•  

    Uwaga-Facebook jest już podmiotem publicznym.Jeśli nie masz opublikowanego oświadczenia co najmniej raz, będzie on rozumiał, że technicznie zezwalasz na wykorzystywanie zdjęć, jak również informacje zawarte w Twojej aktualizacji statusu profilu. Oświadczam, że Moj stary mial nowa kobiete i mowil mi ze jest w porzadku ja mowie co ty pierdolisz ta suka cie jebie na kase on wstal stary wstal mowi co ty kurwa gnoju i lape do mnie wystawial chcial mi liscia wyjebac a ja go na pizde fast attack bomba w oko kurwa na brzuch oddechu nie mogl zlapac sweter mial na sobie na leb mu sweter zalozylem Bomby od dolu mu wale na nos wujaszek nas rozdziela ja mialem ta koszule co na dziwkach bylem z guzikamii tak mnie szarpal ze mi wszystkie guziki z koszuli wypadly ale najebalem

    #heheszki #pdk #bekazpodludzi #pasta
    pokaż całość

  •  

    Wpadłem dzisiaj do mojego dziadka, po chwili dał mi 50zł i kazał iść do sąsiada Włodka i dać mu pieniądze. Tak jak powiedział, to zrobiłem. Po dotarciu do Włodka i wręczeniu mu pieniędzy przekazał mi foliowe zawiniątko. Poczułem znajomy zapach lecz nie wnikałem co jest w środku. Gdy wróciłem dałem dziadkowi zawiniątko. Nalał szybko wody do wiaderka i ucieszony wykrzyczał ELO WALE WIADRO picrel

    pokaż spoiler #narkotykizawszespoko #pasta #byloaledobre
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: received_273549333336362.jpeg

  •  

    Uwaga-Facebook jest już podmiotem publicznym.Jeśli nie masz opublikowanego oświadczenia co najmniej raz, będzie on rozumiał, że technicznie zezwalasz na wykorzystywanie zdjęć, jak również informacje zawarte w Twojej aktualizacji statusu profilu. Oświadczam, że Moj stary mial nowa kobiete i mowil mi ze jest w porzadku ja mowie co ty pierdolisz ta suka cie jebie na kase on wstal stary wstal mowi co ty kurwa gnoju i lape do mnie wystawial chcial mi liscia wyjebac a ja go na pizde fast attack bomba w oko kurwa na brzuch oddechu nie mogl zlapac sweter mial na sobie na leb mu sweter zalozylem Bomby od dolu mu wale na nos wujaszek nas rozdziela ja mialem ta koszule co na dziwkach bylem z guzikamii tak mnie szarpal ze mi wszystkie guziki z koszuli wypadly ale najebalem

    #oswiadczenie #heheszki #pasta #truestory #rafonix #patostreamy #facebook #facebookcontent
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama @d0t3r , okazało się, że chłopak popełnił samobójstwo. Zastrzelił się, zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie może znieść szykanowania go w internecie. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ten chłopiec przeżywał - nie miał żadnych znajomych, był autystykiem i bał się wychodzić ze swojego pokoju. Jedyne co miał to internet, wykop i blip, a nawet to mu zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.

    pokaż spoiler #pasta #d0t3r #d0t3rcontent #heheszki #coolstory #sadstory #ripdoter
    pokaż całość

  •  

    NIE ZAPOMNIJ OSTATECZNY TEMIN JEST DZISIAJ!!!
    posłuchaj mnie uważnie, jutro o 19:45 masz samolot do meksyku.
    Bilet wyśle Ci zaraz na e mail. Gdy wyjdziesz z lotniska pod czerwoną budką telefoniczną jest skrytka,
    otwórz ją tajnym hasłem : hajduszoboszlo. W niej znajdziesz nowy dowód osobisty,
    3000 pesos i kluczyki do mieszkania na przeciwko. Od dziś nazywasz się
    Juan Pablo Fernandez Maria FC Barcelona Janusz Sergio Vasilii Szewczenko i jesteś rosyjskim imigrantem z Rumuni.
    Pracujesz w zakładzie fryzjerskim 2 km od lotniska. Powodzenia,
    zapomnij o swoim poprzednim życiu i pod żadnym pozorem się nie wychylaj,
    zerwij wszystkie kontakty, nawet z obsługą klienta z polsatu.

    #bekazpodludzi #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    Pewnego dnia, chłopiec imieniem Tom siedział w szkolnej klasie i robił zadanie z matematyki. Było to sześć minut po zakończeniu lekcji. Nagle coś przykuło jego uwagę.

    Siedział przy oknie. Odwrócił się i spojrzał na trawnik, na zewnątrz. Leżało tam coś, co wyglądało jak zdjęcie. Gdy chłopiec wychodził ze szkoły, podbiegł do miejsca, gdzie je widział.

    Podniósł zdjęcie i uśmiechnął się. Przedstawiało najpiękniejszą dziewczynę, jaką kiedykolwiek widział. Nosiła sukienkę z trykotami i czerwone buty, ręką pokazywała gest pokoju (V).

    Była tak piękna, że postanowił odnaleźć ją za wszelką cenę. Biegał po całej szkole i pytał wszystkich czy ja znają lub czy kiedykolwiek ją widzieli. Niestety, wszyscy odpowiadali negatywnie. Tom był zdruzgotany.

    Gdy wrócił do domu, spytał swojej starszej siostry, czy kiedyś widziała tą dziewczynę, niestety ona również odpowiedziała, że nie. Było bardzo późno, więc Tom poszedł na górę do swojego pokoju, odłożył zdjęcie obok łóżka i położył się.

    W środku nocy Toma obudziło stukanie w okno, jakby ktoś uderzał w nie paznokciem. Przestraszył się. Zaraz potem usłyszał chichot. Zauważył cień koło okna, więc wstał z łóżka, podszedł do okna i je otworzył, chcąc odnaleźć źródło tajemniczego śmiechu. Zniknęło.

    Następnego dnia pytał o dziewczynę ze zdjęcia wszystkich swoich sąsiadów. Nikt jej nie znał. Gdy jego matka wróciła do domu, ją także zaczął wypytywać o zdjęcie. Ona również odpowiedziała "nie". Poszedł do swojego pokoju, położył zdjęcie na biurku i poszedł spać.

    Po raz kolejny obudziło go stukanie. Wziął ze sobą zdjęcie i podążył za chichotem. Przechodząc przez ulicę został potrącony przez samochód. Zmarł ze zdjęciem w dłoni. Kierowca wyszedł z auta i usiłował mu pomóc, ale było już za późno. Nagle zobaczył zdjęcie i je podniósł.

    Przedstawiało piękną dziewczyną z uniesionymi trzema palcami.

    #pasta #creepypasta #podrywajzwykopem #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Kiedyś szlem do pszeczkola i but mi się rozwiązal i jakiś koleś terz szedł i mi zawiozal i później przeprowadził mnie na pasach na zielonym a potem pojechałem do domu już poszedłem a po latach okazało się że to był burmistrz miasta Paweł Adamczak #pdk #pasta #gdansk #bekazlewactwa #takbylo

  •  

    -Do diaska! No zobacz co niecnoty narobiliście!
    -To ja tego nie zrobiłem
    -A kto kierowcą do czarta jest?!
    -Mówiłem, że ja tego nie nie chcę ten!
    -A kto prowadził wóz?
    -Chorążym bo powiedział tak ja mówię...
    -A z jakiej racji motyla noga dajecie wóz, ile razy tłumaczyłem, jest kierowcą psia kostka Ty i żaden inny męski organ rozrodczy nie ma bez mojej wiedzy dostawać
    -Panie chorąży ja powiedziałem tak "to Pan chorąży mi nie kazał nik nik nikomu dawać a on wywalił...
    -Jak Cię wywalił? To trzeba było kurcze bladę wziąć i przylecieć do mnie sisię nienieruszać! Jakim ladacznico yyyyy?! Zobacz co narobiłeś! Wóz w konserwacji nieszczęsny zobacz co narobiłeś po jakie zło się rwiesz cholibka nie Twoje!
    -Andrzeju nie denerwuj się
    -Jak mam się nie denerwować
    -Zaraz wyklepiemy
    -Na pewno już nie wyklepiesz psia kostka
    -No to wyciągniemy z mojego wozu i damy tobie
    -Takiego błotnika już nie dostanę
    -No to kupimy szpraja i będziemy malować
    -Ta szpraja... Czemu się czarty rwiecie co nie wasze? Żaden żołnierz kruci nie siedzi za was i nie dowodzi i kurka wodna powiedziałem, że nie ma... Tłumaczyłem tysiąc razy, bo motyla noga cłowiek dba bardziej jak o żonę na rany Chrystusa o ten sprzęt, a do stu tysięcy kartaczy przyjdzie od tego. Na panny lekkich obyczajów tłumaczę jest kierowca ten i ten żaden nicpoń nie jeździ jakim prawem do diabła tyle razy tłumaczyłem!
    #stopnienawisci #pasta #heheszki
    pokaż całość

    źródło: img.youtube.com

  •  

    W związku z gorącym tematem przypomniało mi się pewne zdarzenie. W latach 2005-2008 mieszkaliśmy przez chwilę z rodzicami w Gdańsku, z tego rok (ostatni) w Jelitkowie u mojej cioci. Ciocia miała 3-letnią córkę (moją kuzynkę) i tak się jakoś złożyło, że często się nią zajmowałem. Miała to być niby nauka pilnowania dzieciaka dla mnie , tak naprawdę oczywiście znaleźli sobie darmową nianię.

    Pewnego razu dostałem zadanie zabrania kuzynki do fryzjera. No to siedzę w poczekalni (salon nie jakiś mega biedny, ciocia miała kasę, ale też nie jakaś ultra wysoka półka) i nagle do tej samej poczekalni wchodzi Paweł Adamowicz :D Przed wyjazdem do Gdańska myślałem, że będę codziennie trafiał na kogoś sławnego, a to była pierwsza taka sytuacja po prawie 3 latach tam spędzonych. Cholernie się zestresowałem, oczywiście instynktownie najchętniej bym do niego od razu podbił i zaczął sobie robić z nim zdjęcia i tak dalej, ale scykałem / nie chciałem być nachalny, więc po prostu na niego nerwowo zerkałem co 2 sekundy, a on po prostu siedział i czytał jakieś pisemko. Po jakimś czasie moja kuzynka zaczęła płakać - próbowałem ją za wszelką cenę uspokoić, żeby nie zrobiła mi siary przy nim, ale ta ryczała i ryczała.

    I nagle Paweł wstał i do niej podszedł. Delikatnie ją pogłaskał po główce i zapytał co jest nie tak. Ja powiedziałem, że prawdopodobnie jest głodna czy coś. No więc Adamowicz odłożył gazetę, wziął na ręce moją kuzynkę, podniósł koszulkę i na środku salonu fryzjerskiego nakarmił ją piersią. Zajebiście sympatyczny facet z niego był ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    #pasta #heheszki #czarnyhumor #coolstory #truestory
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Kiedys spotkałem Owsiaka na pogrzebie Pawła Abramowicza w Gdańsku. Podochodze do niego i mowie czesc Owsiak ty skurwysynu. A on tylko Elo i odwraca głowe. Sprzedałem mu blache w potylicie i mowie sluchaj mnie bo ci nie dam kasy na ziarno dla kur. Jurek cos tupnał, cos mruknał ale mowi dobra słucham ciebie cierpliwie, co masz mi do powiedzenia. Czemu sprzedawales uran czeczenom? Jerzy Owsiak powiedział do mnie - ty kurwa gnoju i przykleił mi serduszko do czoła. Potem uciekł do lasu

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Kiedyś ojciec dał mi hajs żebym opłacił rachunek za prąd, ale zamiast tego kupiłem bilet na loterii, w której główną wygraną był samochód. Ojciec spuścił mi za to wpierdol. Ale następnego dnia gdy się obudził przed drzwiami stal nowy samochód. Wszyscy płakali, zwłaszcza ja, bo to był samochód elektryków, którzy przyjechali odłączyć prąd. Ojciec spuścił mi wpierdol jeszcze raz.
    #pasta #heheszki

  •  

    Chciałbyś wejść w gorące, ale nie wiesz jak? Użyj jednego ze sprawdzonych sposobów z tzw. fekaliowej dziesiątki:

    1. "Na szacunek".
    Kurde miruny i mirabelunie, <wstaw cokolwiek> to jest prawdziwe złoto.. Szanujesz, plusujesz!*
    Kurde miruny i mirabelunie, <wstaw cokolwiek> to jest prawdziwe gówno.. Szkalujesz, plusujesz!**
    Dla zaawansowanych:
    * Wstaw coś, co powszechnie jest znienawidzone, wtedy komentarz "minusy tutaj" wybije w gorące.
    ** Wstaw coś, co powszechnie jest lubiane, wtedy komentarz "plusy tutaj" wybije w gorące.

    2. "Bumerang".
    Wchodzisz na jbzd i widzisz wczorajszą perełkę z gorących przepisana czerwonymi literami na czarnym tle? Nie zastanawiaj się tylko wrzucaj pod #humorobrazkowy

    3. "Loteriada".
    Ostatnia cyfra po zaplusowaniu tego wpisu, powie Ci jakim typem piasku znad morza jesteś:
    - 0 parzący zabójca
    - 1 wilgotny, ale nie mokry
    - 2 piach zwyczajny
    - 3 obszczany
    - 4 zimny drań
    - 5 wytrwały piaseczek, który utrzymuje się rok po wizycie nad morzem w plecaku
    - 6 całkowicie mokry piach
    - 7 drobny piaseczek
    - 8 szlachetny piasek uformowany w zamek
    - 9 piach złośliwy, wpada do oczu i buzi
    #glupiewykopowezabawy

    4. "Dej".
    Hej, robię małe #rozdajo, wystarczy że zaplusujesz ten wpis, a będziesz miał szansę na zdjęcie telefonu / nic / długopis za 20 gr.

    5. "Trailer".
    Słuchajcie, 2 lata temu zabiłem i poćwiartowałem człowieka, policja złapała mnie po roku ukrywania się. Mógłbym opisać jak to wszystko wyglądało i przez co przeszedłem, ale nie wiem czy byliby chętni? Zawołam plusujących.

    6. "Pod prąd".
    Umyślnie opisz historię, w której oczywistym brakiem rigczu wykazuje się sam narrator. Dodatkowym atutem będzie odrobina #logikarozowychpaskow i #logikaniebieskichpaskow. Następnie poczekaj na komentarz, który opisuje normalne zachowanie w opisywanej sytuacji, złap ten komentarz bardzo mocno i daj się unieść w gorące.

    7. "Kij w mrowisko".
    Po prostu wejdź na jakiś tag i dodaj wpis dyskredytujący całą społeczność tego tagu. Jeśli chcesz iść na łatwiznę to polecam tagi o wierze i polityce.

    8. "Rozstrzygnięcie".
    Wstaw zdjęcie telewizora, napisz "Rozstrzygnijmy to raz na zawsze- jak na to mówicie?". W ankiecie dodaj opcje "Magiczne okienko" i "Obrazownik", czekaj aż ktoś napisze komentarz "telewizor kurwa".

    9. "Cichociemny".
    Idziesz ulicą i widzisz przed sobą zgrabną dziewczynę. Nie zastanawiaj się. Wyciągnij go powoli ze spodni, upewnij się że nikt nie patrzy, wymierz w nieświadomą niczego ofiarę i zrób zdjęcie, które wstawisz bohatersko na #dupeczkizprzypadku.

    10. "Hipokryta".
    Zrób pseudo listę najbardziej prymitywnych sposobów na wybicie się w gorące ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pasta #protip #wykop
    pokaż całość

  •  

    > bądź Markiem Aureliuszem
    > prowadź milion wojen
    > prześladuj chrześcijan
    > ćpij opium
    > upieraj się że najlepszym na świecie następcą tronu będzie patologiczny pojeb
    > napisz jedną coachingową książkę że trzeba być miłym dla ludzi i nie wkurwiać się o losowe guwna
    > chuj kurwa cesarz filozof


    ಠ_ಠ
    #pasta

  •  

    To co ostatnio się u mnie odkurwiło ze współlokatorem to jakaś masakra. Mieszkam z kolesiem od 1,5 roku, debil jakich mało. Myśli, że jak ma licencjat to nagle mądry i takie tam. O ile na początku dawałem radę wytrzymać z nim to potem było coraz gorzej. Ja naprawdę mam niskie wymagania co do dzielenia się pokojem w akademiku, ale pewne rzeczy są dla mnie niezrozumiałe. Jak dowiedział, że w zasadzie jestem angostą to zaczął mnie z dupy nawracać bo przez, że mam #depresja to potrzebuję znaleźć sobie cel w życiu. No trzymajcie mnie kurwa. Oczywiście nie udało mu się bo rodzina od dawna bezskutecznie próbowała. Ok, chuj z tym było minęło jest ok. Ale typ kurwa nawet jak coś czytam zadaję co chwilę jakieś pytanie albo co gorsza jak wykonuję robotę przy laptopie to dostaję uwagi typu, że nie warto. No fajnie dzięki, że chcesz żebym zawalił #studia. Nawet za 5-tym razem jak mówię "Nie, nie chcę" coraz wyższym tonem nie dociera, że mam ciekawsze zajęcia. Jedyne szczęście, że w #studbaza jest na innym wydziale, więc debila widzę tylko w #akademik. Nie mówiąc, że czasami chcę sobie poleżeć to szłyszę "Anon weź nie leź bo masz deprechę i tylko cię to ciągnie w dół". Zajebiście kurwa nawet nie mogę sobie leżeć bo jaśnie Panu się to nie podoba
    Dobra ale przejdę już do rzeczy, która mnie doprowadziła do tego, że w zasadzie zmieniam pokój bez jego wiedzy (dowie się w trakcie mojej wyprowadzki xd). Więc przychodzę z roboty zmęczony i z niezłymi przygodami żeby odpocząć. I jest sobie gadka na przywitanie i nagle słyszę taki tekst "Słuchaj Anon jak masz problemy z pornografią możemy pogadać" WTF? Co tu się odjaniepawla czy ja dobrze słyszałem. No ok puściłem to mimo uszu, układam się do snu i znowu słyszę "Ale wiesz możemy pogadać o tym" A ja " O chu ci chodzi człowieku, skąd ty takie info bierzesz. Tak dla twojej wiadomości..." przerywa mi i mówi " Nie interesuję mnie to", a ja "To na chuj się odzywasz".
    Wiedziałem, że teraz będzie niezła jazda, już z nerwów wypaliłem parę fajek bo takie oszczerstwa to już dawno nie słyszałem. Następny dzień i co? A nic udaję, że nic się nie wydarzyło i się przymila. No kurwa pałka się przegła bo te super wnioski to mógł wysunąć z niezamkniętej stronie incognito. Problem w tym, że koleś nie miał przyzwolenia mojego by dotykać mojego laptopa, a leżał w przeciwnym kierunku do jego strony pokoju. Więc tak mam za współlokatora debila, który nawet nie szanuję mojej prywatności, wpierdala się w moje życie seksualne i jeszcze kurwa niby to z troski.
    I w zasadzie ja się zastanawiam czy ja przyciągam takich pojebów czy jak, bo drugi taki dziwny mi się trafia. Chuj chyba pora szukać "jedynki" albo mieszkania na stancji z własnym pokojem bo już mam dosyć tego, że ktoś ciągle podgląda co robię, a nawet posuwa się do tego, że pod moją nieobecność używa mojego laptopa.
    Sory za tak długi tekst i spam tagami, ale musiałem się gdzieś wyżalić ze swojej sytuacji. I sumie wyszła z tego trochę #pasta
    #wspollokatorzy
    pokaż całość

  •  

    We wczesnej gimbazie założyliśmy się z nim, że nie da rady przez cały dzień mówić tylko i wyłącznie cytatami z gówna którego słuchał (w sensie polskiego rapu). Szymi się ucieszył, bo dostrzegł szansę zdobycia paru szlugów, które normalnie sępiłby od Sebków, bo w gimbazie każdy palił, ale nikt nie miał czego palić.

    Zaczęło się z samego rana, przed lekcjami. Witamy się z Szymim, a ten:

    -Witaj skurwielu, człowieku, ty stoisz nagi.

    My oczywiście beka, ktoś go pyta co z tą nagością.
    -Nagi twój umysł przed pierwszą bramą do świata magii xD

    Przychodzi do nas jeszcze jeden kumpel, z którym chodziliśmy do szkoły.
    -Siema, Szymi.
    -Dzień dobry, stary, hokus pokus czary mary xD

    Idziemy do szkoły, podpuszczamy cały czas Szymiego żeby dalej nam rapował albo jeszcze lepiej żeby zjebał jakiś tekst, bo wtedy nie dla psa kuhwa, nie dla śmiecia cygarety te xD

    -Szymi, a przygotowałeś się na kartkówkę z przyrody?xD
    -Ja to wszystko pierdolę, wiesz. I szkołę, stres, strach.

    Znowu śmiechliśmy, ale Szymi trzymał chłód i jeśli coś mówił, to zawsze rapem xD Przejechał koło nas radiowóz.
    -Szymi, pacz, policja xD
    -997 ten numer to kłopoty, gdy wydarzy się incydent to pojawia się konfident.
    -Szymi przecież jest HWDP, co nie?xD Powiedz nam, Szymi jak bardzo nienawidzisz policji xD
    -Bardzo lubię pana policjanta, lubię też tego co w moro chodzi ubrany, przezroczystą tarczą od ludzi jest ochraniany.

    Podchodzimy do budynku szkoły, cały czas kręcimy bekę z debila Szymiego i zadajemy mu randomowe pytania żeby odpowiedział coś głupiego na nie.

    -Szymi, otworzysz nam drzwi?xD
    -Idą goście, drzwi, otwórzcie się na ościerz!

    I akurat jakiś guwniak otworzył je, bo sam szedł na lekcje xD Prychłem i weszliśmy do środka. W szatni spotkaliśmy parę osób z klasy, witamy się, oczywiście gwiazdor coś im rapuje pod nosem. Jakieś klasowe Karyny się tym zainteresowały - chyba nawet była wśród nich ta pizda, w której się podkochiwałem, a która później pokazywała kizię dałnowi xD Wszyscy przerażeni tą kartkówką z przyrody, czy innego równie śmiechowego przedmiotu. Loszki płaczą prawie, bo wolały sobie strzelać z palca pod teledyski Meza na Vivie niż przysiąść przy 32 stronicowym zeszycie i przeczytać dwa tematy xD

    -Zostaw co nasze, bierz do piekła swoje paranoje, świata z gwiezdnych wojen urojeń, złudnych pojęć, gdzie normalne spokoje stają się niepokojem.

    Zgasił je nagle Szymi. Wszyscy się śmieją poza tymi loszkami, jedna nagle się zrywa i najeżdża na rapera:
    -Co ty sobie myślisz, że to zabawne?!
    -Wiecznie niezadowolona, frustracja, strach, niepewność, jedziesz po wszystkich skurwysynu, masz czelność, po co się unosisz, ochłoń, sprawę przemyśl xD

    Karyna czerwona na mordzie jak Janusz, gdy nowa meblościanka nie mieści mu się w bagażniku jego kombi.

    -Pierdol się, Szymi. Jesteś głupi, kurwa!
    -Bezlitosna rzeczywistość w tych realiach trzeba przeżyć xD
    -Chuj ci w dupę, cwelu jebany!
    -I nie ma zmiłuj, dlatego bujaj się mała. I tak mi się znudziłaś, a więc wypierdalaj!

    Odeszła z koleżankami, rzucając "kurwami" na lewo i prawo i pytając towarzyszek czy mają szlugi, a my ostro śmiechaliśmy później przez cały dzień. Gaszenie Karyn tekstami Karramby ogólnie stało się potem całkiem modne i jeśli była okazja, to Sebki je jechały ostro, ale kto się czubi, ten się lubi, więc bywały ponoć sytuacje, gdzie Seba opierdalał Karynę w szkole, a po szkole ona opierdalała jego pałę xD
    Na lekcjach Szymi miał tyle szczęścia, że nauczyciele nie wybierali go do odpowiedzi. Siedział w ostatniej ławce i udawał, że go nie ma, a gdy sprawdzali obecność to rzucał czymś w stylu "jestem bogiem" albo "tylko Polska WLKP oldstar". Fart skończył się na matematyce, czyli dla Szymiego najgorszym możliwym przedmiocie, bo był z niego kurewsko słaby i ogólnie uciekł wcześniej z paru lekcji.
    Nauczycielka wybrała go do odpowiedzi. Ten chwilę siedział przygaszony, ale musiał grać dalej, bo inaczej przegrałby szlugi.

    -Szymon, nie było cię na ostatnich dwóch lekcjach, ale obecności masz wpisane na innych przedmiotach. Gdzie byłeś?
    -Zadymy, interesy, policja i problemy, do wyjaśnienia sprawy miałem zniknąć, bez ściemy…

    Nauczycielka zaniemówiła, klasa w śmiech, Szymi kontynuuje nie zważając na chaos jaki opanował 25 nastoletnich proli.
    -… Zerwać kontakty na góra dwa miesiące, poczekać aż ciśnienie zacznie być malejące.
    -Do tablicy, już, a nie wygłupiasz się!

    Wstał, podszedł do tablicy, coś tam próbuje rozwiązywać, ale wybitnie mu to nie idzie. Nauczycielka podchodzi do niego i go karci, że nic się nie uczy, a ten nagle wypierdala do niej:

    -Ty znasz metodę by mnie podejść, jednym ruchem bioder. Masz w sobie to, kobieto z piekła rodem.

    Ona w szoku i nawet nie wie co odpowiedzieć, my bekon, Szymi mina real irish gangstera, a za oknem jakiś guwniak z podbazy drze się "podaj kurwa ta bala" xD Szymi dostał uwagę do dziennika i miał potem pogadankę z wychowawczynią na następnej lekcji, że opowiada wierszyki na i zachowuje się niestosownie xD Karyny nakapowały też na niego, że je obraził, na co Szymi zaczął się bronić:

    -To jedna z moich taktyk, styl a'la romantyk błyszczący intelektem, tajemniczy jak sekret.

    Wychowawczyni miała już dość i zapowiedziała, że obniży Szymiemu sprawowanie, ale nie wiem czy to było w ogóle możliwe, bo już chyba miał nieodpowiednie xD
    Koniec końców dostał chyba trzy szlugi za dzień rapowania, więc ubił interes życia xD Narzekał, że mało, ale inny Sebek zgasił go wtedy jego własna bronią:

    -Nie sięgaj po więcej, bo upierdolą ręce xD

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    Po Sopocie w latach 98 - 2003, po ulicach tych większych jak i mniejszych, krążył człowiekiem zwany JJ'em (dżejdżejem). Ów osobnik znany był z ogromnego i profesjonalnego doświadczenia w inhalowaniu się butaprenem i innymi tudzież lotnymi substancjami.

    Wysoki blondyn o szkarłatnych oczach. Dobrze zbudowany. Samotnik. Pod wiecznym kapturem krył swoje narzędzie narkotycznej mocy. Człowiek budzący zaintrygowanie jak i strach w oczach innych współplemieńców. Charakterystyczny turbo-kozak-walk był jego etykietą, jego emblematem rozpoznawczym. Człowiek któremu butapren na tyle odebrał jasność i krytyczność sądów sytuacyjnych, że nie problemem dla niego były uliczne potyczki. Porywał się na ludzi większych od siebie, bramkarzy, policjantów, na prężne przyjazdowe grupy, generalnie nie czując lęku przed wpierdolem i jakimi kolwiek konsekwencjami.

    Czy człowiek ten szukał śmierci ? Szukał ukojenia ? Zakończenia marnego żywota ? Być może.. Istny kamikadze, postrach wśród bojowników okolicznych klubów piłkarskich.

    Pewnego wiosennego dnia JJ stał się celem zmasowanego ataku. Nad nieistniejącym już klubem Non Stop (tuż przy molo) wpadł w zasadzkę. Porażka była zapisana na jego czole, otóż musiał skonfrontować się z ekipą 20-30 typa. Jako że byłem akurat wtedy w tamtym miejscu, muszę przyznać iż nie wiem skąd ten człowiek (JJ) czerpał energię i wytrzymałość. Czy butapren permanentnie uszkodził mu receptory czucia bólu ?

    Został tragicznie skopany, ale nawet pomimo tego ciągle wstawał, jak gdyby nigdy nic. Po każdych ciosach podnosił swój zad z szaleńszym uśmiechem malującym się mu na twarzy. Był jak niezniszczalny, oberwał prętem, tulipanem, cegłówką.. ale i tak trzymał się na nogach. Ostatecznie po całej akcji wstał doszczętnie zakrwawiony i tempem nasyconego heroinisty wlekł się w jakimś nieznanym nikomu kierunku.

    Mocny skurczybyk.
    Człowiek zagadka.
    Zniknął bez śladu.

    pokaż spoiler #narkotykizawszespoko #pasta
    pokaż całość

    •  

      @Hehehe115: urban legend troche xd, znacie jakieś szalone historyjki spod bloków?

    •  

      @DiKarpio: Tak, jeden ziomek taki typowy kozak, ogólnie rozrabiaka kiedyś (nie wiem po czym) był konkretnie wystrzelony (on był nawet na czysto mocno nadpobudliwy) chciał zrobić salto, a w efekcie, że mu nie wyszło złamał rękę i skręcił kostkę.
      Kolejna szalona historyjka, taki jeden sebek (ostry ćpun dopalaczy, codziennie zajebany) sprzedał coś przez neta. Hajs dostał, a sprzętu nie wysłał, bo go po prostu nigdy nie miał. Miał pecha, że osoba którą wydymał mieszkała niedaleko i postanowiła się do niego przejechać w towarzystwie kolegow, wywieźli go do lasu, dali łopatę i kazali kopać... Najebali mu, dołek wykopał i zostawili w spokoju (a szkoda).
      Tutaj już grubszy kaliber, dwójka braci, degeneraci totalni (ćpuni i alkoholicy) ogólnie to nie mają gdzie mieszkać to co roku odpierdalają coś, żeby iść do paki na zimę, bo tam dobrze karmią i ciepło. Kiedyś policja wyprowadziła ich z imprezy, bo robili rozpierdol, na drugi dzień w ramach odwetu wyjebali (nie wiem w ile osób) radiowóz policyjny. Nie raz zdarzyło im się pobić policjantów bez większych konsekwencji.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    następuje całkowita zmiana polityki Polski
    finansowanie tylko i wyłącznie polskiego programu kosmicznego
    po latach starań powstaje polski gwiazdolot
    jedynym polskim gwiazdonautą jest Jacek Władysław Łaszczok-Stachursky
    Jacku czy jesteś gotowy do wystrzelenia?
    jam jest
    rakieta zwrócona w stronę Słońca
    start, przejście przez atmosferę
    Jacku, wszystko w porządku? Jak się czujesz?
    dosko
    Stachursky przez cały lot pochłania energię słoneczną
    im bliżej celu tym więcej
    z każdą sekundą staje się potężniejszy
    pewnego dnia dotrze do gwiazdy
    jego moc wzrasta
    Jacek nadejdzie
    Jacek o nas zadba
    musimy tylko czekać
    pewnego dnia wszystko będzie już dobrze
    w ogóle centralnie bez kitu

    #gownowpis #wujaandzej #pasta
    pokaż całość

    źródło: img.czecho.pl

  •  

    - Saruman?
    - Nie.
    - Saruman?
    - Nie, A kto mowi ?
    - A kto po drugiej stronie muru?
    - Ajj yhy to jest Grima
    - Słuchaj jest Saruman w Orthanku?
    - Nie ma.
    - Kurwa Jego Mać po co on tam pojechał do Fangornu moja puszczę wycial, po moim chodzil, moje pieniadze zabral, kto mu dal takie pozwolenie? Ty mu powiedz temu skurwysynowi gdzie on pojechal bo go szlag jasny trafi krew nagla zaleje. Wygolil las po jaka cholere mial tam z Uruk-Hai jechac do Fangornu i powycinac nasz las?
    - A kto mówi?
    - Kurwa ja ci dam kto mowi, az was Huornowie najada, Isena zaleje wasza zajebana mać była.
    - Co ty chcesz?
    - Ja ci kurwa dam co ty chcesz. Ja Ci dam kurwa gdzie piniadze sa za las
    - Co ty chcesz? Mysmy byli tylko w Helmowym Jarze na oblężeniu a nie.
    - Kurwa ja bylem, ja wiem gdzies cie byli, cos cie robili, ja ci kurwa dam Helmowy Jar. Ja wam wszystko dam, jasna. Ja wszystko kurwa wasza mac. Oddajcie mi pieniadze wy skurwysyny jasne, wy orki zajebane siarczyste ogniste kurwy zeby was gniew entów dosiegnął to was uuuuuuu.

    #heheszki #pasta #stachu #wladcapierscieni #lotr
    pokaż całość

  •  

    lvl 17
    klasówka z majzy na pierwszej godzinie
    zad 1
    wykaż, że iloczyn losowej liczby x i dwóch kolejnych jest podzielny przez 6 (dziedzina – liczby naturalne dodatnie)
    musisz wylosować liczbę x, bo losowa
    nie bardzo wiesz jak
    wypisujesz 100 liczb z dupy na ostatniej stronie, wypisałeś pierwszy długopis, zostały 2
    zamykasz oczy, cyrkulujesz długopisem nad blatem i w losowym momencie przykładasz gdzies do kartki
    otwierasz oczy
    nie trafiłeś w kartkę
    japierdole
    powtarzasz próbę,
    trafiasz w białe pomiędzy liczbami
    kurwa tak się nie da, potrzebny plan B
    patrzysz po innych ale nikt nie losuje
    pewnie nie rozumieją zadania
    została ci zapasowa kartka, masz plan
    dzielisz ją na 100 małych karteczek i na każdej wypisujesz liczbę
    zamykasz oczy i mieszasz aby wylosować jedną z nich
    nagle ktoś łapie cię za rękę, otwierasz oczy
    facetka daje ostatnie ostrzeżenie i rekwiruje „ściągi”
    minęło pół godziny a ty nadal nie masz losowej liczby x
    szepczesz do grubego, który siedzi obok żeby powiedział jakąś losową liczbę
    - „milion kurwa”
    milion należy do dziedziny no i losowy bo od grubego, nareszcie
    feelsgoodman.bmp
    wracasz do treści zadania
    udowodnij, że iloczyn x i dwóch kolejnych liczb podzielny przez 6
    mnożysz milion i dwie kolejne w kalkulatorze
    error, nie starcza ekranu
    - gruby, daj jakąś inną
    - spierdalaj
    masz coraz mniej czasu
    szukasz na kalkulatorze opcji „losuj”
    nie ma
    zamykasz oczy i klikasz na kalkulatorze coś z dupy
    otwierasz oczy
    -150
    nie należy do dziedziny
    plan C – upuszczasz długopis i liczysz ile razy odbił się od podłogi
    nie odbija się w ogóle, zatem to będzie jeden
    nareszcie, jedynka to od dzisiaj twoja szczęśliwa liczba
    123=6 podzielne przez 6 co należało dowieść czujesz dobrze
    zad 2
    sprawdź, czy iloczyn 10 losowych liczb...
    nie mogą być same jedynki bo to nielosowe, więc napierdalasz długopisem w podłogę z siłą herkulesa
    po ostatnim, dziesiątym uderzeniu podnosisz głowę
    wszyscy patrzą jakby zobaczyli wariata, facetka gdzieś dzwoni
    wchodzi dwóch potężnych mężczyzn z jakąś śmieszną kamizelką bez rękawów
    zakładają ci i coś wstrzykują
    budzisz się w czymś a la szpital i podchodzi pan doktur
    witam pana, ze wstępnych badań wynika, że to fałszywy alarm i wszystko z panem w porządku, dlatego zrobimy szybki prosty test i jak się okaże że pan nad sobą panuje, to od razu wypisujemy.
    bardzo proszę, słucham
    proszę opowiedzieć o jakimś ważnym wydarzeniu z pańskiego życia
    ale jakim wydarzeniu
    obojętnie, losowym
    zostajesz w psychiatryku jeszcze 5 lat
    po wyjściu studiujesz administrację losem i zaocznie europeistykę
    dostajesz pracę w totolotku i po roku zawał
    twój los skończony

    #heheszki #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    #pasta
    ja, 17 lat
    w domu u kumpla, gramy w gry i gadamy
    nagle łapie mnie potrzeba żeby walnąć klocka
    to jeden z tych post-meksykańskich klocków, do których zużywasz 4 metry papieru toaletowego, a i tak nadal zostają smugi z kału
    mówię, że zaraz wracam i idę do łazienki
    zaczynam wypuszczać jelitowego Cthulu w chwili gdy moje spocone pośladki dotykają deski klozetowej
    słodziutka ulga
    sięgam po papier, widzę, że cała rolka jest zużyta
    rozglądam się, nigdzie nie ma papieru
    uwięziony na 1 piętrze bez czegokolwiek do podtarcia dupy
    zbyt dziwnie żeby wołać teraz o pomoc
    rozglądam się za amunicją alternatywną
    2 rzeczy
    nowe czasopismo samochodowe jego ojca
    i biblia jego mamy
    mam przed sobą ultimatum
    tatuś jest wielki, uwielbia auta i jest skłonny do agresji
    mama to typowa miła kobieta, malutka i flegmatyczna, czułaby się bardzo źle gdybym jej to zrobił
    tato mógłby skopać mi dupę
    no i jestem ateistą
    odrywam kilka stron ze środka starego testamentu
    Chrześcijanie i tak nie czytają tego gówna
    papier jest cienki, robią mi się ranki na odbycie
    10 stron później, jestem czyściutki
    podciągam spodnie, gdy uderza 2 fala
    nie mam nawet czasu spłukać wody, siadam i robię swoje
    po 3ciej rundzie, siedzę przez 20 minut żeby upewnić się, że wszystko już wyszło
    w tym momencie kumpel stoi pod drzwiami i pyta czy wszystko ok
    mówię, że za chwilę wyjdę bo złapała mnie sraka
    wycieram dupsko po raz czwarty i ostatni
    zużyłem jakieś 1/4 starego testamentu
    w toalecie jest więcej papieru niż instalacja wodociągowa może zmieścić
    muszę działać szybko, bo kumpel stoi pod drzwiami
    próbowałem to przepchać babką klozetową, bez rezultatu
    upewniam się, że ma jakieś antybakteryjne mydło przy zlewie
    ręce mogą zostać umyte
    podwijam rekawy i sięgam do toalety przepychając ręką zbitą papkę
    gdy jestem na kolanach zauważam całą rolkę papieru która leżała na zbiorniku z wodą
    cojakurwazrobiłem
    spłukuję toaletę łokciem, zaczyna się wylewać
    kartki pisma świętego pokryte gównem rozprzestrzeniają się po podłodze
    zdzieram wieko zbiornika desperacko próbując odłączyć tanią instalację
    zbiornik się opróżnia i zaczyna wydawać głośne odgłosy piły mechanicznej
    kumpel dobija się do drzwi i pyta co ja kurwa robię
    w przeciągu 40 sekund, odgłosy stają się coraz głośniejsze i głębsze
    nagle ustaje
    cały czas jestem w szoku, ręce pokryte gównem opieram z przyzwyczajenia na czole
    kumpel otwiera drzwi od zewnątrz (fikuśny zamek który można przekręcić monetą) i wparowuje do środka
    patrzy na mnie i zamiera
    moje oczy są wytrzeszczone, gówno rozmazane na moich rękach i twarzy
    biblia mamy leży zapomniana na ziemi pokryta mazią z toalety
    słyszę, że jego rodzice idą na górę
    kumpel stoi i nie ma pojęcia co robić
    jego mama wchodzi i zszokowana zaczyna łkać
    "Moja prababcia dała mi tą biblię miesiąc przed tym jak zmarła na raka"
    jego tato wchodzi po kilku sekundach
    zszokowany, zauważa biblię i zaczyna się śmiać
    odwraca się, idzie w kierunku schodów i śmiejąc się mówi "masz przejebane"
    jego mama zaczyna płakać coraz mocniej
    "Dlaczego to zrobiłeś?"
    powtarza to w kółko i to bardzo histerycznie
    zaczynam płakać, ale gdy płaczę to wyglądam jak wkurwiony pawian
    jego mama myśli, że ją przedrzeźniam i wychodzi płacząc jeszcze bardziej
    odwracam się do kumpla i mówię "słuchaj, mogę to wszystko--"
    uderza mnie w twarz, łapie za kaptur i wypierdala z jego domu
    zostaję na ulicy przed domem, 1,5km od domu, bez podwózki i umazany fekaliami
    zaczynam iść w stronę domu
    chwilę później jakaś pani podjeżdża i pyta czy chcę podwózkę
    wsiadam, kobieta zaczyna jechać
    uświadamiam sobie że moje ekstrementy właśnie zasychają mi na twarzy
    ona próbuje nawiązać rozmowę
    minutę później wyczuwa odór i patrzy na mnie
    zatrzymuje się na poboczu, każe mi wypierdalać
    dochodzę do domu, przekradam się obok rodziców i biorę prychę
    próbuję dodzwonić się do kumpla żeby się wytłumaczyć, nie odbiera
    4ta próba, odebrał i krzyknął żebym przestał dzwonić, rozłączył się
    przez kolejny tydzień zauważyłem, że sąsiedzi i koledzy z klasy dużo na mnie patrzą
    zaczynam słyszeć jakieś głupie przezwiska, "dziecko szatana", "odbytowy testament" itd
    ksywki rozprzestrzeniają się po szkole jak pożar w lesie
    młodsze dzieciaki z którymi nigdy nie gadałem podchodzą do mnie i mówią mi te przezwiska w twarz
    jedna z moich bliższych przyjaciółek która jest chrześcijanką nabrała do mnie dystansu i w końcu przestała się do mnie odzywać
    historia sięgnęła nauczycieli, parę dni później dostałem wezwanie na dywanik
    dyrektor mówi, że wyrzucają mnie za "obrzydliwą zniewagę religijnych wierzeń"
    mama i tata się dowiadują
    mama dziwnie się przy mnie zachowuje, patrzy na mnie z niesmakiem
    czuję jakby myślała, że mnie w ogóle nie zna
    mój tato mówi, że jestem jakimś pojebem i potrzebuję resocjalizacji
    2 godziny później, rozmawia z rekrutującym do wojska i zapisuje mnie na obóz dla rekrutów
    przewinę historię do obozu
    na początku jest spoko
    pierwsze dni były trochę ciężkie ale się przyzwyczajam
    pewnego dnia dostaję paczkę od ziomka z dawnej szkoły
    były to wydrukowane zdjęcia na których jestem, przerobione tak, że wyglądam na nich jakbym wycierał dupsko biblią
    na tyle każdego zdjęcia jest jedno z tych chujowych przezwisk
    nazbyt ciekawski kolega podchodzi i mi je zabiera
    parę minut później całe baraczki wymieniają się fotami i się śmieją a ja bezradny siedzę na łóżku i udaję, że czytam książkę
    jeden z nich obczaja moich znajomych na facebooku i pyta jednego z nich o całą historię
    jakiś czas później, zauważam że jeden z rekrutów patrzy na mnie bardzo dużo
    dowiaduję się, że pochodzi on z ultra-konserwatywnej rodziny i nienawidzi mnie za to co zrobiłem
    wpada na mnie jakiś czas później i próbuję nawiązać rozmowę
    gdy nikt nas nie słyszał, powiedział mi, że gdybyśmy byli na froncie to dostałbym od niego kulkę, a on powiedziałby ,że to ciapaki mnie kropnęły
    2 dni później rozpoczynamy treningi z ostrą amunicją
    wstaję rano, idę do łazienki
    zauważam, że wszyscy się na mnie gapią
    idę się wysrać, dostrzegam, że nie ma w ogóle papieru, a w kabinie jest jedynie biblia
    zaczynam się drzeć, w odpowiedzi dostaję śmiech
    wszyscy idą na trening, zostawiają mnie tam
    wkurwiam się, zaczynam drzeć kartki z tego skurwysyna i podcieram się nimi jakby nie było jutra
    mój odbyt krwawi
    krew kapie wszędzie, nie mogę założyć nawet munduru żeby go nie poplamić
    odrywam kupkę kartek, zwijam je i wsadzam sobie w szczelinę jak paróweczkę w hotdoga
    dopełniam dzieło jeszcze paroma kartkami robiąc sobie w gaciach prowizoryczną pieluszkę
    zakładam mundur
    jak chodzę to słychać gniecione kartki
    czuję się upokorzony i wiem, że spóźnię się na trening
    wychodząc mam nadzieję, że zaczniemy od strzelania
    okazuje się, że najpierw będziemy maszerować w formacji zanim będziemy strzelać
    maszerujemy 10 minut, sierżant słyszy szelest kartek
    każe nam się zatrzymać i pyta kto ma przy sobie gazetę
    rekruci na mnie patrzą
    sierżant każe mi truchtać w miejscu
    głośne szelesty
    pyta co to za dźwięk
    krtań mi się zamyka, nie mogę odpowiedzieć
    sierżant rozkazuje mi ściągnąć spodnie
    moja pielucha widzi światło dzienne
    sierżant klnie pod nosem i każe mi przebiegnąć 200 okrążeń wokół obozu
    nie mam wyjście, zaczynam
    pół godziny później biegnę przez mniej widoczną część obozu
    nikt inny jak pan Jezusowy Mściciel, który mówił, że zabiłby mnie na polu bitwy wyskakuje zza krzaka
    w jednej ręce dzierży butelkę Jacka Danielsa, w drugiej pistolet
    uderza mnie w twarz butelką i strzela mi w stopę
    wylewa zawartość butelki na moją twarz gdy ja krzyczę z bólu
    ucieka
    sierżant znajduje mnie leżącego i wykrwawiającego się jakiś czas później
    incydent zostaje odnotowany i jest wszczęte dochodzenie
    okazuje się że Jezusowy chłopiec sprzedał im jakąś historię wyssaną z palca
    mówi, że szkalowałem go na tle religijnym i poniżyłem go podcierając się jego biblią
    zostaję wypierdolony z obozu za religijną nietolerancję, picie i lekkomyślność
    wracam do domu
    tato jest mną zawiedziony a mama się nie odzywa
    zaczynam wysyłać CV
    moje nazwisko i historia się rozprzestrzeniła po mieście i żaden pracodawca nie chce mnie przyjąć
    miesiąc później tato myśli, że jestem żulem i nie szukałem pracy
    wywala mnie z domu
    zostaję bezdomny
    to był prawdopodobnie najgorszy moment w moim życiu, ale od teraz się polepsza
    zostałem włóczęgą na 2 lata
    dostawałem jedzenie z programów pomocy dla bezdomnych za dnia
    gdy byłem głodny w nocy, szukałem resztek w śmietnikach
    pierwsza zima, spotkałem i zaprzyjaźniłem się z 2 innymi włóczęgami
    jeden z nich przedstawił się jako Drżący, drugi jako Adam
    Drżący ma taką ksywkę, bo pił tyle, że spoliły się jego funkcje motoryczne
    dziewczyna Adama przedawkowała heroinę 3 miesiące wcześniej
    spotkałem ich pod mostem na obrzeżach miasta
    włóczyliśmy się razem i dotrzymywaliśmy sobie towarzystwa
    jednej nocy budzi mnie dziwny odgłos
    zobaczyłem, że ssają oni sobie wzajemnie kutasy
    nie mi to oceniać
    idę dalej spać
    miesiąc później, próbowali mnie zabić
    Adam, Drżący i ja szliśmy przez miasto
    zobaczyłem na ulicy banknot 50zł
    podnoszę go
    kumple żule zgodnie myślą o alkoholu
    żądam, żeby kupić jakieś żarcie bo dawno nic nie jadłem ale Drżący to alkoholik
    chce kupić jak najwięcej tanich winiaczy na ile pozwoli mu to 5 dych
    "pierdol się, ja to znalazłem"
    Adam rzuca się na mnie z nożyczkami
    nie spodziewałem się
    dźga mnie w nogę dwa razy, bierze hajs
    pierdolone pedały uciekają
    nigdy więcej ich nie widzę
    3 dni później dostaje gorączki od infekcji
    zalegam na czyimś podjeździe
    posoka z ran przemokła już dawno przez moje dżinsy
    policjant zatrzymuje się, każe mi wstać i sobie iść
    próbuję wstać, noga boli za bardzo
    policjant wysiada, podnosi mnie na nogi
    krzyczy "ruszaj się"
    popycha mnie do przodu, łapię się za nogę bo tak kurewsko boli
    rano się otwierają i znów zaczynają krwawić
    policjant w końcu dostrzega mój stan
    zabiera mnie do schroniska dla bezdomnych w mieście 20km dalej
    nic nie mówi przez całą drogę
    w schronisku ładniusia czerwonowłosa podchodzi z apteczką i pudełkiem z gumowymi rękawiczkami
    wygląda jakby mi współczuła
    po raz pierwszy jestem traktowany jak człowiek przez kobietę od dłuższego czasu
    dostaję erekcji, przebija mi przez bokserki
    ona to dostrzega, wyraz obrzydzenia przyozdabia jej twarz
    czuję się źle i przepraszam
    ona nerwowo się śmieje i opatruje moje rany
    daje mi pudełko z antybiotykami
    mówi, że nie można się tym naćpać i jest warte parę złotych
    tymi słowami skończyło się traktowanie mnie jak człowieka
    po paru dniach rany się goją
    schronisko daje mi kopa i wracam do szwędania się
    parę miesięcy później
    kolejna zima
    krążę po jakimś nowym mieście, jest 1 nad ranem
    drogi są puste
    znajduję zimową kurtkę mojego rozmiaru w pojemniku PCK
    idę dalej i widzę panią przy rogu
    wiem, że jest kurwą ale ona praktycznie nic na sobie nie ma
    jest zimno, ona się trzęsie
    podbijam i mówię "cześć"
    pyta czy mam pieniądze, mówię, że nie
    każe mi spierdalać, brzmi zmęczona
    oferuję jej kurtkę, patrzy na mnie dziwnie przez kilka sekund
    mówi, że nie może się zakrywać w pracy
    dziękuje mi i się uśmiecha
    nie wygląda tak kurewsko jak inne kurwy
    jest trochę zużyta ale widać iskierkę godności
    zostałem i trochę z nią pogadałem
    opędzam jej myśli od zimna
    około 3 nad ranem brudny kombiak podjeżdża
    wielki koleś woła do auta Izę
    jej imię to Iza
    gościu patrzy na mnie i pyta czy jestem klientem
    mówię, że nie, on każe mi spierdalać
    gdy odchodzę, on zaczyna ją bić i pytać kim jestem
    wrzuca ją do auta
    myślę o niej cały kolejny dzień
    następnej nocy, przychodzę w to samo miejsce i ona tam była
    miała podbite oko i liczyła na szybko banknoty
    podchodzę a ona mówi, że jej alfons nas pokroi jeśli znów nas razem zobaczy
    mówię, że tylko przechodzę
    siadam za pudełkiem w alejce tak, że mnie nie widać
    gadamy całą noc pomiędzy klientami
    jest już prawie 3cia i każe mi się zmywać
    robię to, co każe i sytuacja powtarza się przez miesiąc
    formujemy swego rodzaju więź, jesteśmy przyjaciółmi
    włóczęga i prostytutka
    ona sobie żartuje, że powinni zrobić taki program w telewizji
    pewnego dnia jej alfons podjeżdża kombiakiem parę godzin wcześniej
    przyciska mnie do ściany i mierzy we mnie spluwą
    spokojnie pyta kim jestem
    odpowiadam, że tylko włóczęgą i że jestem przyjacielem Izy
    dwóch jego kumpli wysiada z auta i przetrzepują mnie szukając pieniędzy
    nie ma żadnych
    rzuca mnie na ziemie, kopie mnie i każe mi spierdalać
    mówi, że psuję mu produkt, cokolwiek to znaczy
    oznajmia, że jeśli jeszcze raz mnie tu zobaczy to mnie zastrzeli
    następnej nocy wpadłem do Izy tylko na 20 sekund
    pożegnałem się i odszedłem
    już nigdy jej nie zobaczyłem
    tydzień później jestem na skraju miasta jedząc puszkę tuńczyka
    widzę kombiaka podjeżdżającego do mnie
    wbiegam w alejkę a on zatrzymuje auto
    słyszę, że goni mnie parę osób
    doganiają mnie i mnie przewracają
    alfonsik na mnie patrzy i oddycha ciężko
    wyciąga gnata i siada na skrzynce
    zapala szluga i uspokaja oddech
    kontakt wzrokowy nieprzerwany
    w końcu przemawia
    "Iza to jedyny powód dla którego Cię dziś nie zabiję"
    okazuje się, że nazmyślała sporo rzeczy tylko po to, żeby jej alfons mnie nie zabił
    w tych rzeczach była informacja, że jestem zaawansowanym przemytnikiem szukającym pracy
    mówię, że przez cały ten miesiąc przychodziłem z nią gadać i jestem taki sprytny
    zamieram, gdy on proponuje mi zarobienie 5 koła
    oczywiście że tak
    daje mi teczkę zawiniętą w folię bąbelkową i każe mi ją zanieść na drugą stronę miasta
    mówi, że zabije mnie na miejscu jeśli odmówię
    oczywiście zgadzam się
    on mówi, że zabije Izę jeśli tego nie zrobię
    przytakuję i mówię, że to zrobię
    daje mi złożoną serwetkę z adresem i napisem "Żółty garbus"
    idę
    docieram do adresu i 2 skośnych siedzi w garbusie
    podbijam do okna
    jeden mnie zauważa, wyciąga spluwę
    wyciągam powoli teczkę
    okno się opuszcza
    daję mu paczkę i odchodzę
    parę ulic dalej słyszę pisk opon i krzyki
    garbus jedzie prosto na mnie
    pasażer celuje we mnie pistoletem
    rzucam się na ziemie i czołgam do rowu
    po chwili ich gubię
    przechodzę przez most nad rzeką, będę się chować aż znikną całkowicie
    w połowie mostu garbus nadjeżdża
    próbuję uciekać, dostaję kulkę w nogę
    auto się zatrzymuje, azjata wysiada
    nikogo nie ma w pobliżu
    łapie mnie za kołnierz
    wrzuca mnie do wody
    pamiętam jak płynąłem w dół z prądem wody prosto w dzicz otaczającą zurbanizowane miasto
    desperacko próbuję zostać na powierzchni
    zmęczyłem się i zasłabłem, straciłem czucie w rękach i nogach obijając się o kamienie
    ostatnia rzecz jaką widziałem to kropka światła przy brzegu
    budzę się
    jestem przykryty czarnym kocem i leżę obok ogniska
    wstaję, moje znoszone ciuchy wiszą na patyku i schną
    rozglądam się, dostrzegam tipi pod kasztanowcem
    pierdolony indianin stoi i pali trawę
    wstaję, a on mówi, żebym leżał i się ogrzał lub umrę
    kładę się i zasypiam z wycieńczenia
    parę sekund później on mną potrząsa i mnie budzi
    mówi, że to niebezpieczne spać gdy jest tak zimno
    okazuje się, że indianin, łysiejący w okolicach 40ki ma na imię Hektor
    mówi, że on jest właśnie w spirytualnej drodze do Częstochowy
    jest jakimś przodkiem Nawaho i chce spotkać dusze swoich krewnych w każdym świętym miejscu na świecie, a miał tu rodzinę czy coś
    pyta czy chcę dołączyć
    mówię, że spoko, darmowa trawa
    spędzamy kolejne miesiące idąc z buta do Częstochowy prosto z północy
    dogadujemy się, nauczył mnie łowić i polować i dbać o siebie w dziczy
    nauczył mnie wytwarzać swoje własne ciuchy i zasoby z darów natury
    podróżując jakąś puszczą, pyta czy chciałbym spirytualego przebudzenia od jego ludzi
    myślę, że nic mi nie szkodzi
    obydwoje jesteśmy najarani jakimś dziwnym gównem, nazywał to "pejotl" czy coś takiego i mógłbym przysiąc, że widziałem dźwięki
    czas i przestrzeń przewlekają się przez siebie
    widzę świątynię zbudowaną z gałek ocznych
    lis trąca mój bark i wbiega do środka
    idę za nim
    mijam figurę człowieka stworzoną z wody
    na podeście, na samym środku świątyni jest rolka papieru toaletowego
    mój umysł wpadł w tą dziwną, percepcyjną pętlę
    dziwny moment olśnienia w tej całej irracjonalności wokół mnie
    w tej chwili uświadamiam sobie dziwaczną naturę życia
    spirale ciągów wydarzeń, zapoczątkowane brakującą rolką papieru
    to jest niedorzeczne
    jaram jakiś pejotl z uzależnionym od narkotyków indianinem przez rolkę papieru
    co się kurwa stało
    reszta fazy to jakieś oceany i rozmazane obrazy
    zapomniałem o swoim olśnieniu gdy faza minęła
    następnego dnia docieramy do Częstochowy
    wcześniej był tam indiański rezerwat ale Hektor spodziewał się czegoś innego
    chciał natury i mistycyzmu ale wszystko teraz poszło do przodu
    w rezerwacie były obrazy Nawaho, jedzenie, historie, ale były tam też kablówka, internet i kanalizacja
    był zawiedziony ale i tak szczęśliwy
    mówi mi "jeśli chcesz gonić marzenia, musisz być przygotowany na rozczarowanie"
    ludzie w rezerwacie są spoko
    pozwalają nam zostać
    dostaję pracę, call center
    zaczynam studiować informatykę przez internet
    zdaję liczne certyfikaty
    dostaję robotę w firmie komputerowej, 40 tysi rocznie na start
    podczas pobytu w rezerwacie przykułem uwagę pewnej dziewczyny w moim wieku
    ma na imię Marisa
    odłożyłem trochę kasy, czas wyjechać
    ofiarowałem parę tysi dla rezerwatu w ramach podziękowania
    zabookowałem bilet do domu, gdzie ja i Marisa mieliśmy razem mieszkać
    cieszę się na spotkanie z rodzicami
    planuję wizytę niespodziankę
    patrzę przez okno, widząc cały mój kraj pod sobą
    czyste niebo
    pamiętam jak przemierzałem na piechotę przez te wszystkie drogi
    szczęśliwy i zdumiony, jak wszystko wyszło na prostą
    wprowadzamy się do mieszkania
    fryzjer, ciuchy, odpierdalam się jak nigdy
    idę do starego domu rodzinnego
    mama otwiera drzwi, patrzy na mnie przez kilka sekund
    mdleje
    gdy do siebie dochodzi, płacze i mnie przytula
    mój tato nie mógł uwierzyć, że jestem z powrotem
    po raz pierwszy w życiu widziałem, jak uronił łzy
    milion przeprosin i wymówek
    powiedział, że parę dni po tym jak mnie wywalił, zmienił zdanie
    nie mógł mnie znaleźć
    2 lata później, myślał, że nie żyję
    jeden z najszczęśliwszych momentów życia
    kolejny z takich szczęśliwszych miałem 3 tygodnie później w pracy
    naprawiałem właśnie komputery
    zauważyłem, że jeden z nich ma karteczkę "zepsuta pamięć RAM" a właścicielem jest mój stary kumpel u którego cała akcja się zaczęła
    wymieniam RAM, włączam peceta
    przypominam sobie że przez tego skurwiela dostałem z 2 kulki i byłem dźgany nożyczkami
    ściągam na jego komputer w pizdu dziecięcej pornografii, bestialstwa i innego zdeprawowania
    chowam folder, wyłączam kompa i pakuję
    szperam trochę w necie i okazuje się, że kumpel jest ministrem w lokalnym kościele
    dzwonię do właścicieli kościoła informując o tym, co znalazłem na jego komputerze
    następnego dnia widzę jego zdjęcia w gazecie
    idzie do więzienia, wyjebali go z kościoła a jego żona i dzieci go zostawiają
    dzieci idą do psychologa żeby zobaczyć czy je dotykał
    jego życie się psuje
    on nigdy nie dowiaduje się, kto go właściwie wrobił, program ochrony świadków
    natura życia zatacza pełen okrąg, dziwko

    tldr w spoilerze

    pokaż spoiler anon podtarł się w kiblu kartkami z biblii matki jego kolegi, a starzy go wyjebali z domu na wiele lat i tuał się po świecie bez pieniędzy
    pokaż całość

  •  

    - Saruman?
    - Nie.
    - Saruman?
    - Nie, A kto mowi ?
    - A kto po drugiej stronie muru?
    - Ajj yhy to jest Grima
    - Słuchaj jest Saruman w Orthanku?
    - Nie ma.
    - Kurwa Jego Mać po co on tam pojechał do Fangornu moja puszczę wycial, po moim chodzil, moje pieniadze zabral, kto mu dal takie pozwolenie? Ty mu powiedz temu skurwysynowi gdzie on pojechal bo go szlag jasny trafi krew nagla zaleje. Wygolil las po jaka cholere mial tam z Uruk-Hai jechac do Fangornu i powycinac nasz las?
    - A kto mówi?
    - Kurwa ja ci dam kto mowi, az was Huornowie najada, Isena zaleje wasza zajebana mać była.
    - Co ty chcesz?
    - Ja ci kurwa dam co ty chcesz. Ja Ci dam kurwa gdzie piniadze sa za las
    - Co ty chcesz? Mysmy byli tylko w Helmowym Jarze na oblężeniu a nie.
    - Kurwa ja bylem, ja wiem gdzies cie byli, cos cie robili, ja ci kurwa dam Helmowy Jar. Ja wam wszystko dam, jasna. Ja wszystko kurwa wasza mac. Oddajcie mi pieniadze wy skurwysyny jasne, wy orki zajebane siarczyste ogniste kurwy zeby was gniew entów dosiegnął to was uuuuuuu.

    #pasta #heheszki #wladcapierscieni #lotr
    pokaż całość

  •  

    mirka zabolało bo mu komentarz usunąłem jak dobrego chłopaka Jadena Smitha wyzywał od gówna i debili ( ͡° ʖ̯ ͡°) już usunął ale w internecie nic nie ginie. Podzielę bo ładna #pasta poprawiła mi humor z rana ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    ehh ci rurkowcy chlip chlip
    #rap

    źródło: xddd.png

  •  

    Historia jest dość długa, nużąca i w ogóle nie śmieszna. Nie liczę na lajki, bo nie wierzę, że ktoś może lajkować takie gówno. Jeżeli ktoś przez to przebrnie i zostawi komentarz, pogratuluję osobiście.

    Niepełnosprawni mają w życiu łatwiej. Tak stwierdziłem po 16 latach mojego spierdolonego żywota. Nie handlujcie z tym, bo to prawda. Państwo płaci pieniądze za Twoje wady. Pracodawcom wszystkie instytucje liżą dupę, byle tylko ktoś Cię zatrudnił. Dopłacają do Twojej pensji, dbają przepisami żebyś tylko się kurwa za bardzo nie przemęczył. Ulgi na przejazdy, imprezy kulturalne, masa udogodnień, tylko dlatego że jesteś wadliwym przedstawicielem gatunku. We wszystkich talent show, niepełnosprawni są zawsze w ścisłym finale, choć widać że kurwa kaleczą rzemiosło, ale wszyscy zachwyceni, bo jakoś daje radę. Celebryckie kurwy wylewają hektolitry łez, przytulają (widać że z dystansem) bo potem mogą mówić, jak bardzo kochają niepełnosprawnych, tylko chuj wie za co.
    Żeby też zaznać tyle dobra, postanowiłem zostać niepełnosprawnym. Zacząłem się zastanawiać, jakim niepełnosprawnym mógłbym być. Odrzuciłem paraliże i upośledzenie umysłowe, bo na to trochę za późno, choć nauczyciele twierdzą, że upośledzony jestem na 100%. Brak rąk czy nóg też nie wchodzi w grę. Niepełnosprawny a niesprawny, to jest jednak różnica, którą nawet ja wyczuwam. Zostanę głuchoniemym. Tak. To już postanowione. Takim tylko udawanym, żeby spijać śmietankę płynącą ze statusu, ale mimo wszystko cieszyć się życiem i czerpać z niego garściami.
    By realizować swój plan, zapisałem się do Związku Strzelców. Ozapierdalałem się z tymi stulejarzami po lasach, śpiewałem przy ogniskach te ich zjebane piosenki, wszystko po to, żeby zdobyć granat ćwiczebny - hukowy.
    Gdy już go miałem, zamknąłem się w piwnicy, wyjąłem zawleczkę i stanąłem na baczność, jak bohaterski żołnierz wysadzający się razem z tabunem nieprzyjaciół. O ile dobrze pamiętam to jeszcze salutowałem. Obudziłem się w szpitalu. Czułem się całkiem dobrze. Nie widziałem na jedno oko, ale okazało się, że to mój stary mi przypierdolił jak byłem nieprzytomny. Nie czułem się źle, najważniejsze, że byłem totalnie głuchy. Pozostało tylko być niemym. Nie odzywałem się do nikogo. Przychodziło to z łatwością, bo zawsze byłem aspołeczny i w sumie nikt ze mną nie gadał. Nie mówiłem i chuj. Zgodnie z tym co wyczytałem w necie po takim szoku po kilku dniach zaczynałem odzyskiwać słuch, do czego oczywiście się nie przyznawałem. Trwałem w milczeniu jak grób. Robili mi setki badań, lekarze twierdzili że powinienem słyszeć, a mówić przecież do kurwy nędzy nie zapomniałem. Ostatecznie stwierdzono, że mowa mogła zaniknąć w wyniku szoku pourazowego, ale być może z czasem powróci. Głuchota też powinna ustąpić. Tak więc czasowo jestem niesłyszący i niemówiący, czyli w sumie głuchoniemy. Osiągnąłem swoje cele, ale tylko czasowo, tak jak czasowa była moja głuchoniemość, czy tam kurwa głuchoniemowość. Rodzice zrozpaczeni. Chuj wie czego, wszak się do mnie nigdy w ogóle nie odzywali, a teraz wielce zmartwieni, że nie słyszę. Ojciec cały czas się wydziera z pytaniem, na chuj odpalałem ten granat w piewni, matka płacze, że pewnie chciałem skończyć ze sobą i żeby nie darł na mnie ryja, bo mogę próbować z gazem w domu i wszyscy wylecimy w powietrze. Ja stoję cały czas zdziwiony i udaję że nie słyszę i nie mówię, bo udaję że nie mogę wykrztusić ni słowa.
    Na kartce mam napisane tylko - Nie nienawidźcie mnie!-i- Jestem niepełnosprawny, nie można mnie krzywdzić! Pokazuję te komunikaty na zmianę, bo widzę, że ojciec jest ostro napalony żeby mi dopierdolić.

    Szybko dotarło do mnie, że żeby uzyskać status osoby w pełni a nie czasowo niepełnosprawnej, muszę przejść komisję w ZUS-ie. Przeryłem internetowe fora, jak dokonać arcytrudnego zadania, oszukania tamtejszej komisji, która odprawia z kwitkiem ludzi autentycznie chorych i kalekich. Już nie ja jeden próbowałem grać głuchoniemego przed tymi bestiami. Musiałem się dobrze przygotować, bo mają sposoby na takich jaka ja. Potrafią strzelić z kapiszona za plecami, a tylko dygnij, to z miejsca jesteś skreślony, bo ewidentnie słyszysz.
    Przygotowywałem się do komisji z należytą starannością. Sporządziłem kompilację wystrzałów, bitego szkła, pojedynczych ostrych dźwięków, wszystko nagrane w zapętlającym się nagraniu na dwóch kolumnach estradowych. Zapuszczam płytę, cisza, cisza, cisza, a nagle jak nie jebnie ustawiony na ścieżce dźwięk, wystrzału armatohaubicy. Za chwilę znowu cisza i jak nie zajebie potężny dzwon z kościelnej wieży. Wszystko dobrane tak, by jebać mnie tym z nienacka. Znieczulić na nagły hałas, odebrać choćby drżenie powieki na nawet najdziksze pierdolnięcie decybelami. Ciężko znosili to sąsiedzi i rodzina. Matka zaczęła brać leki, ojciec pił po pracy i wracał tak najebany, że nic nie było w stanie go ruszyć. Sąsiedzi dzwonili po Policję, wtedy ja wychodziłem z kartką- "Jestem osobą niepełnosprawną, te odgłosy to element terapii, proszę dać mi czas na powrót do zdrowia. Moje cierpienie jest wielokroć poważniejsze niż chwilowe zakłócenie spokoju. Nie życzę nikomu tego, przez co przechodzę ja i moi bliscy."
    Pokażcie mi policjanta, który w takiej sytuacji wystawi jakiś mandat. Jasne, niepełnosprawnemu mandat. Jeszcze raz powtórzę, że skurwysyny mają lepiej.
    Po dwóch tygodniach treningu stanąłem przed komisją. Badali, oglądali, próbowali strzałów za plecami, rozbicia talerza, wrzasków, szantażu. Daremne ich próby. Cały czas miałem przed sobą zieloną łąkę, po której biegam, skaczę, fikam koziołki, w ręku trzymam legitymację osoby niepełnosprawnej. Byłem daleko, nie mogli mnie zranić. Wyrwało mnie z tego uderzenie pieczęci na orzeczeniu o mojej niepełnosprawności, byłem pełnoprawnym głuchoniemym. Renta i inne profity stały się faktem. Cel osiągnięty.
    Nie minął dzień, kiedy skontaktował się ze starymi pracownik społeczny, który miał pomóc im w dalszym wychowaniu mnie jako niepełnosprawnego młodocianego.
    Musiałem zmienić szkołę. Wysłano mnie do szkoły specjalnej z internatem. Specjalna szkoła dla głuchoniemych. Gdy stałem z walizką mama płakała, a ojciec uśmiechał się do mnie i mówił do matki, że dobrze że ten debil jedzie w pizdu, bo już nie może na niego patrzeć. Oczywiście wszystko słyszałem, ale co miałem powiedzieć jak nie mówię. Przykro mi specjalnie nie było. Byłem na drodze spełniania marzeń, nic nie mogło mnie zasmucić. Jechałem do nowej szkoły dla głuchoniemych i to zupełnie za darmo. Od razu czułem że mam lepiej.
    Szkoła to piękny obiekt pod lasem, z kompleksem boisk, kortów, basenem i atrakcjami, o których pełnosprawni mogą jedynie pomarzyć. Zostałem zaprowadzony do swojego pokoju, który w porównaniu z moją piwnicą wyglądał jak apartament. Piękne pastelowe kolory odbijające ciepłe promienie słońca, wdzierające się przez czyściutkie szyby okiennic.
    Pokój jednoosobowy. Na poddaszu.
    Sympatyczna pani, która mnie tam zaprowadziła, spisała chyba dwie strony A4 z przeprosinami, że mam osobny pokój i że może być tu cieplej niż w innych. Odpisałem na kartce, że nie ma problemu i pomimo niewygody nie chcę robić problemów. Schowałem swoje rzeczy do pięknej dębowej szafy i położyłem się na swoim łożu, żeby zdrzemnąć się po podróży.
    Gdy się obudziłem, w drzwiach stała uśmiechnięta pani, jak się potem okazało Leokadia. Starsza babka, taka dobra ciocia, patronka głuchoniemych. Podała mi kartkę, na której była informacja, że przez dwa tygodnie będę przechodził intensywny kurs języka migowego, żeby jak najszybciej rozpocząć naukę z resztą swojej głuchoniemej klasy. Zaprowadziła mnie do małej salki, w której przez bite dwa tygodnie uczyłem się wywijania łapami i palcami, które składać się miały na słowa i zdania. Okazałem się bardzo pojętnym uczniem. Uczyłem się bardzo pilnie, nie marnowałem czasu na zabawę i internety, tylko cały czas szlifowałem migowy. Jedzenie póki co przynoszono mi do pokoju, bo nie chciałem wchodzić w kręgi głuchoniemej braci bez jakichkolwiek narzędzi komunikacji.
    Po dwóch tygodniach byłem migowym erudytą, Leokadia była wzruszona określając mnie jako najpojętniejszego ucznia z jakim jej do tej pory przyszło pracować.
    Przyszedł dzień, w którym zostałem przedstawiony swojej głuchoniemej klasie. Przedstawiłem się w języku migowym, pokazując swój talent w tej materii. W klasie dało się słyszeć "krzyki" podziwu-Yyy yyy yyy yyy yyy.
    Jakby się dobrze "wsłuchać" (jak potrafisz słyszeć) i popuścić wodze fantazji, to przypominało to odgłosy nowozelandzkich rugbystów w swoim słynnym tańcu. Po tym "aplauzie" usiadłem w ławce i rozejrzałem się trochę po klasie. Wypatrzyłem kilka fajnych loszek. Zwracały na mnie uwagę, bo każdy ich głuchoniemy kolega miał wymalowaną niepełnosprawność na twarzy i charakterystyczny grymas, od wydawania tego bezdzwięcznego- Yyy yyy. Byłem największym przystojniakiem w klasie głuchoniemych. Głuchoniemy Don Juan co się zowie. Loszki zaczęły się uśmiechać i zalecać w migowym języku. Z taką ekspresją wymachiwały łapami, że nauczyciel się wkurwił chyba, bo zmarszczył czoło i na migi wyszył w powietrzu palcami - Klasa proszę o ciszę!
    Kurwa, co za absurd. Nie ma chyba cichszego miejsca na ziemi, niż klasa głuchoniemych. O co ty człowieku kurwa prosisz?
    W trakcie lekcji wyszło , że program jaki przyswoiłem w dotychczasowej szkole, wystarczy na zostanie prymusem w szkole specjalnej. Błyszczałem już pierwszego dnia. Interpretacja utworów literackich dla głuchoniemych objawia się trudnością pokazywania w migowym słów takich jak: irracjonalne, ambiwalentne, paralela i wiele innych, na których głuchoniemi łamali sobie palce. Mnie przyszło to z łatwością. Wymachiwałem palcami, nadgarstkom nadawałem rotację w najróżniejszych kierunkach, dłonie tańczyły w powietrzu wyplatając dzianinę narracji. Loszki rozmarzone podpierały twarzyczki dłońmi i "słuchały", a raczej oglądały mój słowotok. Miałem nieprawdopodobny talent do migowego. Ta kurwa matka natura obdarzyła nim słyszącą osobę. Co za bladź. Zanim skończyłem rozwlekłą interpretację zadzwonił dzwonek na przerwę. Przerwy po 20 minut, bo wiadomo że niepełnosprawny ma lepiej. Korytarz wypełniony przytłumionym- Yyy yyy yyy. Trwają ożywione dyskusje na palce. Zwyczajny "gwar" szkolnego korytarza. Tyle że cicho, że ja pierdolę.
    Następny w-f. Szybka przebiórka i wypad na teren świetnie wyposażonego kompleksu sportowego. Do wyboru, do koloru. Postanowiłem póki co być biernym obserwatorem, bo wierzcie mi, jest co oglądać. Mecz piłki nożnej, zgraja chłopaków biega i "krzyczy"-yyyy yyyy yyyy.-na migi pokazując - podaj, podaj, no kurwa podaj ty chuju jebany! Piłkarze nie wiedzą co to przegląd pola, gdy trzeba ogarnąć kilku kolegów nadających w migowym jednocześnie. Przekomiczne jest, gdy bramkarz wychodzi do dośrodkowania i krzyczy - Yyyy - a migowym pokazuje - Mojaaaa! - zaznaczając kolejne "a" w wyrazie. Tak się w końcu mota, że nie jest w stanie złapać piłki i na migi opierdala obrońców. Zabawne. Nieopodal siatkówka. Głuchoniemi odliczają kolejne odbicia piłki - Y! Yy! Yyy!- co oznacza znane z hal sportowych - 1! 2! 3! Akcentują to na jeden rytm w migowym. Co za widok. Kibice siatkówki zawsze wydawali mi się upośledzeni, ale po takim obrazku wypada ich chyba rozgrzeszyć.
    Jeszcze ciekawiej wyglądają biegi. Nie ma rzecz jasna startera, bo na chuj ma strzelać starter, skoro nikt go nie usłyszy. Startujący wuefista powoli w migowym pokazuje słowo start, robiąc pauzę przed ostatnim "t". Masa falstartów, bo nie każdy łapał, w którym momencie kończy się "t". Oczywiście, że prościej byłoby zwyczajnie machnąć ręką, ale wuefista jak widać jest srogo niedojebany. Tak oglądałem sobie z boku ten "sport", aż zadzwonił dzwonek, zwiastujący kolejną, tym razem godziną obiadową przerwę. Godzina na obiad w szkole. Niepojęte. Za tabunem podążyłem na stołówkę. Siedliśmy przy stołach i dyżurny nauczyciel na stołówce wymigał - Jemy, nie gadamy! Kurwa, Monthy Pyton by się nie powstydził. Jak się potem okazało ma to swoje uzasadnienie. Ożywione dyskusje w migowym ze sztućcami w rękach, kończyły się widelcem w oczodole, przeciętą tętnicą i takie tam. Po pysznym obiadku, jakiego nie widziała żadna stołówka pełnosprawnej elity społeczeństwa, wyszedłem przed stołówkę, gdzie dorwało mnie stadko loszek. Zaczęły migać, że dzisiaj jest szkolna dyskoteka i muszę być, będzie ekstra zabawa i w ogóle. Pewnie że będę. Odjebany jak pingwin na święto Antarktydy, wyspiskany AXE stawiam się na dyskotekowo przystrojonej sali gimnastycznej. Na sali potężne kolumny, tylko chuj wie po co. Sprawa szybko się wyjaśniła. Emitują ostry bas, bo drżenie wyznacza rytm i pozwala głuchym czuć muzykę. Może to fajne dla głuchych, słyszący może szybko ochujeć. Loszki z daleka machają do mnie i porywają do zabawy. Bas napierdala niemiłosiernie, krzywi mnie okrutnie, a wszyscy wesoło się bawią i tańczą. Spierdalam szybko za kolumny, by uwolnić się od fali niskich tonów. Przez bas przebija się rytmiczne - Yyy, Yyy, Yyy. Co się okazuje, miejsce za kolumnami jest sceną, na której co odważniejsi głuchoniemi próbują swoich sił jako "wokaliści". Stoję lekko zdezorientowany, podbiega loszka i szybko tłumaczy migając, że wybieram na komputerze jakiś modny utwór i "śpiewam" na migi. Popularne kawałki są dobrze znane, bo słuchają ich sobie z napisami. Ale kurwa paranoja. Cóż, jak zabawa to zabawa. Szybko na YT zapuszczam Taconafide "Tamagotchi", bas podkręcam do granic absurdu i zaczynam migać :
    "Nasze pokolenie Tamagotchi.."
    Sala-YYY
    "Dziwne urządzenie bada oczy..."
    Sala- YYY
    O kurwa, rzeczywiście znają tekst. Płynę migowym po bicie. Tłum szaleje. Gdy dochodzi do zwrotki MrQ, wiję się jak popierdolony, udało mi się nawet na migi oddać dźwięk GG. Chuj, że nie wyłapali.
    Na sali czuję woń soków ze zwilżonych cipek, zostaję bohaterem szkoły dla głuchoniemym. Wiwatom nie ma końca. Król imprezy. Ja, spierdolone dziecko piwnicy realizuję to o czym do tej pory nawet nie marzyłem.
    Po tej epickiej dyskotece, rozpoczynam wyjątkowo bujne życie erotyczne. Wszystkie loszki pałają niepowstrzymaną potrzebą doszlifowania swojego migowego, na prywatnych korepetycjach u mistera szkoły głuchoniemym, czyt. chcą nadziać się na mój pal.
    Seks z głuchoniemą okazuje się być czymś niesamowitym, ale i niewąsko zrytym. Kiedy ruchasz koleżankę z klasy głuchoniemym, a ona wydaje z siebie jedynie - YYY, YYY, YYY, to może to równie dobrze oznaczać podaj piłkę, 3, albo dośpiewkę do Taco Hamingwaya. Inna sprawa, że seks jest ostry. Moją ulubioną pozycją jest od tyłu, z trzymaniem za ręce. Mogę spokojnie ładować im do dupci, a one nie są w stanie na migi zaprotestować. Kiedy zabierają się do lodzika, to na migi proszą żeby powiedzieć kiedy będę bliski erupcji. Oczywiście nic nie mówię, a potem tłumaczę na migi, że "mówiłem" że już, a one nie widziały. Ileż to razy w ekstazie chciałem krzyknąć pospolite "O Boże!", ale wydawać mogłem z siebie jedynie - YYY, żeby się nie zdemaskować przed kimkolwiek słyszącym. Głuchoniemy do końca. Tak sobie ruchałem co chwila inną. Ktoś z Was wolałby mówić?
    Weekendy z reguły byłem w szkole sam. Wszyscy wyjeżdżali do swoich rodzin, ja swojej wolałem nie odwiedzać. Miałem swoją rentę, większą niż półroczne kieszonkowe, postanowiłem pozwiedzać trochę świata i zażyć nieco kultury. Pociągami jeździłem za darmo, bądź pół darmo. Legitymacja głuchoniemego to istna VIP karta.
    Za darmo muzea, galerie, wszelkie ośrodki sportu i rekreacji. Imprezy kulturalne, koncerty. Wszystko na patencie. Podbijałem pod bramkę, migałem rękami jak pojebany, YYY, YYY, potem pisanie na kartce, że zgubiłem bilet, płacz, legitymacja, wejście za free po kilku minutach. Kto nie wpuści głuchoniemego na koncert muzyczny? Jakiś ostatni skurwysyn. Pewnie, że niepełnosprawnym łatwiej. Byłem na wszystkich koncertach wielkich gwiazd w Polsce, gdzie jako w pełni sprawny człowiek nie mógłbym tego zaznać. Tak czas mijał mi szybko. Królowanie w szkole, wieczorne ruchanka, epickie weekendy. Czas do matury zleciał szybciutko. O samej maturze nie ma się co rozpisywać, bo to bułka z masłem. Komisja egzaminacyjna bez krępacji omawiała test, dyskutowali o poziomie pytań i przekomarzali się na tematy właściwej interpretacji. Wystarczyło słuchać, a słuchającego w sali pełnej głuchoniemych się nie spodziewali. Zresztą chodzili i sami podpowiadali niepełnosprawnym na drodze ku dorosłości. Jako pełnoletni ze świadectwem dojrzałości, stanąłem na na rozwidleniu dróg, które różnymi odnogami ścieżek prowadziły w różnych kierunkach kariery i rozwoju zawodowego.
    Postawiłem na Show Biznes i postanowiłem spróbować sił w programie Mam Talent.
    Wszedłem na scenę z wielką podłużną rynną, która została napełniona wodą. Pokazałem Jury i do kamery swoje zaświadczenie o swojej niepełnosprawności z tytułu głuchoniemości i przystąpiłem do pokazu. Poprosiłem Małgosię Foremniak, żeby recytowała po kolei zdania z podanego tomika wierszy pochylona nad taflą wody. Ja po drugiej stronie rynny moczyłem lewą stopę i wmówiłem tępym dzidom, że na podstawie drgań na tafli wody rozpoznaję kolejne słowa, które przekazuję w języku migowym. Małgosia się popłakała, Chylińska z rozwartą japą darła się - Łooooooo, Jeeeeeee, Czaaaaaaad. Co za małpa. Agustin ze świeczkami w oczach powiedział sakramentalne 3 x Tak i awansowałem do dalszych etapów. Przejebalem sromotnie w półfinale, niepełnosprawą (a jakże kurwa!), niewiadomą wokalistką. Też mi kurwa talent. Przecież można śpiewać bez oczu. Co to kurwa ma być. Kariera skończyła się na kilku występach w telewizjach śniadaniowych i showbiznes o mnie zapomniał. Jako ochłap rzucili mi pracę lektora migowego w publicznej telewizji. Tłumaczyłem na migi Agrobiznes, Ziarno, Anioł Pański i wszystkie programy dla niesłyszących, które chyba tylko oni oglądają. Próbowałem zmienić pracę, ale państwo pomimo dopłat do mojego etatu przewiduje przepisami tylko same nudne jak skurwysyn zajęcia. Nie po to nie odzywam się tyle czasu, żeby teraz w fabryce napierdalać torebki foliowe zszywaczem, albo malować gliniane dzbanki. Skoro showbiznes się Ciebie wyparł, to trudno. Masz dar. Migasz jak pojebany. To Twoje przeznaczenie. Internet daje niesamowite możliwości, grzechem z nich nie skorzystać. Zaczynasz karierę w mediach społecznościowych. Twój film jak migasz szybciej teksty Eminema niż on je wypowiada porywa masy. Wielki świat zaczyna się o Ciebie dopominać. Kontakty, audiencje, konferencje. Anioł Pański już nie z telewizyjnego ekranu, ale na balkonie obok Papy. Migasz na negocjacjach pokojowych między Koreami, Eurowizję i rozdanie Oscarów. Poproszono Cię o tłumaczenie migowe wyborów Miss World głuchoniemych, gdzie poznajesz swoją przyszłą żonę. Miss Hawajów, głucha jak pień, piękna tak, że nie musi wmawiać ni słowa. Wystarczy, że wypowiada sakramentalne- Yyy. Zamieszkujecie w pięknej posiadłości nad brzegiem oceanu. Tworzycie piękną rodzinę, bo przychodzą wam na świat bliźnięta. Głuchonieme. Płaczesz ze szczęścia. Niech one też mają lepiej. Wiesz czym jest sens życia, gdy migają już w kołysce pierwszy raz słowo Tata. Nie ma słów, które opiszą ten stan, a nawet jakby były, to byś ich nie wypowiedział, bo w sumie milczysz już tyle lat, że zapomniałeś jak to się robi. Całe szczęście...

    Yyyyyy! (znaczy: Cześć!) #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    W pewnej szkole podstawowej nauczycielka strasznie nie lubiła jednego z uczniów. Miał na imię Sebastian i pochodził z biednej, patologicznej rodziny. Słabo się uczył, a nauczycielka robiła wszystko co się dało, by Sebastian nie przeszedł do następnej klasy. Wezwała jego matkę i przedstawiła jej sytuację. Według niej Sebastian był najgorszym i najgłupszym uczniem, jakiego nauczycielka spotkała w całej swojej karierze. Matka była bardzo smutna - to wydarzenie utwierdziło ją w przekonaniu, że przeprowadzka to dobry pomysł. Wyprowadzili się do Szczecina jeszcze tego samego miesiąca.

    Trzydzieści lat później nauczycielka ciężko zachorowała. Skomplikowaną operację przeprowadzano tylko w Szczecinie. Udała się na zabieg nie wiedząc, kogo tam spotka.

    Gdy wybudziła się z narkozy jej oczom ukazał się przystojny i uśmiechnięty lekarz. Nauczycielka spojrzała na niego z wdzięcznością i chciała podziękować mu za wszystko, ale nie była w stanie się odezwać. Zaczęła się dusić a jej twarz przybrała purpurowe barwy.

    Pracujący w szpitalu woźny, pan Sebastian, rozpoznał ją i wyjął wtyczkę zasilająca urządzenie podtrzymujące jej życie. Następnie wyjebał lekarzowi, który próbował ją ratować

    Chyba nie myśleliście, że Seba został lekarzem

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    HALO JA WSTAŁEM O 2:30 BO Z RANA MUSIAŁEM JAK CODZIENNIE WEJŚĆ NA SZCZYT GÓRY ULULU I ZEBRAĆ CZEKOLADOWE KWIATY LOTOSU, KTÓRE SĄ BOGATE W BIAŁKO, DZIĘKI NIM MOGĘ SOBIE ZROBIĆ SZEJKA PROTEINOWEGO I RUSZYĆ NA TRENING, BO WIECIE, JA WSTAJĘ RANO I DZIĘKI TEMU MAM DŁUŻSZY DZIEŃ, MÓJ DZIEŃ TRWA 28 GODZIN, BO WSTAJE 4 GODZINY PRZED WSZYSTKIMI, TE DODATKOWE GODZINY POŻYTKUJE NA RZECZACH PRODUKTYWNYCH, AFIRMACJA ZWYCIĘSTWA, PRZEŻUWANIE BETONU I CZYTANIE KSIĄŻEK, TAAAK CZYTANIE, BO JA NIE JESTEM PLEBSEM I CZYTAM KSIĄŻKI! JAKIE? KURDE TEN NO, SZWEDZKI KRYMINAŁ DZIEWCZYNA Z POCIĄGU, MEGA INTELIGENTNE

    pokaż spoiler #pasta #jestemlepszyodinnych
    pokaż całość

  •  

    Anony, przegrałem, jestem zwykłą pizdą, powiem wam co mnie dzisiaj spotkało i co
    ostatecznie zakończy moje i tak już spierdolone życie...

    Kilka słów o mnie: nigdy nie miałem kolegów, odkąd pamiętam byłem obiektem drwin, ale zdążyłem
    się już z tym pogodzić, za chwilę piszę maturę i częściej mnie nie ma w szkole niż jestem, więc nie
    muszę utrzymywać kontaktu z ludźmi z klasy, dla których na zawsze pozostanę ofiarą z której można
    kpić publicznie, a nawet dopuszczać się przemocy fizycznej (ale zakłady kto mi mocniej wbije długopis
    w głowę na lekcji w tym słynnym bardzo dobrym liceum najlepsze).

    Wcześniej bym tego nie przyznał, ale teraz chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy - sam jestem
    sobie winien. Jestem straszną pizdą; nie mam nadwagi, ale za to mam obrzydliwe ciało, które nawet
    pod ciuchami sprawia odpychające wrażenie; tłuszcz zalegający na biodrach, ginekomastia, rozstępy
    na plecach i zwisająca skóra na przedramionach (super odchudzanie kurwo). Ogólnie wasz
    stereotypowy przygruby piwniczanin.

    Całości zjebania dopełnia nic innego jak piękny rzadki kuc (to nie troll, Seba, po prostu
    potrzebowałem takiego wstrząsu, żeby krytycznie na siebie spojrzeć), chociaż akurat tego nie
    uważam za jakiś powód przegrywu. Mam kuca, bo wydaje, a może wydawało mi się, że w długich
    włosach wyglądam mniej żałośnie (każdy kuc spierdolina potwierdzi, że nie potrafi sobie nawet
    wyobrazić jak wyglądałby w normalnych męskich włosach), poza tym nie jestem jakimś tam metalem
    czy korwinistą.

    Na koniec hit, czyli jak się ubieram - ja pierdolę, jak można być takim śmieciem bezkrytycznym jak ja,
    to ja nawet nie. Jestem brzydki, mam opryszczoną kurwa mordę, noszę okulary i coś, co ma sprawiać
    wrażenie zarostu i ubieram kurwa płaszcz (inb4 fa, tak bardzo kurwa chciałbym) i noszę, a już teraz
    raczej nosiłem zjebany atencyjny kapelusz jak JJJoker. Czy można wyglądać bardziej komicznie? No
    chyba kurwa nie.

    W mojej klasie (mat-fiz) nie mam kolegów jak już wspominałem, nie jestem nawet dobry z
    przedmiotów ścisłych, ot zwykły przeciętniak, ale wyróżnia mnie jedna zasadnicza rzecz - przyjaźnię
    się (tak, kurwo, to słynne FZ) z jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole. Ania - tak ją będę nazywał,
    jest moją rówieśniczką i chodzi do klasy biol-chem. Jest w anonkowej skali 10/10 - śliczna, wybitnie
    inteligentna, skromna, a do tego ma naturę cichej myszki. Znamy się przez naszych rodziców i jak
    nietrudno się domyślić, jestem w niej zakochany od kilku lat, specjalnie nawet poszedłem do tego
    samego liceum co ona, oczywiście oficjalnie przez przypadek.

    Wiem, że nigdy nie miała chłopaka, bo często rozmawiamy, traktuje mnie jak swojego brata, nie
    wstydzi się znajomości ze mną nawet przed swoimi fajnymi kolegami, często stawała w mojej
    obronie, jak na korytarzu robiło się gorąco. Gdyby tylko wiedziała, że co wieczór fantazjuję o
    powolnym rozbieraniu jej do bielizny i wspólnym oglądaniu filmów... Przez to, że nasza relacja ma taki
    charakter, mogę rozmawiać z nią na każdej przerwie (oczywiście zdarzają się docinki, że jestem
    602zakochany w Ani i pojękiwania kolegów z klasy, ale ona zawsze chłodno na to odpowiada i jak
    kontynuujemy rozmowę to mówi, żebym się nie przejmował, że oni tylko żartują i wszyscy wiedzą, że
    jesteśmy przyjaciółmi...).

    Ale do historii. Ósmego marca w dzień kobiet zaprosiłem ją na spacer. Zgodziła się, bo
    widocznie nie była z nikim umówiona, ucieszyłem się, bo planowałem to już od kilku miesięcy,
    chciałem jej wreszcie powiedzieć co czuję. Już układałem w głowie imiona naszych dzieci i kota.

    Idąc po parku wyglądaliśmy komicznie, ale zdążyłem już do tego przywyknąć. Nikt nawet nie miał
    cienia bólu dupy o to, że taka dziewczyna może mieć takiego chłopaka, bo ja nawet nie sprawiałem
    wrażenia jakobym mógł być jej partnerem.

    Po godzinie chodzenia zaproponowałem, żebyśmy coś zjedli. Zgodziła się od razu, mówiąc że
    jest bardzo głodna. Niedaleko parku jest ładna restauracjo-jadłodajnia, kilka stolików, ale w bardzo
    dobrym guście i co najważniejsze, jest tam bardzo romantycznie, tym bardziej w dzień kobiet,
    wszędzie pełno kwiatów.

    Tak więc doszliśmy do restauracji, ja już nieco spocony pod pachami, ale byłem dobrej myśli. Jak
    bardzo się pomyliłem, miałem się przekonać z chwilą, w której przekroczyliśmy próg. Wszystkie stoliki
    były zajęte, rozejrzałem się po sali, rzeczywiście nie było ani jednego wolnego miejsca, Ania też
    szybko to zauważyła i słodko, niby marudząc, powiedziała że musimy coś wymyślić, bo jest bardzo
    głodna i nigdzie się stąd nie rusza.

    To podziałało jak zaklęcie - od stolika przy samych drzwiach, którego wchodząc żadne z nas nie
    zauważyło, wstał młody chłopak i powiedział, że czeka na obiad, ale je sam i reszta miejsc jest wolna.
    Spojrzał najpierw na nią, później na mnie i dodał:

    - Jeśli to nie randka, to zapraszam, siadajcie.

    KURWA MAĆ, co miałem niby zrobić - jakbym odmówił, to zresztą niczego tutaj nie trzeba tłumaczyć,
    on dobrze wiedział co robi jak to mówił.

    Usiedliśmy, ale zanim to zrobiliśmy, a raczej zanim ja zdążyłem zdjąć ze swojego sadła ten obleśny,
    śmierdzący płaszcz, to on już zdążył odebrać płaszcz Ani i odsunąć jej krzesło tak, żeby siedziała
    naprzeciwko niego. To wszystko trwało mniej niż dziesięć jebanych sekund. Usłyszałem tylko głos Ani:
    - Siadaj, Dominik i zamawiamy, bo jestem bardzo głodna.

    Usiadłem obok niej i zza karty przyjrzałem się chłopakowi. Nie mogło być inaczej - miał wszystko to,
    co ja chciałbym mieć. Nie jestem pedałem, ale szczerze był tak przystojny, że aż mnie zapiekło -
    wystylizowana fryzura, męska twarz, fitująca koszula, widać że ćwiczy (okazało się że żegluje i jest
    instruktorem wspinaczki, no kurwa super, ja sram pod siebie i jestem znawcą chińskich bajek).
    Zamówiliśmy. Chciałem jak najszybciej wyjść, więc wziąłem tylko zupę, ale Ani najwidoczniej
    się nie spieszyło. Aleksander, bo tak miał na imię, szybko nawiązał z nami (na początku wydawało mi
    się że z nami) rozmowę - popytał co robimy, gdzie studiujemy, bo on wpadł na obiad po zajęciach i
    takie tam. Prawie się nie odzywałem, speszonym głosikiem odpowiadałem na pytania, zresztą i tak
    nie słuchał, bo kontakt wzrokowy utrzymywał tylko z Anią.

    Okazało się, że jest studentem drugiego roku medycyny, a jako że Ania też chce to studiować, to
    nagle pojawiło się milion tematów. Przez grzeczność zapytał co ja chcę robić - powiedziałem że nie
    wiem, ale na pewno jakaś politechnika, może informatyka, bo lubię siedzieć przed komputerem
    (SUPER TEKST, SPIERDOLEŃCU, SUPER KURWA TEKST). Od razu zaczął coś nawijać jak to on nie
    mógłby siedzieć przed monitorem, bo aktywny tryb życia i blabla, ona cały czas wpatrzona w niego
    jak w obrazek przytakiwała.Chwilę później dodał, że szybko odnajdę się na polibudzie, bo tam jest dużo takich jak ja. Wyczułem szyderę, po tych wszystkich latach byłem na to wyczulony, ale to, co mnie zabolało najbardziej, to
    chichot Ani.

    Zrobiłem się czerwony na twarzy, poczułem pulsujące pryszcze na brodzie, przeprosiłem i wyszedłem
    do łazienki. Miałem już prawie łzy w oczach.

    Jak wróciłem, oni rozmawiali w najlepsze, on kończył już jeść, więc powoli zaczął się zbierać,
    oczywiście zostawił jej swój numer jakby chciała porozmawiać o studiach i takich tam. Już się nawet
    nie przesiadłem - dokończyłem jeść obok niej, ona cały czas mówiła jaki to mądry chłopak ten
    Aleksander i w ogóle. Myślałem, że się zrzygam. Wspomniała nawet, że mógłbym pość do niego na
    trening na ściankę, bo on taki wspaniały i miły, kurwa mać.

    Wyszliśmy, odprowadziłem ją do domu i wróciłem do piwnicy. Zastanawiam się jak duże
    prawdopodobieństwo, że akurat w ten dzień, akurat kurwa w tym momencie zaistnieje taka sytuacja,
    która zniszczy mi życie.

    Przed chwilą dzwoniłem do niej trzeci raz - zajęte. Chyba nie muszę mówić, że domyślam się z kim
    rozmawia. Chyba też już wiem, kto jej zerwie simlocka.

    Kurwa mać, chcę się zabić, takie gówno jak ja nie ma po co żyć. Anonki, pocieszcie proszę.

    Dlaczego to jest takie niesprawiedliwe, że niektórzy dostają od życia wszystko, a inni kurwa są od
    urodzenia paskudnymi genetycznymi odpadami?

    #przegryw

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    Dzień jak co dzień;
    Marcin - prosty szary gimnazjalista, wraca do domu ze szkoły.
    Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie grupka siedzących pod jego blokiem dresów.
    Za każdym razem, gdy przechodzi obok nich, słyszy to samo pytanie: ,,Co się patrzysz?", po czym starał się ich zignorować.
    Marcin miał już serdecznie dość tej łysej wiecznie pijanej bandy, lecz strasznie się ich bał.
    Pomyślał: ,,Muszę im coś odpowiedzieć, żeby mi dali w końcu spokój''
    I tak nasz Marcinek kombinuje; dzień, dwa, tydzień.
    W końcu wymyślił, przygotował się, łyknął setkę na odwagę i wraca ze szkoły. Widzi z daleka te pokraki, gardzi nimi od zawsze. Czuje, że urodził się dla tego dnia; on patrzy się na nich, oni to zauważają. Riposta Marcina siedzi mu w głowie od samego rana. Plan jest perfekcyjny.
    Nagle, herszt bandy - Seba wstaje i zadaje pytanie:
    -Zajebać Ci?
    -Po to mam oczy.

    pokaż spoiler Za każdym razem śmieszy
    Zajebane z wykop.peel

    #tag #pasta #dowcip
    pokaż całość

  •  

    Parskłem przy tym srogo xD

    Mam na imię Dagmara i mam 19 lat. Moja sytuacja jest bardzo krepująca i nie wiem co teraz mam zrobić Jestem już dorosłą dziewczyną i mam wspaniałego chłopaka o imieniu Marcin, którego kocham ponad życie i myślę, ze on moje uczucie odwzajemnia. Jesteśmy już razem 6 miesięcy i postanowiliśmy dokonać Aktu Miłosnego, aby umocnić nasz związek. Niefart polega na tym, że ja jestem dziewicą, a on już doświadczonym mężczyzną. Bardzo obawiałam się że nie spełnię jego oczekiwań , po prostu zawiodę! Na dodatek wszystkie moje koleżanki potraciły już dziewictwo i żeby mieć o czym rozmawiać z nimi, powiedziałam że ja również nie jestem jak to się mówi potocznie "cnotką". O tym fakcie dowiedział się Marcin od mojej koleżanki, Moniki, która jest jego dobrą znajomą. Gdy Marcin zapytał czy to prawda, nie zaprzeczyłam. Ustaliliśmy nasz Pierwszy Raz na najbliższy weekend, ponieważ Marcina rodzice jadą na wesele.
    Bardzo się obawiałam bólu, oraz tego że Marcin posądzi mnie o kłamstwo, więc postanowiłam jakoś sobie poradzić Nie chciałam przespać się z "pierwszym lepszym" gdyż kocham Marcina i chcę aby to on był moim Pierwszym Mężczyzną!! Akurat zdarzyło się tak że byłam sama w domu i postanowiłam uporać się z moja błona dziewiczą. Nie chciałam robić tego palcami ani jakimś twardym przedmiotem a na wibrator niestety nie było by mnie stać. Poszłam więc do lodówki i zobaczyłam nadającą się do mojego czynu kaszankę. Odpowiadała mi rozmiarem i grubością, była trochę za zimna i za twarda więc postanowiłam ja podgotować. Kiedy nareszcie ostygła, nasmarowałam ja wazeliną, i zaczęłam wkładać ją do pochwy. Poddałam się chyba za bardzo chwili i za bardzo ją ścisnęłam. Wtedy stało się najgorsze co mogło się stać!! KASZANKA SIĘ ZŁAMAŁA!!!!!!!!!! Rozpaczliwie próbowałam ją wyjąć palcami ale chyba trochę za bardzo ją rozgotowałam i niektóre kawałki kaszanki zostały mi w pochwie i nie mogę ich wyjąć! Wstydzę się iść do ginekologa a za kilka dni wyczekiwany przez naszą dwójkę upojny weekend!! Nie wiem co mam zrobić i do kogo się zwrócić. Co teraz pomyśli o mnie Marcin!! BŁAGAM POMÓŻCIE!!!!!

    Zrozpaczona

    Odpowiedź Redakcji:
    Na wstępie pragniemy podziękować Ci za podzielenie się z nami swoim problemem. W twojej nader ciekawej sytuacji proponujemy Ci dwa rozwiązania:
    1. Ekstrawaganckie w stylu new art.
    2. Siłowe
    Pierwsze wydaje nam się ciekawe lecz może nie przynieść spodziewanych efektów. Musisz pokroić cebulę w kostkę ,a następnie podsmażyć ją na złocisty kolor na patelni (koniecznie na oleju z pierwszego tłoczenia). Następnie musisz dopchać ją do pochwy i zrobić 3-4 przysiadów tak aby zmieszała się z kaszanką. Potem zaproś swojego ukochanego na romantyczne spotkanie inicjujące. Przed pierwszym stosunkiem zaproponujesz mu więc kaszankę po staropolsku w wersji francuskiej. W ten sposób osiągniesz dwa cele: udowodnisz mu że bardzo go kochasz i jednocześnie pokażesz że świetnie gotujesz. Przypominamy Ci powiedzenie "PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA".
    Rozwiązanie drugie jest jednak o wiele bardziej skuteczne.
    Przygotuj patelnię na której miałaś zarumienić cebulkę. Następnie weź ją w prawą rękę (jeśli jesteś leworęczna to w lewą) i pierdolnij się nią z całej siły w głowę - bo tobie to już chyba nic nie pomoże!

    Z poważaniem
    Redakcja
    #gownowpis #gotujzwykopem nie wiem czy nadaje się na #pasta ale zaryzykuje
    pokaż całość

    •  

      @Baek-Go: kiedyś czytałem historie takich agentek z parówkami, marchewka, ogórkiem ta historie tez kiedyś czytałem ale i tak nie zapomnę jak w technikum w kiblu typiara z typem zaczęli akcje i nagle wpadła nauczycielka a , a ona sie zakleszczyła jak on był w niej. Niestety skończyło sie wzywaniem karetki i przejazdem na noszach przez cała szkole ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      nie zapomnę jak w technikum w kiblu typiara z typem zaczęli akcje i nagle wpadła nauczycielka a , a ona sie zakleszczyła jak on był w niej. Niestety skończyło sie wzywaniem karetki i przejazdem na noszach przez cała szkole ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @abrahamus: tak tak, tę historię też wszyscy znają z różnych podań ludowych ( ͡º ͜ʖ͡º)

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Parę tygodni temu zerwałem z różowym przez jakąś pierdołe. A jako że nie chciałem się płaszczyć z kwiatami i błagać o wybaczenie jak cipcia xD postanowiłem, że to ona sama do mnie wróci. Znając jej plan zajęć, pojechałem do niej, jak nie było jej w chałupie. Zapasowy klucz miała jak zawsze schowany na framudze drzwi.
    Wszedłem do środka a tam jej pies Maks, chyba się stęsknił, bo strasznie machał ogonem. Krótko mówiąc zajebałem go XD wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do mnie. Parę godzin później ona na facebooku pisze, że zaginął jej pies, a ja chuja zrobiłem, wyszedłem tylko na pole pobawić się z pieskiem. Po dwóch dniach napisałem jej, że 10 minut temu jej pies do mnie przyszedł XD i żeby go zabrała.
    Przyjeżdża i widzi nas na polu, że ten pies mnie lubi bardzo, a jako że ona lubi psy i wie, że są kochane i nie wybierają chujów na towarzyszy jak kurwa koty. Wtedy chyba zmiękła. Powiedziała, że to bardzo miło z mojej strony, dała mi takiego mokrego buziaka w policzek, wzięła psa i pojechała. Nie mogłem teraz odpuścić, kiedy już prawie ja miałem XD
    Tydzień później powtórzyłem cała akcję. Podpierdolenie psa, telefon do niej po 2 dniach. Ona przyjeżdża, widzi mnie i rzuca mi się na szyję, przepraszając, że mnie zostawiła i że Maks wiedział, że źle robiła i dlatego uciekał do mnie żeby jej o tym powiedzieć. Na początku zgrywałem nieugiętego, więc ona tylko powiedziała, że zaraz mnie przekona. Wzięła mnie za rękę, poszliśmy do mnie do pokoju, no a potem sami chyba wiecie
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Właśnie tak się odbudowuje związek, na bazie kłamstwa i intrygi, a nie jakieś kurwa kwiatki i błaganie na kolanach x)

    #zwiazki #heheszki #logikarozowychpaskow #pasta
    pokaż całość

  •  

    bądź mno
    janusz, lvl 42
    masz znajomego, który pracuje w biedronce
    dał Ci cynk, że pojutrze będzie promocja na tyskie
    przecena czteropaka z 9,11 zł na 9 zł
    aż ci stanął
    wąs oczywiście
    twój januszometr zaczął nakurwiać jak popierdolony
    taka okazja nie może Ci przejść koło nosa
    wiesz, że pewnie wszystkie janusze z okolicy rzucą się jak pojebani
    ale Ty masz przewagę
    wiesz o promocji na 2 dni przed
    postanawiasz nie marnować czasu
    przebierasz się za bezdomnego
    pożyczasz psa od córki i z kartką: "na leczenie azorka" siadasz przed wejściem do kościoła
    prawie każdy kto widzi biednego pieska rzuca Ci jakieś drobne
    nagle idzie twoja córka
    "tate, co Ty odkurwiasz"
    "córcia, ciiiii! ić stont, bo mi wizerunek żebraka niszczysz!"
    "tate do cholery wracaj do domu, mame z obiadem czeka"
    "KURWA CÓRCIA WYPIERDALAJ, JA MAM MISJĘ"
    w końcu daje Ci spokój i odchodzi
    pod koniec dnia liczysz swój zysk:
    29 jednozłotówek i 21 dwuzłotówek
    idealnie
    50 monet
    tyle ile trzeba
    dobra azor, wykurwiaj psie
    nadchodzi dzień przed promocją
    biedronka jest otwarta w godzinach od 7:00-21:00
    zapierdalasz pod nią o 3:00
    zabierasz wszystkie zebrane pod kościołem pieniądze
    przed sklepem jest równo 50 miejsc parkingowych i tyle samo wózków sklepowych
    do każdego wózka wsadasz 1 monetę
    ustawiasz na każdym miejscu parkingowym po 1 wózku, żeby janusze, którzy jutro przyjadą po tyskacze pewnie już przed 7:00 nie mogli zaparkować
    parking spory, więc zastawianie miejsc zajęło Ci trochę czasu
    skończyłeś o 6:45
    okurwa.exe
    zapomniałeś o jednym
    miejsce dla inwalidów
    zostało 1 niezastawione miejsca
    I TO POD SAMYM KURWA WEJŚCIEM
    twój plan powoli zaczyna się sypać
    idziesz pod same drzwi
    godzina 6:59
    nagle z oddali rozlega się klekot
    "O NIE, ZACZYNA SIĘ"
    zza horyzontu wyjeżdża stado passatów 1.9 TDI
    wjeżdżają na parking
    nikt nie może zaparkować, bo wózki
    wtem pod samym wejściem na kopercie parkuje czerwony pasek
    wyczołguje się z niego janusz
    pełza do bagażnika po wózek inwalidzki
    to będzie twój jedyny rywal w wyścigu po tyskie
    podjeżdża koło Ciebie pod same drzwi
    wymieniacie się złowrogimi spojrzeniami
    wybija 7:00
    drzwi się otwierają
    POSZLI!
    SZYBCY WŚCIEKLI I PAZERNI!
    zaczynasz zapierdalać między półkami na dział z alkoholem
    nie możesz się skupić na drodze, bo twoją uwagę rozpraszają żółte tabliczki z innymi promocjami
    nagle mignęła Ci promocja na śledzie z 5,99 na 5,98
    nie wytrzymujesz
    zatrzymujesz się
    pakujesz do kieszeni 2 opakowania
    widzisz, że twój przeciwnik prawie jest już na miejscu
    januszometr wykurwia poza skalę
    chwytasz słoik z kiszonymi ogórkami
    rzucasz w inwalidę
    pudło
    zaczynasz biec na dział z alkoholem co chwila łapiąc jakieś artykuły, rzucając w rywala i utrudniając mu drogę
    mijasz dział z pieczywem
    łapiesz za bagietkę
    z całych sił rzucasz nią niczym oszczepem
    ta wpierdala się w szprychy wózka drugiego janusza
    wypierdala się na ryj, ale się nie poddaje
    porzuca wózek i zaczyna pełzać w stronę tyskaczy
    wpierdalasz się na zamrażarki z lodami i przeskakujesz przez półki
    widzisz, że przeciwnik już jest na miejscu i wyciąga swoje łapska po twoje czteropaki
    z bólem serca sięgasz do kieszeni po śledzie
    spoglądasz na nie z łezką w oku
    "janusz, to dla Ciebie trudne ale musisz"
    bierzesz zamach i rzucasz w wyciąniętą rękę rywala
    ten dostaje i syczy z bólu
    podbiegasz do niego i łapiesz go za nogę
    zaczynasz go wlec na drugi koniec sklepu, żeby mieć więcej czasu na zebranie jak największej ilości czteropaków
    jest sparaliżowany od pasa w dół, a bez wózka inwalidzkiego powrót trochę mu zajmie
    po drodze wyzywa Cię i drze mordę
    zostawiasz go na dziale z chemią
    biegniesz po czteropaki
    nagle słyszysz dźwięk rozpędzonego stada
    OJAPIERDOLE.PNG
    reszta januszy
    łapiesz tyle czteropaków ile dasz radę unieść
    wsadzasz je pod pachy, pod koszulkę, do spodni, do nogawek, w zęby, do reklamówek, do rąk, do odbytu
    udało Ci się zabrać z dziesięcioma
    na półce w promocji zostały tylko 2
    dumnie kroczysz do kasy i słyszysz za sobą kłótnie, wyzwiska, szarpaniny reszty januszy
    płacisz 90 zł i 5,98 zł za 1 pudełko śledzików
    wychodzisz ze sklepu i podążasz do swojej gabloty 1.9 tdi, zaparkowanej w krzakach
    za wycieraczką widzisz ultokę z tesco
    "PROMOCJA NA CZTEROPAK TYSKIE, TYLKO 8,98 zł!"
    krew Cię zalewa
    umierasz

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Anon lvl 17
    Masz paczkę kumpli..
    Aby wysłuchać dalszą część wykup DLC
    #pasta

  •  

    #pasta #heheszki

    anon
    lvl 17
    blokowisko
    24 grudzień
    słynne hehe święta
    ma przyjechac prawie cała rodzina
    dziadek babcia
    wujo i ciotka itd
    zapowiada się fajnie
    jestem gościnnym anonem więc mogę ten jeden raz w roku wychylić łeb z piwnicy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    nagle dzwoni telefon
    odbiera mój stary
    no.. ta... ok.... nie ma problemu... jak najbardziej..... do zobaczenia...
    odkłada telefon
    mina jakby kurwa jutra miało nie być
    "ja pierdole"
    co jest tate
    przychodzi matka
    "właśnie zadzwonił mietek"
    już czułem co zaraz nastąpi
    "przyjadą"
    tylko on czy TO razem z nim?
    "twój młodszy kuzyn też przyjedzie"
    moja stara aż musiała usiąść na chwilę i przeanalizować to co właśnie usłyszała
    ja złapałem się za głowę
    (kilka godzin później)
    wszyscy już są
    tylko JEGO brak
    wszyscy modlą się cicho żeby coś im się stało po drodze
    żeby ich piorun jebnął
    nagle dzwonek
    wchodzą
    Mietek lvl 54
    janusz w pigułce
    gościu prymitywny 40 iq na oko 30 jak już z nim pogadasz
    nie chce was obrażać mircy ze wsi ale właśnie on i jemu podobni robią wam tą złą sławę
    spuchnięty ryj, wąsy, sweter boży niczym Konona
    żona lvl 53 (chyba)
    gruba Bożena
    ryj szpetny xd
    dość miła kobieta ale śmierdzi krowami
    i uwaga
    ich adoptowany syn
    Szymek lvl 10
    szymek to na pierwszy rzut oka typowy rakowy dzieciak z nadwagą ale ma on zdiagnozowane ADHD, lekki autyzm, padaczke i wiele innych papierów
    jest w miarę spokojny do czasu aż mu się coś nie spodoba
    wtedy odpala taki rozpierdol że głowa mała
    w szkole zawsze jak nauczyciele się do niego sprują to krzesło leci w tablicę multimedialną, ławka ląduje za oknem, piórnik w nauczycielu, kredki w dupie, długopis w koleżance itd
    serio w dupie
    raz nawet w szpitalu wylądował xd
    no i wbija taki Szymek do twojego domu morda zadowolona (co by tu rozpierdolić hehe)
    bluza Saprim x Lui Viton za 5 dych
    czapka z prostm daszkiem z napisem "prestiż" na łbie
    buty piłkarskie na nogach
    słowem rak
    "masno" woła na mój widok
    "kuzyn zoba mojego suprima"
    fajnie fajnie szymek heh
    wchodzi do salonu woła "elo dziady" xd
    dziadek mówi ale ładną czapke masz wnusiu
    "no raczej" "ciebie nie stać stary dzbanie"
    każdy dosłownie chciałby mu raz porządnie wyjebać
    siada mówi "ale nie prestiżowy obrus"
    wszyscy cicho "hihi" żeby nie daj Boże nie zrobiło mu się przykro
    on zadowolony z siebie
    [łamanie sie opłatkiem]
    "no kuzyn życzę Ci żeby ci się tak powodziło jak mi hehe" (pokazał palcem na podrobione logo Supreme na brzuchu)
    pomyślałem "wykurwiaj typie"
    cringe.gif
    [prezenty]
    dostał od starego perfumy "Bond"
    "zajebiste tate"
    Mietek pękał z dumy
    wypsikał połowę na siebie
    najedzony i cuchnący leżał na kanapie
    nagle w jego głowie narodził się pojebany pomysł
    "anon chce pograć na kompie"
    nie
    (cisza)
    "kuzyn ja chce pograć"
    nie
    "KUZYN". "POGRAĆ".
    nie
    "tate"
    "weź daj Szymkowi pograć anon"
    nie
    wszyscy trzęsą się ze stresu"
    "KURWAAAAAAAAAAAAA"
    nastąpił atak
    pierwsza ofiara to był dziadek
    JEB dostał z talerza w czoło
    mój stary chciał go uspokoić ale Szymek ugryzł go w łydkę
    wujek 1 i 2
    1 potknął się i wpierdolił w choinkę
    (gruby zbiegł do kuchni)
    wujek 2 dostał z patelni w ryj
    Szymek ewoluował
    teraz to Żymeg
    Żymeg uniósł się 2 cm nad ziemię i uderzył moją matką o ścianę
    teraz przesadziłeś raku jebany
    zajebałem mu w czapkę aż mu spadła
    Mietek fioletowy na ryju podbiegł do nas
    dostał kopa z półobrotu
    Bożena chciała sprowadzić Żymga na ziemię ale on uciekł na balkon
    to jest szansa
    12 piętro here
    (na balkon nikt nie wchodził od lat bo jest uszkodzony)
    Mietek drze morde do mnie
    ''GDZIE ONI KURWA SĄ!!!???"
    na balkonie ty stary zjebie
    (biegnie na balkon do żony i syna)
    (TRZASK jak sam skurwysyn)
    cała rodzina uśmiechnięta od ucha do ucha
    śpiewamy "Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem wesoła nowina, że nie ma w końcu że, nie ma w końcu Szymka skurwysyna"
    to były najlepsze święta w moim życiu
    pokaż całość

  •  

    Mój stary to fanatyk shoegazu. Pół mieszkania zajebane efektami do gitary najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżącą na ziemi kostkę czy footswitch i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22-letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu delay w nodze.

    Druga połowa mieszkania zajebana płytami My Bloody Valentine, Slowdive, The Ecstasy of Saint Theresa xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich sklepach muzycznych w mieście, żeby skompletować wszystkie shoegazowe albumy. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych płytkach, ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla shoegazowców i kręci gównoburze z innymi sgoegazerowcami o najlepsze zespoły itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu ściany dźwięku jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę MBV, za najebanie 10k postów.

    Jak jest okazja to co weekend zapierdala na koncert. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę odkurzam dom a ojciec pierdoli o zaletach słuchania tego chujowo brzmiącego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pierdolił że to dzięki temu, że słucham shoegazu bo to taka ambitna muzyka dla inteligentnych, relaksująca i mózg mi lepiej pracuje.

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują rozstrajając gitary, odkrywając nowe brzmienia itd.

    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o shoegazie i za każdym razem temat schodzi w końcu na britpop, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy hurr brzmio jak pierdy dla plebsu durr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu kląc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Shoegazingu żeby się uspokoić.

    W tym roku sam sobie kupił na święta pedalboarda. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i rozstawił w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój fana alternatywnej muzyki i siedział cały dzień w tym pedalboardzie na środku mieszkania. Obiad (kurz z odkurzacza) też na nim zjadł [cool][cześć]

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich shoegazerów to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na koncert w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu do centrum, dochodzimy do klubu a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Zajął miejsce pod sceną i stoimy i patrzymy na sprzęt zespołu. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął reverbem po głowie, że muzycy słyszą tę normicką muzykę z moich słuchawek i się dekoncentrują. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i muzycy widzą jak się ruszam i to ich stresuje. 6 godzin musiałem stać w bezruchu i patrzeć na koncert jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów od sceny i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w oddali pierdzieć bo inaczej zepsuje efekty brzmieniowe zespołowi.

    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na koncerty. Kiedyś towarzyszem wypraw muzycznych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w koszulce LOVELESS. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o shoegazingu. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze jest My Bloody Valentine czy Slowdive.

    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKI MBV MA SPRZĘT PODCZAS KONCERTU I SŁYSZAŁEŚ TY KIEDYŚ ICH BRZMIENIE Z NAGRAŃ? CHAPS I USZY PRZEŻYWAJĄ ORGAZM!

    KURWA TADEK GITARZYŚCI SLOWDIVE W POLSCE PODCZAS KONCERTU NA OFF FESTIVALU PO 80 KILO EFEKTÓW MIELI, TWOJE MY BLOODY VALENTINE TO IM MOŻE NASKOCZYĆ

    CO TY MI O SLOWDIVE PIERDOLISZ JAK LEDWO PIERWSZĄ PŁYTĘ RIDE POTRAFISZ W CAŁOŚCI PRZESŁUCHAĆ. MY BLOODY VALENTINE TO JEST KRÓL SHOEGAZU JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

    No i aż zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo kurwa dobrze
    Tak go za ten Slowdive znienawidził.

    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli britpopie. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś było trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z Blur i Oasis powiedzieć. Muzyki innej niż shoegaze też przestał słuchać bo miał ból dupy, że o topieniu wokali w gitarowych efektach ani britpopowych albumach 1/10 nic się nie pisze.

    Szefem koła britpopu w mojej okolicy jest niejaki pan Damon. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim fanom shoegazingu przez britpop i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie britpopowców gdzie występował Damon i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem britpopu ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu britpopu i Damona na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Damon był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Damonowi 2000zł.

    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, britpop, Damona i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że fani britpopu jak jacyś masoni rządzą całym krajem, pociągają za sznurki i mają wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na płyty, efekty do swojej gitary czy struny i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. kostek za te 2k kupić (kilkaset kilo).

    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć domowe kino i gramofon do słuchania shoegazu bo niby z płyty CD zbyt chujowo brzmi i wszyscy go chcą oszukać

    synek z gramofonu z porządnymi głośnikami to się prawdziwe brzmienie wyłapuje! tam jest żywioł!

    ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś shoegazerami z okolicy, że kupią kino domowe i gramofon na spółkę, będą stały u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tym sprzętem dzielili albo będą słuchać razem.

    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi słuchać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że płyty brzmią jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni słuchają bez niego bo przecież po równo się zrzucali na kino domowe i gramofon i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły ze słuchania winyli, wyszedł nagle z domu.

    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i kinem domowym xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żebym łapał z nim sprzęt i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście tuba od gramofonu nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on to wszystko przed domem zostawi.

    Za pomocą jakichś kabli co były przy gramofonie i mojej kłódki od roweru przypiął go do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego sprzęt ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie słuchał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.

    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się głośnika i krzyczy, że nie odda

    -Janusze krzyczą, że ma oddawać

    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od głośnika za nogę i dostał drugą nogą z kopa

    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił kino domowe a policjantów żeby go nie aresztowali

    -Ja smutnazaba.psd

    W końcu policjanci oderwali starego od głośnika. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali sprzęt, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do niego żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na koncercie nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla shoegazerowców bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

    Shields54
    Liczba postów: 1
    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i oddany fan! Chcą go oczernić bo zazdroszczą zakupionych rarytasów płytowych i sprzętowych!
    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od kina domowego. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np. pisał, ze chujowe efekty kupuje i widać, że nie wie co to shoegaze xD

    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia zakupionych przez siebie efektów analogowych to sam sobie pisał

    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony shoegazer!
    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.

    #muzycznememy #pasta #shoegaze
    pokaż całość

  •  

    Znacie te laski, nie? Nieobliczalne, takie są najlepsze, takie „pozytywnie pierdolnięte”,
    szalone. PMS, darcie ryja, żre bo płacze, płacze bo gruba, winko z koleżankami do porzygu, na DVD
    komedia romantyczna, z gramofonu Myslovitz, a na dojebkę ekologiczne ciasteczka owsiane i
    organiczna kawa z mlekiem sojowym. Skok w bok z Enrique bo hormony kazały, gorący
    temperament.
    Ale jak mnie nie zniesiesz gdy jestem najgorsza to nie zasługujesz na mnie gdy jestem najlepsza,
    wiadomo xD
    Ciekawe kiedy jesteś najlepsza. Chyba jak śpisz, maszkaro, chociaż też nie, bo pewnie mejkap zmyty.

    #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    bądź mną
    wyprowadź się od starych
    właściciel mieszkania wstawia ci zmywarkę
    kup kostki do zmywarki
    umyj naczynia
    zostają na nich zacieki
    dowiedz się, że musisz kupić też sól do zmywarki, żeby nie było tych śladów
    w sklepie tylko opakowania po 9000 kilo za 9000 złotych
    nie potrzebujesz aż tyle i nie chcesz wydawać hajsu
    pojedź do rodziców na obiad
    odsyp sobie od nich trochę soli do torebki, bo oni też mają zmywarkę
    wracaj do domu
    stój na przystanku
    pal szluga (sam skręcam)
    podjeżdżają bagiety nieoznakowanym samochodem
    CO PAN TAM PALI?
    SZLUGE
    bagieta wącha
    WSZYSTKO OK, ALE JAK JUŻ SIĘ ZATRZYMALIŚMY TO PAN JESZCZE KIESZENIE I PLECAK POKAŻE
    wyciągają ci z plecaka torebkę z solą do zmywarki
    OOOOOO
    UUUUUUUUUU
    OOOOOOOOOOOO
    UUUUUUUUUUUUUUUU
    NO TERAS TO MASZ MŁODY PRZEJEBANE
    W11 ODBIÓR PODEŚLIJCIE CHŁOPAKÓW NA JANA PAWŁA DRUGIEGO, MAMY TO ZDARZENIE
    tłumaczenie nic nie pomaga
    po 5 minutach trzy bagietowozy
    wszyscy ludzie na przystanku patrzą
    ty w kajdankach
    6 bagieciarzy stoi dookoła
    MARIUSZ WEŹ RZUĆ OKIEM BO TY NA TYM SZKOLENIU BYŁEŚ, ILE TEGO JEST?
    NO BOGDAN ZE 100 GRAMUW BENDZIE, AMFETAMINA ALBO MEFEDRON, ALBO NAWET KOKS
    IDZIESZ DO PIERDLA PROSTO, ROZUMIESZ SKURWYSYNU?
    PROKURATOR CI OD RAZU DA SANKI ZA COŚ TAKIEGO KUMASZ CHUJU? DO WRZEŚNIA W ARESZCIE POSIEDZISZ
    ALE PANIE BAGIETMAJSTRZE TO NA PRAWDĘ SÓL CZANÓW DO ZMYWARKI
    MNIE NIE OSZUKASZ, 10 LAT W POLICJI ROBIĘ GNOJU JEBANY
    jedziecie na komisariat
    całkowite przeszukanie
    te słynne przysiady (pozdro dla kumatych)
    przykuty do krzesła
    na wadze wychodzi 120 gram soli do zmywarki lub jak kto woli mefedronu
    ZNASZ ROBSONA?
    ZNASZ CYGANA?
    ZNASZ SIWEGO?
    DLA KOGO LATASZ?
    SKĄD TO KURWO MASZ?
    plaskuny na mordę
    kopanie po kostkach
    opowiadanie jak mi pod celą spreparują anus
    zebrało się pół komisariatu
    wszyscy opowiadają jaki zaraz wpierdol dostanę jak się nie przyznam do posiadania narkotyków i nie powiem skąd mam
    wszyscy grożą ile to lat będę siedział w więzieniu
    ja już kurwa łzy w oczach
    przychodzi jakiś komendant
    A CO TU SIĘ DZIEJE?
    ZŁAPALIŚMY WIELKIEGO HANDLARZA PANIE KOMENDANCIE
    drzyj mordę, że przyrzekasz, że to sól do zmywarki
    NO JAK DLA MNIE TO FAKTYCZNIE SÓL, KILKA DNI TEMU SAM DOSYPYWAŁEM, ALE TRZEBA DO BADAŃ DO LABORATORIUM
    perspektywa siedzenie w sztumie aż będą wyniki badań z laboratorium
    powiedz, że możecie pojechać do domu do starych i porównać
    komendant mówi żeby tak zrobić
    jedziesz komisyjnie z czterema bagietmajstrami do starych
    TY MARIUSZ TYLKO MUSIMY NA ORIENCIE BO MOŻE GNÓJ NAS CHCE W PUŁAPKIE WZIONŚĆ
    jak wchodzicie do starych to bagiety ręce mają na kaburach
    PANI GAŁECKA? PRZESZUKANIE! PANI POKAŻE SÓL DO ZMYWARKI xDDDDD
    starzy oszołomieni jakby się piwa napili
    matka pokazuje sól
    wygląda tak samo
    atmosfera się trochę uspokaja
    bagietmajstrzy myślą
    ALE SKĄD JA MOGĘ WIEDZIEĆ CZY PANI TEŻ TU KOKAINY NIE TRZYMA CZO?
    slodki_jezu.png
    jedziesz z matką, ojcem i czterema policjantami do sklepu
    komisyjnie kupujecie paczkę over soli 9000 kilo za 9000 złotych
    mandoliny ludzi przy kasie jak 7 osób w tym 3 bagiety kupują paczkę soli najlepsze xDDD
    bagiety wysypują trochę na maskę radiowozu
    takie same jak to z plecaka i to z domu
    HEHE SORY MŁODY, SAM ROZUMIESZ, ŻE TO PODEJRZANIE WYGLĄDAŁO NIE XD
    oddaj sól starym
    wróć do domu
    postanów zmywać ręcznie do końca życia

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Mój wykop to fanatyk #wroclaw Pół gorących zajebane krasnalami najgorsze. Średnio raz w dziennie przypadkowo zaplusuje jakiś wpis albo ktoś wdepnie w leżącego na ziemi krasnala i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłam na takim zabiegu albo byłam wołana do jakiegoś wpisu. Tydzień temu poszłam na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu krasnal w nodze

    #wroclaw #pasta
    pokaż całość

  •  

    Zacznijmy od tego, że nienawidzę stać w kolejkach i to chyba oczywiste, że nikt inny nie lubi. Ludzie tworzą jakiś porąbany sznurek i powoli się przesuwają do okienka w którym jakaś pani nienawidząca swego życia bardziej niż my kolejek mówi, że nie ma tego czego chcemy.
    Najgorsze są jednak kolejki do lekarza lub w aptece.
    Tutaj już mamy konflikt między dwiema, dominującymi frakcjami.
    Kobiet w ciąży i emeryci.
    Każdy z nich ma racje i każdy ma z nich pierwszeństwo.
    Zabawa zaczyna się gdy obie te frakcje spotykają się na wspólnym polu walki o pierwszeństwo w kolejce.
    I tu się zaczyna moja przygoda.
    Apteka, godziny lekko popołudniowe. Słońce pięknie tuliło pogrążone w monotonnym życiu moje małe miasteczko.
    Wszedłem do apteki po tabletki przeciwbólowe i stanąłem na szarym końcu kolejki do okienka. Po 30 minutach stania wchodzi kobita w ciąży.
    "OLABOGA ALE DZIŚ GORĄCO, JA NIE WIEM JAK JA WYTRZYMAM I TU JESZCZE DO DOMU DOJŚĆ A TU TAKA KOLEJKA NO NIC....................P O C Z E K A M Y"
    Kurwa dokładnie kilka sekund później wchodzi emerytka....
    "OLABOGA ALE DZIŚ GORĄCO, JA NIE WIEM JAK JA WYTRZYMAM I TU JESZCZE DO DOMU DOJŚĆ A TU TAKA KOLEJKA NO NIC.................... P O C Z E K A M"
    I jakiś wariat, który był na przodzie powiedział "Proszę, niech pani wejdzie przede mnie.
    Tylko debil nie określił, która ma wejść do przodu.
    I POSZŁY
    Regulaminowy wyścig dość szybko okazał się być pełen nieczystych zachowań.
    Starsza pani uderzyła kobietę w ciąży z kuli w piszczel. Ta w odwecie uderzyła ją brzuchem i starsza pani poleciała na tłum gapiów z kolejki, upadłą i złamała biodro. I ten przeraźliwy krzyk starszej kobiety, niczym wezwanie "Śniącego" z tej gry dla homoseksualistów "Gothic" mówiący PRZYBYWAJCIE
    I przybyły, wszystkie....
    Najpierw motokomando na balkonikach wpadły do apteki i rozpoczęły ostrzał z lekkich karabinów maszynowych. Kobita w ciąży zdążyła jednak przeskoczyć za ladę, gdzie była bezpieczna.
    Krzyknęła tylko "Jestem samotną matką" po czym grupa wsparcia dla samotnych matek zjechała z dachu na pępowinach. Walka wymykała się spod kontroli.
    Matki rzucały pieluchy swoich dzieci, emeryci rzucały swoje.
    Lecz największą ofiarą na wojnie jest zawsze niewinność i gówno leciało również na nas.
    Wojna trwałą długo. Opustoszała Rzeczpospolita, opustoszała Ukraina. Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratyńczom. Razem z innymi otworzyliśmy punkt medyczny, gdzie opatrywaliśmy cywilów.
    Emeryci podpalili pół apteki lecz na szczęście jednej kobicie w ciąży odeszły wody.
    Wojna zbliżała się ku końcowi gdy zobaczyliśmy w oddali odział emerytów na wózkach inwalidzkich z wyrzutniami rakiet.
    Zaczął się ostrzał...
    Ranni i zabici dekorowali podłogę apteki.
    Zbawieniem dla Matek okazała się jedna bohaterka, która prowadziła vana, idealnego dla całej rodziny z działkiem maszynowym przy bocznych drzwiach. Zagrodziła linie ostrzału z wyrzutni rakiet i zaczęła strzelać na pozycje artyleryjskie emerytów. Van został jednak zniszczony....
    Lecz nie na darmo, artyleria się wycofała. Niedobitki z każdej ze stron walczą o pierwszeństwo w kolejce. Zmęczeni lecz dzielni.
    Jednak wchodzi on.........
    Czyżby sam Bóg?
    Nie lęka się wojny ani krwi.
    Kule go mijają
    Głowę ma spuszczoną w dół
    Podnosi ją, był piękny niczym anioła na twarzy nie było strachu.
    Otwiera usta aby wypowiedzieć słowa, które zakończą konflikt.
    "Chciałbym skorzystać z przywileju Honorowego Dawcy Krwi"

    pokaż spoiler #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Kiedyś ojciec dał mi hajs żebym opłacił rachunek za prąd, ale zamiast tego kupiłem bilet na loterii, w której główną wygraną był samochód. Ojciec spuścił mi za to wpierdol. Ale następnego dnia gdy się obudził przed drzwiami stal nowy samochód. Wszyscy płakali, zwłaszcza ja, bo to był samochód elektryków, którzy przyjechali odłączyć prąd. Ojciec spuścił mi wpierdol jeszcze raz.
    #pasta #heheszki

  •  

    #asystentgoogle wie jak zostać platyno
    ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    #wykop #pasta

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1547719871749.png

  •  

    Odkąd zacząłem wyznawać "xD" moje życie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotykają mnie sytuacje stresowe, myślę sobie xD i wszystko staje się prostsze.
    Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę która nie denerwuje się z dupy tak jak kiedyś.

    Wycieki danych? xD
    Kontakt z moderacją? xD
    Dziecięca pornografia wisi na serwisie? xD
    Korzystanie z aplikacji mobilnej? xD
    Czytanie kolejnego oświadczenia? xD

    I od razu lżej i można się wziąć za siebie a nie płakać czy się wkurwiać.

    uczucie 10/10

    #wykop #oswiadczenie #takaprawda #pasta #heheszki #pdk
    pokaż całość

  •  

    Michał Białek naprawił tagi i skończył nocną wartę w serwerowni wykopu.Wrócił do domu, zjadł rogala, wziął prysznic i poszedł spać.
    #pasta

  •  

    Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama Daniela, okazało się, że chłopak popełnił samobójstwo. Powiesił się, zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie może znieść szykanowania go w internecie. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie prokuratury. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ten chłopiec przeżywał - nie miał żadnych znajomych, był otyły i bał się wychodzić ze swojego pokoju. Jedyne co miał to internet, youtube i donejty, a nawet to mu zabraliście.
    Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo wykopowe trolle, tak trzymać.

    #danielmagical #patostreamy #heheszki #pasta
    pokaż całość

  •  

    Przyszla kura do wielkiego bossa mafii, Dona Corleone i mówi:
    - Chce do mafii.
    A Don jej na to:
    - Nie ma zadnej mafii.
    To poszla kura do doradcy Dona, Consiliera Pietro i mówi:
    - Chce do mafii.
    A ten jej na to:
    - Nie ma zadnej mafii.
    Wtedy poszla kura do kapitana mafii, Dlugiego Joe i mówi:
    - Chce do mafii.
    A Dlugi Joe na to:
    - Nie ma zadnej mafii.
    Wkurzyla sie kura i wrócila do kurnika. Otoczyly ja kolezanki i pytaja:
    - Jak tam bylo? Wstapilas do mafii? Wzieli cie?
    Na wszystkie pytania kura odpowiadala:
    - Nie ma zadnej mafii.
    I wtedy kury zrozumialy.
    I zaczely sie jej bac.

    #heheszki #pasta #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    Ma ktoś mirki pastę o ziomku, który zjarał srogie zielsko, po którym położył się spać, obudził wypoczęty a okazało się, że spał tylko 5 minut?
    #pasta #heheszki #narkotykizawszespoko #pytanie

  •  

    Mój stary to fanatyk Providenta. Całe mieszkanie zajebane przez komornika.

    #pasta #heheszki #suchar

  •  

    Mój stary poparzył sobie rękę. NAPRAWDĘ, KURWA, ULTRA POPARZYŁ. Potrzebuje przeszczepu, więc jako jego syn zgodziłem się oddać skórę. Lekarz powiedział, żebym przyszedł na operację, to mi wszczepi ekspander. Kurwa, nie wiedziałem, co to, ale poszedłem. Kurwa, ja się obudziłem, to miałem na plecach pod skórą taką, kurwa, gumową kulę, a z niej przez dziurę w skórze wystawała gumowa linka, na której końcu jest taka czarna pompka jak w w tym aparacie do mierzenia ciśnienia, czy pompce do materaca. Lekarz nacisnął dwa razy i mi, kurwa, ta kula urosła. Podobno ma to rozciągać skórę, by było jej więcej, akurat na przeszczep. Już tydzień siedzę z tą kulą, lekarz miał co tydzień dwa razy pompować, ale jakoś, kurwa, ona codziennie się robiła większa. Myślałem, że może jak śpię, to ciałem naciskam i się pompuje. Kurwa, przed chwilą już zasypiałem i nagle słyszę, że ktoś mi wchodzi do pokoju. Otworzyłem delikatnie oczy i zobaczyłem ojca, pomyślałem, że poczeka i zobaczę co będzie robił. Patrzę, a on mnie pompuje tą pompką. I to, kurwa, 3 razy mnie napompował. Pytam się, co odpierdala, że tak nie można bo mnie, kurwa, rozsadzi! On mi na to, że mnie pompuje co noc, bo już się nie może doczekać na nową skórę. Ja pierdolę, kurwa, nie dość, że mu robię przysługę, to on odpierdala. Wkurwiłem się.
    #medycyna #pdk ! #pasta
    pokaż całość

  •  

    -wchodzi facet do domu
    -DZIEŃ DOBRY
    -DZIEŃ DOBRY KURWA PO AMERYKANSKU NIE ROZUMIESZ?
    -DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
    -NO DAJ
    -PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST KOBIETA
    -HEHE PATRZCIE JAKA GŁUPIA xD
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    - O! A TU MAMY JEJ KARIERE. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO KARIERY MĘŻCZYZN? POLITYK, ŻOŁNIERZ, INŻYNIER.
    - A TU KURA DOMOWA. SIEDZĄ I ZMYWAJĄ NACZYNIA, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSTKIE Z OSIEDLA DO JEDNEGO SIĘ TYLKO NADAJA, I POTEM, PAN SIĘ PRZESUNIE, ROBIĄ OBIAD, PODAJĄ DO STOLU I, UWAGA STOPIEŃ, I DOSTAJA WPIERDOL JAK JEST NIEDOBRY.
    - I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA NAZYWA TRADYCYJNY MODEL RODZINY, SOLIDNY, TANI W BUDOWIE I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A W 2019? NO W 2019 JAK W LESIE.

    a reklama w 2019, kurwa
    -chlip chlip te kobiety maja tak ciężko
    -jebana patriarchalna Ameryka
    -ehhh tak by sobie chciała chodzić na disco i dawać dupy
    -i w sumie to moga
    -dajcie wzruszającą muzykę
    -trzymajcie sie kobiety
    -będziemy robic o was reklamy
    -faceci to zli ludzie bo istnieją

    #pasty #pasta #gilette #cejrowski #heheszki
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #pasta

0:2,0:2,0:2,0:2,0:10,0:2,0:3,0:3,0:1,0:2,0:1,0:6,0:2,0:2

Archiwum tagów