•  

    Jak się nie dać nabrać na koparkę #budujzchaferem

    Rozmawiałem właśnie z operatorem koparki i opowiedział o przeróżnych przekrętach. Ku przestrodze:

    - Patrzcie jak sprawnie działa operator. Bardzo powolna praca, mnóstwo przerw, nakładanie na łychę tylko połowy ziemi to przykry standard. Efekt: zamiast za 3 godziny pracy płacimy za 5.

    - Uwaga na murarzy, którzy sami organizują koparkę w imieniu inwestora. Operator, z którym rozmawiałem dostał już kilka propozycji, aby się w ogóle nie spieszył bo i tak za wszystko zapłaci inwestor, a oni już zrobią tak, aby miał zawsze dużo pracy. Prosili w zamian o to, aby 20 złotych z każdej opłaconej przez inwestora godziny jego pracy wracało do nich. Niektórzy są tak bezczelni, że przekazują inwestorowi, że ma się dokopać do żółtej ziemi. Efekt? Więcej bloczków, ale przede wszystkim więcej ziemi do zasypania. Oznacza to więcej piasku (a taki murarz ma już nagrane, że z każdego transportu dostaje coś dla siebie) i więcej czasu pracy koparki (j.w.).

    - Zdarzają się prośby od murarzy, aby operator po wykonaniu wykopu pod fundament odwrócił łyżkę i wszystko "przegładził". To znowu zabiera czas, inwestor płaci więcej i kasa ląduje pod stołem. Takie coś nie ma sensu: zasypywanie fundamentu powinno przebiegać warstwowo, a każda warstwa powinna być zagęszczona.

    - Aby wyglądało, że koparka ma co robić, niektórzy murarze coś grabią i kombinują w trakcie jej pracy. Czyli: koparka robi część wykopu, wchodzą murarze i grzebią. Koparka stoi, inwestor płaci, kasa ląduje pod stołem.

    - Nie ma cię na budowie, a chcesz mieć pewność, że płacisz za rzeczywiście wykonaną pracę? Zainstaluj kamerę albo poproś sąsiada, aby zerkał co się dzieje. Możesz niby sprawdzić motogodziny, ale nieuczciwy operator podniesie tylne koła, włączy silnik i pójdzie rozmawiać z kumplem, a motogodziny będą ładnie leciały. "Cóż, paliwo drogie i trzeba sobie radzić" - pomyślał zapewne.

    Tak więc miejcie oczy szeroko otwarte. Łatwo jest stracić kilkaset złotych na samym początku budowy.

    #budujzwykopem #budowadomu #koparka #dom

    •  

      @chafer: Czytam to i czytam co piszesz i stwierdzam, że w życiu nie będę bawił się w budowę własnego domu. To zajęcie dla hobbystów, ludzi, dla których sama budowa stanie się hobby i pasją ( ͡º ͜ʖ͡º) Inna sprawa ,że po 7 latach mieszkania w domu w środku lasu nigdy by mi do głowy nie przyszło tam wracać. Kwestie logistyczne z samą budową tylko mnie w tym utwierdzają.

    •  

      @chafer: Niestety, jesteśmy narodem kombinatorów. Z kimkolwiek byś nie pogadał, to zawsze usłyszysz jakieś przewały:
      - lekarze pracujący jednocześnie na 4 dyżurach
      - górnicy, którym koledzy podbijają karty na dole
      - sklepikarze, którzy nie nabijają na kasę sprzedanego towaru
      - budowlańcy, którzy kradną materiał
      - mechanicy wymieniający sprawne części
      - programiści sprzedający niedziałający kod
      - i tak dalej...

      Zastanawiam się czy stanie nad kimś i kontrola 24/7 to też dobry pomysł. Po pierwsze tracisz swój cenny czas. Po drugie słyszałem o akcjach, jak ekipa budowlana "mściła się" na nadgorliwym inwestorze, chowając różne niespodzianki, jak np. jajko pod warstwą tynku, czy szyba zatykająca komin.

      +: ursus, moxie
    •  

      @chafer: nie można zapłacić koparce za robotę, a nie od godziny ?

    •  

      @jazuu: Przy prostej robocie można. Problem w tym, że trudno niektóre rzeczy przewidzieć i praca może zająć więcej czasu nie z winy operatora koparki. Rozliczanie godzinowe ma sens, ale po prostu trzeba być ostrożnym.

      Zastanawiam się czy stanie nad kimś i kontrola 24/7 to też dobry pomysł. Po pierwsze tracisz swój cenny czas. Po drugie słyszałem o akcjach, jak ekipa budowlana "mściła się" na nadgorliwym inwestorze, chowając różne niespodzianki, jak np. jajko pod warstwą tynku, czy szyba zatykająca komin.

      @sowiq: To są dylematy, które każdy musi rozważyć. Jeżeli czyjaś godzina pracy wynosi więcej niż godzina pracy koparki to oczywiście taka kontrola mu się nie opłaca. A co do mściwości to raczej plotki. Ja nie słyszałem o takiej historii z pewnego źródła.