycznie jej pragną.
    Nie natrafimy tutaj na wpis osoby, która ma milionowy biznes i świetne życie, bo takie osoby tu nie siedzą. A jeśli ktoś ma udane życie i lubi siedzieć na wykopie, to po prostu nie czuje potrzeby tłumaczenia innym co robić, aby było lepiej, bo wie, że trafi na ścianę hejtu "CO TY TAM WIESZ NORMIKU, TO JA PRZEGRAŁEM ŻYCIE". Takie osoby zdają się zapominać, że wiele osób sukcesu często miało życie gorsze od nich, ale zamiast narzekać ciężko pracowali nad swoim życiem. Często też są osoby, które na Mirko piszą o tym, że pomimo trudnego dzieciństwa, złego wyglądu, depresji starają się małymi kroczkami poprawiać swoje życie. NO ALE NIE, BO PRZECIEŻ JAK PRZEGRYW, TO TYLKO NA CAŁE ŻYCIE

    Ja sam bardzo długo zwlekałem ze stworzeniem tego wpisu, bo wiedziałem, że nie ważne czego w nim nie umieszczę, to wiele osób go zignoruje i wyśmieje. Dałem jednak słowo pod znaleziskiem o mojej grze i chcę go dotrzymać. Niektórzy uwielbiają dawać komentarze w stylu "możesz wszystko tylko o tym myśl, bądź zwycięscą hehe!" Zdaje się, że dla nich nie ma czegoś pomiędzy, że nie ma rozważnej pracy nad konkretnymi aspektami swojego życia. Bo jeśli mieliby przyznać, że można faktycznie nad sobą popracować, to wtedy czuli by się bardzo niekomfortowo wiedząc, że jednak mogą coś ze sobą zrobić, a tego nie robią.
    Po raz kolejny zwracam uwagę, że nie mówię tutaj o osobach, którzy są po prostu szczęśliwi swoim życiem i nie czują potrzeby rozwoju osobistego. Bardziej mam na myśli osoby, które faktycznie mają problemy z emocjami, nawykami, nastawieniem, ale nic z tym nie robią, bo przecież rozwój nie działa.

    Ja też mam problemy i nie jestem idealny
    Pomimo tej ciągłej pracy nad sobą wciąż mam sporo do poprawienia. Regularnie medytuję i jestem spokojniejszy, ale wciąż zdarza mi się wybuchnąć gniewem. Pracuję nad swoim skupieniem, ale bywam rozproszony. Zdarza mi się wstać później niż planowałem. Mam gorsze dni, kiedy niczego mi się nie chce. Rozwój osobisty nie sprawia, że stajesz się niezniszczalny. Wciąż masz różne problemy ze swoim życiem, zdarza się że zaniedbujesz zasady o których tak namiętnie czytasz, ale wiesz, że to naturalne. Wiesz, że jesteś tylko człowiekiem i zdarzy ci się zboczyć z kursu. Wiele osób stwierdzi wtedy, że szkoda zachodu, skoro tak trzeba się pilnować. No i mają rację. Nie jest to dla każdego.

    Ten wpis praktycznie niczego nie zmieni
    Spodziewam się, że może 1% czytających faktycznie skorzysta na tym wpisie. Część osób go zignoruje, część wyśmieje, część stwierdzi, że to prawda, ale za kilka godzin zapomni. Będzie też grupka osób (często już siedzących w rozwoju), która poczuje się zainspirowana i faktycznie postara się poprawić swoje życie. Niestety większość z tych osób zrezygnuje po kilku dniach, zapominając o swoich postanowieniach, albo zostaną teoretykami znającymi masę teorii, ale nie wykorzystującymi żadnej z nich. Niestety jeśli chcemy coś u siebie poprawić, to musimy w to włożyć dużo pracy i wysiłku często zaczynając od nowa. Z rozwojem jest tak samo.

    Wpis zrobił się tak duży, że zabrakło już miejsca na opisanie co można faktycznie ze sobą robić. Ale i tak nie to było w nim najważniejsze. Chciałem w nim tylko pokazać, że rozwój osobisty może działać, o ile nie oczekujesz cudów i faktycznie przykładasz się do praktykowania zdobytej wiedzy.
    Chciałem również zamieścić tutaj źródła do badań związanych z rozwojem, jak choćby badania nad skutecznością medytacji (a jest ich cała masa), aby udowodnić, że to wszystko ma solidne podstawy naukowe. Nie ma to jednak sensu, bo wiem, że niedowiarków i tak nie przekonam (no bo na wszytko znajdzie się badanie!), a jeśli ktoś chce na prawdę poprawić swoje życie, to będzie próbował tak długo, aż mu się uda.

    Jest masa rzeczy o których nie wspomniałem, bo nie starczyłoby na to miejsca. Pisząc o rozwoju wystarczy, że źle sformułujesz jedno zdanie, albo o czymś zapomnisz, a już dostajesz komentarze wyśmiewające pracę nad sobą. Tak jak z wpisem w którym Mirek wypisał około 10 rzeczy, które można poprawić, aby mieć lepsze życie i dostał komentarze, że nie starczy życia aby nad tym wszystkim pracować. Tak jakby nie można było wybrać sobie tylko jednej rzeczy i starać się ją wprowadzić w życie.

    Powtarzam również jeszcze raz, że wszystko o czym tutaj piszę, to tylko moja opinia. Nie uważam, że jest to prawda objawiona i nie też mam zamiaru nikogo do niej przekonywać. (wciąż oczywiście będę odpisywał na komentarze) Chcę tylko zainspirować tych, którzy chcą coś poprawić w swoim życiu i pokazać niedowiarkom trochę inną perspektywą.

    Będę wdzięczny za wszelkie opinie i komentarze

    #steam #mrealms #gamedev #rozwojosobisty
    pokaż całość

    •  

      @itharius: powiedz coś o medytacji, wiążesz to jakoś z gamedevem?

    •  

      @LaserRock46AND2: w sumie wiążę to tak, że potrafię się bardziej skupić na konkretnym zadaniu (nie myślę o ciągłym przeskakiwaniu na facebooka, wykop) oraz mniej się denerwuję jak mi coś nie wychodzi.
      A medytuję tak 10-15 min dziennie. Wyżej wrzuciłem linka do całej masy badań dowodzących skuteczności medytacji. Z grubsza właśnie stajesz się spokojniejszy, potrafisz się lepiej skupić, panować nad emocjami.
      Polecam spróbować zaczynając od 5 minut tygodniowo (ew. 2 razy w tygodniu). Z czasem zwiększając z częstotliwość. Jeśli zacząłbyś od 5 min dziennie, to po paru dniach dałbyś sobie z tym spokój, bo nie byłoby to Twoim nawykiem i musiałbyś się do tego zmuszać. A tak, to raptem 5 min tygodniowo (najlepiej konkretny dzień) i jest dużo prościej wykonać.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (96)

  •  
    Polkopsky

    +7

    Jak nie będę mieć sixpacka do czerwca to nie jestem zdolny do żadnej zmiany.
    #dieta #mirkokoksy #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty

    +: kaveni, Karota +5 innych
  •  

    Polecacie jakąś książkę na temat "jak się dobrze sprzedać"? Nie mam jakichś specjalnie problemów w nawiązywaniu znajomości, chociaż trwa to długo zanim się do kogoś przekonam, ale jeśli chodzi o autopromocję to jest słabo, nie lubię się chwalić. Chodzi o to, żeby czasami przed szefem, na rozmowie o pracę dobrze się zaprezentować, jakieś sposoby itp.
    #ksiazki #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siema murki
    Pisze z anonimowych bo jeszcze ktoś rozpozna ;) Tyle ostatnio piszecie, że jak się jest przegrywem to nic się nie da zrobić. Ja lvl 23, miałem dziewczyne 4 lata, zerwala ze mną dla jakiegoś innego gościa. Poczułem straszny Zal, chciałem sobie jakoś odbić i startować do innych dziewczyn ale zawsze byłem olewany. Za każdym jebanym razem friendzone albo spadaj bo jesteś słaby. Wkurzyłem się, powiedziałem że czAs o siebie zawalczyć. Pół roku siłowni, alko prawie nie ruszałem, przeczytałem kilka książek o tym jak mówić. Zainteresowalem się dietetyka, anatomią,, treningiem,, fizjoterapiaZacząłem mieć inne zainteresowania niż tylko seriale i podróże MPK po mieście.. Teraz moja ex jest szczęśliwa z tym gościem, ale w sumie jestem jej za to wdzięczny bo otworzyłem oczy na świat. A ja? 4 dziewczyny które na mnie lecą totalnie, ale nadal trzymam je na dystans. Każde wyjście do klubu kończy się tym, że biorę od jakiejś numer. Na szybkie numery narazie sobie nie pozwalam bo jakoś moralnie mi to nie pasuje. Aha, mam wielkie zakola ;) więc Mirki, praca nad sobą, szczere chęci i można na prawdę wojować świat ;) nie potrzeba wcale być dobrze urodzonym czy wyglądać jak model, żeby dawać radę ;) jak to mówi Pudzian: samo nic się nie zrobi, trzeba napierdalac a potem zbierać żniwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #stulejacontent #zwiazki #rozwojosobisty #chwalesie #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rozwojosobisty

0:0,0:1,0:0,0:2,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1,0:1,0:2

Archiwum tagów